Dodaj do ulubionych

1 sierpnia - nowy dzień Święta Warszawy... (!!!)

IP: *.acn.pl 17.01.03, 09:59
Wczoraj Rada Warszawy na wniosek Pana Zdrojewskiego (bardzo był z siebie
zadowolony...), jednomyślnie postanowiła zmienić dzień święta naszej stolicy,
z 21 kwietnia na 1 sierpnia. Oczywiście ma to związek z rocznicą wybuchu
Powstania Warszawskiego w 1944 roku.

Nie chcę wypowiadać się w imieniu innych warszawiaków, powiem tylko, jaka
była moja reakcja na tę wiadomość, a był nią - SZOK. W zasadzie mógłbym
powtórzyć to, co napisał na temat pomysłu zrobienia święta z tej daty Jerzy
S. Majewski w dzisiejszej "Stołecznej". Przecież święto to radość, festyn,
kolory, upamiętnienie jakiegoś szczególnie pomyślnego wydarenia
historycznego... Czy Powstanie, zapoczątkowane 1 sierpnia 1944 roku, było
wydarzeniem pomyślnym, radosnym, szczęśliwym dla Warszawy i jej
mieszkańców...? Owszem, byłoby, gdyby zakończyło się sukcesem. Ale 200
tysięcy ofiar, kapitulacja i zniszczenie miasta w 84%, świadczą o tym, że
jednak tak nie było, prawda...? 1 sierpnia jest dla mnie, tak jak dla
Majewskiego, dniem zadumy i smutku, zapalenia lampki na Cmentarzu Wolskim,
gdzie spoczywają w zbiorowych grobach tysiące ofiar masakry na Woli, w której
tragedią dotknięta została również moja warszawska rodzina.

Co roku powraca w moim sercu i umyśle to samo pytanie: czy warto było...? Czy
podjęta przez przywódców Polski Podziemnej decyja była słuszna i
odpowiedzialna? Czy kiedykolwiek w przyszłości my, Polacy i warszawiacy,
możemy jeszcze znowu podjąć takie straszne ryzyko, czy należy raczej tego
unikać? Itd., itp... Pytania bez końca, a odpowiedzi często brak...

Powiedzcie mi, internauci-warszawiacy, czy to wszystko ma coś wspólnego z
atmosferą ŚWIĘTA...? Jak sobie pomysłodawcy święta w tym dniu wyobrażają
jakiekolwiek obchody nie związane ze smutną tragedią Powstania...? Festyny,
karuzele, parady, konkursy, pikniki, nie wiem co jeszcze, połączone z
odwiedzaniem cmentarzy...?
Obserwuj wątek
    • Gość: Normals Święto musi być wesołe? IP: 195.94.207.* 17.01.03, 10:38
      Coś chyba poplątałeś. Święto powinno upamiętniać chwile szczególne, wpływające
      na losy (w tym przypadku) Warszawy. Tego rodzaju święta powinno też być
      uhonorowaniem wyjątkowo chwalebnych czynów naszych przodków, byłych mieszkańców
      stolicy. Trudno o lepszą datę. Cieszę się, że świętem Warszawy będzie 1
      sierpnia. Powstanie warszawskie ukazało niezłomnego ducha Warszawy. Stanowi o
      potędze tego miasta.
      Należy się cześć postańcom. Trudno o lepsze wyrażenie szacunku.
      • Gość: _ynka Re: Święto musi być wesołe? IP: *.acn.waw.pl 17.01.03, 10:42
        tyle już mamy tych smutnych świąt, że naprawdę starczy
        a ludzie czasem chcieliby się też pobawić, wspólnie bawić
        efekt realizacji tej potrzeby: import Walentynek
        popieram autora wątku
      • Gość: benon A czy święto musi być smutne? IP: *.acn.pl 17.01.03, 12:12
        Gość portalu: Normals napisał(a):

        > Coś chyba poplątałeś. Święto powinno upamiętniać chwile szczególne,
        wpływające
        > na losy (w tym przypadku) Warszawy. Tego rodzaju święta powinno też być
        > uhonorowaniem wyjątkowo chwalebnych czynów naszych przodków, byłych
        mieszkańców
        >
        > stolicy. Trudno o lepszą datę. Cieszę się, że świętem Warszawy będzie 1
        > sierpnia. Powstanie warszawskie ukazało niezłomnego ducha Warszawy. Stanowi o
        > potędze tego miasta.
        > Należy się cześć postańcom. Trudno o lepsze wyrażenie szacunku.



        Nie zrozumiałeś do końca tego co napisałem, kolego Normals.

        Czy jesteś warszawiakiem? Jeśli tak, to czy w Twojej rodzinnej tradycji, tak
        jak w moim wypadku, przekazano Ci pamięć o całym ogromie tragedii, która miała
        początek 1 sierpnia 1944 roku?

        Ponoć byli powstańcy gorąco domagali się tej daty jako święta stolicy. Rozumiem
        ich, jak również rozumiem ich konsekwentne dążenie do nazwania jak największej
        liczby stołecznych ulic, placów itd. nazwami różnych oddziałów i ugrupowań
        powstańczych, stawiania coraz to nowych pomników, wmurowywania tablic
        pamiątkowych itp., rozumiem także i popieram słuszne dążenie do utworzenia
        Muzeum Powstania. To pokolenie niedługo zejdzie ze sceny, chcą więc pozostawić
        po sobie jak najwięcej pamięci o swoich czynach, o swoich szlachetnych
        intencjach, o swoim bohaterstwie.

        Powtarzam jeszcze raz: rozumiem ich, co więcej, szanuję i podziwiam za
        heroiczną walkę z najzacieklejszym wrogiem naszej Ojczyzny i naszego Miasta.
        Poległym powstańcom wiele razy oddawałem hołd na ich grobach, jeszcze w
        czasach, gdy byłem harcerzem, i dalej tak będę robił.

        Ale, kolego Normals, pamięć o 1 sierpnia 1944 roku ma też inny aspekt.
        Jest nim los cywilów, los dziesiątków tysięcy warszawskich rodzin podczas
        Powstania (wśród nich, także mojej). Ten los i ta pamięć to nie jest
        wspomnienie "niezłomnego ducha" i "potęgi" z 1944 roku. To jest wspomnienie
        niewyobrażalnej dla powojennych pokoleń TRAGEDII. Utraty najbliższych,
        bezpowrotnego zniszczenia domu rodzinnego i dorobku całych pokoleń. Jest to
        wspomnienie udręki, rozpaczy i klęski.

        Z tego powodu, Kolego Normals, dla mnie 1 sierpnia nie jest i nigdy nie będzie
        ŚWIĘTEM. Praktyczny skutek decyzji o wyznaczeniu tego właśnie dnia jako święta
        stolicy, dla wielu warszawiaków będzie taki, że dodatkowo zostanie podkreślona
        tylko i wyłącznie historia Powstania. Cała reszta warszawskiego dziedzictwa i
        tożsamości, zejdzie na drugi, a może trzeci plan. A przecież historia i
        tożsamość naszego miasta i wielu stuleci jego historii nie sprowadzają się
        wyłącznie do owych tragicznych 63 dni walki, prawda...? A 1 sierpnia tak czy
        inaczej pozostanie na zawsze bardzo ważną dla warszawiaka datą pamięci, i
        usilne podkreślanie tego faktu za pomocą dekretowania w tym dniu dodatkowego
        święta, nie jest tu wcale potrzebne, tak uważam.

        Słusznie ktoś tu zwrócił uwagę, że smutnych dni w kalandarzu mamy dużo. Co w
        tym złego, Kolego Normals, że zwykli ludzie, nawet w tak strasznie
        doświadczonym mieście jak Warszawa, chcą też mieć okazję do radosnego
        święta...? 1 sierpnia takim radosnym dniem być nie może. Może być tylko dniem
        smutnym dla bardzo wielu warszawiaków.

        Pozwól, że znowu powołam się na red. Majewskiego: dlaczego świętem stolicy nie
        mógłby być np. 15 sierpnia, rocznica uratowania naszej Ojczyzny, a może nawet
        całej Europy przed bolszewizmem na przedpolach stolicy w 1920 roku, do czego
        przyczyniło się wielu warszawiaków-ochotników (także z mojej rodziny)? Powiem
        Ci pewną ciekawostkę: pewnie nie wiesz, że ta rocznica była uroczyście
        obchodzona... także podczas Powstania Warszawskiego, 15 sierpnia 1944 roku???
        (odprawiono msze dziękczynne, publikowano artykuły na ten temat w powstańczej
        prasie, itd.). 1 sierpnia - dniem zadumy nad Powstaniem i pamięci o jego
        ofiarach, 15 sierpnia - dniem radości i pamięci, właśnie o potędze ducha tego
        miasta i... o jego zwycięstwie. Co Ty na to?
    • Gość: Syrena Re: 1 sierpnia - nowy dzień Święta Warszawy... (! IP: 157.25.128.* 17.01.03, 10:42
      Na pewno te osoby, które wymyśliły taką właśnie datę niewiele mają wspólnego z
      Warszawą (oprócz tego, że w niej mieszkają i biorą pieniądze za bzdrne
      decyzje). Coś mi się wydaje, że nie bardzo wiedzą również co się wydarzyło 1
      Sierpnia. Takie zmiany, to tylko pozorne ruchy, żeby coś się działo, żeby się
      wykazać na koniec kadencji ile decyzji się podjęło (nie ważne czy trafnych, czy
      chybionych). Skandal, kpina, drwina i pośmiewisko. To jest tak, ja do rządzenia
      biorą się miernoty.
      Syrena
      • Gość: bebe jedno wesołe święto racz nam dać Rado! IP: *.acn.waw.pl 17.01.03, 10:55
    • eela Re: Głupi pomysł 17.01.03, 11:18
      Zgadzam sie z Tobą. W Radzie Warszawy przeważają pewnie ludzie spoza naszego
      miasta. Pomysł jest idiotyczny. 1 sierpnia to nasze warszawskie Zaduszki, to
      dzień zadumy a nie okazja do fajerwerków. Jak można łączyc zabawę z pamięcią o
      dziesiątkach tysięcy zmarłych i wymordowanych?!
      Może wysyłac listy z protestem?
      • Gość: _ynka Re: Głupi pomysł IP: *.acn.waw.pl 17.01.03, 11:25
        eelu, protesty na nic - w Radzie Warszawy o wszystkim decyduje PiS wraz z Ligą
        Polskich Rodzin - widziałam to wczoraj na sesji - PO wyszła, SLD też, a oni
        uchwalili sobie co chcieli (kolejna uchwała pt.: kasa nasza, kasza wasza)
      • Gość: benon Re: Głupi pomysł IP: *.acn.pl 17.01.03, 13:03
        eela napisała:

        > Zgadzam sie z Tobą. W Radzie Warszawy przeważają pewnie ludzie spoza naszego
        > miasta. Pomysł jest idiotyczny. 1 sierpnia to nasze warszawskie Zaduszki, to
        > dzień zadumy a nie okazja do fajerwerków. Jak można łączyc zabawę z pamięcią
        o
        > dziesiątkach tysięcy zmarłych i wymordowanych?!
        > Może wysyłac listy z protestem?



        To interesujący pomysł, choć nie wiem, czy to coś da, bo łaskawie nam rządzącym
        (może to tacy warszawiacy, jak np. burmistrz Śródmieścia, będący jednocześnie
        radnym w... Suwałkach, skąd pochodzi, albo b. kandydat na prezydenta, Balicki,
        pochodzący ze... Słupska), pomysł "świętowania" naszego miasta na grobach
        powstańczych, wydaje się iście genialny, i póki co, oni są bardzo z siebie
        dumni, że na taki 'błyskotliwy' pomysł wpadli. Myślę, że ten cały obciach
        ujawni się właśnie 1 sierpnia, gdy jak zwykle, tłumy odwiedzą cmentarze
        powstańcze, a w tym samym czasie będą organizowane(?) obchody święta miasta, a
        w takiej atmosferze obchody te to ni przypiął, ni przyłatał... I dopiero wtedy
        zacznie się poważna dyskusja o tym niewydarzonym połączeniu, i zapewne coraz
        śmielsze poszukiwanie... kolejnej daty na święto Warszawy.
    • Gość: Normals Ileż w was egoizmu! IP: 195.94.207.* 17.01.03, 11:21
      Najważniejsze to żeby się dobrze bawić.

      Zamienić cmentarze na wesołe miasteczka!!!
      • eela Re: Ileż w was egoizmu! 17.01.03, 11:25
        A na środku cmentarza postawimy diabelski młyn z Toba w roli napędzającego
      • Gość: _ynka Re: Ileż w was egoizmu! IP: *.acn.waw.pl 17.01.03, 11:34
        czy Twoim zdaniem 365 dni w roku mamy nosić włosienicę i samo się biczować?
        gdzie w Polsce stopy nie postawisz, to na śladach walk i krwi,
        nie ma daty bez związku z cierpieniem i martylogią
        • d.z Re: Święto i Święto 17.01.03, 13:01
          Moim zdaniem nasza "romantyczna" tradycja raczej sugerować nam powinna chwilę
          zadumy nad tym co było 1 sierpnia a nie bawienie się na jarmarkach w takt
          ogłupiająco głośnej muzyki, wykonywanej przez artystów "trzeciego" garnituru.
          Święta jednak mają to do siebie, iż są obchodzone przez tych co uważają, że
          okazja do "świętowania" jest. Podobnie ze "świątecznym" nastrojem.
          Ja raczej jak zwykle 1 sierpnia wracając z pracy o 17.00 na chwilę zatrzymam
          samochód, a potem nie pójdę na jakiś festyn. Tak mnie wychowano, że nie mogę
          inaczej i żadna uchwała tego nie zmieni. Podobnie jak nigdy nie "świętowałem"
          17 stycznia jako dnia, w którym "wyzwolono" Warszawę, a kiedyś było to takie
          wielkie święto - pamiętacie???
          • Gość: benon Re: Święto i Święto IP: *.acn.pl 17.01.03, 13:29
            d.z. napisał:

            > Moim zdaniem nasza "romantyczna" tradycja raczej sugerować nam powinna chwilę
            > zadumy nad tym co było 1 sierpnia a nie bawienie się na jarmarkach w takt
            > ogłupiająco głośnej muzyki, wykonywanej przez artystów "trzeciego" garnituru.
            > Święta jednak mają to do siebie, iż są obchodzone przez tych co uważają, że
            > okazja do "świętowania" jest. Podobnie ze "świątecznym" nastrojem.
            > Ja raczej jak zwykle 1 sierpnia wracając z pracy o 17.00 na chwilę zatrzymam
            > samochód, a potem nie pójdę na jakiś festyn. Tak mnie wychowano, że nie mogę
            > inaczej i żadna uchwała tego nie zmieni. Podobnie jak nigdy nie "świętowałem"
            > 17 stycznia jako dnia, w którym "wyzwolono" Warszawę, a kiedyś było to takie
            > wielkie święto - pamiętacie???


            17 stycznia był, jak pamiętam, dość rozpaczliwie promowany przez komunistów,
            którzy nie mieli właściwie pojęcia, co mają propagandowo zrobić z tą
            nieszczęsną wojenną Warszawą, tzn. z faktem, że właśnie komuniści i ich
            sowieccy przyjaciele dopuścili do jej zniszczenia w 1944 roku, a "wyzwolenie"
            miasta spóźniło się, bagatela, o jakieś dobre pół roku... Usiłowano więc
            wymyślać jakieś bzdety o "zaciekłych walkach" o zdobycie
            stolicy, "bohaterstwie" sowieckich sojuszników (prawda jest taka, że pierwsi
            Ruscy, którzy weszli do miasta zaraz po żołnierzach I Armii LWP, to byli...
            NKWDziści gen. Sierowa, polujący na niedobitki AK-owców...), itd., itp. To
            szyderczy paradoks historii, że Niemcy zepsuli komunistom ich satysfakcję
            z "bohaterskiej walki wyzwoleńczej o stolicę", bo jak zaczęła się w końcu
            styczniowa ofensywa sowiecka w 1945 roku, to najzwyczajniej w świecie... dali z
            Warszawy tzw. nogę. Dlatego nawet w PRL-u rocznica 17 stycznia była zawsze dość
            kłopotliwa dla władz, a szkolne akademie z tej okazji które pamiętam, były
            jakieś takie skromniutkie... 17 stycznia 1945 roku nie było żadnej bitwy w
            Warszawie. "Wyzwoliciele" po prostu wkroczyli do zburzonego, opuszczonego już
            przez wroga, od dawna martwego miasta. Nie było tam już wtedy ani dawnej
            Warszawy, ani jej mieszkańców (były za to niepogrzebane zwłoki tysięcy z
            nich...), oczywiście jeśli pominąć kilkudziesięciu "Robinsonów" (głównie Żydów,
            jak Wł. Szpilman), ukrywających się jeszcze w ruinach... Data 17 stycznia ma
            więc znaczenie tylko jako symboliczny początek nowego etapu w dziejach
            Warszawy, i nic więcej, jej sztuczne, uroczyste obchody musiały więc umrzeć
            śmiercią poniekąd naturalną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka