Lubimy PRL...

31.07.02, 08:55
Tak wynika z badań opinii społecznej. Cóż więc tak z niego lubimy?
1. Kartki na cukier?
2. Talony na samochody?
3. 15 letnie oczekiwania na mieszkania?
4. Cenzurę?
5. Sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej?
6. Wieczną przyjaźń ze Związkiem Socjalistycjnych Republik Radzieckich?
7. Przewodnią rolę awangardy klasy robotniczej?
8. Konieczność występowania o paszpotr za każdym razem kiedy się chciało
wyjechać?
9. Dwa programy TVP?
10. Pewex-y, w których można było kupować zachodnie badziewie (jak się miało
walutę wymienialną lub bony towarowe banku Pekao SA. - oficjalnie obrót
dewizami w Polsce był zakazany - a średnia pensja po czaronrynkowym kursie
wynosiła 15 USD)?
11. Nominacje partyjne na stanowiska majstrów czy kierowników.
12. Dożynki?
13. Barbórkę?
14. Dziennik Telewizyjny (o 19.30 w obu programach), w którym pokazywano
kolejne zdobycze i osiągnięcia socjalizmu w kontraście do pokojowych
demonstracji na zachodzie brutalnie rozbijanych przez policję?
14. Cegły na półkach księgarni (tak nazywano "knigi", których i tak nikt nie
chciał kupić ale były wydane zgodnie z planem).
15. Jogurt owocowy lub kefir (tylko te dwa napitki mleczne były dostępne jak
PRL długi i szeroki) w spuchniętych plastikowych kubeczkach.
No co takiego w PRL-u było wspaniałego, że ludzie za nim tak tęsknią?
Ja chyba jakiś głupi jestem albo nienormalny bo ani nie tęsknię ani nie chcę
myśleć nawet o jego powrocie...
    • jhbsk Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 08:58
      Ja mam dobrą pamięć. Nigdy nie będę lubiła PRL.
    • krzysztof.moczulski Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 09:00
      Akurat to, co wychodzi w tych badaniach jest zjawiskiem jak
      najnormalniejszym... po prostu ludzie zapominają o bólach codziennej
      egzystencji w Peerelu, a pamiętają o względnym bezpieczeństwie socjalnym i czy
      się stoi czy się leży...

      Tylko nikt z badanych jakoś nie pamięta, że to bezpieczeństwo socjalne
      kosztowało nas jakieś 40 mld USD...

      ------------------------------
      'Najstarszym zawodem świata nie jest wcale to, co myślicie, ale zrywanie jabłek'

      zeszyt szkolny
      • Gość: Moler Re: Lubimy PRL... IP: *.bci.net.pl 31.07.02, 10:33
        Ludzka pamięć jest zadziwiająco krótka, niestety, krótka pamięć często świetnie
        komponuje się z głupotą...
      • Gość: sly Re: Lubimy PRL... IP: *.pratt 31.07.02, 23:46
        To byly pikne czasy!!!!
        Sikacz zwany w PRLu piwem bywal czasami.
        Latem koniecznie cieply , zima zimny.
        Stala praca za 12-20 $ miesiecznie K... nic tylko zyc.
        Amerykanie do dzis sie czasem pytaja jak mysmy to" robili"
        bez papieru toaletowego . DZieki wam towarzyszu gierek.
        Pytanie do entuzjastow PRL-u
        Jak odpowiedziec na to pytanie.

        Amerykus
    • eela Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 09:05
      d.z. napisał:

      > Ja chyba jakiś głupi jestem albo nienormalny bo ani nie tęsknię ani nie chcę
      > myśleć nawet o jego powrocie...

      Nie jesteś osamotniony :-)
      Pamięc ludzka jest krótka. Ja słyszalam tłumacznie, że poprzedni ustrój był
      bardzo dobry i gdyby półki sklapowe były zapełnione , to byłby najlepszy na
      świecie.
      ps.oboje poruszyliśmy ten sam temat jednoczesnie :-)
    • Gość: fiszman Re: Lubimy PRL... IP: 195.94.206.* 31.07.02, 09:16
      coz, za prl-em tesknia raczej starsi. ja nie tesknie, ale moi starzy
      (wyksztalceni i delikatnej konstrukcji ludzie) wspominaja go z roku na rok
      coraz cieplej. a dlatego, ze zylo sie spokojniej, bezpieczniej - nie trzeba
      bylo walczyc o codzienny byt. wszyscy mieli jakies pieniadze, tylko niczego nie
      bylo na sklepowych polkach. ale za to sporo mozna bylo zalatwic za bombonierke
      z pewexu. po prostu "nowe czasy" przyniosly ze soba lek o jutro, do czego
      starsze pokolenie adaptuje sie z trudem. a tak poza wszystkim, to czy
      faktycznie tak duzo sie zmienilo? jak zylismy w socjalizmie tak zyjemy - tyle
      ze teraz zwiazku radzieckiego nie ma.
    • draconessa Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 09:49
      ja nie lubie. Naturalnie, smiesza mnie niektore aspekty PRL, absurdy zycia w
      nim, ale za nic nie chcialabym powrotu tamtych czasow. Mysle, ze nostalgia za
      PRLem, to raczej tesknota do czasow kiedy wszyscy bylismy mlodsi i
      piekniejsi:))). Natomiast dla czesci spoleczenstwa to tez byl okres malej
      stabilizacji ( latami pracowalao sie w jednym zakladzie, ktory nie mial prawa
      zbankrutowac, pensja jakas leciala itd itp), wiec niektorym sie wydaje , ze to
      byl raj na ziemi...Pamiec plata figle, zawsze lepiej sie pamieta te niby
      jasniejsze strony, a o zlych sprawach szybko zapomina.
    • chaladia A może inaczej - nie lubimy tego, co mamy w RP3 31.07.02, 10:24
      Drogi DZ,
      Dlaczego prawie 100% komentarzy (w tym Twój) do tego niesławnego badania opinii
      publicznej opiera się na założeniu, że ludziom PODOBAŁ SIĘ PRL?!?!
      A może to jest na odwrót, ze ludziom NIE PODOBA SIĘ to, co się dzieje dziś w
      RP3? I to niezadowolenie jest większe, niż niechęć do PRLu?

      Nie byłem nigdy miłośnikiem PRL-u, ale uznwałem go za "dopust boży" i wynik
      Jałty, gdzie nas tzw. Zachód po prostu sprzedał Stalinowi. Z decyzjami Mocarstw
      sie nie dyskutuje, należy się jakoś do nich dostosować.

      Do Partii ani Stronnictw Satelickich nie należałem. Na "Solidarność"w 1980 roku
      dałem się nabrać i należałem. Pomimo to w 1984 roku paszport dostałem (na
      wyjazd do Austrii), a od 1986 roku pracowałem w eksporcie budownictwa i
      jeździłem po całym świecie. Nikt mnie do Partii nie ciągnął.

      Znam z autopsji PRL Gierka i PRL stanu wojeenego Jaruzela. PRL Gomółki pamiętam
      raczej słabo.
      Kiepskie to były czasy, jednakże dało się żyć - tzn. kiepsko żyć.
      Kto chciał, nawet dowolnie ubogi - mógł się uczyć i znam wielu wykształconych
      ludzi ukończyli uczelnie, opanowali języki nie mając praktycznie żadnych
      zasobów finansowych swoich ani wsparcia rodzin. Dziś, w wolnej Polsce to raczej
      niemożliwe.
      Obecnie znaczna część społeczeństwa jest głęboko przeświadczona o całkowitym
      braku perspektyw. Dożywotnie bezrobocie w jakimś PGRze albo w miasteczku, w
      którym upadł jedyny pracodawca. Czy można się dziwić, że oni uważają, że PRL,
      oferujący stałą, nieciężką pracę (wszyscy pamiętamy, jak się wtedy pracowało) i
      jakąś tam emeryturę za coś lepszego?
      Do tego dochodzi narastająca dysproporcja standardu życia. W PRLu, pomijając
      Jaroszewiczów i paru im podobnych, "partyjni bonzowie" żyli niewiele lepiej niż
      szarzy obywatele. Mieszkanie w bloku - fakt, że z reguły "M" o dwa numerki
      większy, niż to wynikało z liczby członków rodziny, "Łada", telewizor "Rubin"...
      Więcej miewali "badylarze" i "prywaciarze".
      Dziś nasi "przywódcy" demokratycznie skądiinąd wybrani nie wsiadają do
      samochodu tańszego niż 100 000 zł, budują sobie rezydencje za grube miliony i
      potem dziwią się niepomiernie, że są niepopularni w społeczeństwie, którego
      znaczna część żyje gorzej niż w PRL-u.

      Zamiast więc narzekać na społeczeństwo, może by spróbować je przekonać do
      naszej III Rzeczypospolitej...? Części niewątpliwie przekonać się nie da, ale
      myślę, że większości wątpiących potrzebna jest tylko wiarygodna perspektywa, że
      BĘDZIE LEPIEJ.
      • tassman "wtedy" i "dziś" 31.07.02, 10:39
        chaladia sorry za nietakt ale ile masz lat??? Kurde pamietasz kawał tamtych
        czasów....

        A ludzie teraz w Polsce, ci z poziomu ulicy jak porównają życie wtedy i teraz -
        to czesto mówią ze 'wtedy' było lepiej.
        Przykłady:
        * "wtedy" mieli zapewniona pracę (pensja byle jaka,le grunt to że było gdzie
        pracować), państwo niejako dbało o to by nikt sie nie nudził - żeby kazdy
        starał sie pracować....."dzisiaj" państwo wypięło sie na obywatela i jego
        podstawowe prawa. Wszystko sie zamyka, likwiduje - człowieka pracy ma sie w
        głębowkim "powazaniu"...praca dla wybrańców

        * "wtedy" nie było nic w sklepach, jak było to trzebabyło miec mocne nogi żeby
        w kolejce wytrzymać. "dziś" nie ma kolejek, wszystko na półkach - ale słabo to
        schodzi bo nie mając pracy nie masz forsy....

        * "wtedy" bezpieczeństwo zapewniała nam MO (czasem w "lane poniedziałki" ZOMO,
        ORMO), obywatel na ulicy czuł się bezpiecznie, MO jakos radziło sobie z
        elementem antysocjalistycznym i kryminalnym. "dziś" totalny upadek autorytetu
        polciji, korupcja, braki w wyszkoleniu, głupota....Człowiek dzis boi sie
        chodzić po ulicach w biały dzień, bandyta to najczesciej kolega pana
        policjanta, złapany za 5 min jest na wolności smiejac sie ofierze w twarz...

        * "wtedy' i "dziś" TV jak kłamała tak kłamie....

        Dlatego ludzie chcą powrotu "raju utraconego".

        tassman:0
        • chaladia Re: 'wtedy' i 'dziś' 31.07.02, 12:21
          tassman napisał:

          > chaladia sorry za nietakt ale ile masz lat??? Kurde pamietasz kawał tamtych
          > czasów....
          >
          Niestety, dużo - 46...

          Do tego smutnego porównania można dodać - "wtedy" zawsze był "winny" -
          czyli "ONI" - Komuchy, Płatni Zdrajcy, Pachołki Moskwy.
          Tak prywatnie, to "ONI" nawet sami to przyznawali - pamiętam rozmowy z
          różnymi "upartyjnionymi", którzy po paru kieliszkach stwierdzali: "wiesz, ja w
          to za grosz nie wierzę, oczywiście, że na zachodzie jest lepiej, tacy jak ja
          pomagają sprzedawać wszystko, co naród wytworzy za grosze na wschód, jestem
          świnia, ale mam rodzinę i muszę w tym kraju żyć". Pomijając nielicznych
          szaleńców z KPN, zdecydowana większość narodu też zdawała sobie sprawę z tego,
          że w ówczesnej sytuacji geopolitycznej "tak musi być". Kto miał naprawdę dość
          Komuny - mógł wyemigrować. Treiskirchen Flüchtlingslager był pełen Polaków.
          Okresów w których wyemigrować nie było można nie było tak wiele, zapewne zaraz
          po wprowadzeniu stanu wojennego... Potem zapora przeciwemigracyjna stanęła po
          drugiej stronie Żelaznej Kurtyny i była o wiele skuteczniejsza.

          Dziś problem nazywa się "Arogancja Władzy". Nasi przywódcy są moralnie takimi
          samymi zerami jak ich PRL-owscy poprzednicy, ale on mają "ETOS" i są absolutnie
          przekonani, że skoro stoi za nimi opozycyjna przeszłość, (gasnący) autorytet
          KK, udział w Okrrągłym Stole, słowo-wytrych "Solidarność" - to mogą kraść, brać
          łapówki, falandyzować prawo, jeździć po pijanemu samochodami i powodować
          wypadki, i wszystko będzie im wybaczone.
          OTÓŻ NIE BĘDZIE I STĄD MAMY TAKIE WYNIKI SONDAŻY.
      • Gość: Wojtas Re: A może inaczej - nie lubimy tego, co mamy w R IP: 2.1.* / *.pnu.com 31.07.02, 14:27
        chaladia napisał:

        > Drogi DZ,
        > Dlaczego prawie 100% komentarzy (w tym Twój) do tego niesławnego badania
        opinii
        >
        > publicznej opiera się na założeniu, że ludziom PODOBAŁ SIĘ PRL?!?!
        > A może to jest na odwrót, ze ludziom NIE PODOBA SIĘ to, co się dzieje dziś w
        > RP3? I to niezadowolenie jest większe, niż niechęć do PRLu?

        Tu chyba jest żle postawione pytanie. Bo gdyby spytać czy chciałbyś pustych
        półek, inwigilacji społeczeństwa, cenzury czyli powrotu PRL - to wynik sondaży
        byłby zgoła inny. Nie trzeba daleko szukać - przed wyborami powinno się wysłać
        ludzi na tydzień na Białoruś, a jak wrócą to im się odmieni i będą gloryfikować
        III RP.

