warzaw_bike_killerz
28.07.09, 12:03
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony brzydkie, z drugiej strony sa tysiace
szpetniejszych budynkow.
Faktem jest, ze stoi na gruncie miejskim.
Jak to jest, ze prywaciarz moze sobie stawiac co chce na nie swoim gruncie i
do tego jeszcze urzednicy wydaja na to zezwolenia?
1. Wklada kupe kasy
2. Nieruchomosc z racji swej nazwy trudno przeniesc.
Kto tu jest cwany, kto udaje gleboka inercje umyslowa?
Jesli grunt jest cudzy, to po co tyle pieniedzy sie wklada? Jesli dzierzawa
wygasla, to na co wlascicielka liczyla uruchamiajac kolejne nadbudowy? Jak to
jest z tym zasiedzeniem? To mozna sobie dostac dzierzawe na 99 lat, a potem
udawac, ze sie zasiedzialo?
Nie rozumiem tej ekwilibrystyki, ale cos mi sie wydaje, ze miasto hojnie
rozdaje wlasnosc podatnikow, bo ten grunt jest moj! Chocby w 0,000000001% ale
moj i twoj, nie jakiegos urzadasa - tzn jego tez, ale w proporcjonalnej wielkosci.
Przeciez taka dowolna decyzyjnosc jakiegos urzedasa szkodzi. Przede wszystkim
tej wlascicielce nieruchomosci, ale gdyby nie bylo pierwszej decyzji o
przyznaniu dzierawy tego gruntu na bude, to wlascicielka obecnej nieruchomosci
bylaby ochroniona przed zapedami urzedasow, ktorym nagle nie podoba sie wizja
artystyczna budynku.
To wszystko jest dla mnie tak pogmatwane, ze nie rozumiem kto jest
poszkodowany i kto jest winien. Widze, ze zlapal Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn
za leb trzyma. Czy kiedys moze byc tak po prostu ... normalnie? Bez buntowania
szarych owieczek, ze niby estetyke miejska ktos psuje. Estetyke w tym miejscu
zepsuli urzednicy - kiedy beda tykalni, aby ich osadzic i kazac placic za
swoje bledy?