Dodaj do ulubionych

Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoły

IP: *.mst.gov.pl 17.02.09, 10:06
Ci z ratusza i ich kumple z dzielnic potraktowali nasze dzieci jak
przysłowiowe psy, które nasi notable wyrzucają z domu gdy piesek wyrósł za
bardzo lub przeszkadza w fajnej zabawie na urlopie. Z tym że to drodzy Panowie
i Panie z ratusza nie psy (choć i te też mają jakies prawa) ale nasze dzieci.
Wy słowa “nasze dzieci” nie rozumiecie bo w waszych mózgach zakodowano że te
dzieci są wspólne czyli wasze i nasze bo tak was socjalizm nauczył.
Zapamiętajcie sobie raz na zawsze: te dzieci są nasze a nie wasze jak wam się
socjalistycznym zaślepieniu wydaje i to my mamy prawo decydować i nie zgadzamy
się na wasze żałosne i chore pomysły eksperymentu edukacyjnego kosztem naszym
i w szczególności naszych dzieci.
W latach 1939-1944 w tym mieście hitlerowski okupant eksterminował mieszkańców
naszego miasta (wielu z nas straciło bliskich nie wspominając o dachu nad
głową i dorobku całego życia) a w szczególności inteligencje, która była dla
niego szczególnym zagrożeniem. W sierpniu 1944 miarka się przebrała i choć
zapłaciliśmy za tą decyzje rzeką krwi i prawie całkowitym unicestwieniem
miasta to warto było bo pokazaliśmy innym oraz samym sobie że czasem lepiej
jest zginiąć z honorem niż utracić ostatecznie wolność.
Działania obecnych władz mają zasadniczo wiele cech wspólnych z działaniami
władz w Generalnej Guberni. Celem podstawowym jest zniszczyć inteligencje,
odebrać ludziom odrobinę pozostałej im wolności i wychować sobie niewolniczą i
wierną masę, która będzie tanćzyła jak jej się zagra a przy okazji utrzymywała
to towarzystwo wzajemnej adoracji płacąc podatki i kupując przymusowo
przygotowane dla niej dobra materialne (np. podręczniki szkolne opracowane do
nowej podstawy).
Obserwuj wątek
    • Gość: adam Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.09, 10:25
      podstawowy problem zerówki w szkole to brak opieki przynajmniej
      od 8 do 17
      zajęcia sa w jakiś dziwnych godzinach ,a potem bujaj się .Żadnego
      przemyślanego działania ,jak nie masz dziadków któray odbiora malucha
      to bul opiekunce.Burmistrz ma wszysko w d...
      • drzewko_szczescia Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł 17.02.09, 12:56
        Gość portalu: adam napisał(a):

        > podstawowy problem zerówki w szkole to brak opieki przynajmniej
        > od 8 do 17
        > zajęcia sa w jakiś dziwnych godzinach ,a potem bujaj się .Żadnego
        > przemyślanego działania ,jak nie masz dziadków któray odbiora malucha
        > to bul opiekunce.Burmistrz ma wszysko w d...

        Akurat to jest nieprawdą. Są świetlice dla zerówek czynne od 6 (!) do 17, czyli
        tak samo jak przedszkola.
        Moje dziecko chodzi do zerówki w szkole w Ursusie i moje zastrzeżenia dotyczą
        toalet- nie wielkości, tylko braku opieki nauczycielki na trasie- sala- kibel-
        sala oraz ciasnoty i duchoty na świetlicy, w której za to jest mnóstwo opiekunek.
        Też uważam, że rodzice histeryzują. Ja chodziłam do zerówki w szkole ponad 30
        lat temu, kible były typu wschodniego, czyli dziura w podłodze (!) i kręciły się
        draby z 8 klas, kilkukrotni spadochroniarze, którzy mieli np. taką zabawę, że co
        piątą przechodzącą osobę kopali w tyłek, dopóki woźna Zdzisia im nie dokopała.
        Nie powiem, strach był, ale żyję i nawet studia skończyłam ;P
        Najważniejsze, żeby dzieci nie widziały histerii rodziców, bo wtedy same w nią
        wpadają i nie chcą do tej nieszczęsnej szkoły chodzić. Bo zazwyczaj dla takich
        maluchów "szkoła" to jest nobilitacja i pożądana dorosłość i bardzo szkoda, że
        rodzice im to zepsuli.
        • Gość: kixx Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł IP: *.acn.waw.pl 17.02.09, 14:10
          30 lat temu w szkole dziury w podlodze jako toalety?
          no chyba,ze w jakiejs zabitej dechami dziurze
    • Gość: tatuś To gdzie ten wybór? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.09, 10:34
      Miał być wybór - czy decyduję się na przedszkole, czy szkołę... a tu, na
      Targówku, wszystkie przedszkola sa likwidowane dla 6 latków. Czy ktoś mnie tu
      robi w wała? Jak miasto rozumie słowo 'wybór' ???
    • Gość: mama 6-latka Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoły IP: 193.201.164.* 17.02.09, 10:38
      "Serdecznie dziękuję" panu w-ce burmistrzowi z Mokotowa
      odpowidzialnemu za sprawy oświaty za potraktowanie naszych dzieci
      jak przedmioty, które można dowolnie przestawiać z kąta w kąt a nas
      rodziców jako niegodnych i cytuję: "wkurzających go". Nie zapomnimy
      panu podziekować przy najbliższych wyborach. Może pan na nas liczyć.
    • Gość: gość Białołęka nie ma zerówek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 10:55
      Białołęka nie ma zerówek w przedszkolu już od zeszłego roku. i jakoś wszyscy
      przeżyli
      przeżyją więc i w innych dzielnicach
      podziękują rodzice 3-latków, których dzieci dzięki temu uzyskają miejsca w
      przedszkolu (w zeszłym roku na 3 tys dzieci w wieku przedszkolnym, przedszkola
      państwowe oferowały ok. 300 miejsc!!!)
      • Gość: gość Re: Białołęka nie ma zerówek w przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 11:03
        (w zeszłym roku na 3 tys dzieci w wieku przedszkolnym, przedszkola państwowe
        oferowały ok. 300 miejsc!!!)
        <- białołęka
    • Gość: gość Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoły IP: *.181.163.212.static.crowley.pl 17.02.09, 11:49
      Mam ponad 30 lat. Do zerówki chodziłam do szkoły podstawowej. Nie było
      specjalnych toalet, sal. Na tym samym piętrze uczyły się dzieci zarówno z klas
      1, jak i 8. Nic mi się nie stało - przeżyłam, skończyłam podstawówkę, liceum i
      UW. Byłam drobnym, małym dzieckiem, ale nikt mnie nie stratował, do umywalki
      sięgałam, itp. Mam wrażenie, że problem zerówek w szkole nie dotknie dzieci, ale
      rozhisteryzowanych rodziców. zerówka w szkole to nie koniec świata!!!
      • konto_ehehehe Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł 17.02.09, 11:54
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Mam ponad 30 lat. Do zerówki chodziłam do szkoły podstawowej.

        nie piernicz głupot
        • Gość: gość Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł IP: *.181.163.212.static.crowley.pl 17.02.09, 15:48
          Niby o co Ci chodzi - o mój wiek, czy o to, że chodziłam do zerówki w szkole
          podstawowej?
      • agamamaoli Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł 17.02.09, 11:55
        Oczywiście zerówka w szkole może być super o ile w tej szkole są
        podstawowe warunki. Z wczorajszego programu w TVN Warszawa
        dowiedziałam się, ze w szkole na Szadkowskiego może być nawet 12
        oddziałów zerówkowych - a teraz są 3. Co będzie w następnych
        latach?
      • Gość: sueellen Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 13:13
        Ja teże chodziłam do zerówki w szkole - bo tam była, to nie histeria
        rodziców - na mokotowie ma być zlikwiodowane ok. 40 zerówek w
        przedszkolach. Kto zagwarantuje że będą one gotowe na wrzesień w
        szkołach - nie ma możliwości nawet rekarutacji do nich bo ich nie
        ma! Przecież nie mogę szukać szkoły we wrześniu. De facto mój syn
        nie będzie miał gdzie składać papierów - w przedszkolach już nie
        będzie zerówek a w szkołach jeszcze! I tyle w tym temacie. Pozd.
        • drzewko_szczescia Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł 17.02.09, 13:57
          Gość portalu: sueellen napisał(a):

          Przecież nie mogę szukać szkoły we wrześniu.

          Ale jakie "szukać szkoły"? Przecież masz swoją szkołę rejonową. Co wy
          kombinujecie, ludzie?
          • Gość: sueellen Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 14:03
            Tak mam - jest w niej jedna zerówka - a Pani Dyrektor ma do niej
            pzyjać na chwilę obecną o 120 dzieci - według Ciebie to nie problem?
            Wiem o czym piszę, jeśli dla Ciebie nie jest problemem że zerówka
            będzie na 3 zmiany, a dodatkowa sala może się w szatni zmieści to
            gratulacje.
    • tezbudowlaniec Co będzie za rok? 17.02.09, 12:48
      Co dalej? Teraz utworzono miejsca dla 3-latków, dzięki przesunięciu
      6-latków do szkół, ale co będzie za rok. Liczba obecnych 2-latków,
      którzy za rok pójdą do przedszkoli wcale nie jest mniejsza. Czy
      nastąpi cudowne rozmnożenie ilości sal w przedszkolach? Ach nie ma
      się co martwić, zapomniałam o głównej dewizie MENu: hurrra, róbmy
      reformę, jakoś to będzie.
      • Gość: Micro Re: Co będzie za rok? IP: *.116.203.2.kutno203.tnp.pl 17.02.09, 14:00
        Jakby Ci to powiedzieć... Pięciolatkowie pójdą do zerówek, czyż nie? Do
        wyciągnięcia takiego wniosku nie trzeba ani wyższej logiki, ani matematyki.
        • tezbudowlaniec Re: Co będzie za rok? 17.02.09, 16:37
          Tak syneczku, tylko jak by ci to powiedzieć…
          Pięciolatkowie owszem pójdą do zerówek, ale zwolnią miejsce tylko
          dla jednej (słownie jednej) grupy 3-latków. A obecnie mają być od
          września tworzone dwie grupy 3-latków, w przedszkolach w których są
          likwidowane zerówki. A liczba obecnych 2-latków wcale nie jest
          mniejsza, więc zapotrzebowanie rok później będzie tak samo co
          najmniej na dwie (słownie dwie) grupy 3-latków. Czy to już jest
          wyższa logika czy matematyka?
    • Gość: Micro Re: Połowa sześciolatków w stolicy idzie do szkoł IP: *.116.203.2.kutno203.tnp.pl 17.02.09, 13:58
      Jeeeezu, co za majaczenia jakieś... Nie wiem, co przedmówca brał, ale to może
      być groźne dla zdrowia... Ja też mam małe dziecko, ale takie głupoty (w kwestii
      argumentacji) nie przyszłyby mi do głowy...
    • Gość: rodzic Gdzie wybór??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.09, 14:30
      Odchodzimy trochę od tematu. W telewizji zapierano się i przysięgano na matki
      boskie, że każdy rodzic BĘDZIE MIAŁ WYBÓR czy wyśle dziecko do przedszkola, czy
      do szkoły. Jeśli czytam, że na Targówku wszystkie przedszkola dla 6-latków
      zlikwidowali, to pytam - CO MAM DO WYBORU?
      • Gość: też rodzic Re: Gdzie wybór??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 14:56
        jeśli być logicznym na siłę, to wypada doczytać, że "sześciolatków
        nie dotyczy rejonizacja", czyli jest wybór, bo są przedszkola w
        innych dzielnicach. Wiem, że to logika okrutna i w praktyce trudna
        do zrealizowania, ale wybór jak miał być tak i jest.

        Mimo wszystko warto spojrzeć przez chwilę na rodziców trzylatków,
        którzy jak wiadomo wyboru mieć nie będą. Będą musieli posłać swoje
        dzieci do przedszkola za dwa lata oraz do szkoły za lat trzy. I
        pomimo, że czytałem już razy kilka słowa rodziców sześcioletnich
        dzieci, że ich trzylatki nie obchodzą w ogóle (chyba, że sami takie
        mają, ale wtedy na rękę im jest zerówka w przedszkolu, bo ich maluch
        będzie na pozycji uprzywilejowanej mając starsze rodzeństwo w
        przedszkolu), to i tak uważam że trzeba zwracać uwagę na kogoś po za
        sobą. Jeżeli rodzice sześciolatków zamiast o prawo wyboru (z kórego,
        nie oszukujmy się, nie zamierzają korzystać), zaczną walczyć o
        właściwe przygotowanie szkół na przyjęcie szciolatków, to z
        pewnością wesprze ich w tej walce więcej ludzi, choćby rodzice
        dzieci młodszych, które muszą sześciolatkami zostać. A tak... każdy
        swoje, każdy sobie, a reszta niech się buja.
        • agamamaoli Re: Gdzie wybór??? 17.02.09, 15:08
          > jeśli być logicznym na siłę, to wypada doczytać,
          że "sześciolatków
          > nie dotyczy rejonizacja", czyli jest wybór, bo są przedszkola w
          > innych dzielnicach. Wiem, że to logika okrutna i w praktyce
          trudna
          > do zrealizowania, ale wybór jak miał być tak i jest.
          >

          Nie tak nie jest. Nasza P. Dyrektor zapowiedziała że do szkolnej
          zerówki nie będzie przyjmować dzieci "obcych" jak sie wyraziła.

          • tezbudowlaniec Re: Gdzie wybór??? 17.02.09, 16:43
            To prawda. Nie wiem co pani Lipszyc miała na myśli mówiąc o braku
            rejonizacji dla sześciolatków, bo w szkole w której się dowiadywałam
            pani dyrektor powiedziała, że w pierwszej kolejności muszą przyjąć
            dzieci z rejonu. A potem ewntualnie...
        • Gość: Gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.gprs.plus.pl 18.02.09, 10:21
          Chciałabym to sprostować.

          Po pierwsze - nie niektórzy z nas mają dzieci 3-letnie, tylko
          większość z nas i nie tylko ci co je mają martwią się los 3-latków.
          Wszyscy to robimy, a próba skłócenia nas z rodzicami 3-latków to
          zgrabny trick marketingowy biura edukacji, które zapewne liczy, że
          rodzice 3-latków staną po ich stronie. Ale nie staną, bo doskonale
          zdają sobie sprawę, że ich dzieci też kiedyś będą sześciolatkami i
          trafią do pzrepełninych szkół.

          Po drugie - nikt z nas nigdy nie powiedział, że ma w nosie dzieci 3-
          letnie i ich rodziców, to są słowa biura edukacji, zresztą nie
          poparte faktami, które prasa nagłośniła, tak samo jak rozdmuchała
          temat toalet i oddzielnych wejść dla zerówek w szkołach (o których
          raz ktoś wspomniał a urosło do rozmiarów głownego argumentu w
          sprawie), bo wiadomo że tego nie będzie.

          Po trzecie - pisze pan, że zamiast walczyć o prawo wyboru powiniśmy
          walczyć o przygotowanie szkół - WŁAŚNIE O TO WALCZYMY! Niestety
          prasa często przekręca nasze słowa lub dopisuje coś czego nie było
          albo wyjmuje wypowiedzi z kontekstu, dlatego obraz jaki tworzy o nas
          daleki jest od rzeczywistości.

          Prawda jest taka, że w naszych szeregach są również rodzice 3,4,5 a
          nawet 7-latków nie mający jednocześnie dzieci sześcioletnich (lub u
          których zerówka w przedszkolu cudem ocalała i mogli by już dać sobie
          spokój), choć przyznam że jest ich za mało i trudno jest ich
          pozyskać, bo oni są w jeszcze gorszej sytuacji niż rodzice 6-latków:
          miejsce w przedszkolu jest im potrzebne a na walkę z warunkami w
          szkołach teoretycznie mają jeszcze czas - ale to niestety nieprawda.
          To o co walczymy to jest wspólna sprawa nas wszystkich, bo wszystkie
          te dzieci w swoim czasie znajdą się razem na przepełnionych
          świetlicach, stołówkach, boiskach i będą się uczyć na 2 lub 3 zmiany
          z powodu braku sal. Walczymy o to, żeby tak nie było! Zwłaszcza że
          do tych szkolnych zerówek zorganizowanych na szybko w stołówce albo
          szatni bez okien już w 2012 roku trafią już obowiązkowo dzieci 5-
          letnie, a wtedy nawet sprawa za wysokich kibelków może stać się dość
          ważna.

          Biuro Edukacji na początku roztaczające piękne nierealne wizje
          wspaniałych warunków, na ostatnich spotkaniach z rodzicami w końcu
          szczerze przyznało, że warunki w szkołach nie będą takie jak w
          przedszkolu, nie będą też w 100% spełniały standardu ogłoszonego
          przez BE, który zawiera tylko najważniejsze rzeczy jak kadra,
          posiłki, opieka po zajęciach itd. (no to z czego tu jeszcze można
          zrezygnować?). Przyznali również, że świetlice będą przepełnione i
          nie od razu są w stanie coś z tym zrobić - nie od razu, czyli nigdy.
          To samo mówili już dawno burmistrzowie niektórych dzielnic i
          dyrektorzy szkół. Ale BE nie chciało słuchać. Ba! Oni nawet nie mają
          jeszcze budżetu na to, nie mają kosztorysów, nie wspominając już o
          nauczycielach, których będą szukać naprędce, chyba przez wakacje
          albo wręcz od września, bo sami jeszcze nie wiedzą ilu ich muszą
          zatrudnić. Zapełnią przedszkola 3-latkami, a sześciolatki w tym
          czasie zostaną na lodzie, bo jeśli sale dla nich nie powstaną, to
          będą się uczyć na zmiany np. z klasą pierwszą i zaczynać zajęcia o
          14-15 a kończyć o 19-20... No bo mają obowiązek szkolny
          (przygotowania w zerówce), więc i tak do szkoły pójść muszą, dlatego
          na nich najłatwiej zaoszczędzić, skoro nie mają wyboru. BE rozłoży
          wtedy ręce i powie: przepraszamy, nie udało się urządzić więcej sal
          i tak wyszło - słowem: martwcie się sami. Powiedzmy szczerze - oni
          doskonale wiedzą, że to co są w stanie zrobić za pieniądze które
          mają to parę sal odmalować i umeblować i na tym koniec - dobrze to
          wiedzą i już nawet niespecjalnie starają się ukryć, że tak będzie,
          (szkoda że o tym prasa nie pisze). A pozostałe dzieci, dla których
          nie starczy tych ładnych nowych sal trafią do ławek szkolnych na
          dwie zmiany z pierwszymi klasami, tak jak było to już w zeszłym roku
          i w latach poprzednich i próbują zrobić teraz, bo rodzice z
          ubiegłych lat nie wpadli na pomysł, że trzeba się zorganizować i
          walczyć wspólnie, dlatego wydział oświaty udawał, że nikt nie
          protestuje i wogóle sprawy nie ma.

          Więc jeśli teraz nic nie wywalczymy to tak już zostanie i do takich
          warunków trafią obecne 5-latki, 4-latki i 3-latki, a pewnie i
          kolejne roczniki. To, co teraz uda się wywalczyć (i tylko to),
          dostaną po nas w spadku młodsze dzieci. I dlatego walczymy o każdą
          zerówkę (żeby została w przedszkolu, póki na jej miejsce nie
          powstanie nowa w szkole) - bo prawdą jest że BE ma tylko określoną
          ilość pieniędzy i określoną ilość sal do wykorzystania w szkołach
          (to się cudownie nie rozmnoży) - i naszym zdaniem te pieniądze i te
          sale które są należy dobrze wykorzystać, a nie szukać na siłę
          pomieszczeń, których nie ma i dzielić pieniądze (których jest
          śmieszna ilość) na dziesiątki nowych zerówek, jak możnaby za nie
          zrobić powiedzmy 20-30 dobrych, porządnych oddziałów w szkolach
          (zamiast blisko 200), a w olejnych ;atach robić sukcesywnie
          następne. Dodam jeszcze tylko, że wbrew temu co zapowiadało BE
          jeszcze jakiś czas temu - że już powstają 23 nowe przedszkola jest
          totalnym kłamstwem. Gdyby te przedszkola były już w budowie, to nie
          trzebaby przenosić niemal wszystkich sześciolatków do szkół (to, że
          prawie połowa zostaje w pzredszkolach nie zostało dobrze policzone,
          zresztą większość z nich to przedszkola specjalne). W planach BE
          które widzieliśmy jest kilkanaście przedszkoli, które jeszcze w
          większości nie zaczęły się budować i te mają powstać po 2012 roku (a
          nawet 2014). Tylko nowe przedskzola i szkoły (szkół wogóle nie ma w
          planach) są w stanie rozwiązać problem, który od lat mamy w
          Warszawie, przeniesienie 6-latków do szkół go nie rozwiąże, a
          jedynie pogorszy sprawę - taka jest prawda.


          Jeżeli ktokolwiek z Państwa ma dzieci 3-letnie i starsze i wie już,
          że nie walczymy tylko o 6-latki, proszę niech napisze do nas na
          adres: ratujmaluchywarszawa@gmail.com - walczmy wspólnie, im nas
          więcej tym lepiej :)


          PS (do też rodzic): rejonizacja będzie, bo każda ze szkół będzie się
          bronić przed nadmiarem dzieci. Poza tym kto będzie chciał wozić
          dziecko przez pół Warszawy, bo tak akurat jest miejsce? Prosze się
          postawić w sytuacji takich ludzi, a będzie ich niemało. Natomiast do
          przedszkoli, a raczej zerówek które zostają w przedszkolach nikt nie
          dopisze dzieci sześcioletnich, więc wyboru między pzredskzolem a
          szkołą nie ma - jedne dzieci zostaną w swoich zerówkach w
          pzredszkolach, inne będą się zabijać o miejsca w zerówce szkolnej
          jak najbliżej domu. To nie jest wybór, to będzie prawdziwy wyścig
          szczurów...
          • Gość: gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.09, 14:15
            śmieszą mnie te argumenty "wzrostowe". ciekawa jestem, ilu z państwa posiada w
            swoich domach toalety dostosowane do wzrostu swoich maluchów?
            ciekawa jestem też ile wśród 7-latków jest dzieci mniejszych niż mój 5,5 latek
            (120 cm wzrostu) i co z nimi? może należałoby im naukę w 1 klasie odroczyć z
            uwagi na nie dosięganie do sedesu????
            niestety, nie mam aż tyle czasu by przebrnąć przez całość powyższego elaboratu-
            wolę iść z dzieckiem na sanki
            • Gość: gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.gprs.plus.pl 18.02.09, 14:35
              Szkoda, że straciła Pani kilka minut ze spaceru pisząc coś co jest
              kompletnie nie na temat. Kilka minut na przeczytanie
              tego "elaboratu" i przynajmniej wiedziałaby pani o co chodzi. A tak -
              kompletna strata i pożytek żaden ani dla pani ani dla pozostałych
              uczestników forum....
              • Gość: gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.09, 15:18
                do argumentu "toaletowego" jeszcze dobrnęłam
                po czym uznałam, że dalej już brnąć nie ma sensu :)
                ile można o tych za dużych sedesach ???
                a propos- nie odpowiedziała pani- czy posiada w domu sedes na wysokości
                przystosowanej do wzrostu dziecka???? ja nie. a mimo to moje dzieci jakoś sobie
                radzą. podobnie jak radzą sobie, gdy idziemy do sklepu/kina/na basen itp. sądzę
                więc, że poradzą sobie również w szkole
                • Gość: gość 22 Re: Gdzie wybór??? IP: 212.244.179.* 18.02.09, 15:49
                  Ale jeśli PAni dziecko będzie chodziło do zerówki na godzine 16
                  codziennie, to jak Pani zagospodaruje mu czas do tej 16?
                  Wyśle od 7 rano na świetlicę czy zatrudni opiekunke za 2 tys na
                  całym etacie?
                  Ja sprzeciwiam sie przeniesieniu dzeci do szkół szczególnie z
                  powodu braku opieki na dzieckiem poza godzinami nauki. Dotychczas
                  zerówka w przedszkolu gwarantowała mi bezpieczne przebywanie dziecka
                  w sali 25 osobowej przez cały dzień. Teraz do dyspozycji w szkole
                  będzi świetlica, czyli moim rejonie w jednej sali ponad setka dzieci.
                  To mnie przeraża a nie toalety, bo faktycznie sama ten argument
                  uważam ze mniej istotny, choć kwestia zachowania higieny może tu
                  stanąć pod znakiem zapytania.
                • Gość: gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.gprs.plus.pl 18.02.09, 16:22
                  Zdecydowanie szkoda, że nie poszła pani na te sanki. Jakim cudem
                  dobrnęła pani do argumentu o toaletach a nie doczytała się pani w
                  mojej wypowiedzi tego, ze taki argument rozdmuchaly media i samo
                  biuro edukacji na podstawie zdania rzuconego przez raptem jednego z
                  rodzicow na jednym ze spotkan. nikt nie podtrzymal jego wypowiedzi,
                  a media nie zamiescily zadnych innych tylko te jedna i od tamtej
                  pory nieustannie pisze sie o toaletach. A tak nawiasem - mam w domu
                  dosc niskie toalety ze wzgledu wlasnie na dzieci, oczywiscie nie
                  jakies specjalne. z tym ze w domu dzieciom sie pomaga, a w szkole sa
                  zdane same na siebie i w dodatku toalety w szkole jakie sa kazdy
                  wie - moja kolzenka, mama 7-latki od poczatku roku szkolnego walczy
                  u niej ciagle z chorobami pecherza i innymi przypadlosciami
                  zwiazanymi wlasnie z higiena w tych toaletach. nawet wyposazenie
                  dzieci w nakladki nic nie pomaga, poniewaz sa one rzeczywiscie
                  wysokie i dziecko siadajac podkladke calkowicie zsuwa. Zas ten pan,
                  z ktorego wypowiedzi o toletach zrobiono prawdziwa sensacje mowil
                  konkretnie o pisuarach, ktore sa w jego rejonowej szkole zawieszone
                  na wysokosci 1m, podczas gdy jego synek ma obecnie 115cm. Szkoda ze
                  tego dokladnie nie napisali, wtedy wiadomo byloby o co chodzi. A
                  lista argumentow wymienianych na spotkaniu byla dluga, no ale pani i
                  tak by nie pzreczytala, bo zapewne za dluga...
                  • Gość: gość Re: Gdzie wybór??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 18:29
                    a kiedy dziecko pójdzie do szkoły, gdzie będzie miało 4 godziny lekcji dziennie
                    to co z nim państwo zrobicie w pozostałym czasie??
                    zapewniam, że to samo można zrobić zarówno z 6 jak i z 7-latkiem.

                    argument wysokich toalet jest kompletnie od czapy. zwyczajnie kompromituje, bo
                    trudno traktować poważnie kogoś, kto myśli w tak ograniczony sposób (i pisuar na
                    poziomie metra też nie przekonuje- ja w domu nie mam w ogóle, a chłopaki jakoś
                    to robią). a że po skorzystaniu z toalety należy myć ręce to już chyba nawet
                    2-latki wiedzą.
                    rozumiem, że clou stanowi problem pt. "co zrobić z dzieckiem, gdy nikt nie chce
                    się nim _za_darmo_ zajmować".

                    a to wszystko pod płaszczykiem "oszczędzić dzieciństwo".
                    doprawdy szlachetne.

                    zagubionym polecam- na mokotowie /os. marina/ jest przedszkole, gdzie można
                    oddać dziecko nawet na cały weekend. z tym, że nie za darmo niestety. za darmo
                    biorą chyba tylko do izby dziecka ;)
                    no niestety, dziećmi opiekować się trzeba i poświęcać czas
                    takie życie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka