Gość: ytst
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.08, 00:18
tylko że, radio, telewizja, komórki mają coś co informatyce nazywa się single
point of failure - czyli po naszemu wspólny punkt potencjalnej awarii - są
elektryczne. A syreny bywają i uruchamiane siłą mięśni, więc system jest
bardziej uniwersalny.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ryzyko jakiegoś kataklizmu jest stosunkowo małe,
ale jeśli utrzymanie systemu syren kosztuje raptem 50 000 (niech nawet
kosztuje i te 150 000) to warto jest utrzymywać. W skali budżetu miasta (ok 6
000 000 000 zł) to nie są istotne pieniądze, a potrafię wyobrazić sobie
sytuację, gdy z jakiegoś powodu prądu nie ma, a niezbędne jest poinformowanie
o zagrożeniu.