Gość: Grzesiek
IP: *.dynamic.chello.pl
08.07.11, 00:04
Jak tu nie korzystać z własnego auta? Oto moje obserwacje z Żoliborza:
Mieszkam na Żoliborzu, gdzie architekci dawnych osiedli całkiem zmyślnie wszystko zaplanowali, poza braniem pod uwagę biegania kilometra na przystanki tramwajowe lub krążenia po nielicznych wąskich uliczkach osiedlowych i szukania cudu w postaci miejsca do zaparkowania.
Usilnie zmuszałem się ostatnio do jakże promowanej komunikacji miejskiej. Do wyboru mam "chybił trafił" w postaci linii 122, która jeździ jak chce a jej trasa chyba nikogo nie zadowala lub 180 którego trasa pozostawia do życzenia i ładuje się w korki. Biegam więc dalej na tramwaj na Broniewskiego.
Tramwaj wygląda jak dwa połączone wielkie ogórki z lat 50, w środku krzesełka dla przedszkolaków i linka alarmowa, którą moi znajomi traktowali za atrakcję turystyczną Warszawy. Ale ok - wygląd można przeżyć.
Wsiadam do tegoż tramwaju linii 33 - na plus, że jeździ często. Tu plusy się kończą.
Zwariować można od co chwila napotykanych przystanków, ledwo się ten rzęch rozpędzi, a już przystanek! I co chwila stanie na każdym przystanku - jak nie światła to inne problemy.
W efekcie po pół godziny tłuczenia (ciągłe otwieranie i zamykanie drzwi) dowlekamy się w okolice Centralnego, gdzie tramwaj przez 5 minut stoi na rondzie permanentnie blokowanym przez kierowców (gdzie jest drogówka?).
Zwariować można od:
- hałasu w tramwaju - klekot zdezelowanych drzwi, rympolenie szyn, ciągłego dzwoneczka używanego przez motorniczego
- nieustannych przystanków, jak jest rondo to przystanek musi być i przed i za rondem, jak tak dalej pójdzie to przed i za skrzyżowaniem będą upychać przystanki
- ataku tramwajów przez staruszków z torbami na kółkach - zachowują się jak małpy w gaju, "rzucają" się do tramwaju, patrzą, jakby zakładali, że każdy ma im pomagać wnosić wózki i natychmiast ustępować miejsca w drodze pod Halę Mirowską
Ktoś z ZTM powinien dostać Nagrodę Nobla za zlokalizowanie przystanka przy Parku Olszyna a następnie zaraz na Włościańskiej, za to potem przystanek jest aż na Sadach Żoliborskich - wszystko oczywiście dublowane z przystankami autobusowymi (tzw. dogodne przesiadki według ZTM), a że całe osiedla muszą dobiegać do takich przystanków, to już nie problem ZTM.
Podsumowując mój "esej" stwierdzam, że gdyby tylko był taki pomysł, podpisuję się rękoma i nogami pod likwidacją tramwajów na Żoliborzu i wylaniu w tym miejscu asfaltu na bus pasy, może wtedy kupię sieciówkę. Inaczej biegać na te śmieszne, wlekące się wynalazki PRL nie zamierzam.
Przypomnijmy przy okazji, że pod pl.Wilsona czeka piękny podziemny parking P+R, którego wdrożenie zrujnowano. O innej niż auto metodzie dojazdu do metra z dalszych dzielnic nie można mówić na poważnie.