robert_c
12.09.06, 11:17
Jak wszyscy doskonale wiemy, to gros warszawskich rowerzystów uwaza się za
stojących ponad prawem, których nie obowiązują żadne normy i przepisy o ruchu
drogowym.
Jak wszyscy doskonale wiemy, to gros warszawskich rowerzystów uzywa swoich
bicyklów jedynie w celu wyżycia się i pokazania jaki to świetny rower
posiadają i jakiez to wymyślne ewolucje potrafią przy jego pomocy wyczyniac
na chodniku lub ścieżce rowerowej.
Wczoraj byłem świadkiem takiego oto zdarzenia:
Jeden rowerzysta z prędkością około 30 km/h przejeżdżał przejsciem dla
pieszych (miał zielone światło). Drugi rowerzusta w tym samym czasie z
podobną prędkością przejeżdzał przez to przejście skręcajac w prawo (paliło
się dla niego czerwone, ale miał zieloną strzałkę dla prawoskrętu).
I nagle obaj wpadli na siebie na tymze przejsciu dla pieszych.
Żadnemu nic się nie stało powazniejszego, ale swoimi rowerami za 10 tys. zł
chyba juz wiecej nie pojadą.
Obaj przekroczyli przepisy.
Pierwszy nie ma prawa przejeżdząc skrzyzowania po przejściu dla pieszych o
ile nie ma w tym miejscu ścieżki rowerowej (a tam nie było).
Drugi majac tylko zieloną strzałkę do skrętu w prawo ma obowiazek zatrzymać
się przed przejściem dla pieszych i dopiero upeniwszy się, że po przejsciu
nikt nie przechodzi, może skręcić w prawo.
Mam nadzieję, ze tych dwóch młodych i niewyżytych ludzi popamięta wczorajsze
swoje zderzenie i nauczy się jeździć zgodnie z przepisami... Choć po tym co
zaraz tu co poniektórzy wielbiciele dwóch kółek napiszą, to śmiem w to wątpić.