d.z
25.02.05, 08:24
Zaczęło się od Powstania Listopadowego, słynnego przemarszu pochorążych.
Potem było powstanie w Królestwie Polskim.
Jednak decydująca bitwa rozegrała się 25 lutego 1831 roku pod Grochowem,
niemal na przedpolu Warszawy. Zacięty bój trwał przez cały dzień, a
szczególnie ciężkie walki toczyły się o Olszynkę – lasek flankujący cieśninę
między podmokłościami, otwierającą drogę ku Pradze. W trakcie bitwy lasek ów
kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk, a szczególną chwałą okrył się polski
4. pułk piechoty liniowej. Podczas bitwy zdarzały się przypadki bardziej i
mniej chwalebne. Generał Józef Chłopicki, który wcześniej raczej nie
angażował się w bezpośrednie dowodzenie, przełamał się i zaczął kierować
bitwą jak za swych dawnych, chwalebnych lat epoki napoleońskiej – ale nagle
został ciężko ranny i zniesiony z pola bitwy. Generał Tomasz Łubieński zaś
odmówił wykonania szarży uniemożliwiającej odwrót Rosjanom. W rezultacie
krwawa bitwa grochowska (pod stronie polskiej poległo 6800, po rosyjskiej
9400 żołnierzy) pozostała nierozstrzygnięta. Zasadniczy cel bitwy został
jednak osiągnięty: feldmarszałek Dybicz zrezygnował z bezpośredniego
uderzenia na Warszawę.