mroczny.rowerzysta 22.03.13, 07:44 Hehe, kocham takie listy z kategorii "Zróbmy wszystkim dobrze" :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
afiag Re: Dajmy życ innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki 22.03.13, 08:02 "Należy zatrudnić służby, które w sposób bezwzględny rozprawią się z tymi, którzy za dużo wypili". Uwielbiam takie teksty. Jak za dużo wypiję to najwyżej przybiję gwoździa, nie jestem agresywny. Nie życzę sobie żeby ktoś się ze mną w bezwzględny sposób rozprawiał KIEDY ŚPIĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
gangut A może po prostu czas się nauczyć 22.03.13, 08:10 że rozrywka nie musi polegać na puszczaniu muzyki na cały regulator, wlewaniu w siebie do oporu taniego alkoholu i załatwianiu się po krzakach? Odpowiedz Link Zgłoś
w_a_w_a_s_a_w_a Re: A może po prostu czas się nauczyć 22.03.13, 08:39 Dokładnie. Problem polega jak widać na tym, że ludzie pomimo iż niewiele wiedzą na dany temat, przekonani są o swojej nieomylności, wyjątkowości i genialności. To bzdura. Twierdzenie, że mieszkanie w centrum to jednoczesna zgoda na hałas spowodowany głośną muzyką w nocy np. z okolicznej imprezy, na której ktoś robi po prostu kasę, jest tak bezdennie głupie, jak twierdzenie, że na obrzeżach miasta, czyli np. Wilanowie, Ursusie czy Bielanach nie powinno być komunikacji miejskiej bo czym dalej autobus lub tramwaj jedzie tym koszty są większe, a tabor zajmowany jest na dłużej. No i w ogóle to jak ktoś chce mieć wygodnie i "blisko" to niech osiedla się w centrum. Głupie? Głupie. Ludzie mają prawo mieć ciszę i spokój. Owszem jeżeli jest to wydarzenie jednorazowe typu sylwester, mecz na stadionie, jakaś impreza typu wianki itd. to specyfika miasta jest taka, że trzeba to przełknąć i podporządkować się większości, która przecież także ma prawa. Czym innym jednak jest robienie komuś dobrze (prywatnemu inwestorowi), ponad obowiązującymi przepisami, tylko dlatego, że grupa ludzi chciałaby mieć miasto tętniące życiem, a organizator robić na tym pieniądze. Sęk w tym, że twierdzący inaczej, mają takie zdanie dopóki problem nie dotyczy ich samych. Bo gdyby to miasto miało "tętnić życiem" pod ich oknami zaraz znaleźliby tysiące argumentów za tym, że to nie u nich powinien ten hałas się odbywać, tylko gdzie indziej. Ci z centrum powiedzą, że u nich jest ciasno, nie ma parkingów i że lepiej aby bawić się na obrzeżach. Ci z obrzeży stwierdzą, że lepsze jest centrum bo to wszak centrum, a nie sypialnia jak u nich. Każdy z nich będzie miał według siebie 100% racji, a według logiki chociaż część - i dlatego powstały przepisy normujące np. poziom dopuszczalnego hałasu i TRZEBA się do nich stosować, a nie twierdzić, że w centrum czy na Powiślu one nie obowiązują (bo tak nie jest). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolololo strach czytać IP: *.xdsl.centertel.pl 22.03.13, 09:32 Strach czytać. No bo widać po twoim wpisie, że trzeba przekonywać innych do rzeczy oczywistych. Cały ten tekst, wszystkie argumenty to banał, komunał, oczywistość, bezdyskusyjna prawda ktora powinna być oczywista dla wszystkich! A nie jest. I wciąż ktoś się zbiera w sobie i próbuje w pocie czoła przekonywać (najwyraźniej jest kogo) że prawo i zwyczajna ludzka przyzwoitość nakazują przestrzegać ciszy nocnej bo taka jest ludzka fizjologia. Koniec kropka. Tymczasem są wśród nas przyjemniaczkowie którzy do rangi cnoty podnoszą prostacki obyczaj chlania i hałasowania po nocy i probują ten obyczaj stawiać na równi z potrzebą wypoczynku. Tak, jeżeli nie szkodzimy innym możemy robić rzeczy głupie i niezdrowe, możemy marnować czas i zdrowie, palić papierosy, upijać się, nie spać. Nie musimy wszyscy po zmówieniu paciorka o 22 zasypać z rękiami na koldrze. Może nawet każdy powinien od czasu do czasu zaszaleć. Ale to nie zmienia faktu, ze takie zachowanie dla większośći z nas jest czymś wyjątkowym więc i w wyjątkowy sposób powinno być traktowane. jak szlugi. Każdy se może zajarać, może wypalać dowolną ilość i umrzeć na raka płuc, wolny wybor. Ale jednocześnie wprowadziliśmy totalny zakaz jarania wszędzie tam, gdzie inni, wolący oddychanie czystym powietrzem bez dymu tytoniowego mogliby być na ten dym wystawieni. Zakaz obowiązuje i nawet palacze doceniają jego dobrodziejstwa. Przez analogię do zakazu palenia - cisza nocna to taka sama norma, obowiązująca wszędzie tam, gdzie się może znaleźć jeden (słownie jeden) ludź który chce mieć cicho/bez dymu i każdy palacz/pijany-nocny-hałasowicz jeżeli ma ochotę na dawkę swego narkotyku powinien tę ochote zaspakajać tam, gdzie NIKOMU nie będzie zakłócał odpoczynku czy oddychania... No tak, i ja też zaczynam przekonywać idiotow do oczywistego. A i tak nie chodzi o przyjemność balowiczów tylko o zyski organizatorów nocnych hałasów ktorzy przy tej okazji sprzedają browar łżąc, ze proiwadzą jakąś "działalność kulturalną". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: strach czytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.13, 19:26 Nic dodać, nic ująć. Żałosne to, że niestety nie dla wszystkich, a co gorsza, mam wrażenie, że oczekujący normalności są w mniejszości. Jacyś ponuracy i "wrażliwcy", jakby to było coś pejoratywnego. Jakby dominował pogląd, że życie równa się zabawa, zabawa równa się hałas. Innego życia, innej zabawy nie ma. Przekonajcie mnie, że się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szum Re: A może po prostu czas się nauczyć IP: *.ip.netia.com.pl 22.03.13, 10:26 Nie musi, ale może. Taka rozrywka też jest fajna i może być sympatyczna. Jak się człowiek nie wyszumi na menalzu, to się w pracy skupić nie może ;p Odpowiedz Link Zgłoś
nick4comments Re: A może po prostu czas się nauczyć 22.03.13, 10:40 > Jak się człowiek nie wyszumi na menalzu, to się w pracy skupić nie może ;p Nie każdy człowiek ma plebejskie pochodzenie i plebejskie obyczaje. Jak już koniecznie musisz "szumieć na melanżu", to rób to z dala od cywilizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ukrai-niec Dajmy żyć innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki [L... 22.03.13, 10:12 Jestem mieszkańcem Powiśla i też uważam, że nocne życie powoduje wzrost atrakcyjności tego miejsca, pod warunkiem, przestrzegania zasad, o których pisze autor listu. Głownymi uciążliwościami nie jest muzyka, ale schlani goście obsikujący całą okolicę, ludzie, którzy opuszczając imprezę o 1, 2 w nocy, wydzierają się tak, że słychać ich na drugim brzegu Wisły. Właściele lokali są swiadomi tych problemów, ale na nie nie reagują. Wniosek: nocne życie tak, ale życie kulturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
nick4comments Re: Dajmy żyć innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki 22.03.13, 10:47 Niestety, polski byznesmen od pługa oderwany nie rozumie ani zasad, ani tego, że nie jest sam w okolicy. Dla takiego buca sposób na biznes jest taki, żeby postawić nad Wisłą namiot, podawać badziewne piwsko w plastikach za duże pieniądze i postawić potężne głośniki ryczące w cztery strony świata. Jest bum-bum - jest impreza. Ja uciekam byle dalej od takich miejsc. Ale ja nie jestem ten sort, co drze mordę i leje gdzie popadnie. Ryczące w cztery strony świata głośniki przyciągają miłośników hałasu, którzy potem hałasują przez całą drogę z tańcbudy do domu, albo do miejsca w którym zalegną z powodu przegięcia z %% I to jest problem. Nie ma kulturalnej rozrywki, jest tylko wlewanie w siebie jak największej ilości alkoholu, ogłuszająca muzyka i darcie mordy po nocach. Odpowiedz Link Zgłoś
puuchatek Dajmy żyć innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki [L... 22.03.13, 10:58 Nie mówię o pijaczkach sikających i... tak dalej, bo to oddzielna kwestia. Natomiast co do samych klubów... OK., jestem w stanie zrozumieć że są ludzie, którzy chcą się bawić w taki sposób. Super. Wydaje mi się jednak, że naprawdę wystarczy odrobina dobrej woli i (uwaga, trudne słowo będzie) KOMPETENCJI ze strony organizatorów, aby robić to w sposób nie rozwalający życia wszystkim w promieniu 500 metrów. Muzyka NAPRAWDĘ nie musi być ustawiona na "pełny regulator". To niestety bolączka nie tylko klubowa - pokażcie mi w Polsce dowolną imprezę plenerową, na której jest dobrze ustawione nagłośnienie. Od paru lat unikam "koncertów plenerowych", nawet wtedy kiedy grają akurat coś co lubię - bo odnoszę wrażenie, że akustycy którzy je obsługują mają tylko jeden wyznacznik jakości swojej pracy: "dobrze = GŁOŚNO I Z BASAMI NA FULL". Lat temu... sporo byłem świadkiem ulicznego koncertu jakiejś grupy rockowej w Barcelonie, na Las Ramblas. Było późne popołudnie. Muzyka była ostra, agresywna, na granicy jakiegoś metalu czy czegoś w tym guście. Ale wystarczyło odejść 100 metrów od miejsca koncertu albo wejść w boczną uliczkę - i prawie nic nie było słychać. Można? Można. Kwestia odpowiedniego rozstawienia nagłośnienia, właściwej inżynierii dźwięku. Dokładnie tak samo można sprawę rozegrać w klubie. Odpowiednie ustawienie dźwięku (plus, rzecz prosta, odpowiednie wyciszenie sali z muzyką) pozwoli klubowiczom bawić się przy muzyce, a ludziom w okolicznych kamienicach spać spokojnie. A jeśli ktoś MUSI mieć w powietrzy 500 decybeli - to trudno, niech się jedzie bawić do tartaku. Argumenty o "żyjącym mieście" są kretyńskie: "życie miasta" to także życie ludzie którzy mają małe dzieci, chodzą do pracy i tak dalej. Co to za wsiowy zwyczaj (nie "wiejski", tylko właśnie "wsiowy"): JA się bawię, więc cały świat musi się dostosować, a "jak się komu nie podoba, niech się wynosi". Przeciwnie: jak Tobie się nie podobają zasady obowiązujące w cywilizowanym świecie, to TWÓJ problem... Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Re: Dajmy żyć innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki 22.03.13, 12:26 Sytuację na Powiślu można przyrównać do uciążliwego sąsiada zza ściany. Pamiętajcie wszyscy zwolennicy tej „hałaśliwej opcji” o zasadzie: gdzie zaczyna się wasza wolność, kończy się moja. Czy mam się wyprowadzić się ze swego mieszkania, gdy mi przeszkadzają hałasy sąsiada zza ściany? Można byłoby dojść do absurdu w takim rozumowaniu. Istnieją na szczęście odpowiednie regulacje, tylko trzeba je stosować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monq Re: Dajmy żyć innym. Bawmy się, słuchajmy muzyki IP: *.warszawa.supermedia.pl 22.03.13, 14:16 niestety walka z głośnym sąsiadem jest jak walka z wiatrakami. Szczególnie, jeżeli za ścianą jest grupa studentek albo ktoś zaraz po studiach. Basy dudnią tak, że talerze skaczą, ale ani spółdzielni, ani nikogo innego to nie interesuje. I w ten sposób jeden idiota zagłusza spokój lokatorom 3 mieszkań nad nim, 2 obok i 3 niżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spm Fenomen Warszawy: IP: *.180.221.166.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.03.13, 12:33 1. Deliberowanie nad oczywistościami, usilne przekonywanie i argumentowanie na rzecz zachowań należących po prostu do dobrego wychowania. Jak uczy się dziecko by nie dłubało w nosie, nie pierdziało w operze, nie trzymało łokci na stole, to to się argumentuje??? 2. Martwota głównych, szerokich ulic, przy jednoczesnym bujnym życiu w bocznych uliczkach. Przykład z mojej okolicy: na Poznańskiej działa kilka bardzo sympatycznych ale dość głośnych knajpek które generują stosunkowo duży ruch w nocy (najgorsi są taksówkarze). Jednocześnie obok jest wielka arteria - Marszałkowska z dziesiątkami banków, zalepionymi szybami, oraz najnowszym wynalazkiem: wydziałem geodezji UM, który ma (uwaga...) 7 witryn! Wszystko to wieczorem i w nocy jest kompletnie martwe, nie licząc żuli śpiących w bankomatach. Czy mieszkańcom Marszałkowskiej robi to różnicę? Patrząc na ruch uliczny, tramwaje itp., szczerze wątpię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monq Re: Fenomen Warszawy: IP: *.warszawa.supermedia.pl 22.03.13, 14:18 Nie można porównywać ruchu ulicznego do krzyków i hałasu muzyki, szczególnie pełnej basów. Ulica tworzy szum, do którego ludzkie ucho jest w stanie się przyzwyczaić i ignorować, a muzyka to wciąż nowy hałas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spm Re: Fenomen Warszawy: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 21:53 oczywiście, mnie chodziło knajpy generujące hałas w postaci głośnych rozmów, szczególnie przy paleniu na zewnątrz. Miejsce głośnej muzyki jest w zamkniętych klubach. Odpowiedz Link Zgłoś