Dodaj do ulubionych

Co inwestycja to fuszerka

20.08.06, 19:52
W sierpniu drogowcy otworzyli poszerzoną ul. Górczewską, w lipcu nowy odcinek
Trasy Siekierkowskiej i skrzyżowanie przy Galerii Mokotów, a w maju -
wyremontowaną Marszałkowską. Przy każdej z tych inwestycji już w chwili
otwarcia wychodziły na jaw fuszerki, konieczność poprawek albo błędy w
oznakowaniu.

- Czasami wolę nie jeździć samochodem po mieście, żeby się nie denerwować -
mówi "Rz" miejski inżynier ruchu Janusz Galas. - Większość z trwających budów
jest oznakowana niezgodnie z zatwierdzonymi przeze mnie projektami. Z
oszczędności i pośpiechu wykonawcy narażają bezpieczeństwo kierowców - podkreśla.

Dlaczego władze miasta nie interweniują? Według Galasa w takiej sytuacji może
on co najwyżej wysłać pismo do inwestora, czyli Zarządu Dróg Miejskich.
Twierdzi, że jeszcze kilka miesięcy temu oznakowanie remontów kontrolowali
strażnicy miejscy, ale teraz robią to rzadko.
Stłuczki przez znaki

- Kontrolowanie oznakowania to przede wszystkim zadanie dla inspektorów
nadzoru ZDM - mówi rzecznik Straży Miejskiej Magdalena Drabińska. - Nasi
strażnicy też jednak podejmują takie interwencje. W przypadku źle oznakowanych
tras kierowcy powinni dzwonić pod 986 - apeluje.

W skandaliczny sposób drogowcy oznakowali otwarty dwa tygodnie temu nowy
odcinek Trasy Siekierkowskiej między ul. Bora-Komorowskiego a Płowiecką. To
właśnie tam z powodu wzajemnie wykluczających się drogowskazów doszło do kilku
stłuczek (kierowcy w ostatniej chwili zmieniali pas i zajeżdżali sobie drogę).

Według inż. Galasa wykonawca nawet nie ogrodził w wystarczający sposób placu
budowy. W efekcie znużeni korkami kierowcy próbują na nią wjeżdżać, żeby
skrócić drogę.

Za pieczę nad inwestycją firma ZBM Inwestor Zastępczy weźmie od miasta ponad 4
mln zł. Dlaczego na Trasie Siekierkowskiej panuje taki bałagan?

- Uzupełniamy znaki na bieżąco. Nie da się zrobić wszystkiego wciągu jednego
dnia - twierdzi dyrektor kontraktu z firmy Budimex-Dromex Janusz Lewandowski.

Budowniczy Trasy Siekierkowskiej najbardziej zdenerwowali jednak mieszkańców
Gocławia, puszczając ruch nową trasą bez ustawienia przy niej ekranów
akustycznych. Kiedy mieszkańcy poskarżyli się w mediach na hałas, drogowcy
zaczęli się tłumaczyć. -Musimy poczekać, aż zwiąże się beton. Ekrany pojawią
się przy trasie w połowie sierpnia - zapowiada wicedyrektor ZDM Mirosław Kazubek.
Bramy ze złomowiska

Na tym nie koniec bałaganu. Od ubiegłego piątku kierowcy jeżdżą szerszą
Górczewską - między Wola Parkiem a Tesco. W rejonie skrzyżowania z ul.
Powstańców Śląskich drogowcy ustawili nad jezdniami w jego rejonie dwie
bramownice z drogowskazami. Mieszkańcy dzielnicy mówią, że szarobure
konstrukcje wyglądają jak sprowadzone ze złomowiska.

-Wykorzystaliśmy bramownicę zamówioną przez poprzedniego wykonawcę, czyli MPRD
- tłumaczy się szef kontraktu z firmy Skanska Piotr Urbański. - Konstrukcja
zaśniedziała. Oczyścimy ją jednak i pomalujemy - obiecuje.

Drogowcy wciąż jednak nie zerwali z jezdni żółtych tymczasowych pasów, a
skrzyżowanie z Powstańców Śląskich wygląda jak rozgrzebany śmietnik.

-Na pewno nie odbierzemy zaśniedziałych bramownic w takim stanie - twierdzi
dyr. Kazubek. - Inwestycja nie jest jeszcze zakończona. Do 18 sierpnia
wykonawca upora się z pracami wykończeniowymi, także z odnowieniem tablic -
podkreśla.
Z colą na kładce

Trzy tygodnie temu władze Warszawy otworzyły budowaną przez dwa lata estakadę
przy Galerii Mokotów. Dopiero po naszym tekście drogowcy poprawili błędne
oznakowanie, które zamiast kierować na estakadę - pokazywało, jak ją ominąć.

Już w dniu otwarcia mieszkańcy wytknęli drogowcom inne błędy: tuż po zjeździe
z estakady kierowcy napotykają światła przy ul. Postępu, a na dodatek
rozpędzone auta zjeżdżają z góry na wolniejszy prawy pas.

-Już jesienią na pobliskiej kładce dla pieszych będzie można się ustawić z
colą i popcornem, żeby obserwować stłuczki - twierdzi Michał Suliborski ze
Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji.

Na zmianę organizacji ruchu na zjeździe z estakady kierowcy będą musieli
poczekać do przebudowy ul. Marynarskiej zaplanowanej po 2008 roku. Wtedy
drogowcy będą musieli... zerwać ułożoną na Marynarskiej podczas tego remontu
nawierzchnię. W przypadku tej inwestycji odbiory techniczne także się jeszcze
nie zakończyły.
Gwizdy na Marszałkowskiej

Najgłośniejsze sfuszerowane otwarcie ostatnich miesięcy miało miejsce 21 maja,
przed przyjazdem Benedykta XVI. Władze Warszawy udostępniały wtedy dla ruchu
nieskończoną przez firmę Teerag-Asdag ul. Marszałkowską między pl. Unii
Lubelskiej a pl. Konstytucji.

Dziennikarze zobaczyli obok wstęgi do przecięcia... zwały kostki brukowej i
zasłonięte folią znaki. Gdyby nie interwencja mediów, przy Marszałkowskiej nie
byłoby nawet podjazdu dla karetek do szpitala na Litewskiej (robotnicy
odtwarzali go w ostatniej chwili).

Na dodatek wzdłuż nowej ulicy zabrakło ścieżki rowerowej. To właśnie wtedy
rowerzyści wygwizdali ówczesnego p.o. prezydenta Warszawy Mirosława Kochalskiego.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060816/warszawa_a_1.html
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka