Dodaj do ulubionych

Wręczanie ulotek

20.07.02, 20:52
Strasznie mnie ten proceder denerwuje !!! Jestem osobą asertywną więc zawsze
patrzę prosto w oczy i mówię "DZIĘKUJE". Ale tydzień temu jeden taki młody
człowiek zastawił sobą całe wyjście z metra Centrum. Na moją uwagę "Stoi Pan
na środku, nie mogę przejść", odpowiedział mi "bo tak trzeba". Zdębiałam, i
przyznaję, ocknęłam się z tego zdumienia dopiero tak pod Metropolem. I co wy
na to ?
Obserwuj wątek
    • Gość: abc2001 Re: Wręczanie ulotek IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 20.07.02, 20:53
      agatka_s napisała:

      > Strasznie mnie ten proceder denerwuje !!! Jestem osobą asertywną więc zawsze
      > patrzę prosto w oczy i mówię "DZIĘKUJE". Ale tydzień temu jeden taki młody
      > człowiek zastawił sobą całe wyjście z metra Centrum. Na moją uwagę "Stoi Pan
      > na środku, nie mogę przejść", odpowiedział mi "bo tak trzeba". Zdębiałam, i
      > przyznaję, ocknęłam się z tego zdumienia dopiero tak pod Metropolem. I co wy
      > na to ?

      ocknęłaś się z ulotką w ręku? czy bez?
      • agatka_s Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 20:59
        Bez, bez...niebranie ulotek mam wyćwiczone jak odruch Pawłowa, ten Pan musiałby
        sie jeszcze dużo bardziej postarać aby to coś znalazło się w mojej ręce.
        Niemniej faktem jest, że w stan totalnego zdziwienia a nawet lekkiego "stuporu"
        zdołał mnie wprowadzić...1:0 dla niego
        • Gość: abc2001 Re: Wręczanie ulotek IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 20.07.02, 21:05
          agatka_s napisała:

          > Bez, bez...niebranie ulotek mam wyćwiczone jak odruch Pawłowa, ten Pan
          musiałby
          >
          > sie jeszcze dużo bardziej postarać aby to coś znalazło się w mojej ręce.
          > Niemniej faktem jest, że w stan totalnego zdziwienia a nawet
          lekkiego "stuporu"
          >
          > zdołał mnie wprowadzić...1:0 dla niego

          ale zamierzonego efektu nie osiągnął, według mnie 1:1 ze wskazaniem na Ciebie :)
          a na marginesie, mnie też się żadnemu (żadnej) nie udało wcisnąć żadnej ulotki
    • eela Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 21:04
      Mnie tez troche irytuje, ale na ogół biorę i za chwile wyrzucam. Na ogół
      wręczaja bardzo młode osoby, które w ten sposób zarabiają pare groszy może na
      wakacje, a może na książki szkolne. Dzięki temu nie kradną. Niewielka fatyga, a
      mozna troche dopomóc
      • agatka_s Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 21:24
        No nie mogę się eelu z Tobą zgodzić. To tak samo należy zaakceptować żebrzących
        na ulicy, dzieciaki myjące szyby i panów "pilnujących" samochód (też jestem
        konsekwentna i asertywna i nigdy nie dałam nikomu ww. zarobić). Czasem
        przemierzam np. odcinek od Marriota do Domów Centrum i zaczepia mnie 5
        przedstawicieli Czerwonego Krzyża, troje sprzedawców krzyżowek dla biednych
        dzieci, kilka szkół jezyka angielskiego (znam go fluent od 20 lat) i Pani w
        bardzo krótkiej spódniczce rozlewajaca perfumy na litry(nawet nie chcę myśleć
        jak one mogą pachnieć...). Przedtem parkując samochód muszę wyraźnie zanaczyć,
        że nie potrzebuje aby mi go pilnować, a po powrocie znajduje 150 ulotek agencji
        towarzyskich...mam to nieszczęście, że pracuje w samym Centrum i nie mam szansy
        tego uniknąć, ale uwierz mi mam tego serdecznie dosyć.
        • abc2001 Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 21:31
          agatka_s napisała:

          > No nie mogę się eelu z Tobą zgodzić. To tak samo należy zaakceptować
          żebrzących
          >
          > na ulicy, dzieciaki myjące szyby i panów "pilnujących" samochód (też jestem
          > konsekwentna i asertywna i nigdy nie dałam nikomu ww. zarobić). Czasem
          > przemierzam np. odcinek od Marriota do Domów Centrum i zaczepia mnie 5
          > przedstawicieli Czerwonego Krzyża, troje sprzedawców krzyżowek dla biednych
          > dzieci, kilka szkół jezyka angielskiego (znam go fluent od 20 lat) i Pani w
          > bardzo krótkiej spódniczce rozlewajaca perfumy na litry(nawet nie chcę myśleć
          > jak one mogą pachnieć...). Przedtem parkując samochód muszę wyraźnie
          zanaczyć,
          >
          > że nie potrzebuje aby mi go pilnować, a po powrocie znajduje 150 ulotek
          agencji
          >
          > towarzyskich...mam to nieszczęście, że pracuje w samym Centrum i nie mam
          szansy
          >
          > tego uniknąć, ale uwierz mi mam tego serdecznie dosyć.

          nie mam samochodu, więc omija mnie szczęście z agencji towarzyskich,
          ale z pozostałymi przypadkami mam do czynienia równie często,
          to jest plaga, a do tego "kalekie" dzieci w tramwajach i autobusach,
          można mieć tego dość,
          dzisiaj przez metro przeszedł śniady inwalida o kuli,
          nikogo nie zaczepiał, po prostu przeszedł z puszką w ręku,
          jaki to miało sens?
          • Gość: beata_ Re: Wręczanie ulotek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.07.02, 21:56
            abc2001 napisała:

            > agatka_s napisała:
            >
            > > No nie mogę się eelu z Tobą zgodzić. To tak samo należy zaakceptować
            > żebrzących
            > >
            > > na ulicy, dzieciaki myjące szyby i panów "pilnujących" samochód (też jeste
            > m
            > > konsekwentna i asertywna i nigdy nie dałam nikomu ww. zarobić). Czasem
            > > przemierzam np. odcinek od Marriota do Domów Centrum i zaczepia mnie 5
            > > przedstawicieli Czerwonego Krzyża, troje sprzedawców krzyżowek dla biednyc
            > h
            > > dzieci, kilka szkół jezyka angielskiego (znam go fluent od 20 lat) i Pani
            > w
            > > bardzo krótkiej spódniczce rozlewajaca perfumy na litry(nawet nie chcę myś
            > leć
            > > jak one mogą pachnieć...). Przedtem parkując samochód muszę wyraźnie
            > zanaczyć,
            > >
            > > że nie potrzebuje aby mi go pilnować, a po powrocie znajduje 150 ulotek
            > agencji
            > >
            > > towarzyskich...mam to nieszczęście, że pracuje w samym Centrum i nie mam
            > szansy
            > >
            > > tego uniknąć, ale uwierz mi mam tego serdecznie dosyć.
            >
            > nie mam samochodu, więc omija mnie szczęście z agencji towarzyskich,
            > ale z pozostałymi przypadkami mam do czynienia równie często,
            > to jest plaga, a do tego "kalekie" dzieci w tramwajach i autobusach,
            > można mieć tego dość,
            > dzisiaj przez metro przeszedł śniady inwalida o kuli,
            > nikogo nie zaczepiał, po prostu przeszedł z puszką w ręku,
            > jaki to miało sens?

            Ja z mieszanymi uczuciami daję jednak pilnować samochodu. Może to
            demoralizujace, ale lubię mieć "spokój do głowy"...Ulotki od dzieciaków biorę,
            badziewia nie kupuję, żebrakom też pieniędzy nie daję
        • eela Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 21:47
          Ja miałam na mysli tylko i wyłącznie młodziez szkolna wręczająca ulotki i tylko
          od nich biorę. Żadnych krzyżówek i innych badziewi nie kupuję, zebrakom tez
          pieniedzy nie wręczam. Rozumiem Cię doskonale, bo kiedys przed południem szłam
          obok domów Centrum i spotkało mnie dokładnie to samo, co Ciebie. Dodatkowo
          jeszcze były zebrzące cyganki z dziecmi. Ale gdy np. wychodze z metra i tam
          stoja z ulotkami to biorę. Wiesz, ile godzin te dzieciaki muszą się nastać,
          żeby pozbyć się tych wszystkich ulotek? Wydaje mi się,że dobrze,że same mają
          chęć zarobienia pieniędzy, a nie oglądaja się na kieszen rodziców.
          • agatka_s Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 22:34
            eela napisała:

            > Ja miałam na mysli tylko i wyłącznie młodziez szkolna wręczająca ulotki i
            tylko
            >
            > od nich biorę. Żadnych krzyżówek i innych badziewi nie kupuję, zebrakom tez
            > pieniedzy nie wręczam. Rozumiem Cię doskonale, bo kiedys przed południem
            szłam
            > obok domów Centrum i spotkało mnie dokładnie to samo, co Ciebie. Dodatkowo
            > jeszcze były zebrzące cyganki z dziecmi. Ale gdy np. wychodze z metra i tam
            > stoja z ulotkami to biorę. Wiesz, ile godzin te dzieciaki muszą się nastać,
            > żeby pozbyć się tych wszystkich ulotek? Wydaje mi się,że dobrze,że same mają
            > chęć zarobienia pieniędzy, a nie oglądaja się na kieszen rodziców.


            Ja nie mam nic przeciwko tym dzieciakom (ten opisany przeze mnie, nawet mnie
            rozczulił), mam natomiast wiele przeciwko zjawisku. Centrum miasta jest jednym
            wielkim bazarem, wszyscy chcą ci coś sprzedać, wtrynić, wycyganić od ciebie
            jakieś pieniadze. W żadnym europejskim mieście dotąd nie spotkałam sie z taką
            skalą tego zjawiska (no nie byłam nigdy w Moskwie). Nie dotyczy to zresztą
            tylko Warszawy, jak przekracza sie granicę np. od strony czeskiej nagle zalewa
            Cię fala tandetnych szyldów, jakiś grilli, kantorów i innych geszeftów
            prowadzonych w starych autobusach itp. Ta hala, o której piszesz, że ją zamkną
            (Dzieki Bogu !!) to też ta sama poetyka. Taka nachalna, tandetna
            przedsiebirczość w imię, której akceptuje się powoli coraz bardziej agresywne
            zachowania, bo tak jak powiedział mi ten młodzieniec "tak trzeba". Moja
            wrażliwość jest ciut inna i potwornie tego nie mogę zaakceptować. Jestem w
            100% konsekwentna nigdy nic nie wezmę, nie dam i nie kupię na ulicy (choć
            kwiatki takie inne jak w kwiaciarni to bym czasem i miała ochotę, ale jestem
            konsekwentna aż do bólu).
            • eela Re: Wręczanie ulotek 20.07.02, 23:56
              agatka_s napisała:

              > Ja nie mam nic przeciwko tym dzieciakom (ten opisany przeze mnie, nawet mnie
              > rozczulił), mam natomiast wiele przeciwko zjawisku. Centrum miasta jest
              jednym
              > wielkim bazarem, wszyscy chcą ci coś sprzedać, wtrynić, wycyganić od ciebie
              > jakieś pieniadze. W żadnym europejskim mieście dotąd nie spotkałam sie z
              taką
              > skalą tego zjawiska (no nie byłam nigdy w Moskwie). Nie dotyczy to zresztą
              > tylko Warszawy, jak przekracza sie granicę np. od strony czeskiej nagle
              zalewa
              > Cię fala tandetnych szyldów, jakiś grilli, kantorów i innych geszeftów
              > prowadzonych w starych autobusach itp. Ta hala, o której piszesz, że ją
              zamkną
              > (Dzieki Bogu !!) to też ta sama poetyka.

              To prawda, tandeta nas zalała dokumentnie. Już od granicy stoją okropne
              krasnale. Obok zaś obskurne budy z zapiekankami i innym jedzeniem na prędce.
              Wszędzie zas brud i smród. Nie wiem, jak ludzie moga jeść w koszmarnych budach
              bez bieżącej wody. Omijam to szerokim łukiem. Geszefty w starych autobusach sa
              nie tylko na Stadionie, na pętli autobusowej na Okęciu sklepik jest tez w
              autobusie. Odrażająco to wyglada.


              Taka nachalna, tandetna
              > przedsiebirczość w imię, której akceptuje się powoli coraz bardziej agresywne
              > zachowania, bo tak jak powiedział mi ten młodzieniec "tak trzeba". Moja
              > wrażliwość jest ciut inna i potwornie tego nie mogę zaakceptować. Jestem w
              > 100% konsekwentna nigdy nic nie wezmę, nie dam i nie kupię na ulicy (choć
              > kwiatki takie inne jak w kwiaciarni to bym czasem i miała ochotę, ale jestem
              > konsekwentna aż do bólu).

              Zgadzam sie z Tobą. Chodnikami w wielu miejscach nie mozna przejść, bo
              potarasowane stolikami i łóżkami. Nie widac, zeby ktos nad tym wszystkim
              panował. Strażnicy robia jednorazowa akcję i na tym koniec.
              Kwiaty jednak mogłabys sobie darować. Kwiaciarki stoją we wszystkich miastach
              całej cywilizowanej Europy :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka