Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl
23.11.04, 09:57
Oto fragment artykułu z wczorajszej "Rzeczpospolitej", dotyczącej możliwości
inwestycji w Porcie Praskim, z wypowiedzią na ten temat obecnego Naczelnego
Architekta Warszawy z mianowania Kaczyńskiego, pana Michała Borowskiego. Jego
wypowiedź to kolejny dowód, jak "bardzo" ekipa Kaczyńskiego "troszczy się" o
rozwój Warszawy, w tym przypadku - zapuszczonego rejonu Portu Praskiego.
"CZKAWKA PO ŚWIĘTOKRZYSKIM
Właściciel nie ma pieniędzy. Miasto nie ma planów. A Port Praski, dziś jedna
z najbardziej zaniedbanych części miasta, nie może doczekać się inwestora.
Port Praski, choć to prawie centrum miasta, wygląda jak podmiejskie slumsy:
rozpadające się baraki, sterty śmieci, chaszcze i śmierdzące bajorka. A plany
wobec tego terenu były śmiałe: Port Praski miał zostać centrum prawobrzeżnej
Warszawy. Niestety, właściciel - firma Elektrim - wpadł w tarapaty finansowe
i z planów nic nie wyszło.
W 2001 roku firma postanowiła sprzedać port. Władze Elektrimu zapowiadały, że
to pozwoli spłacić część długów firmy. Pojawiali się chętni, ale do
transakcji nie dochodziło.
Zmiana planów
Nieoczekiwanie kilka miesięcy temu firma odstąpiła od prób sprzedaży portu. -
Ta sprawa jest zawieszona - mówi Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu. - Nie możemy
się nią teraz zajmować, bo musimy skupić się na bardziej kluczowych dla firmy
kwestiach.
Wiadomo, że chodzi o spłatę długów Elektrimu i znalezienie pieniędzy na
inwestycje w Zespole Elektrowni Pątnów - Adamów - Konin, do których firmę
zobowiązuje umowa prywatyzacyjna. - Póki nie rozwiążemy tych problemów, nie
będziemy zajmować się Portem Praskim - mówi Ewa Bojar.
Kiedy to nastąpi? Rzeczniczka Elektrimu nie potrafiła tego określić.
- Nikt nie kupi portu za dobre pieniądze, póki władze miasta nie określą, co
chciałyby tam widzieć. Dlatego Elektrim wstrzymuje się ze sprzedażą -
tłumaczy decyzję firmy Jan Rutkiewicz z Biura Planowania Rozwoju Warszawy.
Projekt do szuflady
Projekt miejscowego planu zagospodarowania Portu Praskiego przygotowywał
właśnie Rutkiewicz. Latem 2002 r. plan był gotowy do uchwalenia przez Radę
Warszawy. Ówczesny prezydent Wojciech Kozak nie skierował go jednak pod
głosowanie. Obawiał się, że nie zbierze większości w radzie, by go
przeforsować. Natomiast ekipa prezydenta Kaczyńskiego schowała plan
zagospodarowania Portu Praskiego do szuflady.
- Nie zgłaszałbym do tego zastrzeżeń, gdyby władze miały inny projekt
zagospodarowania - mówi Rutkiewicz. - Ale one go nie mają i nie interesują
się tą częścią miasta. Dopóki tak będzie, nikt w to miejsce nie zainwestuje.
Michał Borowski, naczelny architekt miasta, odrzuca te zarzuty: - Gdyby plan
pana Rutkiewicza z biurowcami wysokości Marriotta został zrealizowany, byłaby
to największa - obok Pałacu Kultury i Nauki - ingerencja w krajobraz
Warszawy. Dlatego go nie przyjęliśmy - twierdzi.
Borowski dodaje, że miasto ma pomysł na zagospodarowanie tego terenu: mniej
więcej pięć tysięcy mieszkań z handlem i usługami, budynki nie wyższe niż 15-
piętrowe, a od strony Starej Pragi kamienice nawiązujące do niej architekturą
i wielkością - wylicza. Dodaje, że inwestycja bez udziału miasta jest
niemożliwa do zrealizowania. - Dlatego zadeklarowaliśmy współpracę i pomoc
miasta, na przykład w wybudowaniu ulic prowadzących do portu - mówi.
Trudne pytanie
Jan Rutkiewicz uważa, że to wszystko za mało, by przekonać inwestorów.
Zamiast ogólnych obietnic potrzebne są konkretne decyzje, jak połączyć ten
teren z resztą miasta, twierdzi. Np. decyzja o budowie II linii metra, która
według dotychczasowych planów ma przebiegać przez Port Praski. - Samo metro
wielokrotnie podniosłoby wartość portu. A wtedy nie byłoby problemu ze
znalezieniem chętnego do kupna - mówi Rutkiewicz. Niestety, władze miasta
wciąż nie potrafią zdecydować się, czy chcą drugiej linii metra z Pragi na
Bemowo, snując alternatywne pomysły, m.in. stworzenia szybkiej kolei
miejskiej.
Zdaniem Rutkiewicza, potrzebny jest też dokładny plan zagospodarowania dla
portu. Bez niego uzyskanie pozwoleń na budowę będzie dużo trudniejsze. Kiedy
rozpoczną się prace nad nowym planem?
- Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć - mówi Michał Borowski.
(...)"