        > Znam z autopsji PRL Gierka i PRL stanu wojeenego Jaruzela. PRL Gomółki
        pamiętam
        >
        > raczej słabo.
        Gomółka - epoka "mało": Mało sznurka do snopowiązałek, mało mieszkań itp.
        Gierek - epoka dobrobytu i do tych czasów Polacy najczęściej wracają jesli
        zapytać ich o sympatię do PRL.
        Jaruzelski - epoka "nowej biedy", podwyżek (tzn. regulacji cen)

        > Kiepskie to były czasy, jednakże dało się żyć - tzn. kiepsko żyć.
        > Kto chciał, nawet dowolnie ubogi - mógł się uczyć i znam wielu wykształconych
        > ludzi ukończyli uczelnie, opanowali języki nie mając praktycznie żadnych
        > zasobów finansowych swoich ani wsparcia rodzin. Dziś, w wolnej Polsce to
        raczej
        >
        > niemożliwe.

        Żle dzieje się tylko pod tym względem, że o tym kto może się uczyć decydują
        coraz częściej pieniądze, a nie prawdziwa chęć do nauki i zdobywania wiedzy.


        > Obecnie znaczna część społeczeństwa jest głęboko przeświadczona o całkowitym
        > braku perspektyw. Dożywotnie bezrobocie w jakimś PGRze albo w miasteczku, w
        > którym upadł jedyny pracodawca. Czy można się dziwić, że oni uważają, że PRL,
        > oferujący stałą, nieciężką pracę (wszyscy pamiętamy, jak się wtedy pracowało)
        > i jakąś tam emeryturę za coś lepszego?
        > Do tego dochodzi narastająca dysproporcja standardu życia. W PRLu, pomijając
        > Jaroszewiczów i paru im podobnych, "partyjni bonzowie" żyli niewiele lepiej
        niż
        >
        > szarzy obywatele. Mieszkanie w bloku - fakt, że z reguły "M" o dwa numerki
        > większy, niż to wynikało z liczby członków rodziny, "Łada",
        telewizor "Rubin"..
        > .
        > Więcej miewali "badylarze" i "prywaciarze".

        Wszyscy zyli kiepsko i nie raziło w oczy czyjeś bogactwo. Polacy są zawistni,
        jak w kawale, w którym Polak prosi złotą rybkę, że jemu to nic nie potrzeba,
        ale spraw aby sąsiadowi spaliła się chałupa.


        > Dziś nasi "przywódcy" demokratycznie skądiinąd wybrani nie wsiadają do
        > samochodu tańszego niż 100 000 zł, budują sobie rezydencje za grube miliony i
        > potem dziwią się niepomiernie, że są niepopularni w społeczeństwie, którego
        > znaczna część żyje gorzej niż w PRL-u.
        >
        > Zamiast więc narzekać na społeczeństwo, może by spróbować je przekonać do
        > naszej III Rzeczypospolitej...? Części niewątpliwie przekonać się nie da, ale
        > myślę, że większości wątpiących potrzebna jest tylko wiarygodna perspektywa,
        że
        >
        > BĘDZIE LEPIEJ.

        Zeby było lepiej to trzeba iść na wybory przede wszystkim, a nie biadolić, że
        źle się żyje.

        Pozdrawiam
        • chaladia Żebyż to było takie proste... 31.07.02, 21:48
          Gość portalu: Wojtas napisał(a):

          > Zeby było lepiej to trzeba iść na wybory przede wszystkim, a nie biadolić, że
          > źle się żyje.
          >

          Wojtas, chodziłem głosować. Licząc od 1989 roku głosowałem na prawie wszystkie
          (poza Samoobroną, PSL i partiami katolickimi) ugrupowania, jakie były lub sa na
          polskiej scenie politycznej. Żadne z wyborczych postulatów i obietnic nie
          zostały spełnione. Dotyczy to także tych, na których nie głosowałem. Wobec
          powyższego nie wymagaj, żebym poszedł jeszcze raz. Być może pójdę na wybory
          lokalne - zagłosować na sąsiada (nieważne, z jakiej partii będzie), bo jako
          radny będzie pilnował interesów mojej wsi, a nie tych z drugiej strony Gminy.
          I tak będzie do czasu, aż się zjawi ktoś, kto udowodni, że jego program
          odpowiada temu, co realizuje. Na kredyt mojego głosu nikt już nie dostanie.

          Chaladia Bolandi
          • Gość: Wojtas Re: Żebyż to było takie proste... IP: 2.1.* / *.pnu.com 01.08.02, 14:25
            Zbyt wielu ludzi zmienia poglądy jak rekawiczki. I jak zawiodą się na jednych
            to głosują na innych. Skoro my jako naród nie chcieliśmy trwać przy socjalizmie
            to bedąc konsekwentnymi powinniśmy w każdych wyborach głosować na ugrupowania
            nie wywodzące się z dawnej PZPR.

            A z głosowaniem na sąsiada to bym był ostrożny bo moze się okazać, że jak
            dostanie się do władzy to wypnie się na Ciebie. W Polsce bowiem nie ma zwyczaju
            organizować referendów jesli cos się większości społeczeństwa nie podoba, a
            przecież w konstytucji jest takie rozwiązanie. A jak już jakieś refernedum jest
            to nie chce się nam iść i nie ma wymaganej liczby głosów by było ono wiążące.
            • chaladia Re: Żebyż to było takie proste... 01.08.02, 22:18
              Gość portalu: Wojtas napisał(a):

              > Zbyt wielu ludzi zmienia poglądy jak rekawiczki. I jak zawiodą się na jednych
              > to głosują na innych.
              A co innego można zrobić? Głosować na ludzi, którzy sprzeniewierzyli się swoim
              programom i temu, co obiecywali wyborcom? Poza Kwaśniewskim nie ma ani jednego
              polityka albo partii, na którego/którą głosowałem dwa razy. Czy to nie
              tragiczne, że jedynym poważnym politykiem, który się rozwija i poprawia swój
              wizerunek jest ex-komuch?

              > Skoro my jako naród nie chcieliśmy trwać przy socjalizmie
              > to bedąc konsekwentnymi powinniśmy w każdych wyborach głosować na ugrupowania
              > nie wywodzące się z dawnej PZPR.
              Tak, tylko jak tu głosować na te ugrupowania po latach rządu Buzka, samowładzy
              Krzaklewskiego "z tylnego siedzenia", nieudolności AWSu i (ku mojej rozpaczy)
              popieraniu tego wszystkiego przez "moją" kiedyś partię - UW. Po tym wszystkim
              uznałem, że lepiej głosować było na SLD, byle ci postsolidarnościowi
              nieudacznicy i malwersanci nie dorwali się znowu do władzy i nie dobili kraju.
              Myślę, że nie tylko ja głosowałem na lewicę z tylko takiego prowodu...

              > A z głosowaniem na sąsiada to bym był ostrożny bo moze się okazać, że jak
              > dostanie się do władzy to wypnie się na Ciebie.
              W Warszawie zapewne tak by było. W mega-gminie, jaką jest Warszawa niewielu zna
              swoich radnych. Ja jednak od paru lat jestem wieśniakiem. Moja gmina liczy
              niecałe 10 000 mieszkańców i znamy dokładnie naszych radnych, wójta i resztę.
              To jest chyba najlepsza forma demokracji, najbliższa jej starożytno-greckiemu
              wzorcowi.
              • Gość: Wojtas To prawda IP: 2.1.* / *.pnu.com 02.08.02, 14:07
                Zgadzam się, że politycy w oczach społeczeństwa tracą coraz więcej. Nie
                spełniają oczekiwań tych co ich wybierali. Tylko, że u nas aby wygrać wybory to
                trzeba naobiecywać gruszek na wierzbie. A pózniej tych gruszek nie ma. Politycy
                raczej wiedzą, że to co obiecują jest nierealne, ale cóż skoro mamy takie
                społeczeństwo, że jedynym sposobem na wygranie wyborów jest obiecanie
                niemozliwego to tylko o nas świadczy.
      • pan_laga Re: A może inaczej - nie lubimy tego, co mamy w R 01.08.02, 02:03
        chaladia napisał:

        PRL Gomółki pamiętam
        >
        > raczej słabo.

        co widać po Twej wersji pisowni nazwiska Zmarłego.
        amen
        pan laga
    • indris Co lubimy z PRL...? 31.07.02, 11:00
      Co lubią ludzie w PRL ?
      To, że można było dostać pracę.
      To, że były tanie wczasy i kolonie dla dzieci.
      To, że nikt nie głodował. Mimo powszechnych "braków w zaopatrzeniu" nikt nie
      chodził głodny a spożycie mięsa było WIĘKSZE niż w III RP.
      To, że nie było eksmisji na bruk.
      To, że na mieszkanie można było czekać 15 lat, ale można było się jednak
      doczekać. Obecnie wielu z tych, którzy wtedy mieli perspektywę 15 letniego
      czekania obecnie perspektywy nie mają ŻADNEJ.
      To, że zakład pracy załatwiał bilet miesięczny.
      To, że można było bezpiecznie chodzić po ulicach po 23.
      To, że nie demolowano przystanków.
      To, że nie było w TV filmów przerywanych reklamami, i mniej było amerykańskiego
      chłamu.

      A to, co napisał d.z. jest też oczywiście prawdą. Tylko, że ostatecznie upadła
      logika przciwstawienia PRL - III RP jako manichejskiego przeciwstawienia dobra
      i zła. Ja bym do tego, za co nie lubiłem PRL dopisał jeszcze: niewyobrażalne
      już oficjalne załganie, korowody z paszportami i system polityczny będący
      obrzydliwą groteską. A do plusów: że większości ludzi żyło sie materialnie
      lepiej (mimo kolejek, kartek i mniejszej ilości gatunków dostępnego piwa).
      Ale najważniejszy jest chyba wniosek Pacewicza z dzisiejszej "GW": "ta opinia
      jest odrzuceniem świata, w którym nieodwołalnie żyjemy". Nie zgodziłbym się
      tylko ze słowem "nieodwołalnie". Kiedyś nieodwołalną proklamowano właśnie PRL.
      A właśnie Pacewicz tamten świat odrzucał. Dzisiaj coraz więcej ludzi odrzuca
      kapitalizm.
      • Gość: szaser Re: Co lubimy z PRL...? IP: 213.77.38.* 01.08.02, 08:06
        Bardzo słuszne, popieram!
    • zdzicha Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 11:17
      A mi się dobrze żyło za czasów PRL. Fakt, że połowę życia w minionej epoce
      spędziłam za granicą, w kraju nie mniej socjalistycznym niż Polska nie zmienia
      postaci rzeczy. Opływałam we wszelkie dobra doczesne i dostatki, wcinałam
      winogrona i brzoskwinie ile tylko zapragnęłam. Wspominam to z wielkim
      sentymentem. A doniesienia z różnych źródeł o tym, jak okropnie się żyło
      wówczas w Polsce traktuję z przymrużeniem oka, bo czyż dziś nie ma tego samego?
      Tylko się trochę inaczej nazywa.

      zdrv
      zdzicha
    • Gość: Kriss Re: Lubimy PRL... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.07.02, 11:19
      Tak, kiedys były wczasy w ośrodku wczasowym ze stołówką i KO-wcem, salceson z
      dżemem na kolację. Raz na kilka lat wychał człowiek za granicę (czyt. NRD).
      Jak ktoś stał dwa dni w kolejce to wykupił kartkę na mięso. Ale nie było źle,
      przecież nie wszystko było na kartki - ocet nie. Można było poobijac się w
      pracy, coś ukraść (czyt. załatwić). Hydraulik (fachowiec) był panem i władcą.
      Na święta przypływał statek z zielonymi pomarańczmi z zaprzyjaźnionej Kuby.
      Rybę się zjadło nad morzem, oscypka w Zakopanym.
      Zakupy spod lady, wymiana kartek na masło na kartki na papierosy. Czyn
      społeczny w niedzielę, dożynki z I sekretarzem przewodniej siły narodu.
      Nie trzeba było chodzić na wybory, bo i tak wygrywała jedynie słuszna opcja.

      Ehh, rozmarzyłem się, to były czasy;) A teraz...

      • indris Dopowiedzenie 31.07.02, 11:29
        Kriss pisze: "... kiedys były wczasy w ośrodku wczasowym ze stołówką i KO-wcem,
        salceson z dżemem na kolację. Raz na kilka lat wyjechał człowiek za granicę..."

        Na 100 uczestników tych wczasów 5 jeżdzi dzisiaj na Seszele, 15-20 do
        Chorwacji lub Hiszpanii, a 80 - na skwerek.
        • Gość: Raffix Wczasy - do Indrisa IP: *.braun.de 31.07.02, 13:28
          indris napisał:
          > Kriss pisze: "... kiedys były wczasy w ośrodku wczasowym ze stołówką i KO-
          wcem,
          > salceson z dżemem na kolację. Raz na kilka lat wyjechał człowiek za
          granicę..."
          > Na 100 uczestników tych wczasów 5 jeżdzi dzisiaj na Seszele, 15-20 do
          > Chorwacji lub Hiszpanii, a 80 - na skwerek.

          Co do wczasów:
          Nie wiem, jak jest naprawdę, ale bodaj w ostatnim "Wprost" pisali, że w
          szczycie gierkowskiej "prosperity" na wczasy wyjeżdżało bodaj 7-8 mln ludzi a
          teraz ok. 11 mln.

          I refleksja ogólna:
          Obawiam się, że tak jak ci, co chwalą gospodarkę (nieco bardziej) wolnorynkową
          patrzą na to ze swojego punktu widzenia nie znając życia ludzi w PGR-ach tak
          ci, co chwalą PRL nie wiedzą, że naprawdę nie KAŻDY mógł lub
          potrafił "załatwić" sobie wczasy, mieszkanie, talon na samochód itp.
          Ja na przykład nie wiem, czy potrafiłbym przeżyć w PRL-u, bo nie bardzo
          potrafię dawać łapówki, bombonierki itp. Wbrew temu co pisze się teraz o
          korupcji, zwykły człowiek może w III RP swobodnie funkcjonować nie dając
          łapówek. Zbudowałem dom bez łapówkarstwa, zatrzymany przez policję płacę
          prawdziwy mandat itp. Jest jedna rzecz, której się w tej dziedzinie wstydzę,
          ale o tym sza...
    • Gość: lolo Re: Lubimy PRL... IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 31.07.02, 11:36
      Musze przyznać, że jestem mile zaskoczony bardzo trafnymi opiniami o tamtych
      czasach i bardzo celną oceną dnia dzisiejszego, szczególnie przez Chaladię. Ale
      tak prawdę mówiąc to ani komuna ani kapitalizm w polskich wydaniach się nie
      sprawdziły. Powoduje to u mnie straszna frustrację. Bo nie ma obecnie żadnej
      drogi wyjścia, jakiegoś trzeciego systemu dla Polski. A jeśli nawet by się
      znalazł to kto go ma wprowadzić?
      • krzysztof.moczulski Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 11:51
        Trzeciej drogi nie ma, tylko najzwyczajniej w świecie nikt nie dorósł do
        transformacji... ani rządziciele, ani rządzeni... Ci pierwsi kradną na potęgę i
        zgarniają pod siebie i pod swoją rodzinę każdy możliwy do zachachmęcenia
        publiczny grosz, a Ci drudzy idą ich śladem... Czy ktoś się przyjrzał jaka jest
        rzeczywista wydajność pracy Polaków?? Jesteśmy jednym z najmniej wydajnych
        narodów w Europie (całe szczęście, że jest jeszcze Białoruś). Znajdujemy sie w
        błędnym kole, z którego nieprędko się wydostaniemy...

        ------------------------------
        'Najstarszym zawodem świata nie jest wcale to, co myślicie, ale zrywanie jabłek'

        zeszyt szkolny
        • Gość: Linn Re: Lubimy PRL... IP: *.dialup.tiscali.it 31.07.02, 11:55
          Nie wszystko stracone: mozna zawsze poprosic o azyl na Kubie albo w Korei
          polnocnej / tyle ze niestey zniesli kartki /.
          • krzysztof.moczulski Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 12:01
            Na Kubie mi odpowiada klimat i kubanki.. A do Korei jakoś mam stosunek
            ambiwalentny... Poza tym nie napisałem, że mi się w Polsce nie podoba...
            Wyraziłem jeno swoja opinię w odpowiedzi na propozycję trzeciej drogi...
            Socjalizm z ludzką twarzą juz był... bez ludzkiej twarzy tez był... jedyną
            stałą rzeczą są paradoksalnie od 1945 roku błędy i wypaczenia. ;)

            ------------------------------
            'Najstarszym zawodem świata nie jest wcale to, co myślicie, ale zrywanie jabłek'

            zeszyt szkolny
        • indris Fukuyamizm ? 31.07.02, 11:59
          krzysztof.moczulski pisze: "Trzeciej drogi nie ma". A skąd ta pewność ?
          Przypomina mi to najgłupszy tytuł w historii świata, Fukuyamy "Koniec
          historii", a także wcześniejsze twierdzenia "marksistów" o komunizmie, jako o
          ostatecznym kresie ewolucji ludzkości.
          • krzysztof.moczulski Re: Fukuyamizm ? 31.07.02, 12:04
            Jest trzecia droga... ale utopiści też juz byli... Powiedz mi w takim razie
            jaka jest według Ciebie recepta na trzecią drogę dla Polski... Nobla masz
            szansę dostać...

            ------------------------------
            'Najstarszym zawodem świata nie jest wcale to, co myślicie, ale zrywanie jabłek'

            zeszyt szkolny
          • martolka Re: Fukuyamizm ? 31.07.02, 12:11
            "trzecia droga"? Mieszkałam parę lat w Norwegii i tam jakoś "praktyczny"
            socjalizm się sprawdza, pod warunkiem oczywiście, że kraj jest bogaty o
            skandynawskiej kulturze i mentalności :)
            • indris Ilość dróg 31.07.02, 12:49
              martolka zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz: ilość "dróg" jest z pewnością
              większa od 2. Przecież z punktu widzenia śp. komuny, a także ortodoksyjnych
              liberałów, w Norwegii jest kapitalizm. A w Kolumbii też... Wydaje się,
              że "kupiono" w Polsce tezę, że dla systemu PRL jest tylko JEDNA alternatywa.
              Czyli de facto tezę właśnie ortodoksyjnego "marksizmu".
            • pontifexmaximus Re: Fukuyamizm ? 31.07.02, 13:42
              Niedawno Forum zamiesciło wywiad z Fukuyamą. Zasadniczo nie przyznał się do
              błedu, ale zaznaczył, że dokonywał analizy na poziomie systemów i nie wziął pod
              uwagę czynnika ludzkiego :)
              W ogóle facet powinien podpisać umowę z jakimś miesięcznikiem - Tylko u nas, co
              miesiąc najnowsze teorie F. Fukoyamy! tylko 5,99 :)
        • fima Re:Krzystofowi M: Po co zrywano jabłka? 02.08.02, 11:12
          krzysztof.moczulski napisał:
          ,
          > 'Najstarszym zawodem świata nie jest wcale to, co myślicie, ale zrywanie
          jabłek
          > '

          Właśnie jabłka zaczęto zrywać po to, żeby kupować usługi seksualne.
          Zwyczaj ten dotrwał do PRLu.
          • fima Re:Krzystofowi M: Po co zrywano jabłka? -c.d. 02.08.02, 11:19
            W III RP już się to chłopom nie opłaca.
      • Gość: historyk Nie idealizujmy PRL IP: 213.25.91.* 31.07.02, 12:02
        Gość portalu: lolo napisał(a):

        > Musze przyznać, że jestem mile zaskoczony bardzo trafnymi opiniami o tamtych
        > czasach i bardzo celną oceną dnia dzisiejszego, szczególnie przez Chaladię.
        Ale
        >
        > tak prawdę mówiąc to ani komuna ani kapitalizm w polskich wydaniach się nie
        > sprawdziły. Powoduje to u mnie straszna frustrację. Bo nie ma obecnie żadnej
        > drogi wyjścia, jakiegoś trzeciego systemu dla Polski. A jeśli nawet by się
        > znalazł to kto go ma wprowadzić?
        Nie jestem fanem tego co dzieje się w III RP,
        A) że muszę się bać,że zostanę zwolniony z pracy, a jednocześnie na różnych
        stanowiskach (zwłaszcza widoczne jest to w samorządach) siędzą dzięki układom
        ludzie, którzy swoją niekompetencją kompromitują siebie i innych
        B)że co miesiąć płacę na państwową służbę zdrowia, a jak jestem chory to muszę
        się leczyć prywatnie, bo inaczej będę kwiatki wąchał od spodu
        C) ze panoszy się korupcja na każdym szczeblu

        Ale to w jakiejś mierze kontynuacja zjawisk z PRL
        A) PRL był skorumpowany- w czasach Gomułki z tym (niekiedy drakońsko i głupio)
        walczono (vide kara śmierci w aferze mięsnej)za Gierka było już przyzwolenie i
        to naprawdę było Chalandio więcej aniżeli tylko trochę większe M- a afery
        związane zdzałalności ministra budownictwa ADama Glazura, Szefa GUC
        Dostojewskiego czy Maciej Szczepański
        B)Dostępność mieszkania jest (przy wzięciu wszystkich czynników łącznie)
        analogiczna jak w PRL za to niewątpliwie buduje się ładniej i lepiej
        C)Lata 80. nie są reprezentatywne dla PRL, bo to rozkład tego państwa i silnie
        niechęć społeczeństwa do jego władz.
        D) SB i presja partyjna (łamanie ludziom moralnych kregosłupów) to również
        część tej rzeczywistości.
        • indris Nie idealizujmy PRL ale nie żartujmy 31.07.02, 12:36
          historyk pisze: "Dostępność mieszkania jest (przy wzięciu wszystkich czynników
          łącznie) analogiczna jak w PRL"

          Od idealizowania PRL jestem jak najdalszy, bo ją pamiętam. Ale to zdanie, to
          chyba dowcip.
          • Gość: historyk Re: Nie idealizujmy PRL ale nie żartujmy IP: 213.25.91.* 31.07.02, 13:23
            indris napisał:

            > historyk pisze: "Dostępność mieszkania jest (przy wzięciu wszystkich
            czynników
            > łącznie) analogiczna jak w PRL"
            >
            > Od idealizowania PRL jestem jak najdalszy, bo ją pamiętam. Ale to zdanie, to
            > chyba dowcip.
            Nie to nie dowcip w II poł. lat osiemdziesiątych brakowało w PRL mieszkań dla
            półtora miliona rodzin i średni czas oczekiwania na spóldzielcze m wynosił ok
            20 lat. Te spóldzielcze mieszkania nie były za darmo!!!!!!!Okres darmowych
            mieszkań z kwaterunku (w większości ruder) skończył się od 1965 roku, kiedy
            zaczęto na siłę "uspóldzielczać" na wolnym rynku 50 metrowe mieszkanie
            kosztowało w II połowie lat 80. ok. 16 tys. USD (średnia penska 40 USD).
            Można były szybciej mieć mieszkanie jeśli a) było się pracownikiem SB, MO,
            Wojska, aktywisytą PZPR;b) miało się dojścia
            • indris Mieszkania w PRL 31.07.02, 14:59
              Wkład na własnościowe mieszkanie 26 m. kw w Warszawie wynosił w 1968 roku 40
              000 zł, przy średniej pensji chyba ok. 2000.
              • raffix Re: Mieszkania w PRL 01.08.02, 09:53
                indris napisał:
                > Wkład na własnościowe mieszkanie 26 m. kw w Warszawie wynosił w 1968 roku 40
                > 000 zł, przy średniej pensji chyba ok. 2000.

                Naprawdę? Czyli wcale nie było to tak "za darmo". Zakładając, że średnia pensja
                teraz podobna (ok.2000) rynkowa cena PRL-owskiego mieszkania jest niecałe 2
                razy wyższa. Można kupić mieszkanie gomułkowskie poniżej 3000 zł za metr, zatem
                26 metrów o których piszesz kosztowałoby poniżej 80.000.
                Czyli "za darmo" znaczyło za połowę ceny i do tego 15 lat czekania? Teraz jak
                odłożę na 15 lat 40.000 zł to też uzbieram 80.000 zł (uwzględniając procent
                składany)
    • algirdas Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 12:09
      Lubimy PRL za wszystko co za PRL-u było nam miłe, a zapomnieliśmy co było
      niemiłe, tak więc z wyników badań płynie wniosek, że większość lubiła PRL. Mam
      jednak pomysł na porównanie punktowe.

      d.z. napisał:
      > Tak wynika z badań opinii społecznej. Cóż więc tak z niego lubimy?
      > 1. Kartki na cukier?
      Pamietam ich wprowadzenie w latach 70-tych, ale nie pamiętam, żeby ktoś tak
      naprawdę nie miał cukru do posłodzenia herbaty. Dzisiaj również ci co narzekali
      na brak cukru słodzą słodzikiem, żeby nie przytyć. No tak wtedy nie było
      aspartamu. (0:0)
      > 2. Talony na samochody?
      Teraz nie ma i są korki, których tak nienawidzimy. Coś za coś. (1:1)
      > 3. 15 letnie oczekiwania na mieszkania?
      Tak, ale wtedy mieszkania się "dostawało", a teraz trzeba je kupić, ale trzeba
      na to składać 30 lat. Punkt dla PRL-u (2:1)
      > 4. Cenzurę?
      A dzisiaj jej nie ma ? Wtedy cenzura miała przynajmniej istotny wpływ na
      kabarety, te "oczko do publiki" - ech tamte kabarety, tamten Pietrzak. (1:1)
      > 5. Sekretarzy Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej?
      Dzisiaj równie "gorąco" kochamy wszelkiej maści polityków. (1:1)
      > 6. Wieczną przyjaźń ze Związkiem Socjalistycjnych Republik Radzieckich?
      Dzisiaj w zastępstwie ZSRR mamy Unię Europejską, NATO i USA. (1:1)
      > 7. Przewodnią rolę awangardy klasy robotniczej?
      Posłuchajcie dzisiejszych polityków, każdy robi wszystko dla szczęścia i
      zdrowia "zwykłych" ludzi czytaj robotników i chłopów (1:1)
      > 8. Konieczność występowania o paszpotr za każdym razem kiedy się chciało
      > wyjechać?
      Pozostawały wyjazdy "na dowód" do "Bratnich panstw" tj. Bułgarii ( wraca do
      łask), na Krym, nad Balaton itp., ale były jeszcze wczasy FWP nad polskim
      morzem dostępne dla sprzataczki z fabryki. (1:1)
      > 9. Dwa programy TVP?
      Dzisiaj jest 15 i nie ma co ogladać (0:0)
      > 10. Pewex-y, w których można było kupować zachodnie badziewie (jak się miało
      > walutę wymienialną lub bony towarowe banku Pekao SA. - oficjalnie obrót
      > dewizami w Polsce był zakazany - a średnia pensja po czaronrynkowym kursie
      > wynosiła 15 USD)?
      Ale "flaszka" była po 0,65 USD czyli 23 but. Dzisiaj za 1000zł jest 50 but.
      Niech będzie (0:1)
      > 11. Nominacje partyjne na stanowiska majstrów czy kierowników.
      Ale przynajmniej było wiadomo do której partii trzeba się zapisać żeby
      kierownikiem zostać. Dzisiaj przy mnogości partii jest to problem. Reszta ta
      sama. (1:1)
      > 12. Dożynki?
      Dzisiaj mamy inne imprezy masowe organizowane przez TVP2. A to festiwal
      folklorystyczny, a to "piknik dwójki", wielka orkiestra itp. (1:1)
      > 13. Barbórkę?
      j.w. (1:1)
      > 14. Dziennik Telewizyjny (o 19.30 w obu programach), w którym pokazywano
      > kolejne zdobycze i osiągnięcia socjalizmu w kontraście do pokojowych
      > demonstracji na zachodzie brutalnie rozbijanych przez policję?
      I wtedy i teraz komentarze w dziennikach są beznadziejne (1:1)
      > 14. Cegły na półkach księgarni (tak nazywano "knigi", których i tak nikt nie
      > chciał kupić ale były wydane zgodnie z planem).
      Mam wrażenie, że dzisiaj też nie wszystkie tytuły sie sprzedają. (0:0)
      > 15. Jogurt owocowy lub kefir (tylko te dwa napitki mleczne były dostępne jak
      > PRL długi i szeroki) w spuchniętych plastikowych kubeczkach.
      Tak dzisiaj na jogurtach jest napisane, że wybrzuszenie się wieczka jest
      naturalne i jest ich większy wybór. Jednak smak tamtego jogurtu, smak tamtych
      parówek, smak tamtych wędlin był 10 razy lepszy niż dzisiaj. Fakt trudności
      aprowizacyjne były 10 razy gorsze. Ale ile się w kolejkach narodziło
      znajomosci, ile w ich wyniku było małżeństw (1:1)

      Wynik całości 12:12


      • Gość: lolo Re: Lubimy PRL... IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 31.07.02, 12:19
        algirdas - super rozpracowałeś te dwa systemy. Brawo!
        • pacio Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 13:32
          Z lubimy to może lekka przesada, pamiętamy że był i nie daj Bóg żeby wrócił.
          proponuje liste absurdów PRL np.

          Sprzedaż wiązana w knajpie, pod gorzałkę serek żółty :)))
          • indris Sprzedaż wiązana 31.07.02, 13:50
            Dodałbym jeszcze słynną sprzedaż alkoholu od 13 (chyba lata 80-te). Ale...
            człowiek miał pewność, że po wypłacie będzie miał za co do tej knajpy pójść.
            Możliwość, że nie dostanie w terminie pensji określonej w umowie o pracę nikomu
            w ogóle nie przychodziła do głowy. Czyli: w knajpach było gorzej, ale więcej
            ludzi było na nie stać.
            • Gość: Krzychu Re: Lubimy PRL? -NIE!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 14:25
              Ludzie,
              po pierwsze, jeżeli ktoś wspomina PRL, to przede wszystkim "wczesnego " Gierka,
              1971-75 zanim się zaczęły "przejściowe trudności" (które trwają w niektórych
              dziedzinach po dziś dzień)
              po drugie - partia była jak BIG BROTHER - myślała za wielu, a więc niektórym
              było to na rękę,
              po trzecie - ci sami ludzie co nie robili "socjalizmu z ludzką twoarzą" dziś
              nie zrobią nam "kapitalizmu z ludzką twarzą" - tyle że wtedy problemy były
              załatwiane pożyczkami, których nie spałacą nasze wnuki... Łatwo się "przesrało"
              te miliardy, ale o "złym" niekt nie pamięta: pamięta tylko o dobrym,
              po czwarte - komuna się przebarwiła i opanowała mass-media "rozmiękczając"
              ludziom mózgi bardziej niż ZOMO-wska pałka.

              wreszcie
              po piąte: nie będzie dobrze, gdy 40% ludzi ma amnezję i pamięta tylko lata 1970-
              75 a zapomina co było później....

              Ale: moim zdaniem - wtedy nie było normalnie, ale teraz też nie jest tak jak
              byc powinno. No cóż: kiedyś u steru włądzy PZPR, dziś SLD - ale ludzie ci
              sami...
              Pozdr.,
          • eela Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 22:07
            Zdarzało sie, ze aby kupić "Życie Warszawy" trzeba było dokupic "Prawdę" (no bo
            co pani kioskarka z tym zrobi?)
            A dyzurny obeschnięty żółty serek trzeba było kupowac równiez do piwa
            • chaladia Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 22:17
              Nie spotkałem się z taką "transakcja wiązaną" w odniesieniu do "Prawdy".
              Istotnie, bywałem zmuszany do kupowania tej szmaty celem przygotowania
              streszczenia artykułu na lekcje rosyjskiego, ale dziś to samo przytrafia się na
              lekcjach religii z pisemkami katolickimi, więc jest 1:1.

              Ten serek do piwa to wypomina juz któraś osoba... Czy to jedyna wada PRL-u?
              • eela Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 23:02
                chaladia napisał:

                >
                > Ten serek do piwa to wypomina juz któraś osoba... Czy to jedyna wada PRL-u?

                Nie, skądże znów, było ich znacznie więcej. Wazniejsze wymienili juz
                poprzednicy. Wymienie mniej ważne, ale istotne dla samopoczucia:
                -książeczka walutowa z dwuletnim przydziałem dewiz
                -promesa dewizowa
                -deponowanie paszportu na komendach milicji

                poza tym
                -zmuszanie ludzi na kierowniczych stanowiskach do zapisywania sie do partii
                -zmuszanie do prac społecznych
                -zmuszanie do przepracowania iluś tam godzin w macierzystym zakładzie pracy za
                frico (tzw. czyn społeczny wymyslony przez zakładową komórkę partyjną)
                -zmuszanie do uczestniczenie w wiecach i masówkach (zarówno w pracy jak i w
                mieście, np. słynne potępianie tzw. radomskich warchołów - pół Warszawy
                spędzili na Stadion Dziesięciolecia)
                -limit zwolnien lekarskich u lekarza zakładowego (nie mógł zbyt dużo wypisywac)
                -dorabianie ludziom gęby, np. sprawa Pawła Jasienicy

                dużo można pisać..



            • zdzicha Re: Lubimy PRL... 31.07.02, 23:51
              A w kiosku Ruchu na hasło "Politechnik" dostawało się piękny schabik. Chodliwy
              był też "Poradnik Speleologiczny", nieprawdaż?

              zdrv
              zdzicha
              • Gość: mamosz Re: Lubimy PRL... IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 01.08.02, 02:04
                Nie lubimy
              • algirdas Re: Lubimy PRL... 01.08.02, 14:31
                zdzicha napisała:

                > A w kiosku Ruchu na hasło "Politechnik" dostawało się piękny schabik.
                Chodliwy
                > był też "Poradnik Speleologiczny", nieprawdaż?
                >
                > zdrv
                > zdzicha

                A szampon "Samson" ? Polska myśl chemiczna ;)
    • indris A może nie lubimy być głodni ? 01.08.02, 09:59
      "3,7 milionów Polaków żyje poniżej minimum egzystencji, wynika z danych
      Głównego Urzędu Statystycznego. Tylu więc ludzi jest codziennie niedożywionych,
      część z nich wręcz głoduje."
      Wiadomość z www.lewica.pl
      Trochę to wyjaśnia te zaskakujące ( niektórych ) wyniki... Rozumiem, że nikt z
      dyskutantów w III RP nie głoduje, ja zresztą też nie. Ale dobrze przyjąć do
      wiadomości, że niektórzy jednak głodują i że prawdopodobnie jest ich więcej
      niż w PRL.
      • Gość: historyk Re: A może nie lubimy być głodni ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 22:15
        Myślę że bieda bezwzlędna (nb. tego typu szacunki zaczęto prowadzić w PRl w
        latach 70. i wyliczono tzw. minimum socjalne) jest porównywalna. W tak
        hołubionych latach 70. jedna trzecia Polaków żyła poniżej minimum socjalnego. w
        latach 80. było jeszcze gorzej.
        To co powoduje obecnie o wiele gorsze nastroje ( a często również rozpacz) to
        deprywacja relatywna. Dobrze ilustruje to tekst Igora Newerlego zostało
        z "uczty bogów:- autor porównuje dwie sytuacje. 1 w Sowietach, gdy panował
        fizyczny głod (z olbrzymimi ofiarami w ludziach) i druga w II RP, gdy biedny
        autor nie mógł znaleźć pracy i żył w nędzy (może nie zagrożeniu głodem ) i
        widział piękne wystawy, restauracje itp. I ta druga sytuacja była psychicznie o
        wiele trudniejsza. Ktoś kiedyś powiedział - "piekło to bierne oglądanie rzeczy
        pięknych". Nie chcę żyć jak na Białorusi więc wybieram III RP, ale to wybór
        trudny. Moim zdaniem jest lepiej niż w PRL , ale trudniej.
        Pozdrawiam
    • Gość: history ocena PRL.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 22:30
      Ocena i analiza okresu PRL, którą przedstawię poniżej wymaga wyjaśnienia na
      wstępie kilku podstawowych zagadnień i pojęć. Pierwszą taką kwestią są ramy
      chronologiczne PRL-u. Mimo, iż punktu widzenia formalnego o PRL można mówić
      dopiero od wprowadzenia takiej nazwy państwa konstytucją z 1952 r., to jednak
      stosując kryteria funkcjonalne należy przesunąć początek PRL na rok 1944. W
      lipcu tego roku rozpoczął bowiem na ziemiach polskich PKWN, będący
      protoplastą wszystkich rządów komunistycznych w Polsce. Schyłek PRL-u nie
      rodzi już aż takich niejednoznaczności. Wybory 4 czerwca 1989 r. i
      spektakularne zwycięstwo solidarnościowej opozycji oraz powstanie we wrześniu
      1989 r. niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego przekreśliły podstawy
      ustrojowe PRL. Decyzja sejmu z 29 grudnia 1989 r. o przywróceniu nazwy
      państwa Rzeczpospolita Polska stanowiła prawne potwierdzenie tego stanu
      rzeczy.
      Innym istotnym założeniem wstępnym jest fakt, iż okres PRL-u nie był
      okresem w dziejach Polski jednolitym. Można bowiem w latach 1944 – 1989
      wyróżnić kilka charakterystycznych podokresów.
      Powyższe uwarunkowania wpływają na sposób, w jaki została
      przedstawiona ocena PRL. W głównej części pracy dokonam analizy dwóch
      kluczowych płaszczyzn istnienia I funkcjonowania PRL-u: akceptacji systemu
      istniejącego w PRL przez społeczeństw i jego uwarunkowań społeczno-
      ekonomicznych oraz problemu suwerenności państwowej PRL. Analiza ta zostanie
      dokonana w perspektywie chronologicznej. W końcowej części pracy spróbuję
      dokonać zaś generalnej oceny.


    • Gość: history ocena PRL.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 22:32
      Ocena i analiza okresu PRL, którą przedstawię poniżej wymaga wyjaśnienia na
      wstępie kilku podstawowych zagadnień i pojęć. Pierwszą taką kwestią są ramy
      chronologiczne PRL-u. Mimo, iż punktu widzenia formalnego o PRL można mówić
      dopiero od wprowadzenia takiej nazwy państwa konstytucją z 1952 r., to jednak
      stosując kryteria funkcjonalne należy przesunąć początek PRL na rok 1944. W
      lipcu tego roku rozpoczął bowiem na ziemiach polskich PKWN, będący
      protoplastą wszystkich rządów komunistycznych w Polsce. Schyłek PRL-u nie
      rodzi już aż takich niejednoznaczności. Wybory 4 czerwca 1989 r. i
      spektakularne zwycięstwo solidarnościowej opozycji oraz powstanie we wrześniu
      1989 r. niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego przekreśliły podstawy
      ustrojowe PRL. Decyzja sejmu z 29 grudnia 1989 r. o przywróceniu nazwy
      państwa Rzeczpospolita Polska stanowiła prawne potwierdzenie tego stanu
      rzeczy.
      Innym istotnym założeniem wstępnym jest fakt, iż okres PRL-u nie był
      okresem w dziejach Polski jednolitym. Można bowiem w latach 1944 – 1989
      wyróżnić kilka charakterystycznych podokresów.
      Powyższe uwarunkowania wpływają na sposób, w jaki została
      przedstawiona ocena PRL. W głównej części pracy dokonam analizy dwóch
      kluczowych płaszczyzn istnienia I funkcjonowania PRL-u: akceptacji systemu
      istniejącego w PRL przez społeczeństw i jego uwarunkowań społeczno-
      ekonomicznych oraz problemu suwerenności państwowej PRL. Analiza ta zostanie
      dokonana w perspektywie chronologicznej. W końcowej części pracy spróbuję
      dokonać zaś generalnej oceny.
      Cd dalszy na forum Pragi Pn


    • atob Atoba walka z PRL ... 01.08.02, 22:38
      Oooo byla nie za dluga :) od PWA poprzez PPS_RD a na MA konczac . Zapomialem
      jeszcze o WP FMW i wielu innych . W sumie nikt nie wiedzial "w czyich
      szeregach walczyl. A zreszto i "sklad osobowy bywal ten sam:))) "
    • Gość: heyst Re: Lubimy PRL...ale z tym co teraz posiadamy IP: *.tele2.pl 02.08.02, 10:37

      W innym forum była chyba trafna diagnoza, warta kopiowania i wklejenia:

      >>>>>>>> redakcja napisała:

      > Wyniki sondażu TNS OBOP pokazują, że 39% Polaków wolałoby żyć w
      socjalizmie a tylko 42% w dzisiejszej Polsce. Jaki masz zdanie na ten temat?

      Mam takie zdanie:
      Chcieliby wrócić do PRLu ale ze swoimi zachodnimi samochodami za
      roczną średnią pensję, z domem z gankiem na kolumienkach, z wyremontowanym w
      zachodnim standardzie mieszkaniem, z urlopami nad morzem Śródziemnym i z
      legalnie zarobionymi w III RP dolarami po 4 zł, które mogliby sprzedawać po
      100 - czyli ze wszystkim, co zapewnił im upadek PRL. Dałaby im w tyłek władza
      peerelowska za ten kosmopolityczny konsumpcjonizm...
      A inaczej sformułować pytanie: 'Czy wróciłbyś do PRLu gdyby warunkiem
      było oddanie tego co ci dał wolny rynek?'. Przestali by bredzić.

      Koniec cytatu.
      • Gość: Wojtas Tak IP: 2.1.* / *.pnu.com 02.08.02, 14:24
        No jasne
        • mamosz Re: Tak 06.08.02, 02:58
          No tak cudnie było.Nie mamy już teraz takich radości jak ta kiedy się udało
          kupic kawałek żołtego serka albo upolować papier toaletowy.A te emocje w
          kolejkach -starczy,nie starczy.A wolowe bk, a mięso I kategorii w sprzedaży
          wiązanej z III cudne to sa wspomnienia.A jak za te przydziałowe 100 dol. sie
          czlowiek za granicą obkupił w proszki do prania,mydlo podpaski i dzieciskom
          Snickersów przywiozl (jak już po pólrocznym oczekiwaniu dostal paszport
          oczywiście)to to była euforia.Smutek był tylko gdy ostatni celnik na ostatniej
          zachodniej granicy pytal z niedowierzaniem Wraca Pani,a po co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja