facefinder
21.04.06, 17:44
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3295936.html
"Adam i Ewa D., lekarze z Katowic, kupili siedmiotygodniowego labradora Frodo
w hodowli pod Toruniem. Zapłacili za niego 2 tys. zł i odebrali osobiście.
Trzy tygodnie później stwierdzili, że ma on zgrubienie na ogonie i nie nadaje
się na wystawy. Zapakowali Frodo do kartonu o wymiarach 67 x 53 x 43 i wysłali
pocztą do hodowcy. Do kartonu włożyli rolkę papieru toaletowego, worki na
odchody i miskę z wodą, która wylała się najprawdopodobniej już na początku
podróży. Na kartonie małżeństwo napisało: "Uwaga pies".
Po 16-godzinnej podróży latem, w 30-stopniowym upale wycieńczony pies zdechł.
Karton był pogryziony od środka, bo Frodo próbował się z niego wydostać."
nie sadze by to wymagalo komentarza ale nazwiska tych wielbicieli psow nalezy
podac do wiadomosci publicznej.