Dodaj do ulubionych

wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kultura?

IP: *.chello.pl 31.01.07, 22:27
Czym wyprzedzanie kolumny różni się od wepchania się do windy przed osobę
czekającą już wcześniej?
Chyba tylko tym, że nie musisz mu patrzeć w oczy.
Czy naprawdę nie można pozwolić by wszyscy po kolei wyprzedzili zawalidrogę?
Czy w kolejkach też się wpychacie przed innych bo Wam się spieszy albo
dlatego że jesteście szybsi?
Obserwuj wątek
    • jarod17 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 00:27
      po prostu wyprzedzam bo zanim ta cala kolumna sie zbierze to dojade na miejsce.
      A wystarczy jeden osobnik ktory nie zamierza wyprzedzic i blokuje sie cala
      reszta, w czasie gdzie 6 aut przede mna zaczyna sie kolumna czesto dojezdzam do
      tego ktory wyprzedza zawalidroge... dziwne to jest, auto mam moze i mocne ale
      nie az tak. Po prostu ludzie leniwie do tego podchodza
      • Gość: akodo Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 01.02.07, 10:07
        no właśnie... rozumiem że Twoim zdaniem oni nie chcą dojechać albo przynajmniej
        nie potrzebuja tego tak bardzo jak Ty? Bo wyprzedzając ich w ten sposób ładnie
        im to uniemożliwiasz no ale rozumiem, Tobie sie spieszy. Dlatego pytanie w
        temacie postu
    • klemens1 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 07:48
      > Czym wyprzedzanie kolumny różni się od wepchania się do windy przed osobę
      > czekającą już wcześniej?

      Tym, że jeżeli ta osoba czekająca wcześniej nie decyduje się wejść do windy, to mamy pełne prawo sami z tej windy skorzystać.
      • Gość: gosc Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 01.02.07, 10:05
        A jak wchodzi wolniej? To tez wykorzystujesz lukę?
        • klemens1 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 10:06
          Jak jest 50m od windy, to tak.
          • Gość: gosc Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 01.02.07, 10:10
            :) niezly jestes. Pytanie brzmi czy wpychasz się przed wszystkich którzy taką
            np staruszkę przepuszczają albo starają sie bezpiecznie wyprzedzić - bo
            wyprzedzajac kolumnę uniemożliwiasz wyprzedzanie tym którzy byli wcześniej
            • klemens1 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 10:19
              Jeżeli wyprzedzają, to się nie pcham.
    • emes-nju Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 09:51
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Czym wyprzedzanie kolumny różni się od wepchania się do windy przed osobę
      > czekającą już wcześniej?


      Niczym. Z jednym ale. Trudno od czekajacego na winde wymagac, zeby czekal na koncu kolejki, ktora wcale do windy nie chce...

      Kolumne wyprzedzam w ostatecznosci, jezeli po dluzszej obserwacji widze, ze jadacym przede mna odpowiada taka jazda - to znaczy zauwazam, ze "odpuscili" duzo wiecej niz jedna pewna sytuacje do wyprzedzania. I prawie nigdy nie "lykam" wiecej niz 1-2 samochody na raz - takie spokojne "skokami naprzod".
      • Gość: gość Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 01.02.07, 10:12
        Przecież wiadome że nie chodzi mi o to aby nie wyprzedzać grupy samochodów
        która poprostu jedzie wolniej - chodzi o wyprzedzania które uniemożliwia
        wyprzedzenie tym którzy byli przed Toba i gdy wyczekali odpowiedni bezpieczny
        moment widzą Ciebie w lewym lusterku.
        • emes-nju Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 10:15
          Widocznie zle zrozumialem albo Ty napisales nieprecyzyjnie :-)
        • grodek75 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 02.02.07, 21:34
          Jeżeli ci wyczekujący na dobry moment włączą wcześniej kierunkowskaz to
          uwzględnię to w swoich planach. A jeżeli snują się patrząc w lusterko i
          wyczekując nie wiadomo na co to nie bardzo wiem na co ja miałbym czekać. Jeżeli
          z mojego punktu widzenia manewr jest bezpieczny, nikt przede mną nie
          sygnalizuje zamiaru wyprzedzania to wyprzedzam tyle samochodów ile mi się uda.
          I wcale nie uważam tego za niekulturalne. Rozumując tak jak autor wątku
          musiałbym jechać w kolumnie wiele kilometrów zanim maluchy, Żuki i inne
          wynalazki wyprzedzą ciężarówkę.

          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Przecież wiadome że nie chodzi mi o to aby nie wyprzedzać grupy samochodów
          > która poprostu jedzie wolniej - chodzi o wyprzedzania które uniemożliwia
          > wyprzedzenie tym którzy byli przed Toba i gdy wyczekali odpowiedni bezpieczny
          > moment widzą Ciebie w lewym lusterku.

          • Gość: gość Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 03.02.07, 11:10
            bywa i tak ale widzę że to dla Ciebie niepojęte
    • Gość: osa smutne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 10:44
      Nasze przepisy w odróżnieniu od innych krajów pozwalają na wyścigi na drodze.
      Kto szybciej kierunkowskaz, zmiana pasa, przyspieszenie, mocniejszy, cięższy,
      bardziej opancerzony, bardziej chamski, łamiący przepisy - zmienia naturalną
      kolejność rzeczy.

      I to się nie zmieni bo nie organizuje się legalnych miejsc na wyprzedzanie,
      przepisów się nie zmienia, zamierza się szkolić wszystkich młodych w technikach
      rajdowych.

      Krwi Ci na drodze będzie dostatek.
      pozdr
      • emes-nju Re: smutne 01.02.07, 11:01
        Na te wyscigi i techniki rajdowe jest jedna metoda - budowac drogi. I wcale nie mam na mysli autostrad potrzebnych waaadzy jako plasterek na gangrene toczaca polskie drogi, tylko solidne szerokie dwujezdniowki na obciazonych i szerokie jednojezdniowki na mniej uczeszczanych szlakach.

        Teraz trudno chyba wymagac od jezdzacych, zeby dostosowawli swoja predkosc do najwolniejszego uczestnika ruchu - szczegolnie jak jest to traktor lub kombajn...
        • derduch Re: smutne 01.02.07, 11:20
          Takich drog w polskim skansenie zycze:
          img185.imageshack.us/my.php?image=dsc02855yv7.jpg
          Dodam ze nie jest to autostrada lecz jedna z kilkunastu drog przez Palm Beach.
          Wczoraj wyskoczylismy do Kennedy Space Center, w sumie w dwie strony 350 mil
          plus caly dzien chodzenia i ZERO zmeczenia. Jak ja se do tego polskiego syfu
          znowu dostosuje?
        • stefan4 Re: smutne 01.02.07, 11:43
          emes-nju:
          > Teraz trudno chyba wymagac od jezdzacych, zeby dostosowawli swoja predkosc do
          > najwolniejszego uczestnika ruchu

          Zgadzam się z Tobą, że od wielu kierowców samochodów trudno wymagać rozsądku.
          Nie zgadzam się, że to ma jakiś związek z jakością dróg. Samochód jest
          samochodem i ujawnia najgorsze instynkty swojego nadzorcy. Żadna droga temu nie
          zaradzi, nawet gdybyśmy zaasfaltowali cały kraj na amen.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • emes-nju Re: smutne 01.02.07, 12:13
            stefan4 napisał:

            > emes-nju:
            > > Teraz trudno chyba wymagac od jezdzacych, zeby dostosowawli swoja predkosc
            > > do najwolniejszego uczestnika ruchu
            >
            > Zgadzam się z Tobą, że od wielu kierowców samochodów trudno wymagać rozsądku.
            > Nie zgadzam się, że to ma jakiś związek z jakością dróg. Samochód jest
            > samochodem i ujawnia najgorsze instynkty swojego nadzorcy. Żadna droga temu
            > nie zaradzi, nawet gdybyśmy zaasfaltowali cały kraj na amen.


            Nie do konca. Szalencow za kolkiem wszedzie dostatek, bo faktycznie w niektorych ludziach okielznywanie mocy swojego "potwora" wzbudza atawistyczny zachwyt, porownywalny chyba do zachwytu po upolowaniu mamuta ;-)

            Jezeli drogi sa waskie i zatloczone, to dlugo pozostajemy w zasiegu razenia szalenca - drogi bardziej przepustowe i szersze pozwalaja szybciej uwolnic sie od klopotliwego sasiedztwa. Poza tym, jak juz wielokrotnie pisalem, nienormalne warunki wywoluja nienormalne reakcje. Co w Polsce dotkliwie widac...
            • stefan4 Re: smutne 01.02.07, 12:51
              emes-nju:
              > Jezeli drogi sa waskie i zatloczone, to dlugo pozostajemy w zasiegu razenia
              > szalenca - drogi bardziej przepustowe i szersze pozwalaja szybciej uwolnic sie
              > od klopotliwego sasiedztwa.

              Ale też szybciej nadjeżdża następny, więc bilans wychodzi na zero. Właściwie
              nie na zero tylko na poważny minus, bo ja wolę stałe sasiedztwo tego kierowcy,
              którego rodzaj szaleństwa zdążyłem już rozpoznać i przedsięwziąć kroki ochronne.
              Ciągłe zmienianie jednego szaleńca na drugiego jest strasznie męczące.

              emes-nju:
              > Poza tym, jak juz wielokrotnie pisalem, nienormalne warunki wywoluja
              > nienormalne reakcje. Co w Polsce dotkliwie widac...

              Pewnie. Tylko że warunki na drodze zawsze są nienormalne. Człowiek został
              stworzony do prędkości rzędu 10km/h (trucht) i nienajlepiej radzi sobie z
              nienormalnymi dla siebie prędkościami rzędu 100km/h. Jak ktoś chce poganiać
              brykę z taka prędkością, to musi na siebie wziąć odpowiedzialność za skutki tak
              nienormalnego postępowania.

              A poprawa jakości dróg nic tu nie zmieni. Po prostu to samo szaleństwo
              przeniesie się na wyższy poziom prędkości.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • emes-nju Re: smutne 01.02.07, 12:57
                stefan4 napisał:

                > A poprawa jakości dróg nic tu nie zmieni. Po prostu to samo szaleństwo
                > przeniesie się na wyższy poziom prędkości.


                Jakos w krajach o normalnych drogach Twoja teza sie nie broni...
                • Gość: XAWT Re: smutne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 18:51
                  Normalny kraj: Szwajcaria

                  Przekroczenie o 30km/h:
                  karane przez sad
                  mandat do 35% rocznej pensji minimum 1600CHF (okolo polowa sredniej miesiecznej)
                  2 dni w areszcie bez mozliwosci odwolania
                  odebranie prawa jazdy na okres kilku tygodni ew. miesiecy (nie ma innej opcji)

                  w skrajnych przypadkach aresztowanie i odebranie auta

                  I zostaje tylko szalec :)
                  • Gość: ziuuu Re: smutne IP: *.oracle.co.uk 02.02.07, 01:03
                    i co sie smiejesz debilu - wg. ciebie to jest normalny kraj??? Dla ciebie
                    faszystowskie niemcy zapewne tez bylyby normalne, nie?
                  • emes-nju Re: smutne 02.02.07, 11:21
                    Gość portalu: XAWT napisał(a):

                    > Normalny kraj: Szwajcaria
                    >
                    > Przekroczenie o 30km/h:
                    > karane przez sad
                    > mandat do 35% rocznej pensji minimum 1600CHF


                    Po pierwsze faszyzmem mi to jedzie, a po drugie, trzecie...

                    Czy w Szwajcarii oganiczen (sila rzeczy duza czesc musi byc "od czapy") jest wiecej niz przydroznych drzew? Czy prawie kazdy moze "po uwazaniu" postawic ograniczenie np. do 40 km/h, bo kiedys ktos w tym miejscu zginal? Czy w Szwajcarii ruch TRANZYTOWY odbywa sie po waskich, wyboistych, zabloconych, pelnych nieoswietlonych pieszych i rowerzystow duktach, zwanych omylkowo drogami?
      • maremarmar Re: smutne 01.02.07, 16:56
        > Nasze przepisy w odróżnieniu od innych krajów pozwalają na wyścigi na drodze.
        > Kto szybciej kierunkowskaz (...)

        Akurat włączenie kierunkowskazu (przed wyprzedzaniem) do niczego nie upoważnia.
        Może sobie ten za mną przez 5 minut migać kierunkowskazem, a jak zrobi się
        miejsce do wyprzedzania, to i tak ja pierwszy rozpocznę manewr. Oczywiście pod
        warunkiem, że ten za mną nie zaczął jeszcze wyprzedzania (czyli nie zjechał na
        lewy pas) a tylko sobie migał.
        • Gość: ziuuu Re: smutne IP: *.oracle.co.uk 02.02.07, 01:14
          Akurat jestes w bledzie - wystawienie kierunkowskazu jak najbardziej upowaznia
          do wyprzedzania przed toba gdyz jest to zasygnalizowanie rozpoczecia manewru. A
          gdy ten za toba rozpocznie manewr wyprzezania to nie wolno ci mu przeszkadzac. I
          tyle - takie prawo - wiec nie lam prawa!!!
          • maremarmar Re: smutne 02.02.07, 08:33
            Akurat to Ty jesteś w błędzie. Czym innym jest rozpoczęcie manewru, a czym innym
            jego sygnalizowanie! Jest to precyzyjnie ujęte w przepisach:

            PoRD, rozdział 6 (Wyprzedzanie), Art. 24, p. 1:
            Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w
            szczególności, czy:
            (...)
            2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
            3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował
            zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

            Jeśli ten przede mną zaczął sygnalizować zamiar wyprzedzania, to nie wolno mi go
            wyprzedzać. Ale jeśli ten jadący za mną zaczął sygnalizować, to jeszcze do
            niczego go nie upoważnia - on musi rozpocząć manewr.
            • the_real_kris Buehehehe 02.02.07, 17:25
              Jestes przykladem tego ze mozna znac przepisy i ich nie rozumiec. Matoletto -
              naucz sie ze jak ktos sygnalizuje zamiar wyprzedzania migaczem to juz rozpoczal
              manewr wyprzedzania gdyz sygnalizacja jest integralnym elementem tego manewru.



              maremarmar napisał:

              > Akurat to Ty jesteś w błędzie. Czym innym jest rozpoczęcie manewru, a czym inny
              > m
              > jego sygnalizowanie! Jest to precyzyjnie ujęte w przepisach:
              >
              > PoRD, rozdział 6 (Wyprzedzanie), Art. 24, p. 1:
              > Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w
              > szczególności, czy:
              > (...)
              > 2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
              > 3. kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował
              > zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruch
              > u.
              >
              > Jeśli ten przede mną zaczął sygnalizować zamiar wyprzedzania, to nie wolno mi g
              > o
              > wyprzedzać. Ale jeśli ten jadący za mną zaczął sygnalizować, to jeszcze do
              > niczego go nie upoważnia - on musi rozpocząć manewr.
              • maremarmar Re: Buehehehe 03.02.07, 14:05
                > Matoletto - naucz sie ze jak ktos sygnalizuje zamiar wyprzedzania migaczem
                > to juz rozpoczal manewr wyprzedzania gdyz sygnalizacja jest integralnym
                > elementem tego manewru.

                W większości przypadków to prawda - sygnalizacja zamiaru bezpośrednio poprzedza
                sam manewr i można powiedzieć, że jest jego integralną częścią. Ale nie raz nie
                dwa widywałem mistrza, co to widzi że nie da się wyprzedzać (bo samochody z
                przeciwka, zakręt itd) ale jedzie z włączonym kierunkiem 2 metry za
                poprzedzającym samochodem - i tak przez kilka minut. I co - według Ciebie to on
                już rozpoczął manewr? Ciekawe. Takie właśnie sytuacje miałem na myśli - tylko
                trzeba czytać ze zrozumieniem.
    • Gość: Kodem_PL ten post to oczywista prowokacja... IP: *.manag.brad.ac.uk 01.02.07, 12:30
      ...albo napisany jets przez kogos, kto nigdy nie jechal po drodze w Polsce.

      Czekajac az kazdy z przodu wyprzedzi dojechalibysmy na miejsce. Przeciez droga
      np. Gdansk-Krakow moze nie wystarczyc takiej osobie;-)

      Czym to sie rozni od wpychania w kolejki? Wszystkim.
      • Gość: gość Re: ten post to oczywista prowokacja... IP: *.chello.pl 01.02.07, 14:45
        Zadna prowokoacja a po drogach w Polsce jeżdżę codziennie. To poprostu inny
        punkt widzenia.
        Czy faktycznie jest tak jak mówisz? Nie sądzę, ja jeżdżę nie wpychając się
        przed innych i jakoś do celu dojeżdżam - czasami nawet w miejscowości docelowej
        na światłach przed miastem spotykam tych wyprzedzajacych.

        Pewno że się różni od kolejki - wszystkim poza brakiem kultury.
        • Gość: Kodem_PL jasne, ze prowokacja IP: *.hor.brad.ac.uk 01.02.07, 15:17
          Dlaczego prowadzisz drugi, podobny watek pod innym pseudonimem? Bo jestes
          zwyklym trollem;-)

          Ja tez nie jezdze wpychajac sie przed innych i tez dojezdzam do celu. Bo
          wyprzedzanie kolumny to nie wpychanie. Czlonkowie kolumny po pierwsze maja
          obowiazek mnie wpuscic, po drugie skoro ja dalem rade wykonac jakis manewr to i
          oni daliby rade. Jak nie chca to ich sprawa.

          A z tymi swiatlami to wszyscy tak mowia;-)
          • Gość: gość Re: jasne, ze prowokacja IP: *.chello.pl 01.02.07, 17:44
            Nie wiem o co Ci chodzi ale dziś używam conajmniej 3ciego komputera do pisania
            na forum. Już tłumaczyłem że to co nazywasz prowokacją to mój punkt widzenia -
            może Ci się nie podobać. A wątek podobny czytam w ciągu dni nie piewszy raz.
            • Gość: Kodem_PL Re: jasne, ze prowokacja IP: *.hor.brad.ac.uk 01.02.07, 19:19
              Whateva;-)
    • Gość: windziarz Re: kierunkowskaz IP: 195.117.18.* 01.02.07, 13:16
      "A gdzie kultura?" A może raczej "a gdzie kierunkowskaz?" Skąd "wpychający się
      do windy" ma wiedzieć, że ktokolwiek w poprzedzającej go kolumnie ma zamiar
      wyprzedzić zawalidrogę, jeśli nikt nie wlączy kierunkowskazu? Wszyscy sobie
      grzecznie jadą, nikt nie sygnalizuje zamiaru wyprzedzania, widzę, że mogę
      wyprzedzać to robię to. Co ma tu kultura do rzeczy?
      • Gość: gość Re: kierunkowskaz IP: *.chello.pl 01.02.07, 14:48
        NIe żartuj sobie :) Kierunkowskaz tego na samym przodzie masz w głębokim
        poważaniu bo nawet go nie widzisz gdy zabierasz sie za wyprzedzanie 10
        samochodów wcześniej. Oczywiście kirunkowskaz włączam co nie zmienia fakyu że
        ten z tyłu zazwyczaj robi to i tak wczesniej - no a ja... cóż, przecież nie
        wepchnę się przed niego.
    • foreks Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 13:21
      jezeli ktos ma szybka fure to dlaczego mialbym zywic uraze, ze jest juz przede
      mna? przeciez nie spowalnia mnie to.
      gorzej jezeli masz na mysli kozakow, co maluszkami biora sie za kolumne, gdy z
      niej cos 2krotnie silniejszego wlasnie moglo wystartowac.
      • jureek Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 14:11
        foreks napisał:

        > jezeli ktos ma szybka fure to dlaczego mialbym zywic uraze, ze jest juz przede
        > mna? przeciez nie spowalnia mnie to.

        Czyżby? Spowalnia nie tylko mnie, ale i wszystkich jadących za mną. Jeśli taki
        wskoczy w lukę między moim i jadącym przede mną samochodem, to muszę zwolnić,
        żeby zachować odstęp. Powoduje to jadących za mną reakcję łańcuchową i cała
        kolumna zamiast jechać równym tempem, jedzie tempem szarpanym. Czasami nawet
        powoduje to ostre hamowania. Efekt jest taki, że ci, którzy nie decydują się na
        ryzykowne wyprzedzanie przed wzniesieniami, bez wystarczającej widoczności
        prawie w ogóle nie mają szans wyprzedzić i do tego jeszcze co chwila muszą
        zwalniać.
        Jura
      • Gość: gość Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.chello.pl 01.02.07, 14:49
        wcale nie ma szybszej fury tylko uniemożliwia mi wyprzedzanie bo on na wyścigi
        włącza kierunkowskaz i wyprzedza.
      • foreks Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul 01.02.07, 19:25
        tu masz racje.
        w sensie uwazam, ze jest dopuszczalne wyprzedzanie kolumny, ale calej kolumny na
        raz :)
    • ano.nim Wyprzedzanie a wpychanie się 01.02.07, 16:04
      Warto by było na przyszłość jaśniej definiować wątki, bo że nie chodzi o zwykłe
      wyprzedzanie a o wpychanie się zajarzyłem dopiero po kilku postach :)

      A więc zwykłe wyprzedzanie kolumny to wg mnie nic złego ani niebezpiecznego a
      tym bardziej niekulturalnego.

      Jeśli komuś nie pasuje jazda w kolumnie i chce pożyłować silnik i wyprzedzić,
      to niech to robi.
      Pod warunkiem, że nie wyprzedza kogoś sygnalizującego zamiar wyprzedzania - to
      już nie tylko niegrzeczne, ale i sprzeczne z przepisami.

      Jeśli natomiast kolummna po kolei od czoła wyprzedza jakiegoś powolniaka -
      choćby traktor albo naukę jazdy - to ładowanie się z tyłu na lewy pas i
      uniemożliwianie wyprzedzania tym z przodu, jest nie tylko nieprzepisowe ale
      jest na dodatek buractwem.
      To już nie szybki kolega tylko buraczane bydlę.

      W takich przypadkach mam ochotę na zajechanie drogi i zmuszenie delikwenta do
      poczekania na swoją kolejkę. Ale że to niebezpieczne i nieprzepisowe, więc tego
      nie robię. Mam nadzieję, że kiedyś częściej będzie wyłapywać takich policja.

      A do windy nawet wsiadając w kolejności należy uważać, by nie nadepnać komuś na
      stopę. :)

      Pozdr.
      --
      Człowiekowi wystarczy przepis i namalowana linia.
      Bydlęciu trzeba postawić płot.
      (Stanisław Tym)
    • Gość: rav107 Re: wyprzedzanie kolumny samochodów - a gdzie kul IP: *.polsat.net.pl 02.02.07, 09:43
      Mnie najbardziej denerwuje sytuacja, kiedy na drodze pojawia się przeszkoda,
      kilka samochodów które są bezpośrednio za nią chcą ją ominąć, ale muszą czekać
      bo jakiś cwaniaczek jadący kilkadziesiąt metrów wcześniej zamiast zaczekać aż
      wszyscy po kolei przeszkode ominą, już zjechal na lewy pas, zaczął omijać i
      dociska gaz jakby złośliwie nie chciał nikomu pozwolić na manewr... nie znoszę
      cwaniactwa na drodze.
      • kodem_pl Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 12:34
        Jade sobie droga. Jade jakies 110-120, na horyzoncie kolumna aut jadaca niech
        bedzie 90, 70 czy 100. Zjezdzam lekko na lewo, jak widze, ze niec nie jedzie z
        przeciwka kierunek, gaz w podloge i jade. Sytuacja jakich milion mialem na
        drodze. A wg. Ciebie powinienem dojechac do kolumny i zaczac sie zastanawiac,
        czy jasnie panstwo ma zamiar wyprzedzac czy nie? Do usranej smierci bym za wami
        jechal.
        • jureek Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 13:17
          Kolega, któremu odpowiadasz pisał o przeszkodzie do ominięcia pojawiającej się
          na drodze, a nie o kolumnie jadącej 80 kmh. Jeżeli dojeżdżasz do kolumny jadącej
          za traktorem lub wozem drabiniastym, to chyba nie potrzebujesz się zastanawiać,
          czy samochody jadące w tej kolumnie chcą tę przeszkodę wyprzedzić, bo jest to
          oczywiste. Jeśli mimo to wskakujesz na lewy pas i wyprzedzasz całą kolumnę, to
          zasługujesz jak najbardziej na miano cwaniaka.
          Jura
          • simr1979 Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 13:40
            jureek napisał:

            > Kolega, któremu odpowiadasz pisał o przeszkodzie do ominięcia pojawiającej się
            > na drodze, a nie o kolumnie jadącej 80 kmh. Jeżeli dojeżdżasz do kolumny jadące
            > j
            > za traktorem lub wozem drabiniastym, to chyba nie potrzebujesz się zastanawiać,
            > czy samochody jadące w tej kolumnie chcą tę przeszkodę wyprzedzić, bo jest to
            > oczywiste.

            Traktor ani wóz drabiniasty nie jeżdza 70-80 km/godz.
            70-80 jeżdżą rozpadające się stary, żuki i autobusy pks m-ki sanos, a także
            kierownicy pozamiejscy jadący do sąsiada, którego zagroda odległa jest od
            miejsca zamieszkania kierownika o 800m...;)
            Jest oczywiste, że samochody tworzące kolumnę za którymś z wyżej wymienionych
            powożone są przez osoby, które nigdy nie powinny wejść w posiadanie prawa jazdy.
            A takich użytkowników dróg należy unikać jak ognia - w danym przypadku najlepiej
            osiągnąć to poprzez możliwie najrychlejsze wyprzedzenie rzeczonej kolumny -
            dodam, że nie jest to przejaw cwaniactwa, a raczej instynktu samozachowawczego.
            • Gość: Kodem_PL Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? IP: *.hor.brad.ac.uk 02.02.07, 13:45
              Tak samo to odbieram. Bo nie ufam komus, kto nie potrafi wyprzedzic takiego
              czegos w czasie, gdy ja moge cala kolumne:-D A nie lubie jezdzic na trasie za
              ludzmi, ktorym nie ufam.
            • tbernard Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:03
              > Traktor ani wóz drabiniasty nie jeżdza 70-80 km/godz.
              > 70-80 jeżdżą rozpadające się stary, żuki i autobusy pks m-ki sanos, a także
              > kierownicy pozamiejscy jadący do sąsiada, którego zagroda odległa jest od
              > miejsca zamieszkania kierownika o 800m...;)
              > Jest oczywiste, że samochody tworzące kolumnę za którymś z wyżej wymienionych
              > powożone są przez osoby, które nigdy nie powinny wejść w posiadanie prawa jazdy
              > .
              > A takich użytkowników dróg należy unikać jak ognia - w danym przypadku najlepie
              > j
              > osiągnąć to poprzez możliwie najrychlejsze wyprzedzenie rzeczonej kolumny -
              > dodam, że nie jest to przejaw cwaniactwa, a raczej instynktu samozachowawczego.

              Piszesz, że ci którzy nie chcą ryzykować nie powinni posiadać prawa jazdy.
              Moim zdaniem nie powinni go posiadać ci którzy przynajmniej raz zmusili do
              hamowania pojazd z przeciwka. Możesz zaprzeczać, udawać lub wierzyć w supermeny
              i batmany ale każdemu miszczowi choremu na przymus wyprzedzania się to
              przytrafia lub przytrafi. Bardzo często takie przypadki nie kończą się wypadkiem
              tylko dlatego, że ten z przeciwka wyhamowuje lub czasem usuwa się na pobocze. Ci
              wyprzedzani też ratują debila robiąc gwałtownie miejsce. Po prostu nikt normalny
              nie chce uczestniczyć w katastrofie.
              • simr1979 Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:16
                tbernard napisał:

                > Bardzo często takie przypadki nie kończą się wypadkiem tylko dlatego, że ten z
                > przeciwka wyhamowuje lub czasem usuwa się na pobocze. Ci wyprzedzani też
                > ratują debila robiąc gwałtownie miejsce.

                Bardzo często sam wyhamowuję i/lub ustępuję na pobocze w podobnych sytuacjach -
                ale nie powoduje to u mnie zbytniego stresu, ani nawet irytacji. Tym bardziej -
                jak się zapewne domyślasz - nie uważam kierownika zmuszającego mnie do tego
                łatwego i niewinnego manewru za "debila".
                • tbernard Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:30
                  > Bardzo często sam wyhamowuję i/lub ustępuję na pobocze w podobnych sytuacjach -
                  > ale nie powoduje to u mnie zbytniego stresu, ani nawet irytacji. Tym bardziej -
                  > jak się zapewne domyślasz - nie uważam kierownika zmuszającego mnie do tego
                  > łatwego i niewinnego manewru za "debila".

                  Być może ta wyrozumiałość wynika z pokrewieństwa dusz.
                  Jak nazwać kogoś debilem za zachowanie którego sam się dopuszczam.
                  Zmienisz nastawienie, gdy ktoś tobie bliski ucierpi od takiej pokrewnej duszy.
              • emes-nju Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 03.02.07, 20:23
                tbernard napisał:

                > Piszesz, że ci którzy nie chcą ryzykować nie powinni posiadać prawa jazdy.
                > Moim zdaniem nie powinni go posiadać ci którzy przynajmniej raz zmusili do
                > hamowania pojazd z przeciwka.


                Nie badz az tak radykalny, ze wedlug Twoich kryteriow nie powinienem prowadzic, a robie to bezpiecznie od 18 juz lat.

                Zmusilem kiedys jedno auto do hamowania. Jechalem nie do konca pewnym autem (swiezo po przekladce silnika), ale zachcialo mi sie wyprzedania. No i w polowie tego zabiegu auto zdechlo. Nie zgaslo, tylko zdechlo - kompletnie, na chwile utracilo moc. A ja ani w lewo, ani w prawo, ani w przod, ani w tyl ;-) Mlody bylem i glupi, ale tej jednej lekcji mi wystarczylo.
                • tbernard Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 05.02.07, 08:50
                  Staram się nie być aż tak radykalny. To było raczej w obronie tych którzy nie
                  czują przymusu wyprzedzania w ryzykownych ich zdaniem sytuacjach i według
                  jakiegoś miszcza to oni kwalifikują się do odebrania prawa jazdy. Bo ten miszcz
                  sobie w tej sytuacji radzi, często na zasadzie rosyjskiej ruletki.
            • mejson.e Zakaz utrudniania ruchu 02.02.07, 16:58
              simr1979 napisał:

              "70-80 jeżdżą rozpadające się stary, żuki i autobusy pks m-ki sanos, a także
              kierownicy pozamiejscy jadący do sąsiada, którego zagroda odległa jest od
              miejsca zamieszkania kierownika o 800m...;)"

              Zdziwisz się, ale 70-80 jeżdżą poz zabudowanym także osobniki potrafiące jeździć
              dużo szybciej. To że akurat nie decydują się jechać szybciej nie powinno być
              Twoim problemem i nie powinno obchodzić Cię, dlaczego tak jeżdżą.
              Problemem będzie wtedy, gdy na drodze o dużym natężeniu ruchu będą jechać
              poniżej 60.

              "Jest oczywiste, że samochody tworzące kolumnę za którymś z wyżej wymienionych
              powożone są przez osoby, które nigdy nie powinny wejść w posiadanie prawa jazdy.
              A takich użytkowników dróg należy unikać jak ognia"

              Zgodzę się, jeśli poprawisz tekst na "osoby nie potrafiące wyprzedzić".
              Nie ma obowiązku jazdy z prędkością maksymalną.
              Jest tylko zakaz utrudniania ruchu.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • simr1979 Re: Zakaz utrudniania ruchu 02.02.07, 17:27
                mejson.e napisał:


                > Zdziwisz się, ale 70-80 jeżdżą poz zabudowanym także osobniki potrafiące
                > jeździć dużo szybciej.

                Wybacz, w przyszłości będą zawsze dodawał : ".....oraz mejson, z sobie tylko
                znanych, z pewnością ważnych powodów." ;)

                > To że akurat nie decydują się jechać szybciej nie powinno być
                > Twoim problemem i nie powinno obchodzić Cię, dlaczego tak jeżdżą.

                Owszem obchodzi mnie, jest i obawiam się że również w przyszłości będzie to moim
                problemem, ponieważ osobnicy ci stwarzają swoim zachowaniem (w tym tworzeniem
                będących tematem niniejszej dyskusji kolumn) zagrożenie dla siebie i innych (w
                tym dla mnie osobiście i moich zmotoryzowanych bliskich)uczestników ruchu, co
                ponadto jest zachowaniem aspołecznym, a przez to godnym potępienia (a już z
                pewnością publicznego napiętnowania, co niniejszym czynię).


                > Zgodzę się, jeśli poprawisz tekst na "osoby nie potrafiące wyprzedzić".

                Poprawiam i pozdrawiam :)
                • mejson.e Re: Zakaz utrudniania ruchu 03.02.07, 14:51
                  simr1979 napisał:

                  "Wybacz, w przyszłości będą zawsze dodawał : ".....oraz mejson, z sobie tylko
                  znanych, z pewnością ważnych powodów." ;)"

                  :))))

                  "Owszem obchodzi mnie, jest i obawiam się że również w przyszłości będzie to
                  moim problemem, ponieważ osobnicy ci stwarzają swoim zachowaniem (w tym
                  tworzeniem będących tematem niniejszej dyskusji kolumn) zagrożenie dla siebie i
                  innych (w tym dla mnie osobiście i moich zmotoryzowanych bliskich)uczestników
                  ruchu, co ponadto jest zachowaniem aspołecznym, a przez to godnym potępienia (a
                  już z pewnością publicznego napiętnowania, co niniejszym czynię)."

                  Problem w tym, że nigdy wszystkim nie dogodzisz.
                  Będę jechał 80, przeszkodzę tym, którzy chcą 120.
                  Pojadę 120, przeszkodzę tym, którzy lubią jeździć szybciej, bo równa droga,
                  ładna pogoda, szybki samochód.
                  Wierz mi, że nie wlokę się 70 tam, gdzie jest ssanie na grubszą setkę.

                  Tyle że nie każdy musi zawsze chcieć jeździć Twoim tempem.

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: Kodem_PL hmm IP: *.hor.brad.ac.uk 02.02.07, 13:42
            Tu zaczynaja sie schody. Bo generalnie sie z Toba zgadzam, aaaale...

            Zawsze dojezdzam do konca i czekam uczciwie na swoja kolej. I WIELOKROTNIE w
            koncu odpuszczalem czekanie, az Ci z przodu wyprzedza traktor czy cokolwiek
            takiego, bo tez bym sie chyba nie doczekal. Kierunek i po sprawie.
        • tbernard Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 14:47
          No cóż przyznajesz się mimowolnie, że jesteś chamem, bandytą i do tego lekko
          upośledzony umysłowo. Uzasadnienie:
          > bedzie 90, 70 czy 100. Zjezdzam lekko na lewo, jak widze, ze niec nie jedzie z
          > przeciwka kierunek, gaz w podloge i jade. Sytuacja jakich milion mialem na

          Upośledzenie umysłowe kazało ci napisać, że widzisz, że nic nie jedzie. Prawda
          jest taka, że ty w najlepszym przypadku nie widzisz, aby coś jechało, a to nie
          to samo. Sporo takich widuję którzy jak nie widzą, to wnioskują, że tego nie ma.
          Nawet zbliżając się do wierzchołka wzniesienia.
          Chamstwo: zjezdzając lekko na lewo (jeszcze bez kierunkowskazu) rozpoczynasz tak
          na prawdę już niesygnalizowany manewr wyprzedzania nie upewniwszy się czy nie ma
          przynajmniej jednego który już kierunkowskaz włączył. Już w tym momencie
          blokujesz komuś prawidłowe wykonanie manewru.

          Moim zdaniem takim należy prawo jazdy odbierać.
          • simr1979 Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 14:54
            tbernard napisał:


            > Upośledzenie umysłowe kazało ci napisać, że widzisz, że nic nie jedzie. Prawda
            > jest taka, że ty w najlepszym przypadku nie widzisz, aby coś jechało, a to nie
            > to samo.

            Kliniczny przykład myślenia mózgu nieadaptowalnego do zachowań koniecznych w
            ruchu drogowym. Jednym z tych klinicznych objawów jest także niezdawanie sobie
            sprawy z powyższego (albo raczej wypieranie tego faktu do podświadomośći -
            narzędziem wypierania jest m.in. uczestnictwo w niniejszym forum).
            • jureek Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:00
              simr1979 napisał:

              > narzędziem wypierania jest m.in. uczestnictwo w niniejszym forum).

              Simr, co Ty wypierasz uczestnicząc w tym forum?
              Jura
              • simr1979 Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:08
                jureek napisał:


                > Simr, co Ty wypierasz uczestnicząc w tym forum?
                > Jura

                Nie tyle "co", ile "kogo"....;)
            • tbernard Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 15:15
              > Kliniczny przykład myślenia mózgu nieadaptowalnego do zachowań koniecznych w
              > ruchu drogowym. Jednym z tych klinicznych objawów jest także niezdawanie sobie
              > sprawy z powyższego (albo raczej wypieranie tego faktu do podświadomośći -
              > narzędziem wypierania jest m.in. uczestnictwo w niniejszym forum).

              Trochę mętnie się wyrażasz, ale czy to ma brobić toku rozumowania: jak czegoś
              nie widzę to tego nie ma? Sporo jest takich którzy nawet przed wierzchołkiem
              wzniesienia lub przed zakrętem ten sposób rozumowania prezentują. Czyżbyś poczuł
              się urażony, bo zaliczasz się do tego zbioru?
            • stefan4 Re: Co w tym kwa jest cwaniackiego? 02.02.07, 16:28
              simr1979:
              > Kliniczny przykład myślenia mózgu [...]

              Dotąd masz rację. Tbernard faktycznie wykazał kliniczny przykład myślenia
              mózgiem. Niestety dalej poszło Ci znacznie gorzej z diagnozą.

              Jeśli tak jeździsz, jak piszesz, to istotnie prawo jazdy posiadasz niesłusznie.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • simr1979 Stef, już chyba.... 02.02.07, 16:34
                ...dawno smrodu nie wąchałeś - sio za kółko i trenować poślizgi kontrolowane, to
                najlepsze lekarstwo na nieprzystosowanie motoryzacyjne.... ;)




                Potem dopiero - dla relaksu - możesz trochę popedałować..;)
                • Gość: gość Re: Stef, już chyba.... IP: *.chello.pl 02.02.07, 17:21
                  niezłe dno...
          • kodem_pl Przepraszam, ze tak uproscilem... 02.02.07, 17:24
            Specjalnie dla Ciebie napisze mniej wiecej caly proces, jaky przebiega gdy
            wyprzedzam (na 100% o czyms zapomne, wiec bedziesz mial sie do czego przyczepiac).

            Wsiadam do samochodu.
            Uruchamiam silnik.
            Spluwam 3x przez ramie.
            Zapinam pas.
            Sprzeglo, bieg, gaz... RUSZAM!
            (...)
            <miejsce akcji: teren niezabudowany, droga o jednym pasie ruchu w jedna strone,
            warunki zadowalajace, poruszam sie z predkoscia ~120km/h>
            Na horyzoncie spostrzegam kolumne samochodow, do ktorej dojezdzam, jednak w dosc
            sporym czasie.
            Mysle: poruszac sie musza z predkoscia mniejsza niz moja, jednak niewiele.
            Reakcja: lusterko l i p (patrze na nie dosc czesto w kazdych warunkach, zeby
            wiedziec co sie dzieje za mna, czy nie wisi mi na ogonie psiarnia albo kamikadze
            w dresie i subaru imprezie i takie tam)
            Jesli czysto zjezdzam do osi jezdni, aby uzyskac lepsza widocznosc pasa
            przeciwnego przed kolumna.
            Jesli uznam, ze bezpiecznie moge ich wyprzedzic, gdyz nic nie jedzie tam w
            odpowiedniej odleglosci (zanim dojade do kolumny widze ile ewentualny samochod
            przebyl drogi i odpowiednio szacuje jego predkosc) planuje rozpoczecie manewru.
            I tu ciekawostka. Jesli uznam, ze bezpiecznie moge ich wyprzedzic i chce to
            zrobic, to musze miec pewnosc, ze nic nie jedzie. Zeby miec pewnosc, ze nic nie
            jedzie musze widziec, ze nic nie jedzie. Zeby widziec, ze nic nie jedzie droga
            nie moze byc w danym miejscu pod gorke, nie moze byc zakretu, ulewy, mgly czy
            innych oznak nadchodzacego konca swiata. Yntelygentne, nie?
            Wlaczam wiec kierunek, sprawdzam znowu lusterka, gaz w podloge i wyprzedzam. Tu
            podpowiem Ci, ze znalazles punkt zaczepienia. Tak, wciskam gaz w podloge i malo
            obchodza mnie ograniczenia predkosci na znakach, w momencie gdy wyprzedzam.
            Praktycznie ZAWSZE robie to na gazie w podlodze, przekraczajac predkosc nieraz
            bardzo znacznie.
            Po wyprzedzeniu kolumny kierunek przeciwny i powrot na moj pas.
            Dziekuje bogu za ladny dzien, a mamonie za sprawne auto.

            Przykro mi, ze Ty nie potrafisz wyprzedzac i musisz szukac winnych swojej
            nieudolnosci...

            I przepraszam, ze za pierwszym razem nie rozpisalem sie tak. To po prostu
            manewr, jakich nawet ja, kierowca z bardzo niewielkim stazem, zrobilem setki,
            jesli nie tysiace... uznalem wiec, ze nei tylko ja, i ze zachowanie w takich
            sytuacjach bedzie znane wszystki.

            Podpowiem jeszcze czym motywuje to, ze lubie sie upewnic, ze nic nie jedzie...
            To wina mojego instynktu samozachowawczego. Kocham zycie, podoba mi sie na tym
            swiecie i wolalbym nie przyspieszac mojego odejscia.
            • jureek Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 02.02.07, 17:43
              Kurcze, podziwiam, że chciało Ci się tak rozpisać. Tylko jedna mała uwaga.
              Zapomniałeś o zwróceniu uwagi na migacze tych jadących w kolumnie.
              Jura
              • grodek75 Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 02.02.07, 21:43
                Niestety najczęściej ci jadący w kolumnie włączają kierunkowskaz poruszając
                kierownicą w lewo i rozpoczynając manewr.
                • kodem_pl Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 02.02.07, 21:46
                  Jurek, nie chcialo;-) I fakt, zapomnialem o tym. Jak w kolumnie ktos ma kierunek
                  to nawet nie zabieram sie za manewr.

                  Grodek: rzeczywiscie, to b. czesta przypadlosc. Dobre pare razy musialem ostro
                  uciekac:-D I to nie tylko wyprzedzajac kolumne aut niestety... To nawet nie
                  chodzi o to, zeby kierunki uzywali... wystarczy, zeby uzywali lusterek...
                • emes-nju Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 03.02.07, 20:32
                  grodek75 napisał:

                  > Niestety najczęściej ci jadący w kolumnie włączają kierunkowskaz poruszając
                  > kierownicą w lewo i rozpoczynając manewr.


                  Kilka razy zdarzylo mi sie, ze w jadacego od dluzszego czasu w kolumnie wstepowala odwaga, jak zaczynalem go wyprzedac i pakowal sie pode mnie bez kierunku - wlaczenie zawczasu go zabraloby cenny czas na zajechanie mi drogi i zlikwidowaloby element zaskoczenia :-P Raz, jeden, jedyny jakis koles wyjechal pode mnie bez kierunku i zaczal hamowac. Uczyl mnie chyba, ze nie wolno wyprzedzac kolumny.
                • tbernard Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 05.02.07, 08:40
                  rodek75 napisał:

                  > Niestety najczęściej ci jadący w kolumnie włączają kierunkowskaz poruszając
                  > kierownicą w lewo i rozpoczynając manewr.

                  Dla odmiany ci wyprzedzający kolumnę nie sygnalizują prawie wcale manewru, jeśli
                  już to gdy całkowicie wcześniej przekroczą oś jezdni.

                  Do tego co dużo napisał:
                  Skoro robiłeś to setki a może tysiące razy, to co jakiś czas robisz to na
                  zasadzie rosyjskiej ruletki i choćbyś nie wiem jak zaprzeczał i przekonywał, że
                  robisz to superbezpiecznie, to rzeczywisyości nie zmienisz.
                  Sam napisałeś, że na znaki nie zwracasz uwagi, wprawdzie pisałeś o
                  ograniczeniach prędkości, ale nie wierzę, że wyprzedzając kolumnę zwracasz uwagę
                  na przykład na znaki o kodach: A-6a lub A-6c. Ja po prostu nie wierzę w
                  supermany, batmany, Ramba i tym podobne. Podpowiem, że spora liczba osób jadąc w
                  prawo z drogi podporządkowanej na główną upewnia się tylko, czy z lewej nic nie
                  jedzie.
                  Aha, czasem wyprzedzam, bardzo rzadko zdarza mi się, że wpyrzedzam kilka
                  jednocześnie, na pewno to nie są setki ani tym bardziej tysiące przypadków.
                  Znałem kogoś, kto był kierowcą zawodowym i mniej więcej tak jak Ty opisałeś
                  jeździł. Oczywiście technicznie bardzo dobrze, manewrów wyprzedzania miał
                  zaliczone też setki lub tysiące i też nie był samobójcą. Tylko jeden raz w życiu
                  metoda gaz do dechy nie poskutkowała w takim stopniu jak tego oczekiwał pomimo
                  swojego dużego doświadczenia. Nie dość, że zginął sam, to jeszcze pasażera na
                  tamten świat pociągnął za sobą.
            • tbernard Re: Przepraszam, ze tak uproscilem... 05.02.07, 09:33
              (...)
              > Przykro mi, ze Ty nie potrafisz wyprzedzac i musisz szukac winnych swojej
              > nieudolnosci...
              >
              > I przepraszam, ze za pierwszym razem nie rozpisalem sie tak. To po prostu
              > manewr, jakich nawet ja, kierowca z bardzo niewielkim stazem, zrobilem setki,
              > jesli nie tysiace... uznalem wiec, ze nei tylko ja, i ze zachowanie w takich
              > sytuacjach bedzie znane wszystki.
              (...)
              Toż to nielmal definicja MISZCZA (pisownia jak najbardziej celowo
              zniekształcona). Ktoś z niewielkim stażem jako kierowca a wykonał już setki jak
              nie tysiące takich manewrów i z góry z politowaniem patrzy na nieudaczników
              którym nie dane było otrzymać od natury tak wspaniałych genów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka