rubeus 18.11.09, 00:25 Dość przypadkowo zajrzałem po długiej przerwie na stronę sztuka.net i odkryłem tam ciekawy tekst na temat dworca (tak, tak dworca) kolejowego w Wawrze. tnij.org/dworzec_pkp_wawer Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andrzej_b2 Stacja "Wawer" 18.11.09, 14:52 Stacja „Wawer” kolei nadwiślańskiej we wrześni 1908 r. jest pokazana jako tło urokliwego zdjęcia sprzed 100 lat: www.szukamypolski.com/details.php?image_id=11003 Scenka staje się bardziej czytelna po zbliżeniu i „podkręceniu” kontrastu. Na pierwszym planie widać dwóch młodych mężczyzn (mimo zarostu) i kryjącą się za nimi kobietę. Jest i ten trzeci – fotograf. Wszyscy oni nie wyglądają na podróżnych a raczej na powracających z lasu ze spaceru. W zachowaniu kobiety widać zażenowanie, bowiem wtedy niewieście w towarzystwie trzech mężczyzn nie wypadało chodzić do lasu. A las był dorodny. Wszyscy oni przechodzą tory za niewidocznym na zdjęciu przejazdem kolejowym na ówczesnej Szosie Brzeskiej. Na stacji wzdłuż dwu torów widać niskie perony i budkę dyżurnego ruchu (dróżnika), która zapewne służyła równocześnie jako kasa i poczekalnia dla podróżnych. Przy prawym peronie stoi ledwie widoczna tablica z nazwą stacji. Na stacji wieje pustką i nudą, gdyż skończyły się wakacje i wszyscy letnicy wrócili do Warszawy.. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Re: Stacja "Wawer" 19.11.09, 18:42 Nie do wiary, ale w czasie, z którego pochodzi ww. zdjęcie, stacja Wawer była j e d y n ą między Pragą a Otwockiem. Ale już niebawem miało się to zmienić. Tu gdzie widać ścianę lasu powstały bocznice dla zaopatrzenia okolicznych fabryk w surowce i do odbioru gotowych wyrobów. Największymi użytkownikami bocznic i ramp kolejowych były: Huta Szkła w Gocławku, Cegielnia Więcka w Czaplowiźnie i Fabryka Wyrobów Metalowych w Kaczym Dole (Międzylesiu). Rozwinął się transport konny, a od strony lasu powstała droga dojazdowa. Już około 10 lat później ledwie widoczna ścieżka przez tory stała się bardzo uczęszczanym przejściem pieszym, łączącym obydwie strony Wawra, rozdzielone plątaniną torów. W międzyczasie okolica tak się rozwinęła, że na odcinku Wawer - Otwock konieczna była budowa nowych stacji. W 1936 r., wraz z elektryfikacją linii kolejowej Pruszków – Otwock, zbudowano wysokie perony, poczekalnie, zadaszenia i kręte przejścia dla pieszych przez tory a całą linię kolejową z dwóch stron obudowano parkanem. Ale tylko w Falenicy powstał nowoczesny dworzec z przejściem podziemnym. (Dobrzyńska J.: Falenica moja miłość – 1994) Stacja w Wawrze czekała na przejście podziemne do około 1961 r. Stan infrastruktury wówczas utrwalony na całej trasie Wawer – Otwock przez ponad pół wieku nie uległ zmianie, a co najgorsze, podlega systematycznej degradacji! Pozdrawiam :-( Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re: Stacja "Wawer" 19.11.09, 18:57 Jeszcze w czasach mojego dzieciństwa były na stacjach tablice informujące o wysokich peronach i że z tego powodu jazda na stopniach grozi śmiercią lub kalectwem. Nie bardzo tylko pamiętam, o jakim odcinku linii było to napisane, chyba "od Żyrardowa do Otwocka", ale głowy nie dam. Pamięta może ktoś te tablice? Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Re: Stacja "Wawer" 19.11.09, 22:49 Ludzie, którzy codziennie jeżdżą linią otwocką do Warszawy zapewne mają jak najgorsze skojarzenia, ja odwrotnie, mam jak najlepsze, bo związane z sielskimi latami dzieciństwa. A było to tak... Losy wojenne rozrzuciły moją rodzinę po świecie. W 1945 r. ja z rodzicami zamieszkaliśmy na Grochowie, a najbliżej nas, bo w Otwocku, moja ciotka – osoba samotna. W święta i w niektóre letnie niedziele jeździliśmy do niej koleją elektryczną. To było pewne święto rodzinne. Raptem z ruin Warszawy w ciągu 45 min. można było znaleźć się w mieście pełnym kwiatów, zieleni, czystym i zadbanym. W tym celu należało tylko pojechać tramwajem na Dworzec Wschodni, następna stacja bowiem była dopiero w Wawrze. Z Grochowa do Wawra wprawdzie było bliżej i po drodze, ale na tym odcinku komunikacja miejska funkcjonowała dopiero od 1952 roku. Wydarzeniem stało się, gdy autobus „115”od Gocławka przedłużono do przejazdu kolejowego w Wawrze (wiaduktu jeszcze nie było). Stąd już tylko należało przejść piechotą około 0,5 km, wzdłuż płotu ogradzającego tory, docierając do stacji Wawer. To było już duże ułatwienie. Wariant dojazdu z Grochowa do stacji Olszynka Grochowska lub Gocławek wyłonił się dopiero po 1955 r., po wybudowaniu tam stacji z peronami identycznymi jak te przedwojenne i uruchomieniu tam dojazdu autobusowego. Dopiero w 1958 r. do stacji Wawer zaczął jeździć autobus „C”. Uf, jakaż to była ulga!. Pozdrawiam :-) Ps. Tak, tablice o zakazie jazdy na stopniach wagonów pamiętam z dworca w Otwocku. Dotyczyły one pasażerów pociągów dalekobieżnych, które na trasie do W-wy Wschodniej nie zatrzymywały się w ogóle, a tylko niektóre stawały w Falenicy. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Pechowa stacja 22.11.09, 18:53 Póki nie było jeszcze wiaduktu w Wawrze, na przejeździe kolejowym dochodziło do częstych wypadków drogowych. Ale to nic, w porównaniu z tym jaki wydarzył się 6 lipca 1966 r. na wysokości samej stacji kolejowej: Maszynista Edward Lal, z pomocnikiem Stanisławem Ciotuchą, prowadzili od Lublina pociąg pośpieszny relacji Rzeszów – Ustka. Wyjątkowo semafor wjazdowy w Wawrze wskazywał jazdę po torze zwrotnym z ograniczeniem prędkości do 40 km/h, a pociąg jechał 90, jakby jazda miała być torem zasadniczym. Skończyło się wykolejeniem parowozu i spiętrzeniem wagonów. Tylko ostatnie cztery wagony pozostały na torze. Efekt: 17 osób rannych, w tym obsługa lokomotywy mocno poparzona parą z rozszczelnionego kotła. Maszynista zmarł zaraz po przewiezieniu do szpitala, pomocnik przeżył. Pozdrawiam :-( Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Re: Pechowa stacja 06.12.09, 19:23 Stacja kolejowa w Wawrze dodatkowo stanowiła dla składów towarowych ważny tranzyt, który łączył linię kolejową do Lublina i Lwowa z trasą na Terespol i Moskwę. Tory przez obrzeża Grochowa wiodły wzdłuż ulic Łysakowskiej i Rekruckiej, przecinając ul. Korkową w rejonie Gocławka. Właśnie na tym przejedzie kolejowym doszło do tragicznego wypadku. Było już ciemno, 19 marca 1960 r. o godz. 19:45, gdy chwilę przed zdarzeniem, z oddalonego o 15 m. przystanku, ruszył autobus linii 137 i powoli wtoczył się na tory. Szlaban był otwarty a widoczność z lewej strony zasłaniał kierowcy piętrowy budynek. Nagle, w odległości kilku metrów, kierowca i pasażerowie spostrzegli reflektory rozpędzonego pociągu. W tym czasie dróżnik Bolesław Chałupka wybiegł ze swej budki. Nie było już jednak czasu na jakąkolwiek reakcję. Lokomotywa uderzyła w autobus z pasażerami, wlokąc go około 150 m., który staranował budkę dróżnika. Śmierć na miejscu poniósł pijany Chałupka zagarnięty przez autobus i dwaj Bogu ducha winni pasażerowie – bracia Czarneccy – mieszkańcy pobliskiego domu, którzy przed chwilą wysiedli z pojazdu i zbliżyli się do toru. Trzynastu pasażerów odniosło ciężkie obrażenia. Tylko dzięki zbiegowi okoliczności nie doszło do masakry. Zadecydowała o tym późna pora dnia i mała liczba pasażerów, ograniczona do zapełnienia części miejsc siedzących w autobusie. Tranzyt był tak uciążliwy, że na początku lat 70. został zlikwidowany. Pozdrawiam (Zdjęcia i tekst na podstawie Stolicy nr 15, z 10.04.1960). Odpowiedz Link Zgłoś
dorota_marek_wawa Re: Pechowa stacja 08.12.09, 23:37 Wiecie może co stało się z przystankiem w Aninie? Dlaczego jedo wygląd aż tak bardzo odbiega od innych na tej linii? To był jakiś wypadek, czy stacja jako jedyna nie przetrwała wojny? Ale w takim razie dlaczego nowe przystanki po wojnie zbudowano na wzór starych a tylko tam pozostawiono taką prowizorkę? Odpowiedz Link Zgłoś