Dodaj do ulubionych

Niepojęte...

19.07.12, 14:14
Juz o tym chyba pisalem, ale nie sadzilem, ze to wystepuje w az takiej skali... No i wczesniej dotyczylo to 2-jezdniowki...

Wczoraj strasznie zapiracilem i osmielilem sie cofac na drodze publicznej, o malym ruchu, ale jednak... Cud ze nikt nie trabil, ale...

Wiekszosc samochodow sie za mna zatrzymywalo i czekalo nie wiadomo na co, jeden nawet zaczal sie cofac wraz ze mna... JAkos motocyklista mogl od razu mnie ominac, lewy pas caly wolny, ale samochodziarzom wpadniecie na to zajmowalo dluzsza chwile, nie pomagal prawy migacz, dzieki czemu manewr, ktory moglem wykonac w kilka sek. zajal mi kilka minut

Lem, czy ktos tam, kiedys powiedzial, ze nie wiedziel ilu jest durniow, poki nie odkryl internetu... To on samochodem nie jezdzil ?? No i co sie dziwic, ze tacy maja problem z predkoscia powyzej 50 na 2-pasmowce...
Obserwuj wątek
    • 45rtg Re: Niepojęte... 19.07.12, 23:05
      bimota napisał:

      > Wczoraj strasznie zapiracilem i osmielilem sie cofac na drodze publicznej, o ma
      > lym ruchu, ale jednak... Cud ze nikt nie trabil, ale...
      >
      > Wiekszosc samochodow sie za mna zatrzymywalo i czekalo nie wiadomo na co, jeden
      > nawet zaczal sie cofac wraz ze mna... JAkos motocyklista mogl od razu mnie omi

      Normalna i prawidłowa reakcja na dziwnie zachowujący się pojazd. Skoro ktoś się cofa bez widocznego powodu to się go nie wyprzedza na pałę tylko obserwuje sytuację i robi wszystko ostrożnie. Jedyną głupotą było w tym zdarzeniu cofanie na, jak widać, ruchliwej jezdni. Zamiast tego trzeba było dojechać do byle jakiego skrzyżowania, zawrócić na bocznej drodze i wrócić w to miejsce, które przegapiłeś.
      • bimota Re: Niepojęte... 19.07.12, 23:40
        A jaki to jest "widoczny powod" cofania ? Albo "wyprzedzanie na pale" cofajacego ?

        1 auto na minute, to faktycznie baardzo ruchliwa...

        Jak mialem dojechac do skrzyrzowania na slepej ulicy ? :P

        K., dawno nie widzialem na raz tylu madrosci, nawet w twym wykonaniu... Teraz zauwazylem, ze ty baba... to wiele tlumaczy...
        • zgryzliwy1 Re: Niepojęte... 20.07.12, 05:51
          bimota napisał:

          > 1 auto na minute, to faktycznie baardzo ruchliwa...

          > Jak mialem dojechac do skrzyrzowania na slepej ulicy ?

          " Wiekszosc samochodow sie za mna zatrzymywalo i czekalo nie wiadomo na co, jeden nawet zaczal sie cofac wraz ze mna... JAkos motocyklista mogl od razu mnie ominac, lewy pas caly wolny, ale samochodziarzom wpadniecie na to zajmowalo dluzsza chwile, nie pomagal prawy migacz, dzieki czemu manewr, ktory moglem wykonac w kilka sek. zajal mi kilka minut

          bredzisz
          1 1 auto na minute a ta "wiekszosc samochodow" akurat tobie sie trafila na tak malo ruchliwej drodze ?
          2 zapodaj co to za slepa ulica, na ktorej sa 2 (conajmniej?) pasy
          • zgryzliwy1 Re: Niepojęte... 20.07.12, 05:56
            jak na malo ruchliwa, slepa ulice to cos duzo tych pojazdow sie za toba zebralo
            miales pecha, ze wszyscy ktorzy tam mieszkali akurat jechali do domu

            uuuhahahahaha
          • bimota Re: Niepojęte... 20.07.12, 11:52
            1. Niech ci ktos wytlumaczy, skoro myslec nie umiesz...
            2. Prawie kazda. To akurat byla Fabryczna.
            • staszek585 Re: Niepojęte... 20.07.12, 19:20
              Z pobieżnej analizy tego co napisał Bimota wygląda, że cofał co najmniej przez kilkanaście minut.
              W dodatku zupełnie nie przejmując się, że to on, cofający ma ustępować pierwszeństwa. Zdziwiony tylko, dlaczego inni się mu nie usuwają, skoro on jedzie.
              Ciekawe zasady, ale to Bimota przecież.
              PS:
              Przy prędkości około 5 km/h daje to co najmniej około kilometra cofania.
              • bimota Re: Niepojęte... 20.07.12, 20:26
                Jak do tego doszedles, geniuszu ? I jeszcze wytlumacz w jaki sposob ustepuje sie cofajac...
                • tbernard Re: Niepojęte... 21.07.12, 21:13
                  Zatrzymujesz się. A ponieważ mogłeś jechać dalej na wprost, więc zatrzymanie nie wynikało z warunków, więc ponowne ruszenie, to włączanie się do ruchu.
                  Ponadto cofanie jest dozwolone tylko jeśli się upewnisz, że nikomu nie utrudnisz ruchu. Skoro utrudniłeś, to zrobiłeś to nieprzepisowo. Nie wiem o co masz pretensje.
                  • agios_pneumatos Re: Niepojęte... 22.07.12, 14:06
                    O to, że inni nie ustąpili kiedy to JA jadę.

                    Często tak mam kiedy jest szpaler aut zaparkowanych po jednej stronie (są miejsca żeby się schować), albo mostek z ustąpieniem pierwszeństwa dla najeżdżających i ktoś próbuje się wyminąć. Oczywiście im droższy samochód tym kierownik ma bardziej głęboko w poważaniu panujące przy takim manewrze zasady i ograniczenia.

                    To też zapewne po głębokiej analizie celowości oznakowania. :]
                  • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 17:43
                    A co ty tu nagle z jakims wlaczaniem... ??

                    Napisalem wyraznie o co chodzi, jak nie zrozumiales, to coz...
                    • tbernard Re: Niepojęte... 22.07.12, 20:40
                      > A co ty tu nagle z jakims wlaczaniem... ??

                      Jak nie wiesz co to jest włączanie do ruchu, to po prostu przeczytaj definicję tego pojęcia.
            • 45rtg Re: Niepojęte... 20.07.12, 20:34
              bimota napisał:

              > 1. Niech ci ktos wytlumaczy, skoro myslec nie umiesz...
              > 2. Prawie kazda. To akurat byla Fabryczna.

              I na Fabrycznej nie umiałeś zawrócić? Skoro tam są co kilkadziesiąt metrów różniste wjazdy i boczne dróżki? Facet, toż to żenada roku chyba.
              • bimota Re: Niepojęte... 20.07.12, 20:44
                Znow sie klania myslenie... Jak bym jezdzil jak ty, to pewnie bym nie umial...
        • 45rtg Re: Niepojęte... 20.07.12, 20:42
          bimota napisał:

          > A jaki to jest "widoczny powod" cofania ? Albo "wyprzedzanie na pale" cofajaceg
          > o ?

          Widoczny powód to taki który się dobrze widzi. Jeżeli samochód cofa na normalnej drodze, a przed nim nie widać żadnej przeszkody to powód jego cofania jest niewidoczny. Może to tylko głupota kierowcy, a może kotłujący się na jezdni pijak, albo wycieczka jeży. W tej sytuacji tylko nieudolny kierowca pojedzie tak, jakby tego powodu na pewno nie było. Kierowca rozważny ominie cofający się samochód z minimalną prędkością obserwując uważnie drogę przed tym cofającym - bo może coś tam jest zasłonięte.

          > 1 auto na minute, to faktycznie baardzo ruchliwa...

          Podobno cofanie miało ci zająć tylko kilkanaście sekund. Czyli góra przejazd jednego samochodu jakby akurat wypadł ten jeden na minutę. Nawet gdybyś musiał przez niego opóźnić manewr - cofałbyś może pół minuty. A tu nagle w tym czasie pojawiło się, jak piszesz, przynajmniej kilka samochodów i jeszcze motocyklista. W którym zatem momencie kłamałeś?

          > Jak mialem dojechac do skrzyrzowania na slepej ulicy ? :P

          Jak to była ślepa to po prostu trzeba było zawrócić tam gdzie byłeś, niedojdo.

          • bimota Re: Niepojęte... 20.07.12, 20:59
            By ominac pijaka wystarczy cofnac o 1.5m., to samo z jezzami, choc wtedy raczej sie czeka, nie cofa i naprawde trzeba miec niezla fantazje by takie powody sobnie wymyslic... Nawet w takiej sytuacji wolne omijanie w niczym nie szkodzi. A ja wlasnie pisze, ze oni nie omijali tylko czekali nie wiadomo na co... Znow "nie doczytales"...


            > W którym zatem momencie kłamałeś?

            W zadnym, mysl dalej... Moze troche podkoloryzowalem, stoperem nie mierzylem... Ty tu fantazjujesz o wiele bardziej.

            > Jak to była ślepa to po prostu trzeba było zawrócić tam gdzie byłeś, niedojdo.

            Gdybym wiedzial, ze wiecej takich mistrzow jak ty, to moze... Ale nie zaszkodzi jak sie kilku zmusi do myslenia...
            • 45rtg Re: Niepojęte... 21.07.12, 14:32
              bimota napisał:

              > nie wymyslic... Nawet w takiej sytuacji wolne omijanie w niczym nie szkodzi. A
              > ja wlasnie pisze, ze oni nie omijali tylko czekali nie wiadomo na co... Znow "n
              > ie doczytales"...

              Właśnie o to chodzi że nie wiadomo na co - bo oni nie wiedzieli co wyprawia palant cofający bez sensu. A jak nagle skręci w lewo właśnie w momencie omijania? HGW czy taki w ogóle patrzy co robi, więc lepiej z nim szczególnie ostrożnie.

              > > W którym zatem momencie kłamałeś?
              >
              > W zadnym, mysl dalej... Moze troche podkoloryzowalem, stoperem nie mierzylem...
              > Ty tu fantazjujesz o wiele bardziej.

              Cóż, jeżeli logiczna analiza twoich wypowiedzi to dla ciebie fantazjowanie, to musisz mieć straszne problemy z formułowaniem swoich (z braku lepszego słowa) myśli.

              > > Jak to była ślepa to po prostu trzeba było zawrócić tam gdzie byłeś, nied
              > ojdo.
              >
              > Gdybym wiedzial, ze wiecej takich mistrzow jak ty, to moze... Ale nie zaszkodzi
              > jak sie kilku zmusi do myslenia...

              Zmuszanie kogoś na drodze to podstawowy błąd nieudacznych kierowców nie rozumiejących jak mało umieją. Dobry kierowca to taki który nikogo do niczego nie zmusza. A tym że zmusiłeś kogoś do myślenia to się tak nie chwal, bo to żadna zasługa że musieli własnym dodatkowym myśleniem nadrabiać twoją bezmyślność.
              • staszek585 Re: Niepojęte... 21.07.12, 16:43
                Bimoto, 45rtg chyba wyjaśnił dość dokładnie. Inna sprawa co z tego zrozumiałeś, ale to Twój problem. Faktycznie bardzo poważny problem, ale tylko Twój, mimo, że tego nie pojmujesz.
                Chcesz analizy ? Proszę:
                1.Natężenie ruchu określiłeś na jedno auto na minutę,
                2.Czas cofania określiłeś na kilka minut. "Kilka" może oznaczać maksymalnie 10, później zaczyna się "kilkanaście".
                3.Większość aut za Tobą się zatrzymała. Czyli musiałeś stać co najmniej kilka minut, aby tych kilka aut się zebrało. Wydłużyło to czas całej operacji.
                4.Jeden nawet zaczął cofać, czyli uciekać przed Tobą. Niewątpliwie zatem, co najmniej jemu nie ustąpiłeś pierwszeństwa. Co oznacza ustąpienie pierwszeństwa możesz sprawdzić czy w PoRD czy w ulubionej przez Ciebie Konwencji Wiedeńskiej.
                5.Skoro spowodowałeś zatrzymanie się wielu samochodów, niewątpliwie utrudniłeś im ruch, co też jest zabronione.
                6.Odległość jaką przejechałeś łatwo policzyć. Uczyli na fizyce.
                Tak, że ogólnie - niepojęte. Ale tylko dla Ciebie "miszczu kierofnicy".
                • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 17:57
                  Odpowiadasz na post tego geniusza, a zwracasz sie do mnie ??

                  4. Zamiast zwyczajnie ominac... Ja go nie zmusilem ani do zatrzymania, ani do cofania, a on zatrzymujac sie stal sie wlaczajacym do ruchu... :P A czy ktos tu aby w innym watku nie glosil, ze nie da sie jezdzic zawsze zgodnie z przepisami ?? Poza tym znow fantazjujesz, bo nie nie pisalem, ze cofalem caly czas, a zakazu zatrzymywania tam chyba nie bylo...

                  5...

                  6. Bez komentarza... ;)

                  Brakuje jeszcze kilku punktow o pogodzie i zarybianiu Amazonki... W zyciu nie widalem tak scislej analizy... :)
                  • tbernard Re: Niepojęte... 22.07.12, 20:49
                    Skoro jechałeś pod prąd (wprawdzie do tyłu), to jak najbardziej ich zatrzymanie było zasadne i ich ponowne ruszenie do tyłu było ucieczką, nie żadnym włączeniem do ruchu.
                    Dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że cofanie to wyjątkowy manewr i można go robić tylko pod warunkiem nie utrudniania innym ruchu. Jak już się ktoś z tyłu pojawił, to musisz zaniechać i albo stanąć albo zacząć jechać do przodu (po upewnieniu się, że nikt nie zaczął omijania lub wyprzedzania, bo jesteś włączającym się do ruchu).
                    • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 23:53
                      1. mOTOCYKLISTA JAKOS PRZEJECHAL BEZ ZATRZYMYWANIA...
                      2. To nie ejst zadne wlaczenie, a i tak nie ma to znaczenia...
                      3. Ty myslisz, ze ja caly czas sie cofalem nie zwazajac na to, ze jakis ciolek podjechal mi bezmyslnie pod d. i stoi zagubiony ??
                      • tbernard Re: Niepojęte... 23.07.12, 10:08
                        > 1. mOTOCYKLISTA JAKOS PRZEJECHAL BEZ ZATRZYMYWANIA...

                        Niektórzy robią manewry na wariata, bez zastanawiania. Czasem się uda, a czasem BĘC. Ponadto motocyklista może sobie pozwolić na ominięcie/wyprzedzenie z większym odstępem.

                        > 2. To nie ejst zadne wlaczenie, a i tak nie ma to znaczenia...

                        Zależy jaki moment rozpatruje się. Jeśli mowa o ruszeniu (w omawianym przypadku pod prąd do tyłu) po zatrzymaniu, to jest to włączanie się do ruchu o ile zatrzymanie nie wynikało z warunków lub przepisów i dało się kontynuować jazdę do przodu.

                        > 3. Ty myslisz, ze ja caly czas sie cofalem nie zwazajac na to, ze jakis ciolek
                        > podjechal mi bezmyslnie pod d. i stoi zagubiony ??

                        Zapewne zatrzymałeś się nie chcąc doprowadzić do kolizji. Ale tak czy inaczej prawdopodobnie wywołałeś u tego "ciołka" myśli w rodzaju: "Co ten ciołek kombinuje?" A może on też chciał się tu akurat zatrzymać bo miał kaprys podobny lub inny powód? Przecież sam pisałeś, że zakazu zatrzymywania nie było. Masz do niego pretensję, że się zatrzymał i uniemożliwił dalszą jazdę pod prąd?
                        • bimota Re: Niepojęte... 23.07.12, 11:49
                          1. To ja bym takie "BEC" mial co chwile, a jakos od wielu lat nie mam... Dla ciebie to "na wariata", ale dla normalnie myslacych jest to normalny manewer.
                          2. Cytowac sobie mozna w nieskonczonosc... Kwestia sporna jest czy wynikalo... Ale i tak nie ma to znaczenia w tej sytuacji...
                          3. W koncu ominal i pojechal dalej (pirat jeden, nieodpowiedzilany :P), wiec watpie by mial powod...
                          • tbernard Re: Niepojęte... 23.07.12, 12:24
                            > 3. W koncu ominal i pojechal dalej (pirat jeden, nieodpowiedzilany :P), wiec watpie by mial powod...

                            Ale nie Tobie z całym szacunkiem oceniać jego powód zatrzymania. Mógł się zatrzymać, bo miał taką ochotę, bo nie było zakazu zatrzymania. A jak mu ochota na zatrzymanie przeszła, to ominął i pojechał dalej. Możesz jakoś wyjaśnić, dlaczego Ty masz większe prawo do jazdy tyłem pod prąd, niż ktoś do zatrzymania się w miejscu, gdzie nie ma takiego zakazu?
                            • bimota Re: Niepojęte... 23.07.12, 12:36
                              A jakie to ma znaczenie ?

                              On mial powod do zatrzymania i nawet do cofania, tych kilku po nim tez pewnie miala jakas sprawe, jak i setki im podobnych, w podobnych sytuacjach, ktore widuje... Tu akurat ruch byl maly, ale nie zawsze jest tyle szczescia i dzieki ich "sprawom" mamy zatory...
                              • tbernard Re: Niepojęte... 23.07.12, 13:31
                                Najczęściej ziarnem powodującym owe zatory jest jakieś wyjątkowo dziwaczne zachowanie lub zdarzenie. Na przykład ktoś jadący pod prąd.
                                • bimota Re: Niepojęte... 23.07.12, 17:17
                                  Albo np. chcacy zaparkowac po prawej stronie...
                                  • tbernard Re: Niepojęte... 24.07.12, 09:38
                                    bimota napisał:

                                    > Albo np. chcacy zaparkowac po prawej stronie...

                                    Chcący zaparkować po prawej stronie metodą równoległą do tyłu musi się liczyć, że ten z tyłu mu to miejsce może zająć wjeżdżając przodem. Ponadto może on też chciał wykonać taki sam manewr, czyli podjechać nieco dalej aby zaparkować tyłem równolegle, lecz mu to uniemożliwiałeś i choć to wbrew kulturze mówiącej kto pierwszy ten lepszy, to on miał pierwszeństwo, bo on chciał jeszcze kawałek jechać prosto i jedyne co mogłeś to zaniechać i odjechać, szukając nowego miejsca. Ale trzeba tu już jawnie określić, czy mowa o kulturze, czy o zachowaniach przepisowych.
                                    • nazimno To dziwne. 24.07.12, 10:06
                                      Parkujacy rownolegle tylem ma zwyczajowe pierwszenstwo do znalezionego miejsca.
                                      Tutaj w (D) jeszcze sie nie spotkalem z konfliktem w tej sytuacji.
                                      • tbernard Re: To dziwne. 24.07.12, 11:43
                                        Ale w momencie kolizji zachowania zwyczajowe nijak się mają do określenia kto komu miał ustąpić. We Wrocławiu jest następujące miejsce, gdzie lokalny obyczaj ustalił zasadę, że ci na prawym pasie nieoznaczonym bliżej krawężnika, tylko w prawo skręcają (jeszcze nie widziałem aby ktoś tam prosto jechał) a ci na lewym jadą w lewo lub prosto, chociaż z oznakowania taka organizacja nie wynika. Sęk w tym, że jakby się trafił oryginał super poprawny aby jechać prosto trzymając się jak kodeks przykazał możliwie blisko prawej krawędzi, to miałby pierwszeństwo w stosunku do tego jadącego też prosto z lewej strony i w razie kolizji policji nic nie powinien obchodzić zwyczaj tam panujący. Ponadto zwyczajowo wśród tych skręcających w prawo tylko co któryś migaczem zamiar sygnalizuje, no bo wszyscy tubylcy wiedzą jak tam się jeździ.
                                        • nazimno Sprawdzilem. 24.07.12, 12:38
                                          Jeszcze jedna roznica pomiedzy PoRD (PL) i StVO (D).

                                          W StVO §12:

                                          www.gesetze-im-internet.de/stvo/__12.html
                                          ustep:

                                          (5)

                                          mowi:

                                          Do luki do zaparkowania ma prawo ten, ktory ja jako pierwszy obral, i prawo to
                                          zachowuje nawet, jesli te luke minal, aby cofajac w nia wjechac.
                                        • bimota Re: To dziwne. 24.07.12, 23:56
                                          Pierwszenstwo na znaku "ustap" ?
                                          • tbernard Re: To dziwne. 25.07.12, 09:51
                                            Na jakim znaku ustąp?
                                            • bimota Re: To dziwne. 25.07.12, 12:40
                                              Tym na zdjeciach.
                                              • tbernard Re: To dziwne. 25.07.12, 15:26
                                                No to jeszcze nie znałem interpretacji, że znak "ustąp pierwszeństwa" dotyczy bardziej tego który bliżej niego przejedzie, przy wjeździe na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej, a tego z pasa lewego tejże samej drogi podporządkowanej dotyczy on mniej.
                                                • bimota Re: To dziwne. 25.07.12, 21:05
                                                  To pisz jasniej... A ja wcale bym nie byl taki pewny jak by to potraktowala policja...
                                    • bimota Re: Niepojęte... 24.07.12, 11:24
                                      Nie chcial, bo pojechal dalej i nie musialem ustepowac, moglismy stac do smierci...

                                      Oczywiscie nie mowilem o przepisach tylko mysleniu...
                                      • tbernard Re: Niepojęte... 24.07.12, 11:59
                                        > Nie chcial, bo pojechal dalej i nie musialem ustepowac, moglismy stac do smierci...

                                        Skąd ta pewność, co on chciał? Może zrozumiał pat i nie chciał do śmierci stać.

                                        > Oczywiscie nie mowilem o przepisach tylko mysleniu...

                                        No więc oboje stanęliście i zaczęliście myśleć i jemu pierwszemu zaświtało, że może to śmiercią się skończyć. Wtedy ustąpił i ominąwszy pojechał dalej.
                                        • bimota Re: Niepojęte... 24.07.12, 13:12
                                          Pewnosc wynika z logicznego myslenia, nie bede po raz kolejny tlumaczyl tych "zawilosci", a gdyby koles pomyslal wczesniej, to wcale bysmy nie stali...
                                          • tbernard Re: Niepojęte... 24.07.12, 15:09
                                            Spójrzmy więc tu.

                                            A sam ile dób stałbyś, gdyby koleś do upadłego postanowił też stać? W tym przypadku mógłbyś przynajmniej jechać normalnie swoim pasem do przodu i z głodu nie paść. Za to na autostradzie, tak pochwalasz spryt tych wracających pod prąd, no bo przecież mogli zagłodzić się na śmierć.
                                            Tak więc jak widać ten z tyłu aż tak długo nie myślał, bo co to jest minuta lub dwie przy dwóch dobach?
                                            • bimota Re: Niepojęte... 24.07.12, 17:06
                                              Ja bym pewnie tez pojechal pod prad... :P
                  • staszek585 Re: Niepojęte... 22.07.12, 22:12
                    Bimoto, ludzie po to wymyślili język, aby się wzajemnie komunikować. Do tego konieczne jest ustalenie znaczeń poszczególnych słów. To trudne, ale możliwe.
                    Np.w PoRD czy w Konwencji Wiedeńskiej podają na początku co poszczególne określenia znaczą.
                    Warto poczytać i zrozumieć. W razie problemów z rozumieniem spytać mądrzejszego. To nie ujma, a zrozumienie będzie łatwiejsze :-)
                    PS:
                    Określono tam też co to jest włączanie się do ruchu.
                    Natomiast widząc kogoś cofającego z włączonym prawym kierunkowskazem przyjmuję, że zamierza on zrobić to co sygnalizuje, czyli skręcić w prawo. Wtedy przód jego samochodu wyjedzie w lewo. Wolę zaczekać, niech on skręci, jeżeli będę go omijał może przodem uderzyć w moje auto.
                    • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 23:55
                      czyli skręcić w prawo. Wtedy przód je
                      > go samochodu wyjedzie w lewo.

                      No gratuluje... Macie niesamowita fantazje...
              • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 17:47
                A tym że zmusiłeś kogoś do myślenia to się tak nie chwal, bo to żadna zasłu
                > ga że musieli własnym dodatkowym myśleniem nadrabiać twoją bezmyślność.

                ciebie nie da sie do tego zmusic, wiec dyskusja nie ma sensu...
    • hannl Re: Niepojęte... 22.07.12, 11:11
      Dla mnie niepojety byl obraz jaki jakies 2 lata temu przezylem na A4 kolo Legnicy:
      Chmara samochodow jadacych nagle z przeciwka. Okazalo sie, ze kawalek dalej doszlo do wypadku i autostrada byla zablokowana. Najlepsi kierowcy Europy po prostu zawracali i najzwyczajniej jechali z powrotem do nastepnego zjazdu.
      • agios_pneumatos Re: Niepojęte... 22.07.12, 14:08
        hannl napisał:

        >Najlepsi kierowcy Europy

        Błąd ortograficzny. To się wielką literą powinno pisać jako nazwa własna. :]

        • hannl Re: Niepojęte... 22.07.12, 14:11
          agios_pneumatos napisał:

          > >Najlepsi kierowcy Europy
          >
          > Błąd ortograficzny. To się wielką literą powinno pisać jako nazwa własna. :]

          Sorry, obiecuje poprawe.
      • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 17:38
        Ha ha... a ty tam koczowales 2 doby... :)
        • tbernard Re: Niepojęte... 22.07.12, 20:53
          > Ha ha... a ty tam koczowales 2 doby... :)

          E tam dwie. Jak szaleć to na całego i przynajmniej pięć dup.
        • hannl Re: Niepojęte... 22.07.12, 23:04
          bimota napisał:

          > Ha ha... a ty tam koczowales 2 doby... :)

          no, ha ha, co najmniej. Ale mnie wyrolowali, co? Takie cwaniaki.
          • bimota Re: Niepojęte... 22.07.12, 23:56
            Sam sie wyrolowales. Oni najzwyczajniej w swiecie pojechali do domu..
            • hannl Re: Niepojęte... 23.07.12, 20:37
              bimota napisał:

              > Sam sie wyrolowales. Oni najzwyczajniej w swiecie pojechali do domu..

              No rzeczywiscie, skoro "oni najzwyczajniej w swiecie pojechali do domu.." a ja "koczowalem tam przez dwie doby".

              Jakis ty inteligetny.
      • rapid130 Re: Niepojęte... 22.07.12, 19:21
        hannl,
        ty nie jesteś prawdziwa polska menszczyzna.

        Prawdziwa polska menszczyzna jeździ wspak po autostradzie, umie jeździć po nocy o jednej (prawej) żarówce z przodu, załącza przeciwmgielne żeby się nimi pochwalić, przednią szybę myje na Wielkanoc i Boże Narodzenie (na wyjazd do kościoła), nigdy nie zdradza wrogom swoich zamiarów (kierunkowskazem), sprawdza ciśnienie fachowym kopem w kiszkę jak ta się wygnie, a w gołoledzi prowadzi auto w gumofilcach!

        Wszyscy inni to zniewieściałe palanty.

        (Mega ;))))))))))))))))
        • hannl NKE 22.07.12, 23:03
          rapid130 napisał:

          > hannl,
          > ty nie jesteś prawdziwa polska menszczyzna.
          >
          (...)
          > Wszyscy inni to zniewieściałe palanty.
          >
          > (Mega ;))))))))))))))))

          Tak to niestety jest. To nie tych kilka prostych regulek a misja jakom polski menszczyzna ma do spelnienia na drogach aby udowodnic rze jes NKE czyli Najlepszym Kierowcom Europy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka