Gość: Piotrek
IP: 213.25.134.*
28.03.01, 21:17
Mam na mysli kopalnie i gornikow.
Kazdy gronik, odchodzac z pracy dobrowolnie otrzymuje okolo 50tys zl brutto lub
mniej z mozliwoscia darmowego przekwalifikowania.
Jestem reprezentantem tzw klasy sredniej, a przynajmniej chcialbym byc
studiuje na dwoch kierunkach, ucze sie i zapierdzielam jak samolot pracujac
prawie na caly etat, zeby wszystko sobie jakos ulozyc.
Pracodawca placi za mnie podatki, placi ZUS. Znam angielski, jestem
inteligentny, dobrze czuje sie w pracy z komputerem, internet dla mnie to
brat...
Ale jest mi ciezko, sam musze wszystko zbierac, musze sam do wszystkiego
dochodzic..
I nie mam o to pretensji, takie jest zycie i to nawet mi odpowiada
wkurza mnie tylko, ze niektorzy dostaja pomoc rzadowa z moich (m.in) podatkow,
zeby im bylo latwiej, dlaczego? bo sie urodzili wczesniej? bo urodzili sie w
czasach komuny? ja tez? moj ojciec jest bezrobotny, dom utrzymuje mama, czy
ktos im da 50 tys na przekwalifikowanie? chyba po smierci w niebie...
mam tego dosc, jak rowne szanse, to rowne, niech kazdy walczy z rzeczywistoscia
na rownych zasadach!
jak nie ma pracy na Slasku, niech przyjedzie do Wareszawy, nie znajdzie tutaj,
niech jedzie do Poznania!
Jak tak musze kombinowac, zeby moc zalozyc rodzine.
Czego chce? liniowy podatek max 10%, zero ulg, likwidacja monopoli,
prywatyzacja ZUS, i nie pozwalanie panstwowym zakladom na nieplacenie do Zusu i
VATu.
Czy to duzo?