Gość: Maciej
IP: *.lot.pl
25.06.04, 07:30
Postrach Zoliborza
W maju 1952 r. po zdaniu matury zostaje etatowym pracownikiem aparatu, jest
instruktorem wydzialu harcerskiego warszawskiego ZMP.
Wkrotce awansuje na pelnomocnika prezydium Zarzadu Stolecznego ZMP na
Zoliborz. Zaliczany jest do scislej kadry, bierze udzial w posiedzeniach
prezydium Zarzadu Stolecznego. Obecnie wspomina: Od pietnastego roku zycia
bylem menadzerem ruchow spolecznych. Inaczej charakteryzuje go Lech Jeczmyk:
Poznalem go, kiedy byl wybitnym dzialaczem ZMP i postrachem uczniow
zoliborskich szkol. Bylem kiedys wzywany do niego ze wzgledu na jakies
niepochlebne wypowiedzi o przewodniczacym ZMP w szkole. Byl dosc grozny. Na
Zoliborzu dosyc glosny byl inny incydent. Kuron chodzil po szkolach i namawial
uczniow aby donosili na swoich rodzicow - czy ktos slucha BBC itp. Ojciec
jednej z dziewczat, znany pisarz Stanislaw Strumph-Wojtkiewicz, kiedy uslyszal
o tym, wzial laske i wybral sie do lokalu ZMP. Tam spytal sie ktory to Kuron i
bez slowa zaczal go okladac laska. Ten widzac, ze to nie przelewki wyskoczyl
przez okno. Wtedy okazalo sie, ze Jacus jest czlowiekiem zaufanym, wypadl mu
bowiem z kieszeni pistolet...