herb.rawicz
20.07.06, 13:12
Północ, centrum Warszawy. Zatrzymuje mnie patrol. Niesprawne tylne
oświetlenie - jedna lampa postojowa + oświetlenie tablicy rejestracyjnej.
Policjant nie ma ochoty na rozmowę i zabiera się za sprawdzanie układu
kierowniczego. Pokręcił parę razy kierownicą "na odwal się" - coś mu stuka...
Próbuję tłumaczyć, że samochód jest świeżo po przeglądzie i jest sprawny, a
żarówki zostaną niezwłocznie wymienione (opodal jest stacja benzynowa
24h). "Ja z panem nie będę dyskutował, od 6 lat sie uczę i jestem pewnien, że
samochód ma niesprawny układ, zabieram dowód rejetracyjny".
Pół godziny później żarówki wymieniłem, a wcześnie rano odwiedziłem dwie (dla
pewności) stacje diagnostyczne. Opinia jest taka sama - samochód jest
sprawny.
Po 9 godzinach od zatrzymania, odbieram dowód rejestracyjny. Wydane
pieniądze, stracony czas, nerwy, bo komuś nie zależało na rzetelnym
przeprowadzeniu kontroli pojazdu. Nawet przełożony owego funkcjonariusza
stwierdził, (po tym jak wsiadł do mojego auta), że nie widzi podstaw do
negowania sprawności układu kierowniczego.
Policjo! Wykonujecie dobrą i ciężką robotę, ale jednostki psują Wam
reputację! Korzystajcie ze swoich uprawnień, ale w granicach rozsądku!