11.IX - co wtedy robiliście?

IP: *.acn.waw.pl 05.07.02, 18:27
Miałam dziś dziwny sen - odtworzyły mi się w pamięci wszystkie szczegóły dnia,
w którym doszło do ataków na WTC i Pentagon. Byłam wtedy w pracy i szef
strasznie się na mnie wyżywał za nie wręczenie pewnego faksu na czas... A
później szef poszedł na spotkanie, a ja akurat włączyłam telewizor na TVN 24,
wtedy podano wiadomosc, ze prywatna awionetka uderzyła w jedna z wież.
Zadzwoniłam do mojego chłopaka, a on zażartował, ze to pewnie jakiś zbłąkany
King-Kong przyleciał po swoją blondynkę. A później to już tylko siedziałam na
niewygodnym taborcie przed tv i ryczałam. Do domu wróciłam o 19, cala noc przy
trojce, a nastepnego dnia zdawalam egzamin z retoryki... Nawet nie pamiętam,
jak odpowiadalam. Pamietam za to wyraz ledwo powstrzymywanej paniki na
twarzach dziennikarzy, takiego ogólnoświatowego wstrzasu. Ajak wy się
dowiedzieliście?Sądzicie, ze cos takiego moze sie powtorzyc?
    • sloggi Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 05.07.02, 18:39
      Najpierw nie uwierzyłem, siedziałem w pracy na 23 piętrze wieżowca i słuchałem
      radia.
      Później informacja na Onecie. Za oknem, wysoko leciał samolot, koleżanka wpadła
      w panikę. Później zdjęcia w kompie - czy zacząłem się bać ? nie, bo nie mogłem
      w to uwierzyć.
      • indris 11.IX - nic nie wiedziałem 05.07.02, 19:08
        Byłem na urlopie we Francji nad Morzem Śródziemnym. Do późnego popołudnia
        siedziałem na plaży. Wracając nic specjalnego nie zauważyłem (w zachowaniu
        ludzi np.). Może zrobiłem jakieś zakupy, nie pamiętam. Telewizora w wynajętym
        studio nie chciało mi się włączać, bo w ostatnich dniach wiadomości były
        nieciekawe, a innych interesujących audycji nie było. Dopiero następnego dnia
        rano włączyłem rutynowo telewizor, głównie po to, żeby zobaczyć prognozę
        pogody, bo była w tamtym czasie niestabilna i dręczył mistral (taki wiatr co
        chłodzi wodę !).
        No i dopiero wtedy zobaczyłem. Cały blok wiadomości w TF1 i TF2 do chyba 10 był
        tylko o tym. Strachu żadnego nie odczuwałem, większy czułem w poprzednich
        latach, kiedy zamachy były w samej Francji. Ludzi, którzy zginęli - nie było
        jeszcze wiadomo dokładnie ilu - żałowałem nie mniej, ale i nie więcej niż ofiar
        innych tragedii np. trzęsień ziemi. Mógłbym nawet powtórzyć to, co powiedział
        jakiś żabojad dla jakiegoś medium: "Żal mi ludzi ale nie Stanów Zjednoczonych".
    • teraz Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 05.07.02, 19:07
      Jedliśmy z synem obiad. W niewyłączonym tv lecieli chyba Milionerzy. Raptem
      porzerwano program (nowa, okropna maniera reklamowa?!) by powiedzieć i pokazać
      to, co zrobił pierwszy samolot. To było ohydne, takie chwyty reklamowe!
      komentowalismy to z niesmakiem.
      Wtedy w drugą wieżę wbił się drugi samolot.
      Patrzyliśmy w milczeniu.
      Na innych kanałach to samo.
      I te powtórki.
      Bo to była prawda.
      Śmierć "do kotleta", w przerwie "Milionerów".
      • eela Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 05.07.02, 22:29
        Ja w tym momencie weszłam do sklepu, zobaczyam jak sie wbija samolot i
        pomyslałam, ze to reklama filmu akcji
        • Gość: max Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 05.07.02, 23:16
          Ja w tym dniu odebrałem pierwszą sporą wypłate w moim życiu,ale wogóle nie było
          mi do śmiechu...
          • Gość: Sasza Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.tvsat364.lodz.pl 06.07.02, 02:54
            Chlałem, ćpałem i dymałem.
            • Gość: olo Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.chello.pl 06.07.02, 23:00
              I najwyraźniej tak ci zostało do dziś. Z przewagą chlania i ćpania.
    • Gość: bultek 11 IX- co wtedy robiliście? IP: *.k.mcnet.pl 06.07.02, 19:01
      Odebrałem zdjęcia od fotografa.Wróciłem do domu i wyszedłem z psem na spacer,
      po powrocie usiadłem w fotelu i miałem rozpocząć czytanie książki.Włączyłem
      sobie płytę Voo Voo i pomyślałem, że zerknę na wiadomości na telegazecie.
      Polska - nic ciekawego.Świat - "Płąną wieże WTC w Nowym Jorku".Zaciekawiło mnie
      to, bo miałem okazję tam być kilka razy i znałem te budynki.Na Polsacie
      kończyli wiadomości i nic nie mówią, na innych kanałach też nic. Znowu Polsat i
      wrócili do Nowego Jorku.Widzę płonący wieżowiec i wylatujący z boku duży
      samolot, które rozbija się o drugi.Przez głowę przelatuje mi myśl, że to rozbił
      się samolot, który miał gasić pożar pierwszego wieżowca (jak pożary lasów)-
      trochę absurdalna myśl.Przełączam na TVN i tam już wszystko na żywo.Dzwonię do
      żony do pracy - myśli, że robię jej kawał.
      Pamiętam ten moment ,gdy zawaliła się pierwsza wieża i póżniej druga, jeszcze
      długo nie mogłem uwierzyć , że to działo się naprawdę.
      Książki jeszcze długo nie zacząłem czytać.
      Czy może się powtórzyć? Mam nadzieję, że nie.Ale pewności żadnej.
    • Gość: Jerry Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.dhs.org 06.07.02, 19:25
      Pamietam tamten dzien doskonale. To byl zwyczajny wtorek, zwyczajne popoludnie,
      wracalem sobie spokojnie z pracy. Jadac slyszalem komunikaty w radiu, ze w
      Stanach rozbil sie samolot, uderzyl w jakis wiezowiec. Myslalem sobie wypadek,
      tragedia, trudno. Z biegiem czasu, komunikaty powtarzaly sie, coraz bardziej
      sensacyjne informacje naplywaly z radia. Nigdy nie zapomne widoku, jak siedzac
      w zaparkowanym samochodzie przed sklepem, widzialem ludzi ktorzy rowniez
      siedzieli w samochodach i sluchali radia z zapartym tchem, nikt nie spieszyl
      sie na zakupy, wszyscy wtuleni w glosniki. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze
      jakis wazny mecz jest transmitowany czy cos podobnego. W jednym momencie
      odczulem wielka mobilizacje, zjednoczenie. Kazdy przezyl ta tragedie na swoj
      sposob, kazdy zrozumial po 11.09. pewne rzeczy, na rozne sprawy zaczal
      spogladac inaczej. Duzo ludzi zmienilo swoje zycie juz na zawsze. Wiem jedno,
      ze bardzo szybko mozna spowodowac wsrod nas panike, wprowadzic chaos i trwoge.
      Zanim doszedlem do kasy, stajac wlasnie w kolejce w tym sklepie, to juz
      zdarzylem uslyszec kilka wersji tego ataku terrorystycznego na Stany.
      Pozdro.
      Jerry
      • Gość: Otto Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.acn.pl / 10.132.129.* 06.07.02, 19:57
        To był dzień, w którym zacząłem słuchać radia. Wcześniej jakoś mało mnie
        interesowały newsy ze świata, wystarczały gazety. Telewizora nie mam nadal,
        tamtego dnia pojechałem do rodziców oglądać.
    • miriam_73 Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 06.07.02, 21:11
      Siedziałam w pracy i przeczyałam informację na sieci wewnętrznej. Myslałam
      najpierw że komus się primaaprylis z wrzesniem pomylił. Potem zadzwoniłam do
      doamu i kazałam włączyć telewizor. Praktycznie całe popołudnie u mnie w pracy
      juz nikt nie pracował na pełnych obrotach. Nie dało się. Potem dowiedzieliśmy
      się jeszcze że ludzie z jednego z naszych biur w USA byli w jednym z tych
      cholernych samolotów.
    • Gość: kastalia Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.07.02, 21:12
      Tego dnia jechalam z Bielska do Warszawy. Do meza zadzwonil kolega i
      powiedzial mu o tym zdarzeniu. Potraktowalismy go smiechem, no bo przeciez
      takie rzeczy sie nie maja prawa stac. Gdy dojechalismy na miejsce, w TVN24
      pokazywali zdjecia WTC. Dopiero wtedy uwierzylam.
      Nastepnego dnia jechalismy na wczasy. Na szczescie nie samolotem...
    • thesims Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 07.07.02, 21:41
      bylem w parcy, po trzciej zadzwonila moja mama ze w WTC uderzyl samolot. Smiac
      mi sie chcialo ze tak panikuje, bo myslalem ze to niegrozny wypadek. Potem,
      zadzwonila moje kolezanka i tak zaczela sie psychoza. W biurze nikt juz nie
      pracowal do konca dnia. Przed wyjsciem do domu mama zadzwonila ze pierwsza
      wierza runela. Nie moglem w to uwierzyc, a na yahoo news caly cas bylo tylko
      zdjecie wierz spowitych dymem, ale stojacych. Po powrocie do domu zobaczylem
      wszysko na "replayu" w CNN. Strasznie sie balem ze poczatek jakiegos
      koszmarnego kryzysu. Co ciekawe moj kolega z niemiec ktory byl wlasnie u mnie z
      wizyta byl zszokowany ze tak sie ekscytuje ta sprawa. Jego to wogole nie
      obchodzilo.
    • d.z Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 07.07.02, 21:48
      Pracowałem - jak każdy kto pracę ma bo to był dzień roboczy. Byłem zajęty i
      gdyby nie perry, który mi mejla z newsem podesłał, to chyba bym dopiero w domu
      się dowiedział o tym co się stało.
      Potem przyszło niedowierzanie, a jeszcze później wspomnienia. Z domowego albumu
      wyciągnąłem sobie zdjęcia WTC oraz panoramy NY widocznej z góry. Jakieś to było
      dziwne uczucie. Byłem, widziałem i nie mogłem uwierzyć, że już nigdy moja noga
      tam nie stanie... a jednak.
      • pacio Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 08:13
        Stałem w jakimś okoropnym korze i byłem przekonany że radio /RMF/ którego słucham
        robi słuchowisko w stylu wojny światów. Przez kwadrans byłem przekonany że to to
        co się dzieje w NY to fikcja literacka, gratulowałem w duchu reżyserowi
        dramaturgii słuchowiska i pomysłu. Gdy RDS uruchamiał wiadomości w innych
        stacjach zrobiło mi się po prostu głupio.

        pacio
      • Gość: alka Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.oc.oc.cox.net 08.07.02, 08:44
        Mieszkam na kalifornijskiej prowincji.
        Cicho. Bezpiecznie. Bogato. Domy od pol miliona w gore.

        Przed wyjsciem do szkoly [ESL], na 9 rano, zajrzalam do kompa.
        Bylam ciekawa jaka pogoda. A tam juz byly pierwsze relacje ze zdjeciami.
        Pierwszy samolot. Pierwsza wieza.
        Co sie dzieje do cholery!?
        Otworzylam TV. Szok!
        Pojechalam do klasy, bo liczylam ,ze sie czegos wiecej dowiem, bede z ludzmi.
        A tu nic! Konwersacja, gramatyka i all that stuff!

        Nauczycielka, Amerykanka z krwi i kosci, wiedziala tyle samo co i reszta z TV
        ale byla, hm...co najwyzej zdumiona. Zero emocji!

        Pomyslalam, ze albo ma nerwy ze stali, albo po prostu niedowlad wyobrazni.
        Poprowadzila lekcje do konca, bez nerwow, nie latala nigdzie, zeby dowiedziec
        sie co dalej (co ja robilabym z pewnoscia bedac na jej miejscu) i to przez
        pelne 3 godziny!
        Pamietacie, pierwsza wersja byla o 50-80 tysiecach zabitych!?

        Potem czesto patrzylam na reakcje innych Amerykanow. Byli,owszem, zszokowani
        ale w zupelnie inny sposob, niz Europejczycy.
        Bez paniki.Bez histerii. Na chlodno.

        Potem tylko poprzyczepiane flagi do kazdego auta. Flagi na domach. Powaznie.
        Solennie.
        Z namaszczeniem a nawet patosem, ale takim 'po amerykansku', nie po naszemu.
        Pomyslalam wtedy, ze oni jeszcze nigdy, jako narod, sie nie bali.
        To takze bylo dla mnie czyms zadziwiajacym!
        Inne doswiadczenia z przeszlosci.
        Ot co!
    • moniaag1 Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 10:49
      Ja tego dnia spedzalam wakacje u mojej kolezanki we Wloszech. Wybralismy sie na
      druga strone buta do Bari, robilismy jakies zakupy, kiedy pierwszy samolot
      uderzyl w wieze. Jeszcze nie wiedzialam o co chodzi. Najgorsze, ze tak naprawde
      przez caly dzien i noc nie moglam sie dowiedziec o co chodzilo. Nie znalam
      wloskiego, w telewizji wloski, w radio wloski. Wiedzialam, ze stalo sie cos
      strasznego, a jednoczesnie niewiele z tego zrozumialam. Wiedzialam tylko, ze
      samoloty uderzyly w wieze, dlaczego, kto - tego nie wiedzialam. I to bylo
      najgorsze. Mialam poczucie jakiegos niewyobrazalnego zagrozenia, nie
      wiedzialam, czy to juz wojna, czy jeszcze nie. Napewno nie zapomne tego uczucia
      do konca zycia.
    • jhbsk Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 10:54
      Wyszliśmy z pracy, wsiedliśmy do samochodu. Było po trzeciej. Włączyłam radio i .... nie chciałam
      najpierw uwierzyć. A potem w domu oglądaliśmy TVN.
      • tassman 11.IX. 2001 08.07.02, 11:13
        Około 16 szedłem Chmielną. Ide i patrzę stoi tłum ludzi pod jakims fastfoodem.
        Podchodze a tam telewizor wystawili z fastfooda na ulice zeby ludziska
        ogladali...Ale ja nie przystanąłem nawet, nie spojrzałem co puszczaja tylko
        pomyslałem "Ale tych ludzi pogięło, stoja jak barany i gapia sie w TV jak sroka w
        kość".
        O 19 zrobiłem turn on my TV. I wtedy mi szczena dp gleby opadła....Siedziałem tak
        i gapiłem się ze 3 godziny prawie bez ruchu.....
        To co zobaczyłem zafascynowało mnie prostota wykonania, samym wykonaniem i
        efektem jaki to dokonało.....Patrzyłem i patrzyłem.....
        A wieczorem poszedłem spac do samochodu....mieszkam wysoko, a te samoloty tak
        latały i latały.....
        Jeszcze gdzies mam chyba pliki .mpg z tego 'wydarzenia'....

        tassman:)
        • default Re: 11.IX. 2001 08.07.02, 12:00
          Byliśmy na urlopie we Włoszech. Akurat tego dnia mieliśmy wycieczkę statkiem do
          Wenecji. Płynęliśmy już z powrotem (do Caorle), opalałam się na górnym
          pokładzie, a mój mąż zszedł na dół, gdzie był bar i telewizor, bo ktoś zawołał -
          zobaczcie, co pokazują! Mąż po chwili wrócił do mnie, spytałam co takiego
          pokazują, a on an to "samolot uderzył w WTC, a drugi w Pentagon". A ja na
          to "tak, a przed Białym Domem wylądowali marsjanie.." Dopiero kiedy ściągnął
          mnie na dół (cały czas myślałam, że robi mi kawał) - zobaczyłam relację CNN i
          zaczęło do mnie docierać. Na statku była masa ludzi - Polaków, Włochów,
          Amerykanów, Niemców i Bóg wie kogo jeszcze, wszyscy wpatrzeni w ekran
          telewizora, nie umiejący zrozumieć tego, co widzą...A statek płynął...To była
          niesamowita atmosfera, przez chwilę przeleciało mi przez myśl - czy chociaż
          zdążymy dopłynąć zanim...dalej bałam się myśleć. W hotelu dopadłam do
          internetu, aby poczytać wiadomości po polsku. Potem zadzwoniła moja Mama, cała
          roztrzęsiona, domagała się naszego natychmiastowego powrotu, z trudem udało mi
          się ją uspokoić.
    • _sindi_ Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 12:05
      Popijałam swoją ulubioną wodę mineralną, kiedy to kolega napisał mi na
      GG :"słyszałaś? cos pierdol..... w WTC" i włączyłam radio i usłyszałam :-)
    • draconessa Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 12:25
      Siedzialam w pracy i wypelnialam papierki rozne biurowe. Nagle slysze okrzyk
      sekretarki, ze "cos strasznego sie w Nowym Jorku dzieje", ale zignorowalam.
      Dopiero pozniej zaczelam sluchac radia, dzwonilam jeszcze do mojego szefa (
      Amerykanina) ale jego komorka nie odpowiadala - bo on ja wylaczyl po to, aby
      bez przeszkod sledzic wiadomosci na CNN. Przez caly dzien nie moglam uwierzyc,
      ze cos takiego sie stalo, przez dlugi czas nie moglam sie z tego otrzasnac.
    • Gość: Olga Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 08.07.02, 12:29
      Byłam w pracy.
      Ktoś powiedział, ze samolot wbił się w nasze biuro w WTC. Nie wierzyłam.
      Potem się wszyscy zaczeli bać, bo pracujemy w amerykańskiej firmie.
      Ktoś przysłał internetem zdjęcia, i nadal nie mogłam uwierzyć.
      A potem w domu TVN24, i w kółko te same zdjęcia...
      I coraz bardziej się bałam.
      • tassman Re: 11.IX - kto zrobił w majtki? 08.07.02, 12:35
        Gość portalu: Olga napisał(a):

        > Byłam w pracy.
        > Ktoś powiedział, ze samolot wbił się w nasze biuro w WTC. Nie wierzyłam.
        > Potem się wszyscy zaczeli bać, bo pracujemy w amerykańskiej firmie.
        > Ktoś przysłał internetem zdjęcia, i nadal nie mogłam uwierzyć.
        > A potem w domu TVN24, i w kółko te same zdjęcia...
        > I coraz bardziej się bałam.

        ******************
        Olga,

        Ale nie zrobiłaś w majtki ze strachu?
        Czy nadal do tej pory sie boisz??

        tassman:)

    • algirdas Re: 11.IX - co wtedy robiliście? 08.07.02, 12:42
      Siedzieliśmy sobie na plaży w Chorwacji na Istri kiedy kolega dostał SMS, że
      USA są w stanie wojny bo zbombardowano WTC. Wytłumaczył nam, że mają taki kod w
      pracy, że firmę nazywają USA, więc pewnie coś się stało w firmie. Nie ryzykując
      polecenia powrotu do kraju wyłączył telefon.
      Około 19-tej do mnie zadzwonił kumpel z Polski i opowiadał straszne
      rzeczy: "spadło 7 samolotów jest co najmniej 30.000 ofiar itd. Ogólnoświatowa
      wojna wisi na włosku." Po prostu "piał" z emocji przez telefon. Przed hotelowym
      telewizorem siedzieli niemcy i z zapartym tchem oglądali SAT1 i wtedy po raz
      pierwszy zobaczyłem zdjęcia katastrofy.
      Wyszlismy na miejską starówkę , a tam spokojnie ludzie siedzą w knajpach,
      żaglówki leniwie kołyszą się w porcie. Zapytaliśmy się w knajpie co się stało w
      N.Y - a nic - odpowiedział pytany - amerykanom zburzyli giełdę - i spokojnie
      pił grappe. Jutro będzie w gazetach poinformował. Niebawem i nam udzielił się
      miejscowy spokój. Bez emocji poszlismy degustować miejscową grappe i
      przestaliśmy interesować się tym tematem.
      Kiedy już wrócilismy do kraju psychoza wywołana przez media minęła. Wniosek, że
      nic nie będzie już takie jak przed 11 września jest prawdziwy - i dotyczy
      kazdej daty niezależnie od wydarzeń.
    • Gość: Piotrek Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.batory.org.pl / 192.168.30.* 08.07.02, 14:24
      Byłem w pracy. Ktoś słuchający radia wrzasnął na całe biuro. Włączyliśmy
      telewizor. trudno było w to uwierzyć, i do dzisiaj pogodzic sie nie mozna.
    • Gość: ejka Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: 217.153.24.* 08.07.02, 15:26
      mialam ostatnia lekcje jazdy przed egzaminem na prawko, wiec musialam wyjsc z
      pracy na jakis czas. jak wychodzilam, juz na recepcji bylo duzo ludzi, ale
      myslalam, ze to jakis film, albo cos.
      Gosc z kt. jezdzilam cos mi mowil, ale bylam tak przejeta egzaminem, ze nie
      zwracalam szczegolnej uwagi, a i on nie za bardzo sie przejmowal. z ciekawych
      rzeczy - przed wszystkimi mijanymi stacjami benzynowymi byly dlugie kolejki.
      po powrocie do pracy zastalam ludzi w dalszym ciagu tkwili przed telewizorami.
      Wtedy do mnie dotarlo ze to sie dzieje na prawde. Prawde mowiac nie
      przypuszczalam nawet jak daleko to zajdzie (mam na mysli wybicie Afganczykow
      prawie do nogi i szukanie sobie teraz nowych celow w imie walki o pokoj).
      Miejmy nadzieje ze jestesmy na drodze ku koncowi wojny, a nie na jej poczatku...
    • Gość: Mariusz Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.07.02, 22:22
      Dokladnie w momencie ataku odsypialem 16h lot Warszawa-LasVegas (wyladowalem kilka godzin
      wczesniej). Wstalem, dzwonie do Warszawy ale siec przciazona, w koncu sie lacze. Zamienam 2 zdania,
      mowia o jakiejs katastrofie ale polaczenie zostaje przerwane. Pozniej migawki: telewizor, CNN, wiadome
      zdjecia i na kilka sekund mozg zamiera, widze obraz, slysze komentarz, ale mam klopoty ze
      skojarzeniem. Pierwsza mysl - jak to dobrze, ze zaraz po wyladowaniu, jeszcze przed pojsciem spac
      zadzwonilem do swoich i poinformowalem, ze dolecialem szczesliwie. Wole nie myslec co by przezywali.
      Druga - przeciez ja jeszcze kilka godzin temu bylem w powietrzu, lecac m.in. lotem _krajowym_ (po
      drodze byla przesiadka). Pozniej najdziwniejszy dzien, nasze bagaze nie dolecialy a tu wszystko
      pozamykane i nagle okazuje sie ze w calym miescie nie ma gdzie kupic bielizny czy glupiej szczoteczki do
      zebow.
    • Gość: Pak Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.acn.waw.pl 08.07.02, 22:30
      A ja byłem w Tunezji na pustyni i widziałem jak się arabowie cieszyli oglądając
      to wszystko w telewizji
    • Gość: escorpio Re: 11.IX - co wtedy robiliście? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.07.02, 23:27
      nie wiem...chyba jestem wypalony z emocji :( 11 wrzesnia ogladalem relacje w tvn
      24 na chlodno, totalne zero emocji :( zal mi ludzi ktorzy zgineli i tych, ktorzy
      stracili kogos bliskiego...ale nie zal mi Stanow Zjednoczonych. Cos ze mna jest
      pewnie, ale to cale wieszanie flag itp. mnie po prostu smieszylo.
Pełna wersja