markiel38
07.03.08, 13:27
Jest jeszcze jeden problem z nowymi osiedlami a właściwie z nowymi
blokami wśród starych budynków. Mieszkam na Bemowie - osiedlu
budowanym ok. 25 lat temu. Większość to wielkie, kilkupiętrowe i
kilkuklatkowe ogromne i brzydkie budynki. Między nimi po parę
mniejszych, zgrabniejszych, jednoklatkowych. A pomiędzy budynkami -
przetrzeń, zieleń, sklepy, przedszkola, szkoły, bazarek, poczta,
dobra
komunikacja - słowem wszystko co do życia potrzebne. Z pewnością nie
wszyscy lubimy nasze osiedle, ale wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do
dobrych stron mieszkania tutaj. I oto w ostatnich latach rozpoczęła
się ofensywa developerów na ową przestrzeń i zieleń między naszymi
brzydkimi blokami. I oto okazało się, że trawnik przed moim oknem to
nie trawnik a działka budowlana, a parking obok to nie parking a
również działka budowlana - obie kupione przez developera i tenże
developer w majestacie prawa właśnie zbudował (albo zaraz będzie
budował) tam nowy blok. Ten na moim trawniku już stoi. Co prawda
plan zagospodarowania przestrzennego przewidywał tam, owszem blok
czterokonygnacyjny, ale developer obrotny - załatwił pozwolenie na
budowę ośmiokondygnacyjnego. Rezultat? Dla mnie bezpośrednio - brak
światła, brak przestrzeni, dwuletnia blisko udręka bezpośredniego
sąsiedztwa budowy, wizyty przyszłych, NOWYCH lokatorów
zostawiających swoje samochody na każdym skraweczku wolnej
przestrzeni (gdyby mieli taką mozliwość wjechaliby mi do kuchni -
bez pardonu), w końcu przyjechali do siebie!!!!!. Tylko, że zupełnie
nie liczyli się i nie liczą z zastanym stanem rzeczy. AROGANCJA - to
cecha dominująca NOWYCH mieszkańców NOWYCH bloków stawianych między
starymi budynkami na starych osiedlach. Czują się lepsi, bo
mieszkają w ładniejszych, estetyczniejszych domach. Czują się lepsi
i okazują to demonstracyjnie. Mają wydzielony parking przy swoim
budynku z postawionymi tam pachołkami, ale gdy do nich przyjeżdżają
goście swoje samochody stawiają na naszych miejscach. A więc my też
zmuszeni jesteśmy stawiać pachołki. NOWI chcą się grodzić - my się
na to nie zgadzamy, bo to zaburzy cały ciąg komunikacyjny - jak
dojść do sklepu? na przystanek? skacząc przez płot? omijać
nadkładając drogi kilka razy dziennie? Ale NOWI są obrażeni nas
traktują jak niemal trędowatych. Zupełnie nie działa tu
przysłowie "jakeś wszedł pomiędzy wrony musisz krakać jak i one",
spotkałam się nawet ze stwierdzeniem jednego z NOWYCH, że powinniśmy
się cieszyć, że mamy taki ładny budynek na strym osiedlu, bo to
podnosi jego standard - mnie nikt o zdanie nie pytał czy chcę a poza
tym nie życzę sobie, żeby mnie .....cywilizowano?, bo mnie jest tu
dobrze - tak jak jest a raczej było!!!!!!