Dodaj do ulubionych

17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej Wawy

17.01.03, 13:10
17.01.1945 roku Rosjanie wkroczyli do zrujnowanej, opustoszałej lewobrzeżnej
Warszawy. Przez wiele lat mówiono nam, że było to wyzwolenie stolicy?
Wyzwolenie? Miasto było wyludnione i zburzone.
Ile zajęło Armii Czerwonej przejście Wisły?
Przez 45 lat o tym milczano, dziś każdy woli to przemilczeć.
Obserwuj wątek
    • tarantula01 Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 17.01.03, 13:23
      Taka była polityka, po co Rosjanie mieli więzić powstańców, lepiej by Niemcy za
      nich rozwiązali problem kilkunastu/dziesięciu tysięcy żołnierzy AK, którzy
      mogli utrudnić tworzenie nowej Polski Ludowej.
    • Gość: 6981142 4 miesiące na linii Wisły IP: proxy / 62.29.253.* 17.01.03, 13:33
      dlaczego "każdy woli przemilczeć?" Myślę raczej, że mało kogo to obchodzi. Jak
      wymrze poprzednie pokolenie a media nie będą trąbić, data 1 sierpnia też pewnie
      przestanie kogokolwiek obchodzić.

      Co do 17 stycznia. Nie mogę się nadziwić i zrozumieć, jak Stalin mógł trzymać
      swoje armie 4 miesiące na linii Wisły w sytuacji, gdy trwał już wyścig do
      Berlina. Rozumiem, zmęczenie po letnich ofensywach 44 roku. Rozumiem, potrzeba
      podciągnięcia frontu na południe od Karpat. Ale mimo wszystko? Być może mógł to
      robić dlatego, że od czasu Arnhem wygasła wielka sierpniowo-wrześniowa ofensywa
      na Zachodzie, i od tego czasu Aliantów stać było tylko na lokalne podciąganie
      frontu?

      • Gość: benon Re: 4 miesiące na linii Wisły IP: *.acn.pl 17.01.03, 13:41
        Jak możesz w ten sposób zestawiać daty 1 sierpnia i 17 stycznia? Ich wymowa i
        znaczenie w historii stolicy są nieporównywalne. Chyba nie jesteś warszawiakiem.
        • Gość: 58991243 1 sierpnia - dzień wielkich wakacyjnych wyjazdów IP: proxy / 62.29.253.* 17.01.03, 17:21
          zgadza się, nie jestem warszawiakiem. Ale to nie ma nic do rzeczy.

          Zestawiam te daty, bo jedna i druga jest rocznicą. Jak sądzę, coraz bardziej
          tak samo nieważną w społecznej pamięci. Przez dziesięciolecia o 17 stycznia
          trąbiły media - i nic z tego nie zostało. Przypuszczam, że kiedy śmieci
          wylewające się ze współczesnych mediów zepchną pierwszosierpniowe wspominki do
          jednokolumnowych notatek z cyklu "zdarzyło się przed laty", tak samo padnie
          pamięć o 1 sierpnia.
          • Gość: benon Re: 1 sierpnia - dzień wielkich wakacyjnych wyjaz IP: *.acn.pl 18.01.03, 08:38
            Gość portalu: 58991243 napisał(a):

            > zgadza się, nie jestem warszawiakiem. Ale to nie ma nic do rzeczy.
            >
            > Zestawiam te daty, bo jedna i druga jest rocznicą. Jak sądzę, coraz bardziej
            > tak samo nieważną w społecznej pamięci. Przez dziesięciolecia o 17 stycznia
            > trąbiły media - i nic z tego nie zostało. Przypuszczam, że kiedy śmieci
            > wylewające się ze współczesnych mediów zepchną pierwszosierpniowe wspominki
            do
            > jednokolumnowych notatek z cyklu "zdarzyło się przed laty", tak samo padnie
            > pamięć o 1 sierpnia.


            Skoro nie jesteś warszawiakiem, to dlaczego czujesz tak przemożną potrzebę, aby
            wypowiadać się na temat Powstania i jego warszawskich obchodów? Jest to sprawa
            nasza, warszawiaków. Ja nie każę reszcie kraju obchodzić tej rocznicy. Ale w
            Warszawie będzie ona obchodzona, czy ci się to podoba, czy nie. Dlaczego nie
            skupisz się na całej masie innych dostępnych tematów? Ja nie pouczam np.
            Ślązaków, jak mają traktować dziedzictwo i pamięć swoich powstań śląskich. Masz
            tupet, kolego.
            Również reszta twojej wypowiedzi jest nieporozumieniem, nazwijmy to delikatnie.
            Nie ma powodu, by dalej dyskutować na niniejszy temat z kimś, kogo ten temat
            nie dotyczy, a mimo to wypowiada się i ma czelność się o tym mądrzyć w dyskusji
            z tymi, których ten temat dotyczy jak najbardziej. Dlatego twoje zdanie jest
            nieistotne. Zostaw Powstanie nam, Warszawiakom. Jasne?
            • Gość: 69814233 po pierwsze, drugie, trzecie i czwarte IP: *.ipartners.pl 19.01.03, 10:01
              po pierwsze, kto mianował cię moderatorem tego forum? To jest forum publiczne i
              każdy może pisać co chce. Nie chcesz, nie czytaj.

              po drugie, weź jakieś tabletki uspokajające. Zaszkodzisz sobie tymi
              wykrzyknikami, nerwami i pokrzykiwaniami.

              po trzecie, naucz się rozumieć to co czytasz. Nie napisałem ani słowa o tym,
              czy powinno się czy nie obchodzić rocznicę Powstania.

              po czwarte, przydałoby ci się trochę więcej grzeczności.
    • pan_pndzelek Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 17.01.03, 13:37
      sloggi napisał:
      > 17.01.1945 roku Rosjanie wkroczyli do zrujnowanej, opustoszałej lewobrzeżnej
      > Warszawy.

      ...i parę lat sobie sobie chłopaki posiedzieli... pociąg powrotny spóźnił się
      prawie pół wieku. Zdążyli dokumentnie obsrać wszystkie perony i większość
      ludzkich umysłów... Boże uchowaj nas przed przyjaciółmi...
      • Gość: Normals O pendzlu IP: 195.94.207.* 17.01.03, 13:48
        pan_pndzelek napisał:

        > sloggi napisał:
        > > 17.01.1945 roku Rosjanie wkroczyli do zrujnowanej, opustoszałej lewobrzeżn
        > ej
        > > Warszawy.
        >
        > ...i parę lat sobie sobie chłopaki posiedzieli... pociąg powrotny spóźnił się
        > prawie pół wieku. Zdążyli dokumentnie obsrać wszystkie perony i większość
        > ludzkich umysłów... Boże uchowaj nas przed przyjaciółmi...


        Ciebie uchował. Trudno znaleźć przyjaciół, gdy żywi się tak wielką pogardę do
        świata i tak bardzo wierzy się w swą nieprzeciętną inteligencję i osobowość.
        Żałosna jednostka.
        • Gość: Fifuła Wacław Sowieci wyparli wojska NATO (Bundeswehry) ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:53
          A to łobuzy !!!!
          • d.z Re: !....! 17.01.03, 13:57
            Gość portalu: Fifuła Wacław napisał(a):

            > A to łobuzy !!!!

            Chyba jednak nie wiesz co piszesz. Jeśli piszesz co wiesz - to lepiej nie w tym
            wątku. Mimo wszystko żarty tutaj nie są na miejscu. W zbyt wielu ludziach żal
            głęboki po tym co się stało tkwi nadal. Uszanujmy to.
            • Gość: Fifuła Wacław Re: !....! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:11
              d.z. napisał:

              > Gość portalu: Fifuła Wacław napisał(a):
              >
              > > A to łobuzy !!!!
              >
              > Chyba jednak nie wiesz co piszesz. Jeśli piszesz co wiesz - to lepiej nie w
              tym
              >
              > wątku. Mimo wszystko żarty tutaj nie są na miejscu. W zbyt wielu ludziach
              żal
              > głęboki po tym co się stało tkwi nadal. Uszanujmy to.

              Chyba jednak zasrańcu komunistyczny wiem co pisze. I wypierdalaj ze swoim
              świentem !!!
        • Gość: abnormals Re: O pendzlu - dobrze napisał, o dziwo IP: *.tele2.pl 21.01.03, 16:31
          > pan_pndzelek napisał:

          > > ...i parę lat sobie sobie chłopaki posiedzieli... pociąg powrotny spóźnił
          > się
          > > prawie pół wieku. Zdążyli dokumentnie obsrać wszystkie perony i większość
          > > ludzkich umysłów... Boże uchowaj nas przed przyjaciółmi...
    • Gość: benon Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej IP: *.acn.pl 17.01.03, 14:17
      sloggi napisał:

      > 17.01.1945 roku Rosjanie wkroczyli do zrujnowanej, opustoszałej lewobrzeżnej
      > Warszawy. Przez wiele lat mówiono nam, że było to wyzwolenie stolicy?
      > Wyzwolenie? Miasto było wyludnione i zburzone.
      > Ile zajęło Armii Czerwonej przejście Wisły?
      > Przez 45 lat o tym milczano, dziś każdy woli to przemilczeć.


      Dlaczego "dziś każdy woli to przemilczeć"? Może po prostu na temat 17 stycznia
      nie ma nic ciekawego do powiedzenia...? "Sam w sobie" dzień ten nie ma
      większego znaczenia ANI w aspekcie MILITARNYM (bitwa o "żywą" Warszawę była już
      dawno tragicznie zakończona, a w kontekście działań ofensywy styczniowej 1945
      roku operacja warszawska, jak słusznie to zresztą podkreślił gen. Guderian w
      swoich wspomnieniach, miała znaczenie drugorzędne...), ANI LUDZKIM
      (przedwojenne miasto już nie istniało, a jego [żywych] mieszkańców tam nie
      było, aby powitać "wyzwolicieli"...), ANI nawet POLITYCZNYM dla którejkolwiek z
      stron, czy to sowieckiej (potencjalny ośrodek antykomunistycznego oporu już nie
      istniał od ponad 3 miesięcy, rząd komunistyczny już rezydował w Lublinie,
      pozostało tylko rozciągnąć jego władzę na resztę kraju, zajęcie Warszawy w
      styczniu 1945 roku było już dla Stalina tylko kwestią prestiżu...), czy też
      niemieckiej (główny cel Hitlera - pokonanie i doszczętne zniszczenie polskiej
      stolicy - był już osiągnięty). Nawet w aspekcie ratowania resztek jakichś
      zabudowań, czy zabytków kultury, nie miało już znaczenia, czy miasto zostałoby
      wyzwolone akurat w tym dniu, czy np. tydzień czy dwa tygodnie, czy jeszcze
      później (to, co w mieście pozostało, to ocalało tylko dlatego, że Niemcy
      potrzebowali kwater i tzw. kulisów do ochrony przed ostrzałem, trochę budynków
      pozostawiono też jako zaminowane pułapki). Można sobie wyobrazić np. blokadę
      niemieckiego garnizonu w warszawskich ruinach i ostateczne wyzwolenie stolicy w
      maju 1945 roku (casus Wrocławia), co teoretycznie miałoby może miejsce, gdyby
      ostatni niemiecki dowódca, gen. Friedrich Weber, nie stchórzył i nie dał dyla z
      Warszawy, jak tylko Ruscy przekroczyli Wisłę. I jaka by to była różnica dla
      miasta...? Tylko taka, że deportowani po Powstaniu warszawiacy powróciliby w
      swoje ruiny kilka tygodni później. Jak piszę w innym miejscu, 17 stycznia ma
      znaczenie wyłącznie symboliczne, jako początek etapu odbudowy, no i przejęcia
      rządów przez nową władzę, przyniesioną na sowieckich bagnetach. I tyle.
      • Gość: ex-pat Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej IP: *.epo.ericsson.se / 159.107.89.* 17.01.03, 15:11
        Gość portalu: benon napisał(a):

        > sloggi napisał:
        >
        > > 17.01.1945 roku Rosjanie wkroczyli do zrujnowanej, opustoszałej lewobrzeżn
        > ej
        > > Warszawy. Przez wiele lat mówiono nam, że było to wyzwolenie stolicy?
        > > Wyzwolenie? Miasto było wyludnione i zburzone.
        > > Ile zajęło Armii Czerwonej przejście Wisły?
        > > Przez 45 lat o tym milczano, dziś każdy woli to przemilczeć.
        >
        >
        > Dlaczego "dziś każdy woli to przemilczeć"? Może po prostu na temat 17
        stycznia
        > nie ma nic ciekawego do powiedzenia...? "Sam w sobie" dzień ten nie ma
        > większego znaczenia ANI w aspekcie MILITARNYM (bitwa o "żywą" Warszawę była
        już
        >
        > dawno tragicznie zakończona, a w kontekście działań ofensywy styczniowej 1945
        > roku operacja warszawska, jak słusznie to zresztą podkreślił gen. Guderian w
        > swoich wspomnieniach, miała znaczenie drugorzędne...), ANI LUDZKIM
        > (przedwojenne miasto już nie istniało, a jego [żywych] mieszkańców tam nie
        > było, aby powitać "wyzwolicieli"...), ANI nawet POLITYCZNYM dla którejkolwiek
        z
        >
        > stron, czy to sowieckiej (potencjalny ośrodek antykomunistycznego oporu już
        nie
        >
        > istniał od ponad 3 miesięcy, rząd komunistyczny już rezydował w Lublinie,
        > pozostało tylko rozciągnąć jego władzę na resztę kraju, zajęcie Warszawy w
        > styczniu 1945 roku było już dla Stalina tylko kwestią prestiżu...), czy też
        > niemieckiej (główny cel Hitlera - pokonanie i doszczętne zniszczenie polskiej
        > stolicy - był już osiągnięty). Nawet w aspekcie ratowania resztek jakichś
        > zabudowań, czy zabytków kultury, nie miało już znaczenia, czy miasto
        zostałoby
        > wyzwolone akurat w tym dniu, czy np. tydzień czy dwa tygodnie, czy jeszcze
        > później (to, co w mieście pozostało, to ocalało tylko dlatego, że Niemcy
        > potrzebowali kwater i tzw. kulisów do ochrony przed ostrzałem, trochę
        budynków
        > pozostawiono też jako zaminowane pułapki). Można sobie wyobrazić np. blokadę
        > niemieckiego garnizonu w warszawskich ruinach i ostateczne wyzwolenie stolicy
        w
        >
        > maju 1945 roku (casus Wrocławia), co teoretycznie miałoby może miejsce, gdyby
        > ostatni niemiecki dowódca, gen. Friedrich Weber, nie stchórzył i nie dał dyla
        z
        >
        > Warszawy, jak tylko Ruscy przekroczyli Wisłę. I jaka by to była różnica dla
        > miasta...? Tylko taka, że deportowani po Powstaniu warszawiacy powróciliby w
        > swoje ruiny kilka tygodni później. Jak piszę w innym miejscu, 17 stycznia ma
        > znaczenie wyłącznie symboliczne, jako początek etapu odbudowy, no i przejęcia
        > rządów przez nową władzę, przyniesioną na sowieckich bagnetach. I tyle.

        ignorujesz fakty; a faktem jest, że akurat 17 I rosjanie weszli do Warszawy; a
        kogo należałoby się spodziewać??? Zdrajcę rooswelta (manipulowanego przez
        rosyjskich agentów) ?? Czy może starego pijaka - churchila (specjalnie z małej
        litery za to, że pod koniec życia został włazidupem stalina (tez z małej
        litery)???
        Faktem jest, że lewobrzeżna W-wa byla wyludniona, ale prawobrzeżna, z
        nielicznymi wyjątkami była nie zburzona i zamieszkana. Nie było problemu aby ?
        rząd???? a innego nie było - z przyczyn jak wyżej, mógł się wprowadzić - za
        łaskawą zgodą moskiczan.
        jeżeli uważacie, że można ignorować 17 I jako datę wyzwolenia stolicy, to
        jednocześnie powinno się zignorować 1 VIII; bo czym się powstanie skonczyło -to
        już wiemy;
        a mężczyznę poznaje się po tym jak kończy i najlepiej niech nie zaczyna.
        • Gość: benon ??? IP: *.acn.pl 17.01.03, 15:27
          Twój komentarz jest bardzo niesympatyczny i agresywny (nie chcę nazwać tego
          znacznie ostrzej...), i zupełnie nie wiem, dlaczego? A poza tym, ja zupełnie
          nie rozumiem o co Ci chodzi, i jakie Twoje uwagi mają odniesienie do tego, o
          czym ja piszę w moim komentarzu. Naprawdę nie wiem.
        • Gość: pat Churchill sie nie podoba, Stalin sie nie podoba IP: *.tele2.pl 21.01.03, 16:25
          ale piszesz jak stary komuch. Masz robote "na wygnaniu" w Szwecji to nie
          medrkuj w naszych sprawach w robocie u Ericssona, bo tam duzo ludzi ostatnio
          zwolnili. Gdzie ty sie podziejesz?
    • eela Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 17.01.03, 16:01
      Warszawiacy wiedza, co się wtedy zdarzyło, ze wyzwolone zostały gruzy, nie
      miasto. I tych kilkunastu robinsonów warszawskich. Masz rację, że o dacie jakoś
      ciszej, nawet ja zapomniałam,ze dzis 17-ty. Takie czasy nadeszły, ze ważnymi
      datami historycznymi coraz mniej osób sie interesuje i media coraz częściej
      milczą.
      • Gość: czyzunia Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.01.03, 16:35
        tuwim napisal taki wiersz"ab urbe condita".pa
      • Gość: benon Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej IP: *.acn.pl 17.01.03, 16:58
        eela napisała:

        > Warszawiacy wiedza, co się wtedy zdarzyło, ze wyzwolone zostały gruzy, nie
        > miasto. I tych kilkunastu robinsonów warszawskich. Masz rację, że o dacie
        jakoś
        >
        > ciszej, nawet ja zapomniałam,ze dzis 17-ty. Takie czasy nadeszły, ze ważnymi
        > datami historycznymi coraz mniej osób sie interesuje i media coraz częściej
        > milczą.



        Uważasz tę datę za ważną? Tak jak pisałem, sądzę, że ma ona tylko znaczenie
        symboliczne, jako początek nowego etapu historycznego dla Warszawy.

        Jestem też zdania, że w przypadku tej konkretnie daty, media słusznie milczą
        (choć nie jest tak do końca, Wyborcza poświęciła jej dziś aż dwie strony...),
        bo też i niewiele jest do powiedzenia na temat tego, co się stało 17 stycznia
        1945 roku. Ile mogą media mówić ciekawego czy istotnego na temat oddziałów
        wojska, wkraczających bez walki do opuszczonych wcześniej przez wroga,
        pokrytych śniegiem, bezludnych ruin...? Jeśli już ktoś chce wracać do tamtych
        dni, to ciekawszy jest 19 stycznia, gdy to na Marszałkowskiej nowi czerwoni
        władcy urządzili tzw. defiladę zwycięstwa, na zachowanych zdjęciach wyglądającą
        jak istne urągowisko wśród martwych ruin. Nawet na twarzach biorących w niej
        udział żołnierzy nie widać ani jednego uśmiechu, i nic w tym dziwnego.
        • eela Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 19.01.03, 12:26
          Gość portalu: benon napisał(a):

          > Uważasz tę datę za ważną? Tak jak pisałem, sądzę, że ma ona tylko znaczenie
          > symboliczne, jako początek nowego etapu historycznego dla Warszawy.

          Uważam nie tyle datę za ważną, ile towarzysząca jej w poprzedniej epoce otoczkę
          propagandową. Mówiło się, że to było wyzwolenie Warszawy. Jakie wyzwolenie
          miasta?! To było bezludne morze ruin. Doprawdy nie było się czym szczycić, ani
          podkreślac zasług. Raczej należało milczeć, zwłaszcza, gdy sie patrzyło w
          sierpniu, jak miasto dogorywa.

          > Jeśli już ktoś chce wracać do tamtych
          > dni, to ciekawszy jest 19 stycznia, gdy to na Marszałkowskiej nowi czerwoni
          > władcy urządzili tzw. defiladę zwycięstwa, na zachowanych zdjęciach
          wyglądającą jak istne urągowisko wśród martwych ruin. Nawet na twarzach
          biorących w niej udział żołnierzy nie widać ani jednego uśmiechu, i nic w tym
          dziwnego.

          Z tym sie zgadzam. Ta data akurat była kwitowana milczeniem.
          • Gość: benon Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej IP: *.acn.pl 20.01.03, 12:39
            Co do obchodów 17 stycznia w PRL-u: muszę Ci powiedzieć, że coś, czego
            kompletnie nie rozumiem, to sytuacja, że każdego roku przy okazji 17 stycznia
            wszelkie media podnoszące tę rocznicę regularnie przypominają, że w PRL-u ta
            rocznica była obchodzona, a teraz nie. I co z tego? Jaki z tego płynie wniosek?
            Niegdysiejsze obchody jakiegoś pseudo-święta to fakt historyczny o znaczeniu
            trzecio- albo czwartorzędnym. Kiedyś obchodzono też rocznicę rewolucji
            sowieckiej, śmierci Stalina, 22 lipca i różne inne podobne, i po co ustawicznie
            przypominać, że je obchodzono? Kiedyś obchodzono, a teraz nie, i tyle.

            Drugiej rzeczy, której jako warszawiak nie mogę pojąć, to coraz "modniejsze"
            zestawianie ze sobą dat 17 stycznia i 1 sierpnia, co widać też w dyskusji na
            tym forum. Zupełnie tak, jakby ich ciężar gatunkowy był ten sam! Nie mogę
            uwierzyć, aby warszawiacy mogli te daty traktować jednakowo, i faktycznie,
            chyba większość, czy nawet wszyscy którzy negują znaczenie 1 sierpnia,
            warszawiakami nie są. Powiem jako warszawiak, że w moim odczuciu rocznica 1
            sierpnia nie tylko nie zginie w niepamięci (jak tego chcieliby niektórzy...),
            ale wręcz będzie zyskiwać na znaczeniu i świecić coraz większym blaskiem, jako
            symbol poświęcenia mieszkańców naszego miasta dla wolności całego kraju. Jest
            jednak również rocznicą największej tragedii, i dlatego, według mnie, nie
            należy ogłaszać jej "świętem Warszawy", co właśnie zrobiono. Mówiąc o "blasku",
            nie mam na myśli oceny postępowania dowódców AK w kontekście ich decyzji o
            rozpoczęciu Powstania. Czy była to decyzja słuszna i roztropna w chwili jej
            podjęcia, to całkiem osobny temat, kwestia osobnej dyskusji. Ale jakie to ma
            znacznie dla oceny postawy warszawiaków, którzy walczyli i ginęli na barykadach
            za wolność swojego miasta i Ojczyzny? Dla mnie, żadnego.

            A 17 stycznia 1945 roku...? Jestem zdania, jako warszawiak, że to
            niegdysiejsze "święto" jest martwe, i takim już pozostanie. Gdy sprowokowany
            podjęciem tutaj tego tematu przypomniałem sobie o tej rocznicy, to moją
            pierwszą myślą nie była Warszawa, lecz Otwock - sympatyczne miasto zaraz za
            rogatkami naszej stolicy (jakieś 25 km od centrum Warszawy, prawda?), a
            konkretnie, dzień jego zajęcia przez Rosjan. Był to dzień... 31 lipca 1944
            roku. Policzyłem sobie: przejście 25 km do centrum Warszawy zajęło
            naszym "sojusznikom", bagatela... 169 dni. Inaczej: 5,5 miesiąca, w trakcie
            których dawna, znacznie piękniejsza i ciekawsza od dzisiejszej Warszawa, wraz z
            wielką częścią jej mieszkańców, odeszły na zawsze... Dlatego 17 stycznia nic
            dla mnie nie znaczy i żadnych emocji nie obudzi. Tożsamość mojej rodziny w
            kontekście historii, a tym samym moją także jako warszawiaka, określa za to w
            znacznym stopniu to, co się stało 1 sierpnia, i myślę, że może wielu innych
            warszawiaków też. A także to, co się działo PO 17 stycznia 1945 roku, czyli
            narodziny nowej Warszawy, jedynej, którą znam z własnego doświadczenia. Ale to
            już zupełnie inna historia.
    • indris Dla ścisłości historycznej 17.01.03, 17:28
      1. Oprócz Armii Czerwonej byli tam równiez Polacy.
      2. Wtedy, czyli w 1945, było to przez bardzo wielu postrzegane rzeczywiście
      jako wyzwolenie.
      3. Warto przypomnieć, że zajęcie Warszawy było fragmentem ofensywy na całym
      froncie przebiegającym przez Polskę. Ofensywa doszła miejscami aż do Odry i
      wyparła Niemców z większości terenów obecnej Polski.
    • chaladia Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 18.01.03, 12:14
      Myślę, że to bardzo polityczne, nie pamiętać dziś o tej dacie.
      Nie pasuje ona byłym sowietofilom, bo przypomina, jak Stalin kazał swoim
      sołdatom stać z bronią u nogi, gdy Warszawa ginęła w powstaniu.
      Nie pasuje ona dzisiejszym rusofilom i takim, co liczą na jakieś korzyści z
      dobrych stosunków z Rosją, bo może urazić Wielkiego (wciąż nieststy wielkiego)
      Brata.
      Nie pasuje pogrobowcom Rządu Londyńskiego, bo trzeba by się rozliczyć z tego,
      dlaczego wywołano Powstanie Warszawskie bez gwarancji pomocy Sowietów.
      Nie pasuje rządom USA i UK oraz ich marionetom w Polsce, bo każde wyjaśnienie
      musi zaawierać słowo "Jałta",
      Nie pasuje różnym pieknoduchom, którzy chcieliby przyjaznego traktowania
      różnych przybłędów zza Buga i Świsłoczy, którzy pracują tu na czarno, handlują
      na Stadionie X-Lecia szmuglowanym towarem, często gęsto wykonują "wyroki" lub
      po prostu roznoszą AIDS przy trasach wylotowych.
      • sloggi Re: 17.01.1945-Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej 18.01.03, 13:57
        Jałta - też ciekawa rzecz.
      • tarantula01 1944 20.01.03, 17:34
        chaladia napisał:

        > Nie pasuje pogrobowcom Rządu Londyńskiego, bo trzeba by się rozliczyć z tego,
        > dlaczego wywołano Powstanie Warszawskie bez gwarancji pomocy Sowietów.

        Chcę przypomnieć, że stosunki Polsko-Radzieckie do 1945 roku (wyzwolenie
        terenów Rzeczypospolitej) były fatalne. Założenia powstania między innymi były
        takie, że Polacy wyzwolą Warszawę własnymi rękami, dzięki temu Armia Czerwona
        szybko przekroczy Wisłę i jeszcze do końca 1944 roku wyzwoli polskie ziemie.
        Ponadto gdyby powstanie się powiodło, Polacy mieliby więcej atutów w ręku, gdy
        toczyły się rozmowy o nas bez nas. Niestety nie poraz pierwszy zostaliśmy
        wystawieni do wiatru.
    • Gość: bob 1 sierpnia IP: *.itpp.pl 19.01.03, 14:21
      Nie ma powodu żeby pamiętać 17 stycznia, ale nie ma też powodu aby celebrować
      1 sierpnia. Obydwie daty to symbol bezprecedensowej klęski. Widać że
      kilkadziesiąt lat obchodów "wyzwolenia" przez sowietów i "bohaterskiego zrywu
      ludu Warszawy" zrobiło swoje. Czy naprawdę nikt nie myśli o tym że Warszawa
      mogłaby być normalnym, europejskim miastem gdyby nie Powstanie? Jak zwykle w
      kraju nad Wisłą, błędna ocena sytuacji poszła pod rękę z prowincjonalnymi
      ambicjami, ale rezultatem był tym razem Armageddon. Mówi się o bohaterstwie
      powstańców, o zbrodniczym spowolnieniu działań Czerwonej Armii, ale gdzie są
      pytania o sens całej akcji? "Strategiczne" myślenie dowódców Powstania zwala z
      nóg. Kilkunastotysięczna "armia" powstańcza, będąca w gruncie rzeczy
      pospolitym ruszeniem, miała pokonać regularne oddziały Niemców po to aby
      przejąć miasto przed wejściem Rosjan. O dziwo, Niemcy okazali się zbyt silni,
      a Rosjanie nie kwapili się z pomocą dla politycznych przeciwników. I Niemcy i
      Rosjanie zachowali się w sposób całkowicie przewidywalny, ale niestety nie dla
      naszych rodzimych "strategów". Za decyzję o rozpoczęciu Powstaniu powinno się
      sądzić, a nie nagradzać akademiami ku czci i nadawaniem nazw kolejnym rondom i
      ulicom. To była największa w historii Polski klęska, i to na własne życzenie.
      Jej rezultatem było unicestwienie elit (co niestety widać po wypowiedziach
      tzw. "warszawiaków") i całkowite zniszczenie miasta. Jestem z Warszawy i na co
      dzień widzę dziedzictwo Powstania - kartoflano-buraczaną mentalność
      mieszkańców i bieda-bloki w centrum miasta. Celebrować najbardziej idiotyczną
      i najbardziej tragiczną KLĘSKĘ w historii miasta? Już słyszę donośny rechot
      historii.
      • Gość: albert 17 Stycznia IP: *.acn.pl 19.01.03, 18:32
        Data 17 Stycznia jest data symboliczna.
        Jest fakt, ze była okupacja niemiecka
        i jest fakt, że wkroczyła Armia Czerwona
        i polski oddział pod dowództwem por. Jaruzelskiego.

        I dla tych faktów jakąś datę trzeba przyjąć.

        Inaczej zanegowalibyśmy fakty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka