Dodaj do ulubionych

a może by tak o recenzantach....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.03, 16:27
CZYTALIŚCIE MŁYNARSKIEGO W SOBOTĘ W RZEPIE? KONIECZNIE - LEKTURA OBOWIĄZKOWA!
Chociaż przegina z niechęcią do nowości, ma sporo racji w ocenie piszących o
teatrze. Może nie?
Obserwuj wątek
    • axur Re: a może by tak o recenzantach.... 23.12.03, 12:24
      Oczywiście, że nie. Ten tekst jest żenujący. Dziwi mnie, że Rzeczpospolita
      pozwala sobie na drukowanie inwektyw pod adresem kogokolwiek, aspirując
      jednocześnie do dziennika na poziomie. Pasowałoby to bardziej do "Nie".

      Młynarski nie ma racji, oceniając piszących o teatrze. Być może nie czyta gazet
      teatralnych i nie zna polskich krytyków, wśród których znalazłoby się na pewno
      kilku dobrych. Może nie ma wyjątkowego i wspaniałego, tego jedynego
      najsłuszniejszego i najmądrzejszego krytyka, ale uważam, że taka osoba wcale
      nie musi istnieć. Przypomina mi to niedawną dyskusję na tym forum, o braku
      następy Tadeusza Łomnickiego (vide).

      Co do frustratów i idiotów, którzy nie dostali się na Aktorski i z konieczności
      wylądowali na Wocie, a teraz wylewają swoja frustrację pisząc o teatrze, to:

      po pierwsze, Roman Pawłowski nie jest absolwentem warszawskiej Wiedzy o
      Teatrze. Chyba, że kończył ją na tajnych kompletach. Z tego, co wiem, ukończył
      krakowską teatroloię, wydział ogólnie szanowany.

      po drugie, absolwenci Wotu stosunkowo rzadko kończą jako krytycy teatralni. Są
      dziennikarzami, politykami, pisarzami, radiowcami, podróżnikami, naukowcami,
      producentami teatralnymi i nie tylko, organizatorami imprez wszelakich. Być
      może własnie teraz gdzieś w twoim pobliżu, drogi czytelniku forum, kręci się
      jakiś absolwent Wot, a ty nawet o tym nie wiesz.

      po trzecie, uważam, że atak na pewien rodzaj teatru, który uczynił Młynarski,
      świadczy o jego klapkach na oczach i na mózgu pewnie też. Można nie lubić
      jakiegoś teatru, ale dlaczego zaraz postulować jego nieistnienie? To właśnie
      jest nieprofesjonalna krytyka.
      • Gość: wildw.west Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 14:01
        A może Młynarskiemu chodzi o to, że teatr niepodległy oczywiście w swych
        decyzjach i wyborach, zajechał po stu latach eksperymentowania itd. w takie
        miejsce, że zaczyna - pardon - szkodzić??? Sam byłem na takim spektaklu
        obywatela Warlokowskiego, z ktorego wyszła rodzina (raczej młoda) klnąc i drwiąc
        z pozostalej gawiedzi. I to wcale nie byli "straszni mieszczanie", na oko
        bardzo inteligentni, rzytcu, nowocześni - pewnie odrzucili to, co ich i ich
        dzieci może ciagnać w dół.
        Ktoś tu w jakims wątku pisał o niszowatosci teatru, o takimz miejscu krytyki
        itp. Cos zapewne jest na rzeczy. A Młynarski myśli naiwnie, że teatr jest po to,
        by wzmacniac tkanke międzyludzką...A tymczasem - po co? dla kogo? i po co? -
        licze na przedświąteczną dyskusję, tylko - na Boga - spokojnie i bez póz ludzi
        "kochajacych teatr"
        • Gość: www Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.03, 14:03
          Przepraszam za literówki. Nadaję z szybko poruszającego się pojazdu. Sam nie
          lubię niechlujnych postów.
      • Gość: Jovanka żenujący Młynarski IP: *.e-katalyst.pl 23.12.03, 14:13
        Młynarski dał popis zacietrzewienia i wypowiedział się w złym guście ..i nie na
        poziomie..niech sobie ma swoje zdanie na temat teatru i jego krytyki, ma do
        niego prawo i niech je głośno wypowiada - ale żeby przypisywać swoje
        odczucia "wszystkim", którzy według niego tylko udają, że są zachwyceni nowym
        teatrem - to przegięcie.....i robi to jeszcze pod płaszczykiem, że to niby
        tylko jego prywatne zdanie. Wypowiada je jedank podpierając się wszechwiedzą na
        temat odczuć "wszystkich".
        Pan Młynarski pokazał tą wypowiedzią tylko to, że jest z innej epoki i już w
        niej pozostanie, nie rozumiejąc tego co dzieje się współcześnie. Trudno mu się
        pogodzić z tym, że już nie rozumie dzisiejszego świata i prób opisania go.
        TYlko, że to nie jest powód by swoją frustrację nienawistnie i z pogardą
        rozlewać na innych. Pan Młynarski - może marzy o tym, by samemu stać się takim
        krytykiem "alfą i omegą"....no...niech próbuje - w końcu to taka zosia-samosia,
        więc może mu się uda :-)

        PS: a czytaliście druzgoczącą recenzję " Pokolenia Porno" w krakowskiej Łaźni -
        Pawła GŁowackiego w Dzienniku Polskim z 20 grudnia 2003 ?
        Ostro, ale przynajmniej z jakim takim wdziękiem - choć pogarda też tam
        prześwituje....
        • Gość: dziecko Re: żenujący Młynarski IP: *.com.pl / *.crowley.pl 23.12.03, 14:44
          Słuszna jest uwaga o właściwych łamach ("NIE"), jeśli obiektywnie spojreć na
          poziom tekstu Młynarskiego. Określenie jego autora mianem frustrata to za
          mało, niemmniej zniżaniem się do poziomu cenionego przeze mnie skądinąd
          Młunarskiego byłoby nazwanie jego jednostki chorobowej po imieniu. Zresztą on
          z pewnością aż za dobrze zna diagnozę swojego lekarza, a do dyskusji nic by to
          nie wniosło. Bo trudno, używając standardowych kryteriów, odnieść się do
          tekstu osoby chorej.
    • Gość: magician Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.03, 15:18
      ja sie zastanawiam, po przeczytaniu tych wypocin, na jaki wydział nie przyjęli
      Pana Młynarskiego, że tak jednoznacznie o WOT-cie mówi "dla idotów"...a może
      lepiej nie pytać.;)
      Szkoda, że z tego artykuły nie dowiedziałam się nic oprócz tego, że Pan
      Młynarski ma odwagę powiedzieć "nie zrozumiałem Dybuka" - bardzo szlachetnie,
      ale czy to wina Warlikowskiego ;))
      Takich artykułów nie pisze dla poważnej gazety...
    • Gość: jorgus Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.12.03, 16:40
      Rzeczywiście wali prosto z mostu. Ale nie takie opinie i wygłaszane nie takim
      tonem ,słyszałem po bufetach teatralnych. Czuję, że to ta sama poetyka - nie
      pasująca do wymuskanych i wydumanych recenzji teatralnych, jakie się drukuje
      po gazetach. Ja bym t a k nie napisał, ale tak jak i Młynarski posiadam
      odmienne od Pawłowskiego zdanie na temat tego co się dzieje w polskim teatrze.
      Może to jest kwestia wieku. Może trzeba pamiętać przedstawienia Swinarskiego,
      czy Towstonogowa, żeby myśleć tak jak on. Jeżeli widziało się takie rzeczy ma
      się inną skalę wartości. Wtedy Warlikowski nie zdoła już tak łatwo wcisnąc nam
      swojej ciemnoty. Pozdrawiam
      • Gość: Przebój Młynarsk Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 16:52
        Młynarski obchodził niedawno 40-lecie "pracy artystycznej". Napisał mnóstwo
        przebojowych piosenek. Problem w tym, że wszystkie powstały w latach 1963-89.
        Podejrzewam, że nikt nie wymieni jego utworu powstałego po 89 roku. Po prostu
        rado i tv przestały nas bombardować spiewami Alicji Majewskiej przy
        akompaniamencie Włodzimierza Korcza. Fajna jest ta dyskusja wokół "pokolenia
        porno". To znaczy, że naprawdę coś się ruszyło. Co ciekawe to nie "młody teatr"
        atakuje stary, ale stary wyraźnie broni się.
    • nueva-conchita Re: a może by tak o recenzantach.... 23.12.03, 18:02
      Nie ma racji, powtórzę już za innymi. W ogóle artykuł zostaje odrzucony w
      pierwszym czytaniu z powodu próby wypowiadania się w moim imieniu.

      Zaciekawił mnie natomiast wątek porównania działań Jarzyny i Warlikowskiego do
      francuskiej Nowej Fali w celu umniejszenia ich znaczenia. Rozumiem, że akurat
      cytowane stwierdzenie Polańskiego panu Młynarskiemu pasowało do podparcia
      swojej tezy, ale w kontekście czterdziestu lat Nowej Fali, jej wpływu na sztukę
      filmową i współczesnych reżyserów odwołujących się do tego zjawiska, to takie
      porównanie raczej należałoby potraktować jako poważny komplement.
    • Gość: Arek Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 22:50
      Ja czytam recenzje. Z recenztentów najbardziej cenię Łukasza Drewniaka z
      Przekroju i Tygodnika Powszechnego oraz Wojciecha Majcherka Z Teatru. Kiedyś
      pozycję nr 1 miał Jacek Sieradzki, bo dużo jeździł po Polsce, więc widział
      wiele przedstawień, ale ostatnio jakby przycichł. Pawłowski z Wyborczej i
      Kowalczyk też są dobrzy, ale przez to, że nie potrafią przyznać sie do swoich
      pomyłek, które zdarzają się każdemu, idą w zaparte, przez co tracą
      wiarygodność.
      Młynarskiego nie traktuję poważnie. Podejrzewam, że starszy pan w ogóle nie
      czytał antologi, a oburza się na samo hasło "porno".
    • Gość: magician Re: komentarz warszawski IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.03, 16:26
      dodaje do tej wymiany zdań tekst Pana Pawłowskiego, myślę, że nie miałby nic
      przeciwko, zważywszy na fakt, że był chyba bardziej wzburzony Panem Młynarskim
      niż niejeden Forumowicz ;)

      "Halo, sfrustrowany dyrektorze teatru! Aktorzyno! Niezdolny reżyserze!
      Grafomanie! Słyszysz mnie? Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Koniec z żalami do
      czterech ścian! Już nie musisz zadręczać rodziny swymi
      klęskami! "Rzeczpospolita" specjalnie dla ciebie przygotowała superofertę! W
      dodatku "Plus-Minus" możesz napisać otwarcie, co myślisz o tych, którym się
      udało. Cała prawda w twarz! Ich zapraszają na festiwale do Awinionu i
      Montrealu, a ciebie najdalej do Wrocławia? U nich kolejki do kasy, u ciebie
      puchy na sali? Wal, bracie, do "Rzepy". Tam wydrukują twoje skargi. Nie masz
      argumentów? Żaden problem. Wystarczy, że sklecisz parę chamskich wyzwisk.

      Pierwszy chętny już się zgłosił. Jest nim Wojciech Młynarski, który tydzień
      temu zainaugurował cykl "Prosto w twarz" artykułem o teatrze Rozmaitości. "

      c.d
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,1842855.html
      m.
      • Gość: ptiptus Re: komentarz warszawski IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.04, 22:03
        Hej magician:) jak tak kochasz romcia( sorki: pana Romana) to moze zacytuj
        T.Moscikiego z sobotniej Rzepy. Bedzie sprawiedliwie i zachowasz
        rownowage...sumienia.
        • Gość: Gapa Re: komentarz warszawski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:26
          Pawłowski odpowiedział już i Moscickiemu. Zajrzyj do internetu lub do
          jutrzejszej Stołecznej.
          • axur Re: komentarz warszawski 05.01.04, 11:42
            Jeden mniej smaczny od drugiego. Wojna zrobiła się na pociski wypełnione coraz
            bardziej śmierdzacym gównem. Pawłowski mało nie pęknie z dumy, wyzłośliwiając
            się na Młynarskiego, gdy ostentatycjnie pisze o nim "piosenkarz". Akurat
            twórczość liryczna Młynarskiego jest na takim poziomie, że wysoki Roman P. przy
            drugiej prędkości kosmicznej nie osiągnąłby tego pułapu do końca swoich dni.
            • Gość: judas Re: komentarz warszawski IP: 62.29.129.* 05.01.04, 16:10
              Panowie i Panie, Panie i Panowie. ależ to przerażające prawdziwie, żenujące i
              obrzydliwe co w swoich żółcią barwionych tekścikach wypisuje czołowy kreator
              teatralnych mód jednosezonowo - gazetowych. Bo to naprawdę mody są gazetowe,
              wykreowane w jednej gazecie w jednym tygodniku i przez paru jeszcze epigonów w
              zadyszce doganiane. O teatr juz tu chyba dawno nie biega. A o zrobienie sobie
              nazwiska. Kiedyś pracowali na nie tam artyści teatru. Teraz, gdy każdy, kto
              mignie przed kamerką (tak, tak) mówi o sobie, ze jest "prawdziwym artystą"
              nazwiska próbują robić teatru zacietrzewieni egzegeci i bezwzględni grabarze. I
              sa w tym również "prawdziwymi artystami". Ale nie artystami.
    • jasiek_natolin Re: a może by tak o recenzantach.... 08.01.04, 23:56
      Chociaż Młynarski recenzentem nie jest,nie omieszkał palnąć paszkwilu,po
      przeczytaniu którego należy zastanowić się,gdzie się podział tamten Młynarski
      sprzed lat,który potrafił w kilku słowach przekazać spostrzeżenia świeże i
      błyskotliwe.Tymczasem teraz przypomniał o sobie tak,jakby był najpospolitszym
      półgłówkiem,nieumiejącym wyrazić swego niezadowolenia inaczej niż przy pomocy
      wyzwisk.Tym większa szkoda,bo przecież spod warstwy tych zaślepionych
      nienawiścią tyrad przezierają gdzieniegdzie przebłyski sensu,coś,czemu nie
      można odmówić racji.
      Może jednak nie należy się przesadnie dziwić,bo zapewne Młynarski musi tęsknić
      za czasami,kiedy jego słowo liczyło się,gdy był słuchany,co napewno czerpał
      niemałą satysfakcję.Dzisiaj jednak po tamtych czasach pozostało jeno kruche
      wspomnienie,a etos inteligencji,jakiemu Młynarski tak cierpiętniczo
      hołduje,ulotnił się zupełnie niepostrzeżenie,pozostając tylko w
      sentymentalnych głowach niektórych dinozaurów.
      Nie mnie oceniać czy to dobrze,czy źle.Myślę tylko,że to mógł być właśnie
      powód tak prymitywnego ataku na teatr,który - z różnym skutkiem - próbuje
      podążać za wciąż zmieniającą się rzeczywistością,nie uciekając przed
      podejmowaniem ryzyka utrącania konwencji obowiązujących na inteligenckich
      salonach.W tej perspektywie nawet takie nieporozumienie ,jak "Oczyszczeni"
      mają swoistą wartość - wartość eksperymentu,z którego można wyciągnąć
      wnioski.Nie wiem czy to jest przedstawienie awangardowe,ale wiem na pewno,że
      nie jest ono "chamstwem awangardy",jak uważa Młynarski,który woli,zdaje
      się,tkwić wciąż w tym samym bajorku,w tej samej coraz bardziej mętnej
      wodzie.Dlatego chwali solidnego "Rewizora" Teatru Dramatycznego,bo przecież to
      przedstawienie znajduje oparcie w mocno już wyeksplatowanym,ale wciąż strawnym
      języku teatralnym.Obawiam się jednak,że największą satysfakcję z tego
      przedstawienia czerpią podlotki,które piszczą na widok "boskiego Maćka"( Byłem
      świadkiem takiego"teatralnego zdarzenia").O co tu chodzi?Czemu służy taki
      teatr?Szkoda,że Młynarski nie potrafi tego wyjaśnić.
      Jeśli chodzi o czasopisma teatralne,to chyba jasne dla każdego
      jest,że "Didaskalia" nie mają konkurencji.
      Spośród krytyków teatralnych,wydaje mi się,że najciekawszym jest Grzegorz
      Niziołek,który nigdy nie uderza w bałwochwalcze tony (jak nieznośny
      Gruszczyński),potrafi myśleć pisząc,co wcale nie jest tak częste,bo wytrąca
      czasem z wartkiego strumienia logicznego wywodu,w którym każde zdanie
      potwierdza to,co zostało powiedziane wcześniej.
      Pawłowski potrafi pisać ciekawie,umie docenić nie tylko to,co wychodzi spod
      szyldu Rozmaitości,ale należy mu się solidne lanie za niezrozumiałe ataki na
      Jerzego Grzegorzewskiego.
      Na koniec dwa przykłady:negatywny i pozytywny.
      Bardzo żałuję,że nie potrafię rysować,bo w tej chwili machnąłbym rysunek,na
      którym w triumfalnej pozie,w świetle błyskających fleszy aparatów stoją
      Jarzyna i Warlikowski.U ich stóp klęczy Gruszczyński,wystukujący na
      klawiaturze kolejną jałową apologię "młodszych zdolniejszych".Po co komu te
      jego lizusowskie recenzje?Chyba tylko jemu są one potrzebne.
      Z drugiej strony,w ostatnim numerze "Didaskaliów"można przeczytać podsumowanie
      Festiwalu Premier w Bydgoszczy pióra Doroty Sajewskiej,która beszta
      znakomite,w moim przekonaniu,"Zwycięstwo"Teatru Współczesnego we Wrocławiu.I
      chociaż nie zgadzam się z zarzutami Sajewskiej,rozumiem jej argumenty,które
      potrafi rozsądnie sformułować - tak,że ochota na polemikę przychodzi
      natychmiast.I tak może się narodzić owocna dyskusja nieprowadząca na
      manowce,tak jak ta,wywołana przez Młynarskiego .
      Z Gruszczyńskim to już w ogóle nie ma chyba o czym dyskutowć,bo zapewne jest
      ślepy jak kret na jakiekolwiek argumenty ,odbiegające od jego sposobu myślenia
      o teatrze.
      • Gość: Znak Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 10:09
        Ciekawe. Może ktoś by policzył, ile miejsce recenzenci poświęcają pisaniu o
        sobie, a ile na przedstawienia? Wydaje mi się, że te proporcje stale się
        zwiększają na rzecz tego pierwszego. O gustach podobno się nie dyskutuje, ale
        recenzenci ciągle piszą co im się podoba, a co nie.
    • Gość: popcorn recenzenci skutecznie zabijają IP: *.autocom.pl 09.01.04, 15:12
      Moim zdaniem recenzenci skutecznie zabijają to, co zostało z resztek kultury
      teatralnej Polaków. Mówie o sobie, czyli o masowej publiczności, tej, dzięki
      której teatry mogą jeszcze istnieć, dla której muszą grać, której gusty
      kształtuja massmedia a nie krytycy i znawcy teatralni. Czy są jeszcze
      dziś "Puzynowie" teatru w Polsce - nie wiem, w kazdym razie na łamach prasy ich
      nie widać. Prawie każdy tekst o teatrze czy recencja spektaklu porażają na
      kilometr i zwykłego śmiertelnika, który jeszcze chciałby sie dowiedziec, co
      warto obejrzeć - mogą tylko zemdlić po dwóch pierwszych linijkach. Albo
      dobijająca grafomania, albo narcyzm i samouwielbienie swojego "ach!
      dotknietego, urazonego, ach! zranionego poczucia estetyki i smaku" (ach!), albo
      z grubej rury przywalenie "artystom-nieudacznikom", co to smieli wyrwac się i
      spektakl popełnić, i biednego recenzenta znowu na cierpienia narazić, albo sam
      juz nie wiem, co, bo do końca nie doczytuje, wymiękam! A ja od recenzenta CHCĘ,
      ŻĄDAM, dowiedzieć się, o czym i jak zrobiony jest spektakl! Czy to jest takie
      trudne? Którzy recenzenci najpierw opisują co i jak a potem walą, że "nie udało
      się", "nie zagrali", "Nie wyreżyserował", "nie przekonał", "nie
      wymyślili", "nie odkryli"? Ja przeważnie z pierwszych linijek dowiaduje się, że
      dalej nie mam nawet po co czytac, bo recenzent pisze o tym, że on, bidulek, nie
      miał po co do tego teatru iść, no ale mu kazali i bilet dali za darmo, no to
      poszedł, bo spełinic swoje powołanie podnoszenia poziomu kultury w
      społeczeństwie musiał....
      No to ja już do tego teatru też nie pójdę, bo po co? No to ten teatr na mnie
      nie zarobi. No to za chwile ten teatr nie będzie miał za co i dla kogo grać. Bo
      wszystcy będą wsuwać popcorn w kinie.
    • Gość: Neshi Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 15:14
      A ma ktos z was, drodzy teatrowicze, ten artykuł dostępny w wersji wirtualnej,
      do udostępnienia? Nie było mnie w kraju w czasie świąt, a teraz rzepa wrzuciła
      go już do archiwum:(
      • jasiek_natolin Re: a może by tak o recenzantach.... 09.01.04, 23:54
        Zajrzyj do Dziennika Teatralnego : (www.teatry .art.pl)Tam w dziale wydarzenia
        znajdziesz ten tekst pod datą 20.12.
        No niech mnie szlag trafi - właśnie naganiam Młynarskiemu czytelników.Będzie
        mi to w czyśćcu policzone.
        • axur Re: a może by tak o recenzantach.... 10.01.04, 13:26
          O! Jasiek wróćił.

          Nie będzie ci policzone, bo i Młynarskiemu nie będzie. Chorym ludziom się różne
          rzeczy wybacza. Trudniej zrozumiec decyzję Rzepy o publikacji tego i innych
          żenujących artykułów. To mnie najbardziej bulwersuje.
          • nueva-conchita Re: a może by tak o recenzantach.... 11.01.04, 12:57
            > Trudniej zrozumiec decyzję Rzepy o publikacji tego i innych
            > żenujących artykułów. To mnie najbardziej bulwersuje.

            Sądzisz, axur, że ktoś to czyta przed publikacją? I że jeszcze przejmuje się
            treścią? Nie sądzę :)

            ~c
            • axur Re: a może by tak o recenzantach.... 11.01.04, 18:19
              a szkoda
        • Gość: Neshi Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.04, 14:59
          Dzięki, znalazłam i nie rozumiem, o co tyle krzyku : kolejny żenujący tekst,
          który powinien zostać skwitowany co najwyżej wzruszeniem ramion. Młynarski
          obraził się na Jarzynę i Warlikowskiego <bo wyraźnie do nich pije, pisząc o
          rozmaitościach i Awinion> i chwalących ich krytyków - najwyraźniej cały świat
          to banda idiotów i frustratów z WOTu? A może odwrotnie? Może to tylko jeden
          frustrat pisze przez pryzmat swoich niespełnionych marzeń i
          rozczarowań...Młynarski nigdy moim bohaterem sceny artystycznej nie był,
          pozostaje wiec tylko niesmak po jego pożałowania godnych krzykach, nie
          popartych żadnymi racjonalnymi argumentami.
          Neshi
          • nuqa Re: a może by tak o recenzantach.... 06.02.04, 20:56
            miałam już na ten temat nic nie mówić,
            ale dopiero dzisiaj udało mi się ten tekst przeczytać w całości
            i wręcz się we mnie gotuje
            Młynarski nie rozumie współczesnego świata
            i co za tym idzie języka współczesnego teatru
            bardzo to przykre, tylko dlaczego dzieli sie tym z nami
            na łamach ogólnopolskiego dziennika przy okazji obrzucając
            inwektywami WoT?!
            przecież o jego chorobie wiedzą nie tylko najbliżsi...
            • Gość: paweł Re: a może by tak o recenzantach.... IP: *.LinCom.waw.pl / 62.233.167.* 06.02.04, 22:46
              przeczytałem większość wypowiedzi na temat tego artykułu,przeczytałem sam
              artykuł i polemiczny z nim artykuł Pawłowskiego. I NIESTETY prawda leży
              pomiędzy.Młynarski rozumie język współczesnego świata. Sprawa choroby.......to
              cokolwiek nieeleganckie,rozmawiać na ten temat i używać jako argumentu w
              dyskusji. Tak naprawdę sztuka i TEATR nie dzielą się na stare i nowe ,tylko na
              mądre i głupie, na dobre i złe.Mnie uczyli że zanim zaczniesz coś mówić ze
              sceny ,zastanów się co masz do powiedzenia.Jest wielu współczesnych twórców
              godnych szacunku i polecenia,lecz są w dużej liczbie i tacy ,którzy promują
              tylko siebie.Tak nawiasem mówiąc pan Pawłowski z wiekszym szacunkiem powinien
              wyrażac sie oTwórcy przez duże T ,jakim jest Młynarski.Panie Pawłowski to nie
              jest twórca kilku teatralnych składank.Minie czas i kto będzie pamiętał o panu
              Pawłowskim?
              Niestety i Młynarski nie jest bez winy. Nie wszyscy co skończyli WOT są
              frustratami. Jedna rzecz jest w tej dyskusji ważna, TO SAMA DYSKUSJA.
              Dyskutujmy o polskiej kulturze ,teatrze,twórcach.Tak naprawdę nie ważne co
              powiemy, ważne "by nazwiska nie przekręcili".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka