Dodaj do ulubionych

Marszałkowska 17 i 15

26.01.08, 10:12
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,4868263.htmlhttp://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,4868263.html
J. Majewski napisał:
>Wcześniej w tym miejscu [Marszałkowdska 17] działała m.in. fabryka maszyn
Posępnego.

Więcej o posesji nr 17 i o produkcji kotłów parowych na tym terenie przez
Karola Posępnego (Pošepnego, Poszepnego, Posepnego) u J. Kasprzyckiego
Korzenie Miasta Tom I, s. 112-115.
Dla ścisłości dodam, że w Rejestrze Handlowym (1926) pod tym adresem figuruje
fabrykant Karol Aleksander Posepny.

>Kamienica przy Marszałkowskiej 17 nie tylko przetrwała wojnę, ale w
odróżnieniu od >wypalonych sąsiadek została z powodzeniem wkomponowana w bloki
MDM.

Byłem świadkiem budowy bloku na miejscu wypalonych kamienic Marszałkowska 15.
W głębokim wykopie widziałem jak przy odbudowie pracowali jeńcy niemieccy w
swych zielono-szarych mundurach. Jakże inni byli od owych butnych „panów
świata” sprzed kilku lat, i przypominam sobie gesty oraz komentarze
obserwującej te sceny gawiedzi, których wymowy nie trudno się domyślić.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Re: Marszałkowska 17 i 15 26.01.08, 10:47
      Sorry, oczywiście chodzi o link
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34888,4868263.html
      • andrzej_b2 Panie Posępne 26.01.08, 21:09
        W warszawskiej książce telefonicznej z 1938/39 występują dwie panie Posepne:
        Stefania zam. Marszałkowska 17 i inż. L. (skrótu nie rozwinięto), zam. przy
        Polnej 16. Prawdopodobnie były one sukcesorkami Karola Aleksandra Posepnego:
        Stefania, zapewne żoną, a tajemnicza pani L., sądząc po tytule inżyniera, być
        może wykształconą córką, a może synową. Domniemać należy, że forma nazwiska
        „Posepny” przetrwała w dokumentach.
        Pozdrawiam :-)

        • andrzej_b2 Kontynuatorzy tradycji 27.01.08, 15:08
          Jak donosiła ówczesna prasa, fabryka maszyn i kotłów parowych Posepnego powstała
          w 1894 r., stopniowo specjalizując się w produkcji osprzętu dla przemysłu
          spożywczego. Tradycje tej wytwórczości po wojnie podjęły fabryki warszawskie,
          m.in.: Fabryka Aparatury Mleczarskiej. I tu niespodzianka. Poważny państwowy
          producent przez wiele lat kooperował z ... małą spółdzielnią rzemieślniczą
          Cyganów na Gocławku, którzy potrafili perfekcyjnie pobielać na gorąco wnętrza
          kotłów. Zastanawiające jest skąd posiedli tę niecodzienną specjalność?
          Pozdrawiam :-)
          • andrzej_b2 Re: Kontynuatorzy tradycji 29.01.08, 11:52
            NapisaŁem:
            >Poważny państwowy
            > producent przez wiele lat kooperował z ... małą spółdzielnią rzemieślniczą
            > Cyganów na Gocławku, którzy potrafili perfekcyjnie pobielać na gorąco wnętrza
            > kotłów. Zastanawiające jest skąd posiedli tę niecodzienną specjalność?

            No właśnie. Od dawna dręczy mnie to pytanie. Być może któryś z Cyganów wcześniej
            pracował u Posepnego, Ortweina lub Bormana przy takiej robocie? Do dziś nie
            zapomnę ich widoku, ciężko pracujących fizycznie. Przez okna i uchylone drzwi
            fabryki można było zobaczyć śniadych i czarnogłowych mężczyzn, w podkoszulkach
            lub obnażonych do pasa, którzy wykonywali jakieś tajemne dla mnie czynności.
            Widać sposób ogniowy jeszcze w latach 60-70-tych XX w. był gwarancją wysokiej
            jakości. Nie znam się na tym, ale prawdopodobnie powszechnie znana już wówczas
            metoda galwaniczna tu nie dawała pożądanych efektów.
            Budynki cygańskiej fabryczki stały prawie na granicy Warszawy z 1916 r., na
            terenie zabudowań d. folwarku Gocławek (do 1939 r. w rękach pp. Wysockich), przy
            ul. Cukrowniczej. Być może nawet były jakąś adaptacją dawnej zabudowy. Po r.
            1990 przechodziły z rąk do rąk; dziś jeden z nich jest w lepszym stanie, drugi w
            zdecydowanie gorszym, ale ciągle są użytkowane. Budynki obrosły nową zabudową i
            wyglądają jak zabytki i zamierzchłych czasów.
            foto2.m.onet.pl/_m/66df2a184bb3055ff9308f1e601797e6,21,19,0.jpg
            Pozdrawiam :-)
            • andrzej_b2 Sąsiedzi 30.01.08, 09:33
              Wnikliwy czytelnik zada pytanie, skąd na dalekich rubieżach Grochowa cygańska fabryczka?
              Otóż, na początku lat 50-tych władza ludowa, w ramach walki z włóczęgostwem, zadecydowała osiedlić wszystkich Cyganów. Postanowiono na siłę uszczęśliwić ludzi, którzy ani tego chcieli, ani doceniali dobrodziejstwa (bądź, co bądź) luksusowego zamieszkania. Dzielnicy Praga Płd. zostały przydzielone dwie rodziny. Dla jednej na Gocławku nawet pobudowano domki piętrowe i właśnie ową fabryczkę metalurgiczną. To zapewne ktoś z tej rodziny znał tajniki fachu i przyuczył innych członków w tym użytecznym zawodzie. Najzabawniejsze było, że nim Cyganie przyzwyczaili się do nowych warunków bytowania, przez wiele lat koczowali w swym taborze, który stał na ul. Pabianickiej, w sąsiedztwie domków. A wszystko działo się w latach ogromnego głodu mieszkaniowego, gdy na przydział lokalu przeciętny Warszawiak czekał wiele, wiele lat.
              *************************************************************************
              Moimi sąsiadami byli członkowie drugiego klanu. Mam po nich same dobre wspomnienia. Spokojni mieszkańcy dzielnicy, posyłali dzieci do szkół, nikt nie wiązał ich z żadnymi ciemnymi interesami z pobliskiego bazaru Szembeka. Z dwiema przedstawicielkami młodego pokolenia chodziłem do szkoły podstawowej. Młodsza, Sabinka, była nawet ulubienicą całej szkoły. Charakterystyczną postać seniora obydwu rodów znał cały Grochów. Starszego dystyngowanego pana z siwą bródką, jeszcze w końcu lat 80-tych można było spotkać na Dzielnicy.
              Kończę, bo epilog odległy jest już od tematu.
              Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka