Dodaj do ulubionych

potrzebna pomoc "slubna"

01.08.04, 12:16
czesc,

poniewaz postanowilem zawrzec zwiazek malzenski,
w zwiazku z czym musze spelnic kilka warunkow ktore
wskazuje procedura.
Miedzy innymi nauki przedmalzenskie.
Jest to dla mnie problem poniewaz ja i moja wybranka pracujemy od godziny 9 do
22-23 przez caly tydzien, a w weekendy doksztalcamy sie na kursach podyplomowych.
Jak sie domyslam jest wiele osob z podobnym problemem. Chcialbym zapytac
czy gdzies w Wawie jest kosciol oferujacy skrocona wersje takiego kursu, albo
zwyczajnie kupic takie zaswiadczenie.

z gory dziekuje za pomoc.
pozdrowienia,
Obserwuj wątek
    • gale Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 13:14
      Witaj,
      Nie wiem czy jest sens bawic sie w kupowanie zaswiadczenia o ukonczeniu nauk
      przedmalzenskich. Proponuje po prostu kupic od razu kwit, ze sie zawarlo
      zwiazek malzenski, wraz z wpisem do stosownych dokumentow - i po krzyku. Takie
      rozwiazanie pozwoli Wam uniknac marnowania drogocennego czasu na niepotrzebny
      cyrk pt. slub, spotkanie z rodzina (czy tez inne wesele).

      Pozdrawiam, zyczac dalszego rozwoju duchowego, dalszej konsekwencji,
      • hf74 Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:05
        czesc,

        dziekuje za odpowiedz,
        niestety swoja wypowiedzia nie wniosles niczego przydatnego do watku, oraz nie
        pomogles mi w moim problemie. Rozumiem ze poczules sie w moralnym obowiazku
        zwrocic mi uwage ze moj sposob pojmowania nauk przedmalzenskich nie pokrywa sie
        z Twoim, poniewaz ja widze to jako 10 zmarnowanych wieczorow co moze znaczaco
        wplynac na moja ocene w miejscu gdzie pracuje (jest to dla mnie wazny
        wskaznik). Praca jest dla mnie wazna, poniewaz chcialbym zapewnic mojej
        rodzinie wygodne zycie, i nie chcialbym do tej sprawy podchodzic na
        zasadzie "moze sie uda". Wydaje mi sie ze zaswiadczenie o ukonczeniu kursu
        przedmalzenskiego nie wplynie na moja atrakcyjnosc na rynku pracy.
        Co wiecej, w mojej opinii, powinienes przyjac do wiadomosci ze w naszym kraju
        istnieje duza grupa ludzi ktorzy sa w stanie poswiecic bardzo wiele dla
        zbudowania sobie lepszego bytu bez udzialu opieki spolecznej, i nie oczekujacy
        zadnej pomocy od Panstwa, za to placacu uczciwie podatki. Czy wysmiewanie sie z
        takiej postawy jest sluszne, zapewne, jak wszystko, zalezy od punktu widzenia.


        pozdrowienia,
        • mike_ Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:09
          Masz rację. Patrząc na te indeksy to chyba nie jest trudno coś takiego podrobić.
          A taki kurs to z jednej strony powaga prowadzącego a z drugiej strony krzywe
          uśmiechy słuchaczy. Szczególnie jak mowa o seksie i antykoncepcji. Na końcu
          okazuje się, że kazdy z prowadzących ma po 5 dzieci. IMO strata czasu.
        • niech Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:20
          "Wydaje mi sie ze zaswiadczenie o ukonczeniu kursu przedmalzenskiego nie
          wplynie na moja atrakcyjnosc na rynku pracy. Co wiecej, w mojej opinii,
          powinienes przyjac do wiadomosci ze w naszym kraju istnieje duza grupa ludzi
          ktorzy sa w stanie poswiecic bardzo wiele dla zbudowania sobie lepszego bytu
          bez udzialu opieki spolecznej, i nie oczekujacy zadnej pomocy od Panstwa, za to
          placacu uczciwie podatki."
          Nie moglem sie powstrzymac od zacytowania przedmowcy. Szkoda ze cytat nie
          zmiesci sie w sygnaturce.
          • hf74 Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:27
            czesc,


            czy moge prosic o jasne wskazanie co wedlug Ciebie jest zalosne w tym co
            opisalem?

            pozdrowienia,
            • niech Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:34
              1. Drogi kolego. Podpis pod dwoma myslnikami to sygnaturka. Pewnie zastanowi
              cie co to jest sygnaturka. Otoz sygnaturka to cos takiego jak buty. Nie
              zmieniasz ich co piec minut mimo iz czasami chodzisz po bruku a czasami po
              dywanie.
              2. Za to twoje wpisy mnie rozbawily. Pewnie zastanowi cie co mnie w nich
              rozbawilo. Ale rozwiazanie tego problemu jest juz platne. Wyslij sms-a - koszt
              zaledwie 5 zeta i vat.
              • Gość: kop żałosny Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.gdynia.mm.pl 01.08.04, 16:48
                Autor: niech napisał----------------------------------
                Otoz sygnaturka to cos takiego jak buty. Nie
                zmieniasz ich co piec minut mimo iz czasami chodzisz po bruku a czasami po
                dywanie.
                ...chetnie zmieniam na najwiekszy numer gdy cie wirtualnie w doooope kopam...

                • niech Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:54
                  Wirtualnie to mozesz sie onanizowac. Bo w realu to ci kaftana nie zdejma.
    • Gość: preria obyczajowa Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.gdynia.mm.pl 01.08.04, 13:27
      ..czy do slubowania potrzebne ci sa instytucje panstwowe i klerykalne...
      przeciez TY i ONA postanawia , po co ci biurokracja... badz dzielny i nawet jak
      sie nie powiedzie, znajdz negocjacyjny kompromis bez udzialu tzw. instytucji...
      ludzie dzielni etycznie nie potrzebuja atrap instytucjonalnych..twierdze, ze
      sie wam uda...
    • Gość: Olka Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 16:18
      Zapytaj w kościele przy Placu Trzech Krzyży. Słyszałam, że tam są tylko 3
      spotkania i sa ciekawe.
      • hf74 Re: potrzebna pomoc "slubna" 01.08.04, 16:23
        dziekuje :)

        czy masz moze kontakt do kogos kto autentycznie uczeszczal na te zajecia?
        jezeli mozna, prosze o kontakt poprzez email,
        z gory dziekuje,
        pozdrowienia,
        • Gość: Olka Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 17:47
          Bardzo Cię przepraszam, ale chyba pomyliłam te nauki ze spotkaniami w poradni
          rodzinnej, które też obowiązują przed ślubem. A jeśli chodzi o nauki, to
          zajrzyj tutaj:www.parafia-bemowo.waw.pl/nauki2004.htm. Nie zniechęcaj
          się, te nauki bywają ciekawe. Trzeba tylko wykombinować trochę czasu.
    • sceptyk Nie za bardzo rozumiem Twoj problem 01.08.04, 18:14
      A po co chcesz brac slub w kosciele, skoro nie chcesz sie poddac procedurze
      wymaganej przez Kosciol? Przeciez nie musisz. Obejrzyj sobie Big Brothera,
      popij trzema piwami i bedziesz gotow do cywilnego lub w obrzadku Hare Krishna.
      Przeciez i tak madry jestes.

      A jesli chodzi o podniesienie Twej atrakcyjnosci na rynku pracy, co w
      kontekscie zawierania slubu i nauk koscielnych jest problemem nader istotnym,
      to kup sobie modny ostatnio podrecznik pt. "Jak madrze i przekonywujaco wypasc
      wobec pracodawcy, mimo ze sie jest glupkiem". Podobno naklad siega juz 500,000.

      Polecam tez Stadion. Tam mozna kupic bardzo wiele rzeczy. Wlacznie z dyplomami,
      zaswiadczeniami, szarymi komorkami, moralnoscia i etyka (na wage) etc. Jesli
      pojedziesz tam na 7-ma, to zapewne do pracy na 9-ta zdazysz.
      • gale Re: Nie za bardzo rozumiem Twoj problem 03.08.04, 06:43
        Dosc brutalne i dosadne ujecie tego, co wlasnie zamierzalem napisac. Ubolewam
        nad tym, ze nie zrozumiales sedna mojej pierwszej wypowiedzi.

        Streszcze zatem: jesli decydujesz sie na slub w obrzadku rzymskokatolickim, to
        trzymaj sie tego obrzadku konsekwentnie i nie piskaj. Jesli nie odpowiada Ci
        ten obrzadek, to wez slub w takim obrzadku, jaki Ci odpowiada.

        Innymi slowy: jesli decydujesz sie otworzyc puszke szprotek to skorzystaj z
        otwieracza, a nie spedzaj czas na Forum dyskutujac o tym w jaki sposob: nie
        otwierac puszki, poczuc sie najedzonym i opowiadac dookola, ze zjadles szprotki.
        • mike_ Re: Nie za bardzo rozumiem Twoj problem 03.08.04, 18:27
          W takim razie rozumiem, że jeśli ktoś się zdecydował na ślub kościelny to nie
          powinien (nie może) także uprawiać seksu przed ślubem. Mam nadzieję, że i Ty
          tak postąpiłeś (postąpisz).
          • gale Re: Nie za bardzo rozumiem Twoj problem 04.08.04, 09:39
            Czy powiedzialem chociaz raz, ze zdecydowalem sie na slub koscielny? Nie wydaje
            mi sie.

            Milego,
    • Gość: bezczelny Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.aster.pl 01.08.04, 18:16
      Jak nie masz czasu na nauki przedmalzenskie, to gdzie ty chcesz znalezc czas na
      malzenstwo????

      Dobra rada:
      Do cywilnego nauki sa niepotrzebne - olej szopke koscielna (i tak nie masz na
      nia czasu)

      Moze przemysl czy warto zawierac zwiazek malzenski? Tyle fajnych niuniek chodzi
      po ulicach - a ty z jakas pracoholiczka chcesz sie zenic? Do "pukania" nie
      trzeba od razu zawierac zwiazki.
    • chaladia Polecam ślub cywilny 01.08.04, 18:27
      Nikt w tym kraju nie ma obowiązku brać ślubu kościelnego.
      Świecka ceremonia nie jest wcale uboższa ani mniej spektakularna od kościelnej,
      a z Twojego postu wynika, że Twoje podejście do KRK takie, że masz go w d... i
      potrzeba Wam tylko kwitka.
      Z mojego doświadczenia wynika, że im bardziej ostentacyjnie katolicki ślub, tym
      bardziej niesympatyczny i hałaśliwy rozwód. Po co Wam takie coś, skoro sami w
      to nie wierzycie. Z pogrzebem to jest gorszy problem, bo świecki pogrzeb to
      rzadkość i zwraca uwagę w sposób negatywny, więc rodzina Zmarłego, który nie
      był dość uniżony wobec proboszcza rzuca z reguły ten 1000 zł za zaświadczenie,
      że był dobrym katolikiem, co pozwala "odklepać" standardowy pogrzeb na Bródnie
      czy Powązkach. Ale ze ślubem to ja nie widzę powodu, żeby coś podobnego robić.
      • niech Sceptyk - bingo 01.08.04, 18:42
        Milo jest kiedy blizni odbebni za mnie parszywa robote - i wytlumaczy kretynowi
        na czym polega jego wada. Sadze ze autor watku powinien w necie poszukac
        bardziej odpowiedniego Kosciola - bez nauk, bez obowiazkow, uwzgledniajacych
        jego ambicje zawodowe itd. Polecam wyszukiwarke Google.
      • Gość: tomeczek Chaladia, zlituj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 13:11
        Autor o sprawach ślubu, a Ty od razu o rozwodzie, a na dokładkę o pogrzebie???
        Wykaż trochę taktu...;)
        A poważnie - dajcie spokój człowiekowi. Może jego przyszła druga połówka się
        uparła na ślub kościelny? To ich prywatna sprawa.
        • Gość: Maja Re: Chaladia, zlituj się! IP: *.chello.pl 02.08.04, 20:58
          > A poważnie - dajcie spokój człowiekowi. Może jego przyszła druga połówka się
          > uparła na ślub kościelny? To ich prywatna sprawa.

          Wiesz, jeżeli ktoś na forum publicznym pyta się, jak można sobie na lewo
          załatwić zaświadczenie o odbyciu nauk przedmałżeńskich, to nie powinien się
          dziwić, że dostaje takie odpowiedzi.
          A jeśli chodzi o przyczynę ślubu kościelnego, to podejrzewam raczej szantaż ze
          strony rodziców jednej lub drugiej strony "Jak nie będzie kościelnego, to nie
          zafundujemy wam wesela/podróży poślubnej/samochodu". Hipokryzja jak się patrzy.
          • chaladia Re: Chaladia, zlituj się! 02.08.04, 21:49
            Nie wiem, jakie są przyczyny. Autor tego postu wygląda mi na japiszona
            robiącego za wszelką cenę karierę zawodową. Często takie zachowanie
            charakteryzuje ludzi z prowincji, którzy przyjechali do Warszawy "za chlebem",
            a teraz chleb już mają i dorabiają się willi na Konstancji i Merca SLK.
            Myślę, że tego typu ludzie potrzebują KRK nie do sankcji religijnej nad ich
            związkiem, ale dla barokowej oprawy, jaką ślub kościelny może zapewnić. Cóż -
            biała suknia z 5-metrowym trenem jakoś nie pasuje do Pałacu Ślubów...

            Osobiście ślubu kościelnego nie mam.
            Moje małżeństwo trwa już 11 lat, mamy 6-letnią córeczkę, żona znalazła czas, by
            odchować ją przez 3,5 roku, nieątpliwie poświęcając "karierę" (choć obecnie
            prcuje, ale na niższym stanowisku, nie wymagającym codziennego "robienia
            nadgodzin" itp). Nie żałujemy tego. Wśród naszych znajomych posiadających
            sankcję boską i KRK na swój związek w tym czasie widzieliśmy chyba z tuzin
            rozwodów. Wśród osób żyjących nominalnie w "grzechu" (tzn. posiadających ślub
            cywilny) stwierdziłem jeden chyba rozwód, a i to chyba był on powodowany
            koniecznością rozdziału majątkowego (rodzinna firma padała) niż kryzysem uczuć.
            Najciekawsze jednak jest to, że najlepiej trzymają się "kociołpstwa". Ci ludzie
            codziennie muszą udawadniać sobie, że się kochają i się potrzebują - i w końcu
            to wchodzi im w krew...

            Chziałbym się mylić, ale jakoś nie wierzę w trwałość związku naszego bohatera.
            • Gość: tomeczek Re: Chaladia, zlituj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:36
              >
              > Chziałbym się mylić, ale jakoś nie wierzę w trwałość związku naszego bohatera.
              >
              Weź kontakt do niego i za parę lat zapytaj co u nich. W przypadku stwierdzenia
              szczęśliwego pożycia i braku rozwodu przeproś za niecne podejrzenia (ślub na
              pokaz) :))
              Pozdrowienia
            • mike_ Re: Chaladia, zlituj się! 03.08.04, 18:33
              chaladia napisał:

              > Nie wiem, jakie są przyczyny. Autor tego postu wygląda mi na japiszona
              > robiącego za wszelką cenę karierę zawodową. Często takie zachowanie
              > charakteryzuje ludzi z prowincji, którzy przyjechali do Warszawy "za
              chlebem",
              > a teraz chleb już mają i dorabiają się willi na Konstancji i Merca SLK.
              > Myślę, że tego typu ludzie potrzebują KRK nie do sankcji religijnej nad ich
              > związkiem, ale dla barokowej oprawy, jaką ślub kościelny może zapewnić. Cóż -
              > biała suknia z 5-metrowym trenem jakoś nie pasuje do Pałacu Ślubów...
              >

              No brawo....i to wszystko z 5 zdań...jakaś moda na tych psychologów teraz, to
              pewnie po tym jak się Samson "rozsławił"
          • Gość: tomeczek Re: Chaladia, zlituj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:33
            > A jeśli chodzi o przyczynę ślubu kościelnego, to podejrzewam raczej szantaż ze
            > strony rodziców jednej lub drugiej strony "Jak nie będzie kościelnego, to nie
            > zafundujemy wam wesela/podróży poślubnej/samochodu". Hipokryzja jak się
            patrzy.

            Szybka diagnoza, nie ma co...
            A jak mnie ocenisz, mając tylko następujące dane: mamy ślub cywilny a
            ochrzciliśmy dziecko ?
            Pozdrowienia
            • chaladia Sami tak zrobiliśmy... 03.08.04, 13:41
              Gość portalu: tomeczek napisał(a):

              > A jak mnie ocenisz, mając tylko następujące dane: mamy ślub cywilny a
              > ochrzciliśmy dziecko ?
              > Pozdrowienia

              Nie zamierzam skazywać córki na prześladowanie przez rówieśników w szkole.
              Żyjemy przecież w kraju Rydzyka, Jankowskiego i Giertycha...
              Poza tym dla dziewczynki możliwość wystąpienia w komunijnym stroju te z jest
              ważna. Nie czuję się w prawie jej tego zabierać. A potem sama podejmie decyzję.

              Też pozdrawiam.
              • anmanika Re: Sami tak zrobiliśmy... 03.08.04, 13:45
                chaladia napisał:

                > Gość portalu: tomeczek napisał(a):
                >
                > > A jak mnie ocenisz, mając tylko następujące dane: mamy ślub cywilny a
                > > ochrzciliśmy dziecko ?
                > > Pozdrowienia
                >
                > Nie zamierzam skazywać córki na prześladowanie przez rówieśników w szkole.
                > Żyjemy przecież w kraju Rydzyka, Jankowskiego i Giertycha...
                > Poza tym dla dziewczynki możliwość wystąpienia w komunijnym stroju te z jest
                > ważna. Nie czuję się w prawie jej tego zabierać. A potem sama podejmie
                decyzję.
                >
                > Też pozdrawiam.



                Moja juz podjela: na religie nie chodzi (jedyna w klasie), na komunie tez nie
                chce isc. Podziwiam ja za konsekwencje:))
                >
                >
              • Gość: tomeczek Re: Sami tak zrobiliśmy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:55
                Mój post był skierowany do Mai, bo to ona tak szybko zdiagnozowała naszego
                bohatera :)
                Szczerze mówiąc, nasza motywacja była taka sama. Jak dziecko dorośnie, to samo
                wybierze.
                A może nasz bohater też się tym motywuje? Może trzeba - za przeproszeniem osób
                bardzo religijnych - zatkać gęby rodzinie czy środowisku tym ślubem kościelnym?
                Nie zawsze chodzi o wesele czy podróż poślubną, czasem o swoisty ostracyzm
                środowiskowy. Tylko że to stawia pod znakiem zapytania wszelkie statystyki
                dotyczące religijności polskiej :)
                Pozdr
              • pan_pndzelek Chaladio! Nie demonizuj... 04.08.04, 09:11
                chaladia napisał:
                > Nie zamierzam skazywać córki na prześladowanie przez rówieśników w szkole.
                > Żyjemy przecież w kraju Rydzyka, Jankowskiego i Giertycha...

                Chaladio! Nie demonizuj... Moja córka nie została ochrzczona a co za tym idzie
                nie przystępowała do I Komunii... I co? Żadnych prześladowań w szkole ze strony
                rówieśników... nawet najmniejszych... a muszę powiedzieć, że początkowo byłem
                bardzo na to wyczulony... A przecież mieszkamy w tym samym Mieście...
    • Gość: Maja Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.chello.pl 01.08.04, 21:19
      Niech żyje hipokryzja...
      PS. W kościele Dzieciątka Jezus są bardzo ciekawe nauki - ale musieliśmy na nie
      "zmarnować" aż dziesięć wieczorów, więc to Cię pewnie nie zadowala.
      • gale Re: potrzebna pomoc "slubna" 03.08.04, 06:46
        Uuuu, to przewalone. A ile u Dzieciatka Jezus kosztuje zaswiadczenie dla
        zabieganych? Bo Koledze sie spieszy... I przy okazji, ile kosztuje
        zaswiadczenie, ze dziecko ochrzczone? Bo Koledze sie spieszy... I o pierwszej
        komunii? Bo koledze sie spieszy...

        ...I nie ma czasu na pierdoly!!!

        A my jestesmy jacys niekompletni skoro tego nie rozumiemy.
    • santakasia Re: potrzebna pomoc 03.08.04, 13:58
      koledze marzy się ślub kościelny, bo chce mieć ładne zdjęcia przyszłej żony i
      rodziny, w końcu przez następne lata będzie ich widywał tylko na tych fotkach -
      bo w tygodniu praca do północy, a w łikendy "studia".
      przy takim trybie życia i podejściu za jakiś czas zostanie z ciebie flaczek, co
      zdecydowanie nie podniesie twojej atrakcyjności na rynku pracy. a żona będzie
      za bardzo zapracowana, żeby odwiedzać cię w sanatorium dla nerwowo chorych - to
      byłoby zbyt wiele zmarnowanych wieczorów, a urlopu nie wypada brać, bo szef
      może nie dać premii.

      żałosne (to nie sygnaturka)
    • mike_ Re: potrzebna pomoc "slubna" 03.08.04, 18:30
      Kiedyś na forum wesele GW czytałem wątek o podobnym problemie. Też było mnóstwo
      "świętych" i "moralizatorów", ale poza nimi było i kilka wypowiedzi osób, które
      po prostu kupiły taki indeks...poszukaj tam....i powodzenia.
    • Gość: adam Prosze stanąc w prawdzie o swoim zyciu IP: 62.233.201.* 04.08.04, 08:54
      Szcześć Boże,
      jesli w taki infantylny i niepoważny sposób traktuje Pan przygotowania do
      jednego z najwazniejszych dla katolików sakramentu to od razu prosze dac sobie
      spokój i z naukami przedmałżeńskimi( które jak Pana zapewniam potraktowane na
      serio dają bardzo bardzo dużo przyszłym małzonkom i rodzicom) ale i z samym
      sakramentem.
      Nie warto przyjmowac sakramentu małżeństwa nie rozumiejac o co w tym wszystkim
      chodzi.Zgadzxam sie z Panem ze studia podyplomowe dadza panu i pana wybrance
      napewno wiecej w weekend niz nauki. Prosze tez nie zapomniec ze w weekend mozna
      tez pójśc na dyskoteke zrobic grill czy dobrze napic sie.
      Jeśli jest Pan tak "dojrzały" i "dorosły" żeby kupowac zaświadczenie to lepiej
      wziąść slub cywilny bo będzie łatwiej pózniej sie rozwieśc tam tez jest
      zaświadczenie.
      Niech Pan stanie w prawdzie o sobie i swoim życiu a nie liczy na piekne
      oświetlenie kwiaty w kościele do tego wzruszajace czytania o milosci wiernosci
      i szacunku.
      Biała suknie i wiązanka i welon jako symbol czystości są zapewne dla
      Pana "przesądem' i tylko staromodnym zwyczajem.
      Niech ma Pan odwage stanąc w prawdzie i przyznac się przed sobą i rodzina.
      Mam w d.. i Kościół i sakrmenty i traktuje to wszystko jako miła i efektowna
      zabawe. Warto być honorowym i traktowac zycie na serio.
      Zycze Panu wszystkiego najlepszego.
      adam
    • pan_pndzelek Re: potrzebna pomoc "slubna" 04.08.04, 09:13
      hf74 napisał:
      > ja i moja wybranka pracujemy od godziny 9 do
      > 22-23 przez caly tydzien, a w weekendy doksztalcamy sie na kursach
      podyplomowyc
      > h.

      To przepraszam PO JAKIEGO GRZYBA bierzecie ten ślub? Bo ni w ząb tego nie
      potrafię zrozumieć... Do knajpy też pewnie nie chodzicie i wódki nie pijecie,
      bo "wydajność w pracy" a i na mieszkanko trzeba uciułać...
      • gale Re: potrzebna pomoc "slubna" 04.08.04, 09:42
        No przeca z mniłości ten slub biorom, Panie :D:D:D:D
    • j_karolak Konkretna pomoc 04.08.04, 09:57
      Popytaj wśród znajomych, którzy są już po ślubie. Odkup od nich indeksik, a
      korektorem i długopisem zmień nazwę właściciela. Problem jest jeszcze z samym
      ślubem i weselem, tymbardziej, że odbywacie kursy podyplomowe. Może poproście
      znajomych, żeby zamiast was poszli do kościoła. Księża średnio patrzą w dowody,
      więc to może przejść. Jeżeli natomiast chodzi o odbębnienie miesiąca miodowego
      to jestem sam skłonny ci pomóc. Podobnie jeżeli idzie o noc poślubną. Z tym, że
      musisz załatwić w zastępstwie jakąś fajną koleżankę. DObrze by było, żeby była
      już po kursach podyplomowych i poświęciła mi więcej niż 10 minut.
      • gale Re: Konkretna pomoc 04.08.04, 21:48
        Miejcie litosc nad lamusem ;)))))
      • mike_ Re: Konkretna pomoc 06.08.04, 08:37
        j_karolak napisał:

        > Popytaj wśród znajomych, którzy są już po ślubie. Odkup od nich indeksik, a
        > korektorem i długopisem zmień nazwę właściciela.

        Pomysł zły nie jest...podrobić coś takiego to żaden problem - można zrobić taki
        od nowa. Dla tych co muszą/chcą kościelny ale religię mają gdzieś jest to
        jakieś wyjście. Albo iść na taki kurs i słuchać chrzanienia o naturalnym
        planowaniu rodziny i o mierzeniu temperaturki..
    • Gość: kohol Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.crowley.pl 05.08.04, 11:22
      Ale Cię zjechali :)
      1. Słyszałam, że są parafie organizujace kursy weekendowe - zajęcia odbywają
      się w sobotę lub/i niedzielę.
      2. Można trafić na naprawde fajnego księdza i "panią od życia w rodzinie" i
      zaliczyć kurs bez rysowania wykresów cyklu płodnego, mierzenia śluzu i
      temperatury :)
      3. Jeśli zaczynasz z kimś biznes, który ten ktoś prowadzi od lat - robisz to na
      jego warunkach. Inaczej w niego nie wchodź.
      4. Kupowania nie polecam. Naganne moralnie, nieuczciwe i bez sensu. Trochę
      poświęcenia, chłopie :)
      • gale Re: potrzebna pomoc "slubna" 06.08.04, 06:36
        Weekendy odpadaja, oni sie doksztalcaja na kursach podyplomowych.
        • Gość: kohol Re: potrzebna pomoc "slubna" IP: *.crowley.pl 06.08.04, 09:33
          W wakacje? Bzdura! Przynajmniej do końca września nie powinni mieć zajęć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka