Gość: vinc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
25.10.01, 14:44
"Trójca święta" wróci do Muzeum Narodowego
Zaginiony w czasie wojny XVI-wieczny olej na desce przypisywany Georgowi
Penczowi odnalazł się w muzeum wnętrz w Miami na Florydzie.W jego identyfikacji
pomogła stara fotografia.
Obraz przyjedzie do Polski jeszcze w tym roku aż z Miami na Florydzie, gdzie
trafił 21 lat temu.
Zamalowane znaki
Ze zbiorów Muzeum Narodowego zginął w czasie wojny w niejasnych
okolicznościach. Kiedy w 1959 roku pojawił się na rynku antykwarycznym w
Monachium, z tyłu nie było już zapewne ani pieczątki warszawskiego muzeum, ani
numeru inwentarzowego. - Starannie je zamalowano i specjalnie zaimpregnowano.
Na tyle skutecznie, że znaki te stały się niewidoczne - mówi Maciej Monkiewicz,
kustosz Muzeum Narodowego.
Obraz kupił nieżyjący już Claire Mendela, ówcześny niemiecki konsul honorowy w
Miami. W 1980 roku podarował go muzeum wnętrz Vizcaya w Miami.
Rysa z deski
Wiosną tego roku wypatrzył go holenderski historyk sztuki dr Peter van den
Brink z muzeum w Maastricht. - To nasz kolega, zajmuje się sztuką niemiecką i
flamandzką. Wiedział, które obrazy Pencza, kiedy i w jakich zbiorach się
znajdowały. Dał nam znać - mówi Dorota Folga-Januszewska, wicedyrektor Muzeum
Narodowego.
Warszawskie muzeum musiało jednak udowodnić, że do wojny obraz znajdował się w
jego zbiorach. Pencz namalował bowiem kilka wersji "Trójcy Świetej".
Udało się dzięki XIX-wiecznej fotografii. - Zachowała się w starym albumie.
Była tak dobra, że widoczna jest na niej nawet rysa deski, na której obraz jest
namalowany. To rozproszyło wątpliwości - wyjaśnia Maciej Monkiewicz.
To on - jako pierwszy z pracowników muzeum - obejrzał dzieło, a nawet go
dotknął (w specjalnych rękawiczkach). - Obraz został mi przyniesiony, bo w
muzeum w Miami, nie pokazywano go na stałej ekspozycji. Było w tym trochę
emocji, chociaż spodziewałem się, co zobaczę - opowiada.
Droga dyplomatyczna
Rozmowy z Muzeum Vizcaya w sprawie powrotu "Trójcy" do Warszawy rozpoczęły się
kilka miesięcy temu. - Byłam w stałym kontakcie z dyrektorem muzeum Vizcaya
Richardem Farwellem. Mamy już podpisane wszystkie dokumenty, obraz powróci do
naszych zbiorów - mówi Dorota Folga-Januszewska.
Nie wiadomo jeszcze, jak będzie transportowany - samolotem czy statkiem.
Wiadomo za to, że malowidło przewiozą polscy dyplomaci - transport odzyskanych
dzieł sztuki określają ścisłe procedury (np. odzyskany "Wazon z kwiatami"
Jacoba van Walscapelle przewoził do Polski własnoręcznie minister spraw
zagranicznych Władysław Bartoszewski).
W Warszawie obraz najpierw obejrzą konserwatorzy, potem eksponat trafi do
muzealnej galerii malarstwa niderlandzkiego.
Na własną rękę
"Trójca Święta", XVI-wieczny olej na desce, pochodzi ze zbiorów warszawskiego
kolekcjonera Wojciecha Kolasińskiego. 31 grudnia 1880 roku została kupiona do
zbiorów Muzeum Narodowego (wtedy jeszcze Muzeum Sztuk Pięknych).
Trudno powiedzieć, czy można ją było oglądać na stałej ekspozycji, czy
pokazywano ją na wystawach - nie zachowały się żadne świadectwa. Są za to
wzmianki o malowidle w rozmaitych publikacjach, począwszy od 1895 roku aż po
rok 1938. Wtedy pojawiło się też określenie, że "Trójca Święta" jest dziełem
malarza frankońskiego z XVI wieku.
Nie jest pewne, w jakich okolicznościach obraz zaginął w czasie wojny. - Wiemy
z dokumentacji z lat 40., że były dwie drogi rabunku dzieł sztuki. Jedna -
określmy ją - formalna, czyli regularne transporty na zlecenie nadzorcy miasta
Warszawy, i oddolna - niemieckich pracowników, którzy mnóstwo rzeczy rozkradli
i wywieźli na własną rękę. Wydaje mi się, że obraz Pencza spotkał właśnie taki
los - przypuszcza Dorota Folga-Januszewska, wicedyrektor Muzeum Narodowego.