Dodaj do ulubionych

Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.10, 09:30
- Wszyscy chcą mieszkać na Mokotowie, ale wprowadzają się na Białołękę.


He He!
Obserwuj wątek
    • opinia_publiczna_online Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 05.06.10, 09:44
      > Gość portalu: jknkjh napisał(a):
      > Wszyscy chcą mieszkać na Mokotowie, ale wprowadzają się na Białołękę.

      Takie są fakty :-)
      • Gość: kumcio Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 09:56
        wiesniaki chca sie lansowac ;)
        • Gość: Krzysiek Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 16:22
          i co, dowartościowałeś się ?
          • Gość: zastępcaKierownika dlatego na tych dzielnicach cenki +1% tygodniowo IP: *.aster.com.pl 07.06.10, 13:55
            w górę

            i spodziewane jest mocne przyspieszenie w górkę
    • Gość: qwerty lepszy własny dom na Białołęce niż mieszkanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.10, 10:30
      na Mokotowie.
      • nowotkomarceli4 Rzecz gustu 07.06.10, 23:52
        Ja tam wolę Mokotów:)
        1. łatwiej sprzedać mieszkanie po dobrej cenie
        2. blisko metra.
        3. 7 minut do pracy.
        4. klimat

        co kto woli
    • Gość: Były mokotowianin Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 11:32
      "Wszyscy chcą mieszkać na Mokotowie, ale wprowadzają się na Białołękę."
      To ja się przyznaję do odwrotnego trendtu. Wyprowadziłem się z Mokotowa, gdzie
      wzrastałem i całe lata wcześniej mieszkałem, wśród starszych ludzi, zniszczonej
      przedwojennej klatki i kompletnie zastawionej samochodami ulicy. Teraz mieszkam
      na Bemowie w nowiutkim budownictwie. Mam dużo większe mieszkanie z balkonem,
      okna na trzy strony świata czystą klatkę, miejsce parkingowe i zieleń. Tego na
      starym Mokotowie nie miałem a czynsz płaciłem taki sam, jak tu, w o wiele wiele
      ładniejszym mieszkaniu.
      • Gość: bemowianin Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.10, 11:43
        Bemowo to przecież nie Białołęka!
        • joly.roger Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 05.06.10, 13:34
          Gość portalu: bemowianin napisał(a):

          > Bemowo to przecież nie Białołęka!

          Pewnie że nie!!! Tu jest fajnie :) Zaraz wsiadam na rowerek i jade do puszczy. Z
          10 min. drogi mam :)))
          • Gość: mmk Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 16:42
            10 min? Eeeee, to jeszcze masz helikopter!
      • nowotkomarceli4 Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 07.06.10, 23:53
        A ja mam mieszkanie w 3-letnim budynku na górnym mokotowie.
        Jak mówię - kwestia gustu.
    • Gość: gość portalu Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.10, 11:41
      "Panuje opinia, że to dzielnica mieszkań z dolnej półki, najtańszych i przez to wybieranych przez ludność napływową"

      Może i opinia panuje, ale to jest czysta prawda. Znacie kogoś z Warszawy, kto mieszka na osiedlu "derby" na Białołęce?
      • Gość: Aga Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 12:01
        Ja znam :)
        • Gość: haha Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 12:08
          wieśniactwo po prostu NIE ZNA warszawy, gdzieś tam przeczytali, ze wieki temu
          mokotów był prestiżowy, a białołęka za bardzo im się kojarzy z rodzinną pipidówą:)
          warszawiak wie, gdzie mieszkać,żeby było zielono, dobry dojazd i - co
          najważniejsze - bez osiedli zamknietych czyli gett:))))
          a wiochę zapraszamy na ursynów, stary mokotów i tarchomin:DDDDD
          • Gość: JA Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 12:36
            Ja tam wolę zielony, niskozabudowany Ursynów (Romera/Herbsta/Dunikowskiego niż
            zabetonowane, hałaśliwe Śródmieście czy Wolę.
            • Gość: Krzysiek Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 16:20
              e tam, ja wolę Pięciolinii/Puszczyka/Koński Jar ;-)
          • Gość: xxx Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 17:02
            > najważniejsze - bez osiedli zamknietych czyli gett:))))

            Osiedla zamknięte to nie getta. Getto jest po to, żeby coś trzymać w środku, a
            osiedla zamknięte trzymają bydło i hołotę na zewnątrz.
            • dorsai68 Najlepszy dowód, 05.06.10, 19:42
              że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

              > Osiedla zamknięte to nie getta. Getto jest po to, żeby coś trzymać w środku, a
              > osiedla zamknięte trzymają bydło i hołotę na zewnątrz.

              kwestia punktu odniesienia. Małpy w zoo pewnie miałyby zdanie podobne do twojego.
          • nessie-jp Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 05.06.10, 20:14
            > wieśniactwo po prostu NIE ZNA warszawy,
            > najważniejsze - bez osiedli zamknietych czyli gett:))))
            > a wiochę zapraszamy na ursynów,

            A toś się popisał znajomością Warszawy... czyżbyś tak niedawno przyjechał z, jak
            to piszesz, "wiochy", że jeszcze nie zdążyłeś poznać Ursynowa?

            Przyjrzyj się kiedyś, jak wygląda Ursynów Północny i Południowy. Rozległe
            przestrzenie, kipiące zielenią, żadnego grodzenia, żadnych kołchozów okno w okno
            z sąsiadem. Bloki o zróżnicowanej wysokości, otaczające od wewnątrz długie,
            pełne zieleni ciągi piesze (tam żaden wieśniak swoją beemką nie wjedzie). Dużo
            ścieżek rowerowych, światła, miejsca. Każdy blok wyrasta z pięknego ogrodu,
            wiosną kwitną magnolie i pozostałe jeszcze po starych sadach drzewa owocowe.

            Za mało miejsko dla wieśniaka? To rzeczywiście, lepiej tu nie przyjeżdżać.
            • Gość: empe Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 07.06.10, 10:54
              a pamietacie jak w filmie 'alternatywy 4' golebiarz podsumowal
              ursynow? cale zycie w warszwie mieszkalem (czyli na pradze), a na
              stare lata na wies! :D
      • Gość: Ania Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.r.kbt.pl 05.06.10, 14:44
        Na osiedlu "derby" nie ale na na Białołece tak :) jest nas tu
        trochę :)
      • Gość: empe Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 07.06.10, 10:52
        owszem, 3 takie osoby
      • nowotkomarceli4 Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 07.06.10, 23:57
        Ja nawet nie wiem gdzie to jest:) a mieszkam w wawie od urodzenia.
    • Gość: desant Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.10, 12:27
      coś czuję, że do nielubianych zaraz dołączy Piaseczno
      • Gość: miu Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 06.06.10, 12:05
        Piaseczno? Niby dlaczego? Tu jest mowa o Warszawie.
        • tom_aszek Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 07.06.10, 09:54
          Gość portalu: miu napisał(a):

          > Piaseczno? Niby dlaczego?

          Bo ostatnio tam mokro.
    • Gość: krzyś Białołęka - przykład skrajnej głupoty IP: *.elartnet.pl 05.06.10, 12:42
      rozbudowa mieszkalnictwa bez zapewnienia dróg wyjazdowych z całej
      dzielnicy - mostu północnego nie ma, a przy tym rozbierane właśnie
      na Żeraniu wiadukty na Trasie Toruńskiej i rozbudowa Modlińskiej nad
      kanałkiem Żerańskim, jedynym korytarzem kominukacyjnym, bo o
      Marywilskiej można zapomnieć; prace w ogóle nie paraliżują
      komunikacji :) dobrze, że przynajmniej urząd dzielnicy Białołęka
      jest piękny i nowy - mogą tam pracować ludzie, którzy mają zbawienny
      wpływ na to, co się dzieje na terenie im podległym. zabawa trwa,
      karuzela się kręci, psy szczekają, karawana idzie dalej.
    • Gość: Master of disaster Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.subscribers.sferia.net 05.06.10, 13:20
      A ja, mieszkając całe życie na Ochocie (okolice pl. Narutowicza) postanowiłem
      kupić działkę. Najładniejszą znalazłem na Białołęce (okolice Mehoffera). Z
      domu wchodzę od razu do lasu, więc pies też jest zadowolony. Dojazd nie jest
      wcale tragiczny - proponuję porównać trasę z Piaseczna do Warszawy. Najlepszy
      na całe zło jest motocykl, a zimą kolej miejska ze stacji Płudy.
      A co do sąsiadów: 90% to napływowcy.
      • Gość: mmk Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 16:48
        No to jestes teraz naplywowa wiocha :)
    • Gość: Jan Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.chello.pl 05.06.10, 13:47
      Przede wszystkim zastanowmy sie czy wogole warto mieszkac w
      Warszawie... Gdy mam wydac 500.000 na 50 metrowe mieszkanko w stolicy
      a tyle samo we Wroclawiu - wybieram swoje miasto - jest zwyczjnie
      ladniejsze, daje podobna szanse na kariere - no i - pozostawszy przy
      temacie mieszkan - 80 metrow w nowym budownictwie na poludniu miasta.
      • Gość: gość Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.146.18.38.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.06.10, 13:56
        to prawda, że Warszawa jest tragiczna pod względem komunikacji
        i cen. Na pewno jak się ma już dobrą pracę, to każde inne miasto (może poza
        Łodzią) będzie lepsze i tańsze.
        Natomiast nadal wiele firm ma swoje centrale i wiele stanowisk poza Warszawą w
        ogóle nie istnieje. Ja mieszkam "z przymumsu", już 3 mieszkanie zmieniam, ale
        chętniej wróciłbym do siebie, gdyby była tam praca...
      • Gość: Szmulki rules Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.centertel.pl 05.06.10, 13:59
        >80 metrow w nowym budownictwie na poludniu miasta.

        Z pięknym widokiem na rzekę wdzierającą się na klatkę schodową :D buhahaha
        Festung Breslau buahahaha
        • Gość: Jan Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.chello.pl 05.06.10, 14:08
          O ile mi wiadomo Kozanow lezy na polnocnym zachodzie. Co do powodzi,
          to Warszawka w tym roku nie spala spokojnie (i chyba jeszcze spac nie
          bedzie...)
          • Gość: Szmulki rules Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.centertel.pl 05.06.10, 14:16
            > War ma szawka w tym roku nie spala spokojnie (i chyba jeszcze spac nie
            > bedzie...)

            Warszawka może i nie będzie, Warszawa ma to w dupie bo nie mieszka na terenach
            zalewowych (poza Starą Pragą ale prędzej od nich popłyną kmiotki z Wawra i
            Tarchomina)
            • Gość: kolo Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: 188.33.25.* 05.06.10, 15:41
              Wrocław powinien się patrzeć na Zachód (Berlin, Monachium), a nie na
              Wschód (Warszawa).


              pozdrawiamy
      • Gość: benek_z_watykanu Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.rev.stofanet.dk 05.06.10, 15:47
        Za 500.ooo to mozna kupic 300 metrowy dom w granicach Poznania.Wew
        Waryszawie to za te kwote jakas klite na zasranej przez kundle
        ulicy,w smrodzie samochodow i majac za sasiada przybysza z Pipidowka
        Dolnego............Ja tam wole Poznan:)
        • Gość: mmk Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 05.06.10, 16:52
          Dobra, dobra, lepiej siedz na tym swoim zmywaku w Danii.
      • swan_ganz Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 05.06.10, 16:15
        Gdy mam wydac 500.000 na 50 metrowe mieszkanko w stolicy
        > a tyle samo we Wroclawiu - wybieram swoje miasto - jest zwyczjnie
        > ladniejsze,



        tia... Ostatni słyszałem, że szczególnie na Kozanowie jest fajnie mieszkać;
        duzo terenów zielonych i woda blisko... :-)
      • Gość: Ania Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.r.kbt.pl 05.06.10, 16:19
        > Przede wszystkim zastanowmy sie czy wogole warto mieszkac w
        > Warszawie...Gdy mam wydac 500.000 na 50 metrowe mieszkanko w
        stolicy
        > a tyle samo we Wroclawiu - wybieram swoje miasto

        Warto, dla kogoś kto się w Warszawie urodził i wychował, ma tu
        swoich dziadków, ciotki, wujków i rodzeństwo.
        Warszawa (wszystkie dzielnice) jak i inne miasta ma wiele ładnych i
        ciekawych miejsc, i też jak inne miasta ma też mniej atrakcyjne. :)
        Wolę 50 metrowe mieszkanie w Warszawie (moim mieście), które lubię i
        znam, niż 80 metrowe w obcym mi miejscu.
    • malauchatka Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... 05.06.10, 14:40
      Mokotów, Śródmieście, Żoliborz, Ochota - to centrum lub prawie centrum, w tych
      dzielnicach na upartego można dojść wszędzie na piechotę lub dojechać
      komunikacją miejską.
      Mieszkając kiedyś na Szwoleżerów, każdą prawie sprawę byłem w stanie załatwić
      za pomocą Komunikacji Miejskiej, lub na piechotę.
      Zróbcie to samo z Białołęką.
      Podobnie jest w Gdańsku, gdzie mieszkam obecnie i jak przypuszczam w innych
      dużych miastach jak Kraków, Wrocław, czy Szczecin i Łódź.
      • nessie-jp Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 05.06.10, 20:18
        > Mieszkając kiedyś na Szwoleżerów, każdą prawie sprawę byłem w stanie załatwić
        > za pomocą Komunikacji Miejskiej, lub na piechotę.
        > Zróbcie to samo z Białołęką.

        Ale specyfika Warszawy (w przeciwieństwie do małych miasteczek) jest taka, że
        wcale nie musisz jeździć do centrum, żeby "załatwić sprawę". Ja, mieszkając
        daleko od centrum, nie mam tam żadnego interesu
        • Gość: WB Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.stansat.pl 05.07.10, 19:13
          Najlepszym przykładem jest US Bemowo. Wycieczka na Ochotę w korkach na d.
          Al.Rewolucji Październikowej :)
          Przyjezdni niech "pogooglują" jak się teraz ta ul. nazywa ;)
      • Gość: mokotowianeczka Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: 195.60.216.* 07.06.10, 18:20
        Kurcze, nie wiem gdzie w Gdańsku widzisz możliwość załatwienia
        wszystkiego na pieszo. A stan dróg i komunikacji, plus cena za tą
        ostatnią są skandaliczne. Właściwie poza kupieniem mieszkania
        wszystko w Gdańsku jest droższe niż w Warszawie. Może to niestety
        jedyny atut.
        Chyba rozważę powrót do Warszawy, nie udało mi się tu poczuć
        dobrze :(

        Btw do nessie-jp, odpuść sobie w końcu nagonkę na przyjezdnych. Bo
        wychodzisz na gorszego buraka niż ci których wyśmiewasz i wyganiasz
        ze stolicy. Zupełnie jak ci Anglicy co protestują przeciwko
        imigrantom.

        Jak jesteś dobra to przyjezdny Ci pracy nie zabierze. Ani nie wygoni
        z rodzinnego miasta. A bez nich to miasto nie rozwijało się i nie
        rosło. I pracy byłoby mniej bo firmy uciekły by za nimi.

        No i wiesz, nasi kochani warszawiacy z dziada pradziada też łamią
        przepisy, zapychają drogi i komunikację, a odzywają się tak ze
        lepiej żeby się jednak nie odzywali. Ot, co człowiek to charakter :)
    • brut56 Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... 05.06.10, 14:58
      A ja tam mam radosc w Radosci.
      • Gość: dude Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.183.228.201.dsl.dynamic.eranet.pl 12.06.10, 19:24
        Ja też :D
    • Gość: mechani roln Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.centertel.pl 05.06.10, 18:57
      Co za Burak Projektuje Osiedla mieszkaniowe wśrodku którego jest lub
      ma być Koryto rzeki w skutkach nie obliczalne straty materialne ,
      finansowe ,w ludziach . w Takich miejscach powinno się budować Ośrodki
      wypoczynkowe czasowe .
    • Gość: mechanik -rol Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.centertel.pl 05.06.10, 19:40
      Ktoś chce zrobić z Polski Hollandie ,z tą różnicą że w Hollandii 50 %
      kraju wyrwane z dna morza Nie ma Osiedli obok zbiorników wodnych jeśli są
      to teren jest zrekultywowany a Hollendrzy i pozostali mieszkańcy świata
      do szybkiej ewakuacji wyszkoleni a Kraj zryty
      Rowami odprowadzającymi wodę , na nasypach gdzie biegną drogi lądują
      samoloty pasażerskie i transportowe.
    • Gość: szmul Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.aster.pl 05.06.10, 22:53
      Broń Boże nie wprowadzajcie się na Pragę Północ !!! Dzięki temu zostanie
      tu kawałek prawdziwego miasta, a nie Miasteczko Wilanów :)
      • Gość: nie-warszawiak Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 09:42
        Znajomi z Paryża twierdzą, że w Warszawie tylko Praga Północ
        przypomina im prawdziwe miasto. Znajimi z Białołęki mają 10 km pod
        PKiN, a więc w W-wie to jest blisko. Dobra komunikacja miejska:
        cCztery przystanki do metra, kilka linii nocnych. Tak, trwa
        poszerzanie jezdni nad Kanałem Żerańskim, trwa (wreszcie!) budowa
        Mostu Północnego. Za chwilę poprawa będzie odczuwalna (Modlińska
        teraz to i tak jest lepsza, niż kiedyś zapchana Puławska). Do tego
        mikroklimat. I właśnie napływowi mieszkańcy - z miast (Poznań,
        Wrocław, Kołobrzeg, Szczecin, Gdańsk), bo ci ze wsi pchają się na
        Mokotów.
        • Gość: miu Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 06.06.10, 12:11
          Nie-warszawiak, kompromitujesz sie wypusujac takie banialuki.
    • Gość: zadzior Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 00:35
      A ja mieszkam w Rembertowie i widać, że ludzie wypełniający te ankiety pojęcia
      nie mają co dobre.
      Mam 100 metrów do lasu, kompletną ciszę i spokój. Dzielnica jest czysta,
      zadbana i bezpieczna. Ceny mieszkań, a zwłaszcza domów są naprawdę przystępne
      w stosunku do tzw. topowych dzielnic. A dojazd jest lepszy niż z Ursynowa czy
      Kabat. SKM-ką lub KM-ką dystans 15 kilometrów z Rembertowa do Centrum pociąg
      pokonuje w 18 minut, podczas gdy metro na przejechanie 11 kilometrów z Kabat
      do Centrum potrzebuje ok. 25 minut.
      • Gość: mmk Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.acn.waw.pl 06.06.10, 12:46
        No prosze, jaki ty madry jestes. Reszta narodu malo rozgarnieta i
        woli placic za mieszkanie w miescie.

        Tak, tak, tylko glupcy wola mmieszanie z metrem jezdzacym co 2-3
        min, w odleglosci 5 min od domu spacerem i dojazdem bezposrednim do
        celu, niz stacje kolejowa z pociagami co 15 min-30min i przesiadkami
        do komunikacji miejskiej.
        W dni wolne brak polaczen bezposrednich do miasta tez
        oczywiscie jest zaleta.
        Zas wieczorny powrot do domu w weekendy to po prostu bajka.
        O czasie dojazdu z Rembertowa samochodem w szczycie nawet nie
        wspomniam, bo i tak bedzie sie wydluzal, wiec teraz ta godzinka z
        duuuuzym haczykiem to pikus. Jak Warszawa to tylko Rembertow! :)
        • Gość: to ja Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: *.100.211.91.static.bait.pl 07.06.10, 00:27
          Samochodem? Na Mokotow mozna dojechac w 20 minut. Zalezy od korka na
          Idzikowskiego. Rano pociagi co max 8 minut, ale czesto co 4-5. Bez szarpania co
          2 minuty przy hamowaniu i ruszaniu. Nie mowie o patologii urbanistycznej jaka
          jest zbudowane na peryferiach peryferii osiedle JWC w Rembertowie.
          IMHO znacznie latwiej dostac sie do Centrum Warszawy z Zyrardowa, niz z Bemowa,
          nie mowiac o Bialolece. Rembertow czy Wesola to nieodkryte perly. Tylko czy 1000
          pln za m2 ladnej dzialki w Wesolej to tanio?
    • Gość: spacemarine Efekt myślenia dzielnicowoadministracyjnego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.10, 11:12
      Jak ktoś chce mieszkać na Mokotowie to mu też mogą znaleźć mieszkanie w
      bloczydle z wielkiej płyty na Stegnach. I wątpię czy to dla wszystkich będzie
      taka prestiżowa i wymarzona lokalizacja. Tak samo w dzielnicy Targówek jest
      sobie Zacisze które jest jedną wielką połacią domków jednorodzinnych. Jak
      zwykle w dyskusjach o dzielnicach państwo dyskutujące posługuje się nazwami
      dzielnic administracyjnych i tych z MSI chociaż z faktycznymi dzielnicami ma
      on tylko trochę wspólnego (przykładem niech będzie Czerniaków podzielony
      między dwie dzielnice i przydzielony do Mokotowa gdzie jakby przed wojną ktoś
      usłyszał że Czerniaków jest na Mokotowie to padłby chyba na zawał).
    • rita.1 Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... 06.06.10, 11:35
      Myślałby kto! 90 % mieszkańców Warszawy, to ludność napływowa. W pierwszym lub
      w drugim pokoleniu. Mieszkanie w Białołęce, czy w Ursusie to dla nich skok
      cywilizacyjny. Pewnie najwięcej rdzennych warszawiaków mieszka na Pradze, czy
      na Targówku.
      • Gość: aterin Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany IP: 194.169.228.* 06.06.10, 15:04
        rita.1 napisała:

        > Myślałby kto! 90 % mieszkańców Warszawy, to ludność napływowa. W pierwszym lub
        > w drugim pokoleniu. Mieszkanie w Białołęce, czy w Ursusie to dla nich skok
        > cywilizacyjny. Pewnie najwięcej rdzennych warszawiaków mieszka na Pradze, czy
        > na Targówku.

        Okreslenie "rdzenny warszawiak" to w moim odczuciu negatywny epitet, a nie powód
        do dumy.

        Rdzenny warszawiak kojarzy mi się z żulem z Pragi, który stoi w bramie i pije
        tanie wino. Elita Warszawy zginęła w Powstaniu. Ci co zostali to menele z Pragi
        i pogrobowcy ruskich wojaków (co można stwierdzić na podstawie obserwacji w
        supermarketach po prawej stronie Wisły - nadreprezentacja azjatyckich
        fizjonomii, coś ala Kwasniewski albo Michalczewski, a z obecnych polityków Jerzy
        Miller, nie mylić z Leszkiem Millerem, ten raczej z łódzkich żydów).

        Natomiast napływowi to lepsza część ludzi wyselekcjonowana spoza Warszawy (tłuki
        zostały w rodzinnych wsiach i miasteczkach), o wyższym poziomie intelektualnym,
        dzięki czemu robią kariery, kupują domy i mieszkania, i zwykle nie maja
        fizjonomii tępego tłuka z kazachstanskiego stepu albo bezmyślnego wyrazu twarzy
        jak chłopek ze wsi (egzemplarze pokazowe łatwo znaleźć w okolicach kutna,
        sochaczewa, płońska, a najwięcej sród autochtonów na podpiaseczyńskich wsiach).
        To nie tylko fizjonomia, to też charakter i mentalność. Nie znam bardziej
        niesłownych ludzi niz autochtoni spod Piaseczna i Warszawy. Jak napływowemu w
        Podlasia w głowie mi sie nie mieści, że ktoś robi sobie z gęby cholewe, umawia
        się na przykład na wykonanie robót budowlanych i nie przyjeżdza, albo przyjeżdza
        z kilkugodzinnym spóźnieniem. bo zapił, zaspał, znalazł inna fuche w
        międzyczasie. W moim rodzinnym mieście, jeśli ktoś da słowo, to chocby się
        waliło i paliło, bedzie na czas i zrobi tak jak obiecał, a gdyby naprawdę cos
        stanęło na przeszkodzie, to zrobi obiecana rzecz z nawiązką. Dlatego dom buduje
        mi ekipa z Podlasia.

        Zero charakteru, honoru - takie mam zdanie o rdzennych Warszawiakach. O
        napływowych trudno generalizować, u nich jest różnie, zalezy z jakich środowisk
        pochodza i z jakiego regionu Polski. Większość Podlasiaków (z południa obecnego
        województwa podlaskiego) to ludzie słowni i honorowi, nie mylić z "Podlasiakami"
        z północy (byłe Prusy Wschodnie) na północ od Grajewa, bo to nie Podlasiaki,
        tylko napływowa ludność z całej Polski (wyspecjalizowna w szabrach i byli
        pracownicy pgrów) i przesiedleni ukraińcy w ramach akcji Wisła.
        • Gość: wars ale Panie nasmażyłeś profil socjologiczny Polaków IP: 109.243.33.* 06.06.10, 16:06
          skąd miałeś tyle wolnego czasu, żeby wszystkich przebadać?
          ja jestem urodzony w warszawie, tu sie wychowalem, chodzilem do szkol, tu mam
          cala rodzine, znajomych, przyjaicol. znam i pracuje z ludzmi z warszawy, jak i z
          naplywowymi - to oczywiste. i powiem jedno - wsrod jednych i drugich sa ludzie
          normalni i gamonie.
          ale drazni mnie, kiedy ktos napada na wszystkich na warszawiakow i mowi: bo
          warszawiacy to chamstwo, lujstwo, tepota... szkoda, ze mnie obraza. ale to nie o
          mnie zle swiadczy, ze ktos ma taki sposob myslenia.
          • Gość: aterin Re: ale Panie nasmażyłeś profil socjologiczny Pol IP: 194.169.228.* 06.06.10, 17:38
            Gość portalu: wars napisał(a):

            > ale drazni mnie, kiedy ktos napada na wszystkich na warszawiakow i mowi: bo
            > warszawiacy to chamstwo, lujstwo, tepota... szkoda, ze mnie obraza. ale to nie
            > o
            > mnie zle swiadczy, ze ktos ma taki sposob myslenia.

            Ta zła opinia o Warszawiakach (którzy nie sa tak naprawde Warszawiakami) bierze
            się z obserwacji. Wyrwie się taki świeżo upieczony warszawiak samochodem
            służbowym z rejestracją W.. do rodziny i szpanuje, albo gdzieś do hotelu w
            międzyzdrojach albo gdzies na zadupiu. Nie jego własny samochód więc jedzie
            jakby powoził furmanką. Nie jego lokal, więc żyga i dewastuje. A tubylcy z
            prowincji nie moga zrozumieć jak tak się mozna zachowywac, bo u nich samochód
            służbowy to coś jak yeti, tubylcy mają własne, ciężko zapracowane auta i nie
            jeżdza jak wariaci. maja własne domy i mieszkaniua, więc w niuch nie zachowują
            się jak świnie.


            A wracajac do prawdziwych warszawiaków. No cóż, przegracie z napływowymi, bo
            napływowi mają więcej determinacji i nastawienie na zrobienie kasy. Skąd sie to
            bierze?

            Taki prawdziwy warszawiak nie musi martwic sie o dom czy mieszkanie, bo mu
            wystarczy lokal po babci w starej śmierdzącej kamienicy na Zoliborzu. No ale
            Żoliborz to brzmi dumnie :). Albo po ojcu działaczu partyjnym mieszkanie na Al.
            Róż czy Al. Przyjaciół.

            Tymczasem napływoi nie mają na starcie lokalu po rodzicach czy dziadkach i musza
            na lokal zarobić. Poza tym do Warszawy przyjechac i zaczepic się udaje tylko tym
            najinteligentniejszym, najchytrzejszym, po prostu naj zarówno w tę stronę
            pozytywną (inteligencja, wiedza), jak i negatywną (chytrość, spryt, upór). Jak
            już kupują dom lub mieszkanie to w nowym budownictwie. Jedni dlatego, że taniej
            w nowym na przedmieściach niż w starym w centrum. Inni dlatego, że brzydza się
            mieszkać w starych kamienicach lub starym domu (ja naleze do tej drugiej grupy).
            Kiedys wynajmowałem mieszkanie w Centrum , przy politechnice. To getto było, nie
            kamienice, nie wiem jak tam można było żyć, co najwyżej to się nadawało na
            wynajem dla studentów i wietnamczyków. A tymczasem koo stuydentów i wietów
            mieszkały też tam rodziny z dziećmi, w lokalacjh po dziadkach, rodzicach.
            Ludzie, tam była jedna łazienka na 3 mieszkania, z wspólnym przechodnim
            korytarzem, makabra !!!!!!!!!!!!!!! Kamienica w centrum , przy metrze
            politechnika, !!!!!!!!!!! trudno uwierzyć, że w XXI wieku ludzie moga żyć jak w
            XIX w.
            • Gość: wars Re: ale Panie nasmażyłeś profil socjologiczny Pol IP: 109.243.49.* 06.06.10, 22:02
              człowieku, przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś, przeproś i wyjdź.

              > Ta zła opinia o Warszawiakach (którzy nie sa tak naprawde Warszawiakami)
              bierze się z obserwacji. Wyrwie się taki świeżo upieczony warszawiak samochodem
              służbowym z rejestracją W.. do rodziny i szpanuje, albo gdzieś do hotelu w
              międzyzdrojach albo gdzies na zadupiu. Nie jego własny samochód więc jedzie
              jakby powoził furmanką. Nie jego lokal, więc żyga i dewastuje. A tubylcy z
              prowincji nie moga zrozumieć jak tak się mozna zachowywac, bo u nich samochód

              ale ten świeżo upieczony warszawiak to kto? bo z tego co piszesz, to wynika, że
              to osoba, która do Warszawy przyjechała w celach zarobkowych i teraz jeździ po
              prowincji i szpanuje.

              > A wracajac do prawdziwych warszawiaków. No cóż, przegracie z napływowymi, bo
              napływowi mają więcej determinacji i nastawienie na zrobienie kasy. Skąd sie to
              bierze?

              więcej determinacji na zrobienie kasy. no cóż, jeśli to jest zaleta, to ja nie
              chcę poznać wad :)

              > Taki prawdziwy warszawiak nie musi martwic sie o dom czy mieszkanie, bo mu
              wystarczy lokal po babci w starej śmierdzącej kamienicy na Zoliborzu. No ale
              Żoliborz to brzmi dumnie :). Albo po ojcu działaczu partyjnym mieszkanie na Al.
              Róż czy Al. Przyjaciół.

              ja nie dostałem mieszkania ani po babci, ani po ojcu. tylko kupiłem na
              białołęce. za własne pieniądze i za własny kredyt. ale rozumiem, że jestem
              wyjątkiem, rodzuneczkiem, bo wszyscy inni dostali mieszkania w taki sposób, jak
              napisałeś.

              > Tymczasem napływoi nie mają na starcie lokalu po rodzicach czy dziadkach i
              musza na lokal zarobić.

              no, poza tym, że cała rodzina składa się na mieszkanie dla synka lub curóchny,
              który jedzie do Warszawy, parę hektarów się sprzeda...

              > Poza tym do Warszawy przyjechac i zaczepic się udaje tylko tym
              najinteligentniejszym, najchytrzejszym, po prostu naj zarówno w tę stronę
              pozytywną (inteligencja, wiedza), jak i negatywną (chytrość, spryt, upór).

              u mnie wfirmie pracuje kilka osób spoza warszawy. trudno powiedzieć, żeby byli
              super inteligentni. mimo szczerych chęci.

              > Jak już kupują dom lub mieszkanie to w nowym budownictwie. Jedni dlatego, że
              taniej w nowym na przedmieściach niż w starym w centrum. Inni dlatego, że
              brzydza się mieszkać w starych kamienicach lub starym domu (ja naleze do tej
              drugiej grupy).
              > Kiedys wynajmowałem mieszkanie w Centrum , przy politechnice. To getto było,
              nie kamienice, nie wiem jak tam można było żyć, co najwyżej to się nadawało na
              wynajem dla studentów i wietnamczyków. A tymczasem koo stuydentów i wietów
              mieszkały też tam rodziny z dziećmi, w lokalacjh po dziadkach, rodzicach.

              zapewniam cię, że w Centrum też można kupić lub wynająć ładne mieszkanie. Ale
              kosztuje ono dwa razy drożej niż nieremontowane dziadostwo. Niektórzy mają za
              mało hektarów, żeby dobre mieszkanie w dobrej loalizacji kupić.

              > Ludzie, tam była jedna łazienka na 3 mieszkania, z wspólnym przechodnim
              korytarzem, makabra !!!!!!!!!!!!!!! Kamienica w centrum , przy metrze
              politechnika, !!!!!!!!!!! trudno uwierzyć, że w XXI wieku ludzie moga żyć jak w
              XIX w.

              rozumiem, że w Twoim rodzinnym mieście nie ma takich mieszkań :)

              Pamiętaj łokcie szeroko, głowa wysoko a cała wieś będzie z ciebie dumna, tylko
              nikt w Warszawie nie będzie traktował cię serio i cię nie polubi.
              wiem, sympatia to takie staromodne i nieopłacalne ;)
              • Gość: aterim obserwuję i wyciągam wnioski IP: 194.169.228.* 07.06.10, 03:18
                Gość portalu: wars napisał(a):

                > człowieku, przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś, przeproś i wyjdź.
                >
                > > Ta zła opinia o Warszawiakach (którzy nie sa tak naprawde Warszawiakami)
                > bierze się z obserwacji. Wyrwie się taki świeżo upieczony warszawiak samochodem
                > służbowym z rejestracją W.. do rodziny i szpanuje, albo gdzieś do hotelu w
                > międzyzdrojach albo gdzies na zadupiu. Nie jego własny samochód więc jedzie
                > jakby powoził furmanką. Nie jego lokal, więc żyga i dewastuje. A tubylcy z
                > prowincji nie moga zrozumieć jak tak się mozna zachowywac, bo u nich samochód
                >
                > ale ten świeżo upieczony warszawiak to kto? bo z tego co piszesz, to wynika, że
                > to osoba, która do Warszawy przyjechała w celach zarobkowych i teraz jeździ po
                > prowincji i szpanuje.

                No tak wynika. Opinię "złego Warszawiak" robią przyjezdni, ci z grupy naj
                negatywnej (vide poprzedni mój post o naj-pozytywnych o naj-negatywnych).
                Prawdziwi warszawiacy maja w tym niewielki udział, bo żule z Pragi nie myśla o
                autach i wyjazdach, nie mają aut i popsuć opinię mogą tylko na miejscu kiedy po
                obaleniu taniego wina zeszczają się w bramie (tak tak, ten smród w starych
                kamienicach to nie pieski zrobiły)
                >
                > > A wracajac do prawdziwych warszawiaków. No cóż, przegracie z napływowymi,
                > bo
                > napływowi mają więcej determinacji i nastawienie na zrobienie kasy. Skąd sie to
                > bierze?
                >
                > więcej determinacji na zrobienie kasy. no cóż, jeśli to jest zaleta, to ja nie
                > chcę poznać wad :)
                >
                > > Taki prawdziwy warszawiak nie musi martwic sie o dom czy mieszkanie, bo m
                > u
                > wystarczy lokal po babci w starej śmierdzącej kamienicy na Zoliborzu. No ale
                > Żoliborz to brzmi dumnie :). Albo po ojcu działaczu partyjnym mieszkanie na Al.
                > Róż czy Al. Przyjaciół.
                >
                > ja nie dostałem mieszkania ani po babci, ani po ojcu. tylko kupiłem na
                > białołęce. za własne pieniądze i za własny kredyt. ale rozumiem, że jestem
                > wyjątkiem, rodzuneczkiem, bo wszyscy inni dostali mieszkania w taki sposób, jak
                > napisałeś.
                >
                > > Tymczasem napływoi nie mają na starcie lokalu po rodzicach czy dziadkach
                > i
                > musza na lokal zarobić.
                >
                > no, poza tym, że cała rodzina składa się na mieszkanie dla synka lub curóchny,
                > który jedzie do Warszawy, parę hektarów się sprzeda...
                >
                > > Poza tym do Warszawy przyjechac i zaczepic się udaje tylko tym
                > najinteligentniejszym, najchytrzejszym, po prostu naj zarówno w tę stronę
                > pozytywną (inteligencja, wiedza), jak i negatywną (chytrość, spryt, upór).
                >
                > u mnie wfirmie pracuje kilka osób spoza warszawy. trudno powiedzieć, żeby byli
                > super inteligentni. mimo szczerych chęci.
                >
                > > Jak już kupują dom lub mieszkanie to w nowym budownictwie. Jedni dlatego,
                > że
                > taniej w nowym na przedmieściach niż w starym w centrum. Inni dlatego, że
                > brzydza się mieszkać w starych kamienicach lub starym domu (ja naleze do tej
                > drugiej grupy).
                > > Kiedys wynajmowałem mieszkanie w Centrum , przy politechnice. To getto by
                > ło,
                > nie kamienice, nie wiem jak tam można było żyć, co najwyżej to się nadawało na
                > wynajem dla studentów i wietnamczyków. A tymczasem koo stuydentów i wietów
                > mieszkały też tam rodziny z dziećmi, w lokalacjh po dziadkach, rodzicach.
                >
                > zapewniam cię, że w Centrum też można kupić lub wynająć ładne mieszkanie. Ale
                > kosztuje ono dwa razy drożej niż nieremontowane dziadostwo. Niektórzy mają za
                > mało hektarów, żeby dobre mieszkanie w dobrej loalizacji kupić.
                >
                > > Ludzie, tam była jedna łazienka na 3 mieszkania, z wspólnym przechodnim
                > korytarzem, makabra !!!!!!!!!!!!!!! Kamienica w centrum , przy metrze
                > politechnika, !!!!!!!!!!! trudno uwierzyć, że w XXI wieku ludzie moga żyć jak w
                > XIX w.
                >
                > rozumiem, że w Twoim rodzinnym mieście nie ma takich mieszkań :)


                Nie ma. Małe miasto, bloki powstawały w latach 70 - 90, nikt nie budował trzech
                mieszkań z jedną łazienką i wspólną kuchnią. Chociaż w tym zakresie komuna nie
                zrobiła z ludzi zwierząt.

                > Pamiętaj łokcie szeroko, głowa wysoko a cała wieś będzie z ciebie dumna, tylko
                > nikt w Warszawie nie będzie traktował cię serio i cię nie polubi.
                > wiem, sympatia to takie staromodne i nieopłacalne ;)

                Tu nie chodzi o sympatię. Ja tylko stwierdzam, to co obserwuję. Nie ma się co
                obrazać, prawda może boleć.

                Jeszcze jedną prawidłowość zauwazam. Ci rdzenii Warszawiacy, to rzadko blondyni
                czy blondynki. Blond raczej obecny jest na wsiach, tam mniej semickich i
                azjatyckich genów się zawieruszyło. natomaist w Warszawie to przeważnie bruneci
                i brunetki, zwykle z semityzyjącym nosem. Rdzennośc ma swoje prawa, wszak w
                Warszawie w XIX w. ponad połowa mieszkańców stanowili Żydzi, często
                przechrzczeni. Przykłądowo taki Krzysztof kamil baczyński był synem przechrzty,
                a przeciez czuł sie Polakiem i zginął za Ojczyznę. Ale genów nie oszukasz, wyjdą
                wczesniej czy później. Stąd nadreprezentacja chudych brunetek z wąską twarza i
                okularami na garbatych nosach na SGH mnie nie dziwiła. Na SGGW więcej elementu
                ludowego zauważałem, bardziej i mnie krągłych blondynek, i przyznam że
                słowiańska uroda zawsze mnie bardziej pociągała, nic na to nie poradzę, że te
                brunetki z SGH-u są takie aseksualne. A jeszcze jak te czarne włosy maja
                dodatkowo pokręcone, makabra po prostu. Zastanawiam się skąd u mnie taka awersja
                do kręconych włosów, tez tak macie, że wydają się wam obrzydliwe?
                • Gość: wars Re: obserwuję i wyciągam wnioski IP: *.134.130.147.static.crowley.pl 07.06.10, 08:41
                  tym ostatnim akapitem to teraz się popisałeś.
                  domorosła antysemicka etnografia to zdecydowanie nie jest mój sposób
                  poznawania ludzi, a tymbardziej ich oceniania.
                  mam nadzieję, że Twój prapradziadek z kresów był Żydem i że zacznie Ci to
                  uwierać, kiedy się o tym dowiesz :)

                  żulernia jest wszędzie. nawet w blokach z lat 60. :) Poza tym, znajdz mi miasto,
                  które ma conajmniej 100 lat, w których nie ma starych kamienic. W każdym
                  mieście, KAŻDYM mieście starszym niż 100 lat tak budowano. Kiedyś tak się
                  mieszkało. Ale rozumiem, że u was nie ma kamienic, starych domów, bram, ze u was
                  się nie sika w bramach, tylko piwnicach, pod kapliczkami, za sklepem, w
                  śmietniku. Błagam, przekonaj mnie, że cała Polska jest czysta, shcludna i
                  pachnąca fiołkami a w Warszawie wszyscy (nieprzyjzdni) szczą po bramach.

                  człowieku, ogarnij się trochę.
                  Nie wiem, czy u mnie płynie choć kropla żydowskiej krwi. Nawet jeśli tak jest,
                  to wolę byc ćwierćżydem niż takim Polakiem o słowiańskich rysach jak Ty :)
                  • dorsai68 Oj warsie, 07.06.10, 10:21
                    po co dyskutujesz z człowiekiem, który napisał dwie, całkiem słusznych rozmiarów, rozprawki, tylko po to, by zawrzeć w nich swoją niechęć do reszty społeczeństwa?
                    Fakt, że gość plącze się w zeznaniach, że raz przyjezdnych potępia, by za chwilę im słodzić, wskazuje wprost, że choć pisze dużo, to bez sensu i konsekwencji, a dyskusja z osobą, który nie do końca wie, jakie ma zdanie na temat, to strata czasu.
                    • Gość: tetris Re: Oj warsie, IP: *.devs.futuro.pl 07.06.10, 11:13
                      dorsai68 napisał:

                      > po co dyskutujesz z człowiekiem, który napisał dwie, całkiem
                      słusznych rozmiaró
                      > w, rozprawki, tylko po to, by zawrzeć w nich swoją niechęć do
                      reszty społeczeńs
                      > twa?
                      > Fakt, że gość plącze się w zeznaniach, że raz przyjezdnych
                      potępia, by za chwil
                      > ę im słodzić, wskazuje wprost, że choć pisze dużo, to bez sensu i
                      konsekwencji,
                      > a dyskusja z osobą, który nie do końca wie, jakie ma zdanie na
                      temat, to strat
                      > a czasu.

                      A ja rozumiem o co chodzi Aterim'owi. Wprawdzie porusza dużo wątków
                      na raz, ale spostrzeżenia ma jakże trafne. W grupie przyjezdnych
                      wyróżnia gwie grupy, czego Dorsai68 zdaje się celowo nie zauważać,
                      bo na zarzucie rzekomej niekonsekwencji Aterima opiera podstawę
                      swojego wywodu. Czyżby Dorsai68 to rdzenny Warszawiak? Czy może
                      urażony mąż brunetki z SGH-u? W kazdym razie stanowisko Dorsai68 do
                      bezstronnych na pewno nie należy.
                      • dorsai68 Ojej. 07.06.10, 21:39
                        Skąd ten pretensjonalny, pełen wyższości ton? To pisanie o ludziach w trzeciej osobie?

                        Czy próbujesz w ten sposób zamaskować fakt, że w rzeczywistości nie masz nic do powiedzenia?
    • Gość: to ja Taki eksperyment moze wywolac szok! IP: *.100.211.91.static.bait.pl 06.06.10, 23:55
      Eksperyment dla naplywu o mocnych nerwach: kupujemy plan Warszawy oraz
      cyrkiel. Ustawiamy promien 10 km, a cyrkiel ustawiamy na rondzie Dmowskiego, i
      musimy zrewidowac nasze opinie co jest daleko, a co blisko.
      Najbardziej rozsmiesza mnie mowienie: Mokotow - toz to duze miasto ze
      wszystkimi tego konsekwencjami: ohydnymi, ciasnymi blokowiskami i oazami
      luksusu. Teraz juz nie ma Sluzewca, Sluzewia, Wygledowa itp - to wszystko to
      Mokotow;)
      • robot_humano Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! 07.06.10, 13:38
        Gość portalu: to ja napisał(a):

        > Eksperyment dla naplywu o mocnych nerwach: kupujemy plan Warszawy oraz
        > cyrkiel. Ustawiamy promien 10 km, a cyrkiel ustawiamy na rondzie Dmowskiego, i
        > musimy zrewidowac nasze opinie co jest daleko, a co blisko.

        No to jest dopiero metoda! Posługując się nią możemy wybrać mieszklanie w Ząbkach lub Ursusie zamiast na Natolinie bo na mapie bliżej...Bliskość i dalekość w Warszawie jest ściśle związana z odległością od SZYN, a nie kątem rozwarcia cyrkla.
        • Gość: to ja Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! IP: 194.181.224.* 07.06.10, 14:32
          A to w Zabkach i Ursusie nie ma szyn?! Myslalem, ze w Ursusie sa co najmniej
          dwie linie+WKD, a w Zabkach jedna, ew. dojazd do Rembertowa.
          Ale jesli juz szyny sa wyznacznikiem, to bardzo atrakcyjny powinien byc
          Zyrardow, skad do Centrum mozna sie dostac znacznie szybcie niz z wiekszosci
          peryferyjnych dzielnic Warszawy.
          • robot_humano Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! 07.06.10, 18:38
            Gość portalu: to ja napisał(a):

            > A to w Zabkach i Ursusie nie ma szyn?! Myslalem, ze w Ursusie sa co najmniej
            > dwie linie+WKD, a w Zabkach jedna, ew. dojazd do Rembertowa.
            > Ale jesli juz szyny sa wyznacznikiem, to bardzo atrakcyjny powinien byc
            > Zyrardow, skad do Centrum mozna sie dostac znacznie szybcie niz z wiekszosci
            > peryferyjnych dzielnic Warszawy.

            Napisałem skrótowo "szyn" zamiast "komunikacji szynowej". Z samego faktu istnienia torów nie wynika możliwość sensownego (częstotliwość/liczba przesiadek/cena/wspólny bilet) z nich korzystania. No i nie będziesz się chyba upierał że fajniej się mieszka w Ząbkach czy innej Kobyłce niż na Natolinie...A co do Żyrardowa...KM 15.16, 16.16, 17.16, bajka normalnie. I to składy o pojemności 3 przegubowców.
            • Gość: to ja Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! IP: *.100.211.91.static.bait.pl 07.06.10, 22:51
              Poranne pociagi na linii srednicowej pojawiaja sie co 4-5 minut. Wiele z nich
              jest klimatyzowanych (szczegolnie w kierunku wschodnim). Czas jazdy z ursusa do
              srodmiescia to 13 minut. Z zabek do wilenskiej 6 minut. I tu i tu obowiazuja
              bilety ZTM wazne w 1 strefie. Do Zyrardowa czesciej niz co 30 minut (rano)
              jezdzi TLK oraz IR - czas jazdy do centralnego 28-31 minut. Praktycznie tyle
              samo co z kabatow metrem, tyle, ze pociag jest nowoczesny, cichy i klimatyzowany
              i nie szarpie pasazerami co 2 minuty. Czym wiec blokowiska Natolina maja byc lepsze?
              • Gość: zig zag Pitolisz od rzeczy IP: 188.33.15.* 08.06.10, 00:08
                I powiem tak:
                1. Od razu widać, że nie czytałeś dzieł Carla von Clausewitz'a. Jest
                tam słynne zdanie, że "to co dla władcy, na mapie, jest niewinnym
                krótkim odcinkiem drogi, dla dowódcy w terenie może okazać się
                przeszkodą nie do pokonania".
                2. Żyrardów bliżej Centrum Warszawy niż Mokotów.... ciekawe....
                buhahahahahahaha.... powiem tak o drugiej w nocy piechotą wracam z
                Centrum na Madalińskiego 25 minut... a ile wracam SKM, WKD czy
                jeszcze jakimś innym wspaniałym środkiem komunikacji do Żyrardowa?
                Buhahahahaha.
              • robot_humano Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! 09.06.10, 12:04
                Gość portalu: to ja napisał(a):

                > Poranne pociagi na linii srednicowej pojawiaja sie co 4-5 minut. Wiele z nich
                > jest klimatyzowanych (szczegolnie w kierunku wschodnim). Czas jazdy z ursusa do
                > srodmiescia to 13 minut. Z zabek do wilenskiej 6 minut. I tu i tu obowiazuja
                > bilety ZTM wazne w 1 strefie. Do Zyrardowa czesciej niz co 30 minut (rano)
                > jezdzi TLK oraz IR - czas jazdy do centralnego 28-31 minut. Praktycznie tyle
                > samo co z kabatow metrem, tyle, ze pociag jest nowoczesny, cichy i klimatyzowan
                > y
                > i nie szarpie pasazerami co 2 minuty. Czym wiec blokowiska Natolina maja byc le
                > psze?

                TLK się nie liczą bo to osobna sieciówka (230PLN) i pociągi jadące przez pół kraju, IR podobnie. Klimy w metrze nie ma bo niepotrzebna, średnia wieku taboru 5 lat częstotliwość co aż 5 minut to w niedzielę. Porównywania standardu metra i kolejek podmiejskich komentować nie trzeba. Stacji, dostępności i bezpieczeństwa też nie. Tyle o detalach. Teraz do sedna - rozmawiamy o mieszkaniu w Warszawie, a nie 40 km od niej. Jeśli urodziłeś się, wychowałeś i kończyłeś szkoły w Żyrardowie to tam masz dom,znajomych, rodzinę. Jeśli ja się tam wyprowadze to nie będę miał tam nikogo i nikt do mnie nigdy nie przyjedzie, a każde spotkanie ze znajomymi urośnie do rangi wydarzenia (i to bezalkoholowego bo jakoś trzeba kierować z powrotem). Nie będę się skazywał na wygnanie towarzyskie, a przykład znajomych i to juz z zadupii Targówka pokazał, ze mieszkanie Nigdzie kończy się fatalnie. Poza tym ludzie którzy do Warszawy przyjeżdżają są albo z małego miasteczka albo z dużego miasta. Ani jedni ani drudzy nie przeprowadzają się na drugi koniec Polski żeby mieszkać na wsi.
                • Gość: to ja Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! IP: 194.181.224.* 09.06.10, 14:23
                  Zyrardow to byl taki bardzo kontrastowy przyklad, ktory mial pokazac, ze pewne
                  dzielnice Warszawy sa znacznie gorzej skomunikowane niz calkim odlegle
                  miejscowosci. TLK i IR sa podstawowym srodkiem transportu dla mieszkancow
                  Zyradowa, absolutna wiekszosc z nich to lokalne pociagi do Lodzi. Sedno jednak
                  stanowi zupelna nieznajomosc miasta wsrod nabywcow.
                  Moze kiedys, przy odrobinie wolnego czasu wejdziesz np. do podmijskiego pociagu
                  w kierunku Siedlec - mozesz to zrobic z karta miejska. Wtedy wrocimy do dyskusji
                  o jakosci taboru.
                  I jeszcze drobiazg - priorytety w zyciu sie zmieniaja - czasem lepiej mieszkac
                  blisko knajp, czasem lepiej blisko lasu czy parku.
                  • robot_humano Re: Taki eksperyment moze wywolac szok! 10.06.10, 12:51
                    Gość portalu: to ja napisał(a):

                    > Zyrardow to byl taki bardzo kontrastowy przyklad,

                    Zdecydowanie, tak jak Ursus czy ząbki bo tam jakaś kolej jeździ. W wielu innych miejscach można o tym pomarzyć, bądź jakość usług na tych liniach jest żenująca

                    > TLK i IR sa podstawowym srodkiem transportu dla mieszkancow
                    > Zyradowa,

                    Tego sam doświadczyłem w nocnym z Kołobrzegu do Warszawy. Trochę to jednak kosztuje (chyba że latami bez biletu jeżdżą)

                    > Moze kiedys, przy odrobinie wolnego czasu wejdziesz np. do podmijskiego pociagu
                    > w kierunku Siedlec - mozesz to zrobic z karta miejska. Wtedy wrocimy do dyskusji

                    Siedlce to z racji kategorii linii i taboru również księżycowy przykład -magistralna , świeżo po remoncie na 160kph, z nowymi Stadlerami. Popatrz na pociągi jadące do Legionowa: brak świetlówek, zepsute drzwi i niekończący sie remont na E65

                    > I jeszcze drobiazg - priorytety w zyciu sie zmieniaja - czasem lepiej mieszkac
                    > blisko knajp, czasem lepiej blisko lasu czy parku.

                    Mnie się tak zmieniły właśnie! Mam dwuletnią córkę a niebawem drugie się pojawi i nie mogę mieszkać "nigdzie" bo z dzieckiem na ręku i drugim w wózku będę miał pozamiatane. Stąd Natolin - autobusy (4 linie) pod domem (wszystkie niskopodłogowe co można docenić dopiero pchając wózek z dzieckiem), 150m do Metra (windy na perony) 1000m do Lasu Kabackiego (rezerwat) plac zabaw co 150m. Budynek z lat 90tych więc już nie płyta a jednocześnie jeszcze nie ordynarna developerka = winda z poziomu chodnika, a nie półpiętra i można bez kłopotu zaparkować za darmo. Na wieś chętnie się wyprowadzę, ale jak dzieci pójdą na studia.
    • Gość: wars Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych... IP: *.134.130.147.static.crowley.pl 07.06.10, 08:35
      tym ostatnim akapitem to teraz się popisałeś.
      domorosła antysemicka etnografia to zdecydowanie nie jest mój sposób
      poznawania ludzi, a tymbardziej ich oceniania.
      mam nadzieję, że Twój prapradziadek z kresów był Żydem i że zacznie Ci to
      uwierać, kiedy się o tym dowiesz :)

      żulernia jest wszędzie. nawet w blokach z lat 60. :) tyle, ze tam się nie sika
      w bramach, tylko piwnicach, pod kapliczkami, za sklepem, w śmietniku. Błagam,
      przekonaj mnie, że cała Poslka jest czysta, shcludna i pachnąca fiołkami a w
      Warszawie wszyscy (nieprzyjzdni) szczą po bramach.

      człowieku, ogarnij się trochę.
    • dzambii Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 09.06.10, 16:32
      Jestem rdzenną warszawianką i długo mieszkałam na bliskiej Woli.
      Świetna komnikacja (tramwaje 30m od okien), huk, smród spalin itp.
      Teraz mieszkam na Nowodworach i jest cudnie. Cisza, spokój, świergot
      ptaków na wale, widok przez Wisłę na drugi brzeg. Wspaniałe warunki
      na relaks po pracy. Tego nie da mi Mokotów. I nieważne, kto mieszka
      za ścianą (warszawiak, czy nie), jeśli nie komplikuje mi życia.
      Każdy wybiera co mu pasuje. Ja wybrałam wieś w mieście.
      • robot_humano Re: Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubiany 10.06.10, 13:01
        dzambii napisała:

        > Jestem rdzenną warszawianką i długo mieszkałam na bliskiej Woli.
        > Świetna komnikacja (tramwaje 30m od okien), huk, smród spalin itp.
        > Teraz mieszkam na Nowodworach i jest cudnie. [...]
        > Każdy wybiera co mu pasuje.

        A potem dzieci idą do szkoły i cały idylliczy plan w 3,14zdu. Też tak kiedyś chciałem ale teraz (dzieci + praca moja i żony w centrum)nie bardzo to sobie wyobrażam. No i dom to kotwica, żeby choć trochę móc z niego wyjechać trzeba go dobrze wyposażyć, a to kosztuje. Alarmy, okiennice, automatyczne kotły na olej/gaz - wszystko to kupa kasy. Z mieszkania wychodzę, zamykam drzwi i wracam za miesiąc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka