agulha
22.01.07, 01:25
Hej. Jestem osobą w wieku już zdecydowanie niestudenckim, ale byłam dzisiaj na
koncercie w klubie Hybrydy. Muszę Wam powiedzieć, że w osłupienie wprawiły
mnie duże komunikaty wywieszone obok szatni. Głosiły one: "Szatnia
obowiązkowa. Płatna 1 zł - płatne z góry. Nie podajemy okryć na chwileczkę".
Kto tu jest dla kogo?! Szatniarz dla gościa czy gość dla szatniarza? Tych
dwóch młodych ludzi tak by się spociło, gdyby ktoś z widzów zechciał zajrzeć
do kieszeni swego palta i poprosił o podanie? Czy oni nie mają żadnej pensji,
że utrata każdej złotówki ("płatne z góry") oznaczałaby dla nich kilka bułek
mniej i śmierć głodową? Widzowie przecież zapłacili za bilety? Ja osobiście
wolałabym zapłacić więcej za bilet, a z takim chamstwem się nie spotykać.
Już pomijam fakt, że per saldo mogą być stratni, bo normalnie daję
szatniarzowi 2 zł ;-)). Ale nie przymusowo i nie z góry.