j_karolak
08.05.06, 11:06
Praktycznie już wszystko jest przesądzone - Legia będzie mistrzem. Gratulację
składam. Ale z drugiej strony to nachodzi mnie refleksja, że już dawno tak
słabego mistrza w Polsce nie mieliśmy. Ostatni to chyba ŁKS. Ale nawet wtedy
paru dobrych grajków tam było (Saganowski sprzed kontuzji, Kłos, Kos, Pater,
Trzeciak, Wieszczycki). W podobnym stylu jak dzisiejsza Legia grała w 2000
Polonia (w gazetach pisano wtedy o enerdowskim stylu Polonii - Legia gra za
to twardo i ambitnie), ale nawet Polonia miała o wiele lepszych piłkarzy.
Kreatywny Wieszczycki w pomocy, Szczęsny na bramce, czy przede wszystkim
Olisadebe w ataku - nie ma co porównywać.
Legia to drużyna poukładana z bardzo dobrą obroną, tradycyjnie dobrym
bramkarzem, słabszą pomocą i zupełnie bez ataku, co w przypadku drużyny
sięgającej po mistrzostwo jest zupełnym kuriozum. W zasadzie nie ma żadnej
gwiazdy, bo trudno tak pisać o obrońcach, czy o chimerycznym Burkhartdzie.
Fakt, że w pierwszym składzie gra Wdowczyk, a zmienia go mający swe najlepsze
lata dekadę temu Kucharski wiele tłumaczy. Warto też wspomnieć o silnej ławce
trenerskiej. I nie chodzi tu tylko o Wdowczyka, czy trenera bramkarzy. Bardzo
duże, niestety, zasługi miał tu również p. Strejlau, dzięki któremu Legia
zyskała sporo cennych punktów (jesienne derby niech będą najlepszym
przykładem). Legia miała tyle farta do pomyłek sędziowskich, że trudno
uwierzyć, że tylko pomyłkami one były. ITI wydał na Legię i na transmisję
Ligi Mistrzów takie pieniądze, że Legia musiała zdobyć mistrzostwo. Tylko,
czy z tym składem na prawdę na to zasłużyła?