Dodaj do ulubionych

Inwestor szantażuje ratusz płotem

IP: *.acn.waw.pl 16.05.09, 10:22
Czyli totalna amatorka dziannikarzy bo zrobili aferę z niczego.
[1] działka jest poza terenem Pól Mokotowskich
[2] budowa płotu jest w pełni legalna, bo upłynął termin 30 dni na
odmowę, która i tak była by łamaniem prawa.
Podpowiem inwestorowi, że bez pozwolenia może stawiać mijsca kultu.
Np. świątynię poświęconą piwu.
Obserwuj wątek
    • Gość: urbanista Inwestor szantażuje ratusz płotem IP: *.acn.waw.pl 16.05.09, 10:49
      Plan mijscowy uchwala się w 13 etapach.
      Przedmiotowa działka nie jest objęta projektem nowego planu.
      Tak więc za ominimum 2 lata może będzie tam działał skutecznie nowy
      plan. Nie wcześniej.
      A zaczynamy od wniosku UM o przystąpienie do projektowania planu
      miejscowego.
      W przeciwnym razie będzie miało miejsce naruszenie procedury i
      wojewoda będzie musiał unieważnieć ( za 2 lata) plan w całości.
      • Gość: Archie czyli Urbie projekt planu obejmuje ten teren IP: *.aster.pl 16.05.09, 11:23
        Taki z ciebie "urbanista" jak z koziej d..y trąba! i prawdopodobnie
        tacy właśnie "urbaniści" jak ty doradzają jej właścicielowi...
        Projekt planu oczywiście obejmuje te 4 hektary, a projektowane
        ustalenia dla terenu w ktorego granicach są połozone to m. in.:
        [C4ZP] Tereny zieleni urządzonej (...); minimalna poierzchnia
        biologicznie czynna - 95%; zakazuje się lokalizowania zabudowy i
        obiektów kubaturowych (...); dopuszcza się ogrodzenie terenów
        rekreacyjno - wypoczynkowych parku jednym wspólnym ogordzeniam; nie
        dopuszcza się tymczasowego zagospodarowania terenu zieleni
        urządzonej.
        A czyli U
    • and192 Inwestor szantażuje ratusz płotem 16.05.09, 10:51
      Ludzie kupowali place przed wojną i w 1948 r. wszystko stracili. Po
      1989 znowu nabrali absurdalnej pewności, że w Polsce jest jakaś
      własność prywatna. Współczuję im! Dzisiejsza Polska nie bardzo różni
      się od PRL.
      • Gość: Archie czyli Urbie są różnice ale nie dla jełopów IP: *.aster.pl 16.05.09, 11:28
        Niegdyś - przed peerlelem kupowano "place" budowlane, peerel je
        zabierał, a teraz RP je zwraca (nie zawsze, ale dośc często...). W
        RP cwaniaki kupują nie "place", ale fragmenty parków, przestrzeni
        publicznych (zwykle od reliktow peerelu takich jak np. Agencja
        Mienia Wojskowego), a potem usiłują narżnąć RP (czyli nas
        wszystkich !)na kasie, twierdząc że kupili place budowlane. Kto nie
        widzi różnicy ten jełop...
        A czyli U
        • and192 Re: są różnice ale nie dla jełopów 16.05.09, 12:07
          Szanowny Archie, tu nie ma znaczenia kto co chce! Tu liczą się fakty, a są one
          takie, że ratusz olał kupowanie tego terenu i nawet nie ustanowił planu
          miejscowego. Bo urzędnicy miejscy mają przekonanie, że mogą odwołać się do metod
          Bieruta, czyli wyzuć człowieka z jego własności! I nie ma znaczenia, czy jest to
          PO, SLD czy PIS. Przypomnij sobie jak Lech Kaczyński walczył o utrzymanie w mocy
          dekretu z 1948!
          • Gość: Archie czyli Urbie Re: są różnice ale nie dla jełopów IP: *.aster.pl 16.05.09, 19:32
            W tej sprawie znaczenie ma to, że ten teren został nabyty kiedy
            wiadomo było - tak sprzedającemu (a była nią instytucja państwowa) -
            jak kupującemu, że nie jest przeznaczony pod zabudowę. Zaniedbaniem
            władz miasta (poprzednich kadencji), było niewątpliwie to, że nie
            doprowadziły do komunalizacji tego terenu, albo nie odkupiły od
            Agencji Mienia Wojskowego po cenie odpowiadającego jego
            niebudowlanemu przeznaczeniu. Nie oznacza to jednak, że obecne
            władze miasta "wyzuwają człowieka z jego własności",
            ponieważ "właśność' nie oznacza bezwarunkowego prawa do zabudowy, a
            pomimo że jest chroniona konstytucyjnie, to w tej właśnie
            konstytucji jest powiedziane, że to prawo może być ograniczone
            ustawowo określonymi środkami, w szczególności w zakresie prawa do
            zabudowy. Cynizm takich spekulantow jak p. Cz. polega na tym, że
            kupują coś, co ma ograniczoną wartość, a potem próbują wymusić wykup
            za znacznie większe pieniądze pod hasłem "ograniczania jego prawa do
            zabudowy", ktorego de facto nigdy nie nabył...
            A przy okazji: zniesienie dekretu Bieruta nie zależy od prezydentów
            Warszawy, a od parlamentu.
            A cz. U
            • Gość: bitch_boży Re: są różnice ale nie dla jełopów IP: *.sferia.net 19.05.09, 17:06
              > W tej sprawie znaczenie ma to, że ten teren został nabyty kiedy
              > wiadomo było - tak sprzedającemu (a była nią instytucja państwowa) -
              > jak kupującemu, że nie jest przeznaczony pod zabudowę.

              A z czego to niby wynikało, skarbeńku?
    • Gość: Podatnik To taka gierka-Gronkowiec udaje,ze coś robi, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.09, 11:40
      urzędasy piszą pisma, a wlaściciel robi swoje...;-)
    • jhbsk Inwestor szantażuje ratusz płotem 16.05.09, 11:59
      Kupił tereny zielone, bredzi coś o slumsach i chce, żeby miasto odkupiło.
      Trzeba było nie kupować!!
      • Gość: Jola Re: Inwestor szantażuje ratusz płotem IP: *.chello.pl 16.05.09, 13:39
        Kupił tanio sorzedać chce drogo

        • Gość: Ania Won z bydłem pseudoinwestorskim IP: *.aster.pl 16.05.09, 14:21
          Myślę, że przynajmniej w takim miejscu jak Pole Mokotowskie kończą się już w
          Warszawie czasy pazernych hien developerskich i bydlaków pseudobiznesmenów. Pan
          Czeredys kupił ten teren w niejasnych okolicznościach od Agencji Mienia
          Wojskowego. AMW jest znana z opychania dziwnych gruntów dziwnym osobom w
          dziwnych okolicznościach i za dziwne ceny. Tak np. opchnięto w Starych Babicach
          teren po jednostce wojskowej w środku otuliny Puszczy Kampinoskiej, tuż obok
          dwóch rezerwatów. Kolega Pana Czeredysa, niejaki Pan Okręglicki kupił olbrzymi
          teren za... 800 tys. zł. I od razu postanowił stawiać apartamentowce. Na razie
          gmina mu nie pozwala, ale teren również ogrodził, trzyma ochroniarzy i ludzi nie
          wpuszcza. Jako, że Las Bemowski i okoliczna gmina Stare Babice to dla ratusza
          nieważne zadupie nikt się tym nie przejął. W przypadku Pól Mokotowskich jest
          szansa że płot jednak NIE POWSTANIE.

          Co do argumentów qrwy adwokackiej. Widziały gały co brały! Kupił fragment parku,
          który był parkiem i czego się spodziewał? Wyłącznie tego, że przekupna gnida z
          urzędu miasta wyda zgodę na zabudowę. Czeredys miał o tyle podstawy żeby tak
          sądzić, ze w latach 90tych miasto godziło się na chybione inwestycje na Polu,
          czego dowodem paskudne osiedle przy Rostafińskich z biurowcami wynajętymi dla
          centrali Millenium pośrodku. Takie numery przechodziły i były na porządku
          dziennym. Ale w tym miejscu to se ne vrati! Zbyt mało terenu zielonego pozostało
          żeby ktokolwiek kto chce wygrać kolejne wybory zgodził się na jego zabudowę.
          Jeżeli szybko uchwalą miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego Czeredys
          będzie mógł się poskrobać po jajach a nie budować. Do tego nikt nie odkupi od
          niego ziemi. I żadne setki tysięcy na adwokatów mu nie pomogą.
          • sanmartino kolejna wtopa UM 16.05.09, 14:36
            O czym tu mowic to kolejna wtopa urzedu miasta oraz skandaliczne
            poczynania Agencji Mienia Wojskowego.
            No koniec my wszyscy zaplacimy za te jazdy.
          • Gość: Ania Re: Won z bydłem pseudoinwestorskim IP: *.aster.pl 16.05.09, 15:03
            Wypraszam sobie posługiwanie się nickiem, którego używam, jeżeli
            potrafisz władać tylko takim słownictwem.
          • szwagier_gpw Re: Won z bydłem pseudoinwestorskim 17.05.09, 12:11
            Ania,

            Mam wrażenie, żeś baba z jajami. A z Twoją opinią zgadzam się w
            całości.

            pzdr,
    • Gość: warszawiak Inwestor szantażuje ratusz płotem IP: *.subscribers.sferia.net 18.05.09, 07:57
      Tytuł artykułu jest tendencyjny. Jeżeli ten "inwestor" jest właścicielem kawałka "parku" - to ma święte prawo go ogrodzić. Czyżby miasto chciało go zmusić do innego rozporządzenia swoją własnością niż on chce ? U nas tak jest ze wszystkim - najpierw urzędnicy olewają wszystko, pozwalają żeby były dziury w przepisach, planach zagospodarowania, niewyjasnone sprawy własności działek itd. itp. A potem nagle ktoś się orientuje, że jest problem - i zwalają wszystko na obywatela/włąściciela spornej działki - zabronić, zakazać. Tymczasem z punktu widzenia prawa inwestor ma rację. Gdyby na jego nieogrodzonej działce cokolwiek komuś by się stało, to on by musiał płacić odszkodowanie - więc grodzi - słusznie!
      Jeżeli ktoś kupił działkę, i z planów wynikało wtedy, że teoretycznie można tam budowć bloki czy biurowce, a miasto teraz pod wpływem impulsu i niejako na złość mu te plany zmieni, to on wygra w każdym sądzie - bo został wprowadzony w błąd i poniesie określone BARDZO DUŻE straty - udowodni że kupił w dobrzej wierze i udowodni że zmiana planów przekreśla sens posiadania tej działki - miasto albo będzie musiało zapłacić mu odszkodowanie albo teren odkupić po cenie rynkowej albo wręcz jedno i drugie (z czyich pieniędzy?).
      Przy okazji wraca pytanie, kiedy wreszcie urzędnicy zaczną ponosić osobiste konsekwencje swoich działań lub braku działania-skoro dochodzi do takich sytuacji.
      A parku szkoda, tyle że akurat ten teren był zupełnie niezagospodarowany (urzędnicy nic tam nie robili, bo miasto nie było i nie jest właścicielem) - służył jako sralnia dla psów i teren gdzie mogły sobie pobiegać, bo przecież w tym społeczeństwie nigdzi indziej psom nie wolno wchodzić, załatwiać się itp. Najlepiej, żeby były zamknięte w klatkach na balkonach - ale to już inny zupełnie temat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka