IP: 81.210.22.* 17.10.05, 12:52
Hej,
mialam stluczke, facet zagapil sie i wjechal mi w kufer. Zderzak nadaje sie
do wymiany, mam tez mala ryske na masce bo niestety facio przesunal mnie i
puknelam w samochod przede mna. Dzisiaj odbieram wycene szkody. Jak myslicie
zalatwic to bezgotowkowo wskazujac zaklad, ktory rozliczy sie z
ubezpieczycielem czy poszukac zakladu na wlasna reke. Czy w przypadku wyboru
zakladu przez mnie musze czekac az sprawca podpisze i odesle wszystkie
dokumenty i wtedy dopiero odbieram kaske czy tez moge od razu szukac sobie
zakladu, a PZU zalatwi to ze sprawca. W przypadku obrotu bezgotowkowego to
chyba od razu zawoze wycene do zakladu i oni juz sami rozlicza sie z firma
ubezpieczajaca. Co radzicie? Pewnie jezeli poczekalabym na pieniadze to
moglabym cos zaoszczedzic, ale nie wiem czy chce mi sie w to bawic. Dodam, ze
mam stosunkowo nowa Toyote (dwa lata). Co radzicie, pytam jeszcze raz?
Pozdrawiam,
Pati
Obserwuj wątek
    • wiemicho1 Re: stluczka 17.10.05, 13:17
      Twój samochód jest nowy, więc zdecydowanie odradzam rozliczenie ryczałtowe (wg. kosztorysu). Oszczędności będą wyłącznie wtedy, jeżeli zdecydujesz się naprawiać częściami ze szrotu i w tanim warsztacie. Twoim zadaniem obecnie jest:
      znalezienie warsztatu posiadającego umowę z ubezpieczycielem (nie musisz godzić się na propozycję ubezpieczyciela),
      przekazanie pojazdu,
      zgłoszenie tego faktu do ubezpieczalni,
      napisanie dla właściciela warsztatu cesji odszkodowania,
      przypilnowanie aby naprawa była wykonana właściwie,
      Korzyści z takiego rozliczenia to: z pewnością znajdziesz warsztat solidny, części użyte do remontu będą oryginalne (warsztat nie ma interesu w obniżaniu kosztów), w przypadku ujawnienia kolejnych uszkodzeń nie użerasz się z likwidatorem szkody, zrobi to za Ciebie warsztat a więc oszczędzasz swój cenny czas. Polecam.
      • Gość: patrycja27 Re: stluczka IP: 81.210.22.* 17.10.05, 14:25
        wiemicho1,
        bardzo dziekuje za Twoja opinie.

        Pozdrawiam,
        P.
        • Gość: wiemicho2 ależ proszę bardzo. Kochanie...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 14:40
        • entry nie dziękuj za wczasu 18.10.05, 11:00
          bo Kolega się myli:

          1) "Twój samochód jest nowy, więc zdecydowanie odradzam rozliczenie ryczałtowe
          (wg. kosztorysu). Oszczędności będą wyłącznie wtedy, jeżeli zdecydujesz się
          naprawiać częściami ze szrotu i w tanim warsztacie. "

          właśnie dlatego że nowy, to oszczędności będą duże, w przypadku japońca
          spokojnie 50% odszkodowania zostanie w kieszeni. Części ze szrotu, czyli...
          dwuletnie oryginały nie zniszczone, przecież nikt nie kupuje połamanych gratów
          tylko w dobrym stanie, a więc nie różniące się od tych obecnych przed szkodą

          2) "Twoim zadaniem obecnie jest:znalezienie warsztatu posiadającego umowę z
          ubezpieczycielem "

          co za bzdura, Twój samochód Ty decydujesz. Żadna ubezpieczalnia nie może Ci
          nakazać naprawiać w konkretnym warsztacie. Jak chcesz mieć super glanc to jedź
          do ASO a oni zajmą się resztą

          3) "z pewnością znajdziesz warsztat solidny, części użyte do remontu będą
          oryginalne (warsztat nie ma interesu w obniżaniu kosztów)"

          nie obraź się, ale "zielony jesteś". Podstawa w biznesie to zysk, zatem
          warsztat ma zawsze interes jak obetnie koszta a sprzeda drożej. Nawet w ASO tak
          robią, biorą "własne używki" i ładują jako nowe, bo ich najtrudniej sprawdzić.
          Znam przypadki, gdize naprawiali pomimo kwalifikacji wymiany, to jeszcze
          większy zysk, choć skurw..o

          4) "przypadku ujawnienia kolejnych uszkodzeń nie użerasz się z likwidatorem
          szkody, zrobi to za Ciebie warsztat a więc oszczędzasz swój cenny czas. "

          to akurat racja, z tym, że i tak przedłuża czas naprawy, a więc zysk czasu
          pozorny.

          5) niezależnie od sposobu rozliczenia i tak sprawca musi potwierdzić i do tego
          czasu PZU nie wypłaci ani złótówki, a jak odmówią to z własnej kiesy płacisz za
          naprawę w ASO

          6) Wniosek: chcesz zarobić - kosztorys, ,chcesz mieć zrobione dobrze - ASO,
          wszelkie tanie warsztaty kręcą na boku, co nie znaczy, że naprawiają gorzej
          jakościowo, ale używki i podróby to 80% części do napraw
          • wiemicho1 Re: nie dziękuj za wczasu 18.10.05, 11:28
            Drogi kolego zalecam przeczytanie jeszcze raz (ze zrozumieniem) mojej odpowiedzi na post.

            Przeczytałeś?

            Widzisz rozbieżności między naszymi wypowiedziami dalej?

            Ale myślę, że autorka postu podziękuje Ci równiez za uzupełnienie.
            Pozdrawiam.
            • entry Re: nie dziękuj za wczasu 18.10.05, 12:02
              właśnie widzę:
              1) zasadnicza różnica w kwestii zysku/strat
              2) warsztat nie musi mieć żadnej umowy z PZU żeby naprawiać auto

              zgadzam się z jednym, żeby "zarobić" należy wybrać tani warsztat, ale to chyba
              logiczne, przy rozliczeniu kosztorysowym. Przy czym tani, nie oznacza garaż, są
              warsztaty nieautoryzowane dobrze wyposażone (mam na myśli sprzęt, komorę
              lakierniczą itp) , a przy naprawach bez rachunków obniżają stawkę i nie
              doliczają VATu, ,zatem można się zmieścić. Ciekawym rozwiązaniem, czasem
              praktykowanym przez posiadaczy w miarę nowych autek, jest odebranie
              odszkodowania "kosztorysowego" i naprawa na rachunki, przy czym bez kosztu
              części, czyli naprawa będzie wykonana poprawnie, za odpowiednią kasę, w której
              nie uczestniczymy finansowo, a róznicę w kosztach części mamy w kieszeni

              pzdr
              PS sorry, jeżeli zabrzmiało zbyt napastliwie
              • wiemicho1 Re: nie dziękuj za wczasu 18.10.05, 12:16
                W pelni się z tobą zgadzam. Moja odpowiedź na post była bardziej ogólnikowa i to jest fakt. Ale zasadniczo nie rozbiegamy się. Ostatnią szkodę likwidowałem ładnych parę latek temu ale warsztat wówczas miał posiadać stosowną umowę(może się mylę, nie upieram się).O warsztacie pisałem solidnym, może powinienem napisać "zaprzyjaźnionym" bo taki miałem na myśli. Wyraziłem tylko opinię, z którą Ty masz pełne prawo się nie zgadzać. Wybór pozostawmy autorce postu. Teraz ma już chyba pełne spojrzenie na sprawę.
                Oj, żebym tylko z takimi "napaściami" się spotykał.
                Pozdrawiam.
    • Gość: ;-) czyli dostałaś klapsa w pupcię IP: *.icpnet.pl 20.10.05, 23:52
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka