Dodaj do ulubionych

Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B...

    • Gość: qwerty bezładna pisanina rowerowego filozofa IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.12, 16:03
      parafrazując:
      pkt 1. - jestem fajnym, uprzejmym gościem z rowerem na chodniku. zapraszam pieszych na ścieżki gdy na chodniku im ciasno, nie dzwonię na pieszych, chodnikami jeżdżę _ TAK !!! - bo tak jest szybciej i nie mam wyrzutów sumienia. mam pytanie - czy da się tę filozofię przełożyć na inne dziedziny ? np. zazwyczaj nie kradnę, no chyba, że coś kosztuje więcej niż mam przy sobie, to wtedy zdarza mi się podejść do małolata i poprosić go grzecznie - "wyskakuj ze stówy". czasem też coś wrzucę ulicznemu grajkowi, albo dam puszkę po piwie bezdomnemu.

      ale już pkt. 2 pokazuje prawdziwą twarz kolarza - stosuje się do przepisów wtedy, gdy uzna, że nie kolidują one z jego wewnętrznym przekonaniem o ich zasadności. i znowu parafrazując - tak, przyznaję, biję w twarz kobiety, ale tylko te, które mi odmawiają, choć mi się wydaje, że maja ochotę na flirt.

      pkt. 3 - tu już, jest grubo, pan rowerzysta żegna się z wizerunkiem sympatycznego misia-ptysia na rowerze. dzwoni na matki z wózkami i baby z siatami jak mu się nie podoba, gdy one też uznają że będą stosowały się do przepisów jak im one będą odpowiadały. aż chce się podziękować, że nie wozi ze sobą halabardy i nie nabija na nią kobiet i dzieci. i dopytać - a na tatusiów z pociechami na spacerze też dzwonisz, czy pękasz, bo odwagi ci wystarcza na prężenie muskułów przed kobietami?

      pkt. 4 - ooooooo no to mamy nareszcie to co pan rowerzysta chciał napisać od samego początku - patrzcie jaki jestem demon prędkości, niech żałują, że mnie nie wzięli do turdepoloń. tyle energii marnuję i nie mogę sobie pozwolić na dodatkowe 30sek. nie deptania piętami na pedały.

      miesiek, jesteś zagrożeniem dla innych i dla siebie - jeżeli kierujesz się taką logiką podczas jazdy na rowerze, uważaj. bo nagła zmiana koncepcji (pieszy - dobry na pieszy-wróg) może doprowadzić cię do konfrontacji z prawem, z którym jesteś na bakier.


    • Gość: Igo Re: Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. IP: *.toya.net.pl 07.07.12, 16:10
      "Takie grzechy popełniam jako rowerzysta i będę je popełniać nadal. [...] i życzyłbym sobie, by oni także zwracali uwagę na moje potrzeby."- skoro rowerzyści nie potrafią dostosować się do przepisów i nie zwracają uwagi na potrzeby innych (np. jeżdżąc po chodniku) to dlaczego wymagają od innych zwracania uwagi na ich potrzeby? Mam gdzieś rowerzystów- taki grzech jako pieszy i jako kierowca popełniam i będę popełniać dopóki rowerzyści tacy jak autor artykułu nie zmienią swojej postawy.
    • wwojtek9 Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... 07.07.12, 16:13
      Wreszcie jakiś sensowny głos w tej sprawie. Przepisy prawa o ruchu drogowym nie są "sztuką dla sztuki" maja określony cel: rozstrzyganie konfliktu interesów na drodze, gdy akurat takiego konfliktu nie ma ktoś kto narusza te przepisy popełnia wprawdzie czyn bezprawny i zawiniony, ale doprawdy trudno uznać go za społecznie niebezpieczny (tłumaczyłem to kilka razy Policjantom i odstepowali od ukarania). Rowerzysta nawet gdy narusza przepisy, jesli tylko przy okazii nikomu w drogę nie wchodzi nie jest problemem, sam tak jeżdżę.
    • hadron9 Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... 07.07.12, 16:15
      I o to chodzi, robie dokladnie to samo. Odrobina kultury i zyczliwosci calkiem niezle rozwiazuje problem :) I mam swiatelka ;-)
    • dorsai68 Tak mnie zaciekawiło, 07.07.12, 16:16
      czy ten tekst powstał w wyniku głupoty, chamstwa, czy po prostu prowokacja?

      W sumie można go bowiem streścić tak: robię co chcę i jak chcę, w nosie mam przepisy i zasady współżycia, albo więc zaakceptujecie moje zachowanie, albo spadajcie na drzewo banany prostować.
      • Gość: Ania Re: Tak mnie zaciekawiło, IP: *.cluster-a.websense.net 30.08.12, 08:43
        Myślę, że autor tego komentarza nie zapoznał się z treścią artykułu, a tylko jego tytułem... Przecież w artykule jest jasno powiedziane, że użytkownicy dróg - kierowcy, piesi, rowerzyści - powinni się nawzajem szanować...
        • polujacy_na_kaczki Re: Tak mnie zaciekawiło, 30.08.12, 10:49
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Myślę, że autor tego komentarza nie zapoznał się z treścią artykułu, a tylko je
          > go tytułem... Przecież w artykule jest jasno powiedziane, że użytkownicy dróg -
          > kierowcy, piesi, rowerzyści - powinni się nawzajem szanować...
          Jasne, ale jednocześnie autor artykułu pisze, że nie szanuje przepisów. I podchodzi do nich w sposób absolutnie wybiórczy. Łamie przepisy wtedy, gdy wg. jego własnej, prywatnej opinii nikomu nie szkodzi. Ale, obawiam się, nie jest właściwą osobą do decydowania kiedy przepisy muszą być respektowane.
    • Gość: Dark_Angel Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.204.38.249.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 16:17
      z Synkiem szedł! Od razu szykuj sobie miejsce w szpiatlu, bo jak choćby usłyszę jakikolwiek dźwięk z pedałowca idąc po chodniku to skończę z kulturą i włączę samoobrnę!
      • Gość: tommi Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 16:53
        tak samo gdakał jeden nabzdyczony kark jak grzecznie zwróciłem mu uwagę, że na ścieżce rowerowej nie ma za bardzo miejsca na uskuteczniania dyskusji z kimś przez telefon. Mam nadzieje że jego nos i szczęka już się pozrastały.
        Natomiast gdybym zobaczył jak rowerzysta dzwoni na pieszego na chodniku to sam bym Ci pomógł.
        • Gość: Dark_Angel Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.204.23.211.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 16:59
          Nie wchodzę na DDRki, Synowi każe z nich schodzić, uczę go po co one są - uważam, że to wystarczy - jeśli sądzisz że to mało to powiedz co potrzeba więcej.

          Nadal jedan uważam, że jak jakiś idiota będze trąbił na mnie na chodniku to zrobię to, co napisałem. I dzięki za chęć pomocy - zrobię to samo jak idiota będzie szedł po DDRce...

          PS. Nie każdy "kark" jest bezmózgiem...
        • Gość: momento Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.free.aero2.net.pl 08.07.12, 07:58
          Kretyn
        • Gość: zonkii Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 22:07
          ja też kiedyś uważałam, że na chodniku absolutnie nie należy dzwonić, a jeden pan na forum napisał, że on właśnie oczekuje, że rowerzysta zadzwoni, zanim go minie, chodziło mu o to, że rower jest cichy i on go nie słyszy, wobec czego nie mając świadomości, że ktoś za nim jedzie może mu wejść pod koła jak na przykład gwałtownie przejdzie na drugą stronę chodnika choćby po to by pooglądać wystawy, i dla mnie to ma sens, także nie rzucajcie się od razu panowie na dzwoniącego rowerzystę, bo on może mieć ja najlepsze intencje
      • Gość: Gość Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 17:02
        Hehe, a jednak udowodniles ze jesteś zwykłym burakiem :) i nie, nie jestem frustrate bez kasy, bo zaraz pójdziesz w te strone ;)
        • Gość: Dark_Angel Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.204.23.211.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 17:07
          Nie, czemu masz być frustratem bez kasy????

          Może i jestem burakim, ale jak jakiś pedalista trąbi/dzwoni na mnie na chodniku to "mówię" mu co o tym myślę!!!!
          • Gość: tommi Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 17:12
            zdarza mi się czasem jechać kawałek po chodniku ale jakoś nie przyszło mi do głowy by na kogoś trąbić.
            Nie rozumiem tylko że nazywasz ludzi na rowerach pedalistami. Chcesz szacunku a sam go nei okazujesz.
            • Gość: Dark_Angel Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... IP: *.204.14.78.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 17:29
              Dla rowerzystów mam szacunek, ale jest pewna różnica między nimi a pedalistami.... Pedaliści uważają, że wszystko im się należy, że ulice i chodniki są ich. Rowerzyści szanują innych, znaja przepisy ruchu drogowego i przeważnie ich przestrzegają. I to jest ta dość subtelna różnica :)
      • polujacy_na_kaczki Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 07.07.12, 21:52
        Gość portalu: Dark_Angel napisał(a):

        > z Synkiem szedł! Od razu szykuj sobie miejsce w szpiatlu, bo jak choćby usłyszę
        > jakikolwiek dźwięk z pedałowca idąc po chodniku to skończę z kulturą i włączę
        > samoobrnę!
        Kolejny furiat! Odstaw sterydy, może jeszcze uratujesz mózg (bo na ratowanie cojones za późno). Jasne, dzwonienie na pieszych na chodniku to jawne k...o, ale bicie ludzi jest jeszcze gorsze. I jakoś tak kiepsko świadczy o bijącym na oczach dziecka. A może synkowi dajesz jeszcze inne ciekawe wzory zachowań do naśladowania? Pijesz z nim wódkę, wspólnie ćpacie sterydy? A może nauczyłeś Go już jak kląć, albo jak zwyzywać kibiców nielubianego klubu piłkarskiego? Lecz się, przyjacielu, bo nadmiar agresji kiedyś Ci zaszkodzi. I o co Ci chodzi z "kończeniem z kulturą"? Czy kiedykolwiek z nią zacząłeś? Bogowie, ile jeszcze takich sfrustrowanych prostaków chodzi po tej planecie?
        • wwojtek9 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 07.07.12, 23:34
          polujacy_na_kaczki napisał:

          > Kolejny furiat! Odstaw sterydy, może jeszcze uratujesz mózg (bo na ratowanie [i
          > ]cojones[/i] za późno).
          > się, przyjacielu, bo nadmiar agresji kiedyś Ci zaszkodzi. I o co Ci chodzi z "k
          > ończeniem z kulturą"? Czy kiedykolwiek z nią zacząłeś? Bogowie, ile jeszcze tak
          > ich sfrustrowanych prostaków chodzi po tej planecie?
          To nie jest kwestia frustratów, tylko roweroekooszołomów którzy trąbią na pieszych na chodnikach, i wchdzą w drogę innym łamiąc kolejne przepisy - do nich żadne argumenty nie przemawiają (próbowałem nie raz) Policja ich toleruje - nie dziwię się iż budzą agresię. Z powodu tylko trąbienia nie rwał bym się do rękoczynów, ale jak któryś będzie ganał chodnikiem po którym będzie akurat szła moja dwóletnia córka i nie zatrzyma się na okrzyk STÓJ! to ja go zatrzymam tak, ze zleci z roweru i spoko przed sądem udowodnię iż była to obrona konieczna mojego dziecka.
          • gom1 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 07.07.12, 23:42
            wwojtek9 napisał:
            > To nie jest kwestia frustratów, tylko roweroekooszołomów którzy trąbią na pieszych
            > na chodnikach

            Zaraz.. jeszcze wczoraj twierdziłeś, że "roweroekooszołom" terroryzuje kierowców na jezdniach (metr od krawężnika, utrudnianie wyprzedzania). Dziś (nagle) przenieśli się na chodniki? Trochę się pogubiłem. Wyjaśnisz?
            • wwojtek9 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 07.07.12, 23:54
              gom1 napisał:

              > Zaraz.. jeszcze wczoraj twierdziłeś, że "roweroekooszołom" terroryzuje kierowcó
              > w na jezdniach (metr od krawężnika, utrudnianie wyprzedzania). Dziś (nagle) prz
              > enieśli się na chodniki? Trochę się pogubiłem. Wyjaśnisz?
              Akurat Tobie czyli roweroekooszołomowi nic więcej nie zamierzam wyjaśniać dopóki nie odniesiesz się do moich merytorycznych argumentów jakie w tamtej dyskusji przedstawiłem.
              • gom1 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 07.07.12, 23:58
                wwojtek9 napisał:
                > Akurat Tobie czyli roweroekooszołomowi nic więcej nie zamierzam wyjaśniać dopók
                > i nie odniesiesz się do moich merytorycznych argumentów jakie w tamtej dyskusji
                > przedstawiłem.

                To, że Ty je nazwiesz "merytorycznymi", nie znaczy, że takie się staną.

                Na pocieszenie dodam, że do "eko" mi daleko. Moje auto nie dostałoby żółtej naklejki w Niemczech ;-)
                • wwojtek9 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 08.07.12, 10:13
                  gom1 napisał:


                  > To, że Ty je nazwiesz "merytorycznymi", nie znaczy, że takie się staną.
                  W takim samym stopniu nie przestają być merytoryczne tylko dlatego że Ty je za takie nie uważasz.
                  • gom1 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 08.07.12, 10:22
                    wwojtek9 napisał:
                    > W takim samym stopniu nie przestają być merytoryczne tylko dlatego że Ty je za
                    > takie nie uważasz.

                    Ja nie uważam, ja stwierdzam fakty :-) Odbieganie od tematu rozmowy, żeby wciągnąć w bezsensowną pyskówkę ni w ząb nie chce być merytoryczne. A na pyskówki nie mam ani ochoty ani czasu.
                    • wwojtek9 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 08.07.12, 13:28
                      gom1 napisał:

                      > Ja nie uważam, ja stwierdzam fakty :-) Odbieganie od tematu rozmowy, żeby wciąg
                      > nąć w bezsensowną pyskówkę ni w ząb nie chce być merytoryczne.

                      Typowy roweroekooszołom jak mu brakuje argumentów to stwierdza iż "romowa nie na temat" , nie umiesz obronić swoich racji, ani się do tego przyznać to są fakty.
          • polujacy_na_kaczki Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 08.07.12, 00:05
            wwojtek9 napisał:


            > To nie jest kwestia frustratów, tylko roweroekooszołomów którzy trąbią na piesz
            > ych na chodnikach, i wchdzą w drogę innym łamiąc kolejne przepisy - do nich żad
            > ne argumenty nie przemawiają (próbowałem nie raz) Policja ich toleruje - nie dz
            > iwię się iż budzą agresię. Z powodu tylko trąbienia nie rwał bym się do rękoczy
            > nów, ale jak któryś będzie ganał chodnikiem po którym będzie akurat szła moja d
            > wóletnia córka i nie zatrzyma się na okrzyk STÓJ! to ja go zatrzymam tak, ze zl
            > eci z roweru i spoko przed sądem udowodnię iż była to obrona konieczna mojego d
            > ziecka.

            Ok, trochę mogę Cię zrozumieć. Poruszam się po mieście samochodem, rowerem, pieszo i (niestety) komunikacją miejską. Rowerem jeżdżę jak się da: po ddr, jak jest, jak nie ma, to po ulicy, chyba że się nie da (duży ruch, wąski pas ruchu, dziura na dziurze, kostka, padający deszcz itd), to wjeżdżam na chodnik. Wiem, że łamię prawo. Ale po chodniku jadę wolno (szybko i tak się nie da) i NIGDY nie dzwonię na pieszych (choć zdarza mi się powiedzieć "przepraszam"). Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy rowerzyści traktują chodnik jak swój i dzwonią na pieszych. Ale sam jako pieszy (częściej jestem rowerzystą, niż pieszym, ale jako pieszy spędzam na prawdę dużo czasu, więcej niż w samochodzie) nigdy nie zostałem "otrąbiony" przez rowerzystę. Wydaje mi się, że wszyscy przesadzacie. Rowerzyści na ulicy się zdarzają- ale niezbyt często, więc specjalnie ruchu nie utrudniają. Na chodnikach? Też są, ale sporadycznie i nie przeszkadzają bardziej niż rodzic z wózkiem, albo rodzinka z dziećmi, które muszą zająć cały chodnik prawie stojąc w miejscu. Piesi na ddr? Bywają i gdyby poprawnie reagowali na dzwonek (który ma ich przestrzec przed niebezpieczeństwem), to nawet by nie przeszkadzali.
      • metron1 Re: Oj, spróbuj na mnie zatrąbić jak będę.... 08.07.12, 22:39
        Gość portalu: Dark_Angel napisał(a):

        > z Synkiem szedł! Od razu szykuj sobie miejsce w szpiatlu, bo jak choćby usłyszę
        > jakikolwiek dźwięk z pedałowca idąc po chodniku to skończę z kulturą i włączę
        > samoobrnę!


        Najpierw przeczytaj, przeanalizuj co przeczytałeś, pomyśl 3 razy i dopiero komentuj. Przecież autor postu wyraźnie napisał że dzwonka nie używa na chodnikach dla pieszych a jedynie na scieżkach rowerowych.
        No chyba że używasz ścieżek dla rowerów do spacerów
    • Gość: ** Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 16:20
      I tu się zgodzę. Np. jakie uzasadnienie jest dla przepisu, że jak jezdnia przedzielona jest trawnikiem, czy innym pasem, to pieszy musi iść do najbliższego przejścia dla pieszych, a jak nie to może przechodzić (byleby to było 100 m od pasów i zachowując ostrożność). W kontakcie z samochodem pieszy i tak jest na przegranej pozycji. Więc czy będzie na przegranej na drodze z trawnikiem, czy bez jest to obojętne.
      Przepis powinien być napisany mniej więcej tak. Że pieszy powinien przechodzić po pasach, a jeśli nie przechodzi po nich, to powinien to robić ostrożnie i przepuszczając pojazdy. Tak samo z przechodzeniem na czerwonym. Jeśli nie naraża to pieszego na kontakt z samochodem powinien móc przechodzić na czerwonym. To samo z przejeżdżaniem na przejściu rowerem. Jeśli rowerzysta będzie jechał z niewielką prędkością i nie będzie to przeszkadzało pieszym, powinien móc przejeżdżać po pasach.
    • Gość: goscgosc NIE mozesz jezdzic na czerwonym IP: *.aster.pl 07.07.12, 16:21
      Po to jest wlasnie czerwone.No i nawyki,ktore zostaja,potem autem tez zrobisz tak samo,bo
      akurat nic nie jedzie.na cmentarzach jest juz sporo takich cwaniakow.
      takze dlatego,ze mnostwo aut skreca NIE wlaczajac swiatel skretu.Dlatego NIE wolno wjezdzac na czerwonym,
      • wwojtek9 Re: NIE mozesz jezdzic na czerwonym 07.07.12, 23:40
        Gość portalu: goscgosc napisał(a):

        > Po to jest wlasnie czerwone.
        mylisz się czerwone jest po to by rozstrzygać konflikt interesów na skrzyżowaniu - przejazd na czerwonym w sytuacji gdy nic nie nadjeżdżało (i była dostateczna widoczność by to na 100% stwierdzić) jest wprawdzie czynem bezprawnym i zawinionym, ale w opisanych okolicznościh nie jest społecznie niebezpiecznym, a w efekcie nie jest wykroczeniem już kilka razy tłumaczyłem to Panom Policjantom i na rozmowie się kończyło
        • gom1 Re: NIE mozesz jezdzic na czerwonym 07.07.12, 23:46
          wwojtek9 napisał:
          > przejazd na czerwonym w sytuacji gdy nic nie nadjeżdżało (i była dostateczn
          > a widoczność by to na 100% stwierdzić) jest wprawdzie czynem bezprawnym i zawin
          > ionym, ale w opisanych okolicznościh nie jest społecznie niebezpiecznym

          A gdyby na czerwonym przejechał "roweroekooszołom", to byłbyś za linczem, prawda?
          • wwojtek9 Re: NIE mozesz jezdzic na czerwonym 08.07.12, 13:31
            gom1 napisał:

            >
            > A gdyby na czerwonym przejechał "roweroekooszołom", to byłbyś za linczem, prawda?

            Roeroekooszołom harakteryzuje się tym iż przejeżdża nie wtedy gdy nikomu to nie przeszkadza. Roweroekooszołom czerpie radość i satysfakcję z utrudniania jazdy innym.
    • Gość: Lump z brzeskiej Akcje "kij w szprychy" czas zacząć? IP: *.home.aster.pl 07.07.12, 16:25
      Szczególnie na chodnikach.
      • Gość: Dark_Angel Ja ją zacząłem dwa lata temu... IP: *.204.40.15.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 16:52
        I dzięki temu nie mam problemów na osiedlu na którym wcześniej królowali pedaliści! Byłem neutralny, dopóki taki idiota niemal nie wjechał w wózek z Dzieciakiem! Wtedy zaczął wojnę, wyplenienie pedalistów z osiedlowych chodników.

        PS. siemasz Lumpie, tu Dark z Grochowa :)
    • Gość: taj Moje 12 groszy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.07.12, 16:33
      Jako kierowca, rowerzysta, pieszy nie mam nigdy problemów z tymi drugimi.
      Czy wy na siłę chcecie poróżnić wszystkich ze wszystkimi?
      • Gość: Piotr Re: Moje 12 groszy... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 16:38
        Otóz to. Czasem mam wrażenie że media celowo podpuszczają do "świętej wojny" rowerzyści kontra kierowcy osobówek kontra motocykliści kontra tirowcy i co tam jeszcze po drogach jeździ.
        • Gość: niunia Re: Moje 12 groszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 19:04
          Nie media! To robią urzednicy i posłowie.
    • Gość: Piotr Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 16:34
      Nie wiem czemu każdy artykuł o rowerzystach zaraz rozpętuje w komentarzach ideologiczną wojnę oszołomów udowadniających czyja racja jest większa. Ja jestem tylko "weekendowym" rowerzystą, ale wielu z moich znajomych to pasjonaci, jeżdzący rowerami codziennie i startujący w maratonach MTB, i jakoś zachowują się zupełnie normalnie. Nie traktują jazdy rowerem jako jakiejś "walki klasowej".
      • professional_scoffer Re: Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. 07.07.12, 17:26
        Bo jest tu sporo takich 'cwaniaczków', którzy w życiu jedyne co w życiu osiągnęli to kupno samochodu, i w zwiąku z tym próbują się dowartościować wyzywając i obrażając rowerzystów.
        • wutang4eva Re: Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. 08.07.12, 00:49
          Jeszcze wiecej widze tutaj cwianiaczkow rowerzystow, ktorzy nawet tego jeszcze nie osiagneli. Ale spokojnie, skonczycie szkole, pojdziecie do pracy i po paru miesiacach juz bedziecie mogli sprawic sobie autko :)
    • Gość: next Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.artexim.pl 07.07.12, 16:39
      B e ł k o t . . .
    • Gość: gość1810 Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 17:31
      Autor tych fascynujących wynurzeń przyznał do wielokrotnego popełnienia wykroczeń drogowych, obowiązkiem gazetki jest zawiadomić o tym policję.
    • Gość: A Kontrapas: jednokierunkówka dla rowerów!! IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 17:47
      Co z tym że rowerzyści jeżdżą pod prąd? Pod prąd innych rowerzystów. Warszawa, ul. Orszady. Rowerzyści i kierowcy nie wiedzą co to jest kontrapas!!!! O tym powinien być artykuł. Ludzie nie znają przepisów i ich nie stosują. DZICZ!
      • Gość: Dark_Angel Nie ma czegos takiego jak kotrapas.... IP: *.204.114.42.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.12, 17:56
        Pokaż mi przepis, który to umożliwia!
        • Gość: Miku Re: Nie ma czegos takiego jak kotrapas.... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 18:22
          Choćby odpowiednie umiesczenie znaku T-22... Poczytaj trochę przepisów, skoro sam tak ochoczo do nich odsyłasz...
        • gom1 Re: Nie ma czegos takiego jak kotrapas.... 07.07.12, 22:28
          Gość portalu: Dark_Angel napisał(a):

          > Pokaż mi przepis, który to umożliwia!

          "Pas ruchu dla rowerów" jest jak najbardziej opisany w PoRD. Jeśli pas rowerowy "biegnie" pod prąd ruchu na jezdni jednokierunkowej, to jest to właśnie kontrapas. Pojedź sobie jutro na Kapucyńską, zobaczysz jak to funkcjonuje w praktyce:
          www.zm.org.pl/?a=kapucynska-125
        • dorsai68 Skąd przekonanie, że to "pod prąd"? 07.07.12, 23:04
          Gdy jednokierunkowa ulica, z jakichkolwiek przyczyn, zostanie nagle oznakowana jako dwukierunkowa, też będziesz się pieklił, że i z przeciwka pod prąd jadą?

          Kontrapas rowerowy to właśnie przypadek uruchomienia ruchu dwukierunkowego na drodze dotychczas jednokierunkowej. Jedyna różnica, to fakt, że poruszać się po nim mogą tylko rowery.
          • gom1 Re: Skąd przekonanie, że to "pod prąd"? 07.07.12, 23:08
            Niestety nie tylko kierowcy nie wiedzą co to jest kontrapas:
            www.youtube.com/watch?v=eut60HXATSc
        • polujacy_na_kaczki Re: Nie ma czegos takiego jak kotrapas.... 08.07.12, 14:20
          Dark_Angel- nie masz pojęcia o przepisach a się ciskasz. Jeżeli chcesz brać udział w dyskusji, to nadrób zaległości. Kontrapasy zostały wprowadzone w zeszłym roku. Jeśli o tym nie słyszałeś, to d...a z Ciebie, nie kierowca.
    • Gość: aabb Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 17:49
      Hehehe, do pierwszego wypadku :)

      Ja idę wyklepać maskę, ty idziesz wyklepać kręgosłup i ręce. Pamiętaj że ludzie nie mają części zamiennych, samochody jak najbardziej :)
    • Gość: klm Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 18:44
      pismak Stadnicki jest idiotą, ale przyznawać się do tego publicznie, to już jest debilizm!
    • Gość: quidnunc Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 18:46
      Moim podstawowym zastrzeżeniem do rowerzystów jest to, że ich nie widać i to należy zmienić jak najszybciej. Niedawno zmieniły się przepisy, rowerzysta może znacznie więcej, tylko patrząc od strony kierowcy jakim cudem mam zauważyć kogoś, kto bez zastanowienia przecina jezdnię ścieżką rowerową, jeśli jest ubrany w odcieniach otoczenia? W dodatku porusza się szybko, a ścieżkę od ulicy odcinają zazwyczaj krzaki, no niestety, kierowca ma małe szanse, ale będzie płacił, bo rowerzysta ma pierwszeństwo. Dlatego jak najszybciej powinien być obowiązek noszenia kamizelek odblaskowych przez rowerzystów, jak mignie coś żółtego łatwiej to zobaczyć (to, że dla pieszych odblaski o zmroku też powinny być obowiązkowe to inna sprawa).
      Dwa ostatnio jechałam skrajnym lewym psem... tym teoretycznie najszybszym. ale poruszał się z prędkością 20km/h ponieważ na czerwonym dojechał rowerzysta i jechał lewą stroną tego pasa. No przepraszam bardzo a gdzie szacunek do kierowców, którzy chcieliby jechać?
      • Gość: r47 A na przejeździe kol. lokomotywy zauważasz ? IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.12, 13:46
        A może chcesz żeby przed każdym przejazdem dla rowerów (tak naprawdę jest to skrzyżowanie dróg ) stanął znak stop ?
        Owszem , można nakazać kamizelki - ale to zniechęci do korzystania z rowerów ( szczególnie w takie upały jak teraz) - wprowadzenie nakazu jazdy w kaskach w krajach połudnoa Europy spowodowało spadek liczby rowerzystów - wrócili do swoich klimatyzowanych samochodów.
    • Gość: Gość portalu Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.unknown.vectranet.pl 07.07.12, 19:11
      Jeszcze jakby debile na rolkach zniknęli ze ścieżek TYLKO DLA ROWERÓW... Och... można pomarzyć... Było by wtedy normalnie i przyjemnie. A tak to machają się na boki kretyni na wrotkach z samograjami na uszach i mają pretensje jak się najedzie.
      • wutang4eva Re: Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. 08.07.12, 00:56
        Dlatego nalezy prawnie umozliwic rolkarzom mozliwosc jazdy na tych sciezkach. Rowerzysci: nie jestesci sami w miescie, zdajcie sobie z tego sprawe. Rolki to taki sam sprzet rekreacyjny jak rower i nie widze zadnego powodu dyskryminowania jego uzytkownikow.
    • Gość: niunia Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 19:11
      Jestem pełna podziwu dla urzędników - idiotów którzy potrafia zaprojektować i zrealizowac 10 metrowej długosci ścieżke z szczerym polu, czy ścieżke przegrodzoną wysokim na 2,5 wysokości na solidnej podmurówce.
      I ci sami urzednicy są tak niewiarygodnie skuteczni w konfliktowaniu uczestnkow ruch dorgowego tak by nie wskazywali oni na ich głupotę.
      Jestem pełna podziwu dla posłow uchwalajacych bezsensowne przepisy takie jak mój ulubiony, który zabrania przejeżdziania przez pasy rowerzystom ale pozwal na to rolkarzom czy wózkom inwalidzkim.
    • Gość: Kasia Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... IP: *.teoc.pl 07.07.12, 19:26
      Szkoda, że czasami rowerzyści nie korzystają ze ścieżek rowerowych. Dzisiaj wracałam z Ptaka przez Rzgów i mijałam rowerzystów jadących jezdnią, a obok była ścieżka rowerowa.
    • Gość: ZielGor Debili nie brak, co widać po wypowiedziach... IP: *.play-internet.pl 07.07.12, 19:45
      Buractwo się szerzy, i niestety coraz częściej zamiast jeździć BMW wskakują na składaki, i buraczą na chodnikach. Nie ma co się dziwić, skoro w Polsce promuje się buractwo, jako jedno z największych naszych zalet. Co nie oznacza, że są i inteligentni rowerzyści, którzy również jeżdżą samochodami. Większym problemem jest burak w BMW, od buraka na składaku. Dla czego? Bo burak pedalaż najszybciej zabije siebie, a burak z BMW ma spore szanse zabić kilku innych uczestników ruchu. Fajnie jest myśleć. Nie bójmy się tego.
    • lisa2 Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... 07.07.12, 20:06
      W pełni popieram wszystkie zasady.

      Jako piesza również przechodzę przez jezdnię na czerwonym, gdy po horyzont nie nadjeżdża żaden pojazd.

      Przechodzę przez jezdnię nie zawsze po pasach i skrzyżowaniach, gdy brak po horyzont żadnych nadjeżdżających pojazdów.

      Często przejście po pasach ma 3 światła - osobne wejście na pierwszą jezdnię do wysepki z linią tramwajową, osobne przez tory tramwajowe do drugiej jezdni i trzecie przez drugą jezdnię. Oczywiście światła się palą czerwone przy przejściu przez kolejne jezdnie i zielone przez tory tramwajowe między jezdniami - gdy nie widzę nadjeżdżających samochodów przechodzę przez pierwszą jezdnię i przechodzę na zielonym przez tory, a jak już pojazdy odjadą z drugiej jezdni i nic dalej już nie nadjeżdża to przechodzę na czerwonym przez drugą jezdnię.

      W Londynie po przyciśnięciu włącznika zmiany świateł zmieniają je już po 3-5 sekundach, u nas często po 30 sek do 1,5 minuty.

      W Warszawie przyciski do zmiany świateł są zwykle po lewej stronie przejścia dla pieszych - a przecież mamy ruch prawostronny.
    • jhbsk Rowerzysta: Jeżdżę chodnikiem i na czerwonym. B... 07.07.12, 20:09
      Jeździsz chodnikiem? Poganiasz pieszych? Lekceważysz czerwone? Jesteś burakiem i piratem. I tyle. Choćbyś się zaklinał na wszystkie świętości rzeczywistości nie zmienisz!
    • Gość: Jasiu Droga Pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 20:09
      Jest Pani idiotką
    • Gość: Kierowca Geneza problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.12, 20:14
      Największym problemem jest fakt, że w większości kierowcy nigdy nie jeździli na rowerze, a rowerzyści nie siedzieli na kółkiem. Ja miałem to "szczęśćie", że całe życie jeździłem na rowerze a od paru lat jadę autem. Wiem jakimi IDIOTAMI są rowerzyści i jakimi skończonymi BARANAMI są kierowcy aut. Najbardziej mnie denerwuje kiedy rowerzysta nie PRZEPROWADZA roweru na drugą stronę, tylko przejeżdża. Ja jako, że jechałem na rowerze wiem, że dla kierowcy samochodu, pędzocy rowerzysta może siać na prawdę wielkie zagorżenie. Denerwuje mnie to, że są świętymi krowami. Jadą na zabój po ulicy, chodnikach nie licząc się z nikim. Sorry, ale pieszy nie może sobie od tak wejść na jezdnie. Dlatego aby nauczyć wszystkich wzdlędnego pożądku zaminiłbył kolarzom pedały rowerowe na pedał gazu a kierowcum przesiadłbym na siodełko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka