Gość: hubi
IP: *.*.*.*
16.10.01, 18:11
Dzis mamy kolejna odslone reformy edukacji: probne egzaminy koncowe w
gimnazjach.
Mam siostre w trzeciej klasie gimnazjum i to co z nia robi szkola mnie przeraza!
Po pierwsze moja siostra nie wiedziala, jakiego rodzaju test bedzie pisac: czy
humanistyczny, czy matematyczno-przyrodniczy. Dowiedziala sie tego dopiero, gdy
usiadla w lawce! To tak, jakbym szedl na mature, nie wiedzac czy zdaje polski
czy matematyke!!!
Po drugie w szkole panuje szczegolna atmosfera, duzo gorsza niz na maturze.
W gimnazjum mojej siostry klasy zostaly wymieszane tak, ze w porywach w tej
samej sali siedzialo najwyzej czworo uczniow z jednej klasy. Moje pytanie do
dyrekcji gimnazjum, a moze do MEN:
- dlaczego naraza gimnazjalistow na taki dodatkowy niepotrzebny stres?
- po co to wymieszanie grup? przeciez nawet mature, egzamin dojrzalosci, pisze
sie razem, cala klase w jednej sali! o co tu chodzi?
- dlaczego nie mozna sobie wybrac rodzaju egzaminu (jednego z dwoch)?
Mozna sie latwo domyslec jakie tego beda konsekwencje. Slabe wyniki w calym
gimnazjum, a moja siostra wyladuje w jakims podrzednym liceum. Natomiast
absolwenci prywatnych szkol, a moze nawet innych publicznych gimnazjow, gdzie
byc moze bedzie mozna sciagac, beda pierwsi na listach przyjetych do liceow!
Gratuluje dobrego samopoczucia odpowiedzialnym za reforme!
PS. A jak to wyglada w innych gimnazjach? Tez tak "mieszaja"?