Dodaj do ulubionych

Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek!

23.04.07, 13:59
Ubezpieczyciele niemal już wymagają, by do wszelkich "zdarzeń drogowych" -
nawet głupiego zarysowania lakieru - wzywać policję.
Biorąc pod uwagę, jak dużo poważniejszych spraw ma drogówka na bieżąco,
wzywanie ich do każdej dupereli to co najmniej nadużycie.

Bezwzględnie musimy ich wezwać, jeśli jest ktoś ranny.

Jeśli już przyjadą (czasami odmawiają) do owej dupereli, to często po dłuższym
czasie i zazwyczaj mocno wku...eni, że zawraca sie im głowę czymś takim.
Leci wtedy kilkuset złotowy mandat dla sprawcy, a czasem i dla poszkodowanego,
jeśli blokuje niepotrzebnie ruch.

Spisują mozolnie notatkę, potem mija czas, nim notatka trafi do ubezpieczyciela.
Często jeszcze ubezpieczyciel i tak żąda potwierdzenia okoliczności zdarzenia
od sprawcy i sprawa przeciąga się ruski miesiąc.

A po co to wszystko?
Wystarczy, że ubezpieczyciel "ma jasność w temacie" i potwierdzenia obu stron
zdarzenia.

Ostatnio miałem nieprzyjemność uczestniczyć w takim "zdarzeniu". Poprzedniczka
z opóźnieniem ruszyła na zielonym, daliśmy więc oboje buta i nagle ostre
hamowanie, bo jakaś baba postanowiła zakończyć skręt w lewo na mocno czerwonym.
Trąciłem poprzedniczkę w zderzak, wydawało się że nic się nie stało, ale
jednak pękł jej zderzak.
U mnie poszła tylko ramka tablicy rej.

Udało mi się przekonać poszkodowaną do niewzywania policji i pojechaliśmy do
najbliższej siedziby ubezpieczyciela.
Wypełniliśmy oboje dokumenty, poświadczyłem okoliczności, napisałem
oświadczenie, dałem kopie dokumentów moich i pojazdu.

W efekcie poszkodowana zaoszczędziła kilka dni/tygodni na zakończenie sprawy,
a ja kilkaset zł.

Nie bądźmy końmi dorożkarskimi pędzonymi wygodnickimi zaleceniami
ubezpieczycieli tylko myślmy! Nie tylko przed szkodą ale i po... ;-)

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 23.04.07, 14:16
      mi pan zarysowal zderzaczek na parkingu (i nawet poczekal i nie uciekl).
      Pogadalismy, spisalem dane, pojechalem do warsztatu, obejrzalem auto, podalem mu
      cene za zderzak, zdecydowal ze oleje ubezpieczalnie i oddal pieniadze.

      Mozna jeszcze prawe normalnie zalatwic.
    • edgar22 Ja jednak wolę wzywać. 23.04.07, 14:19
      Zależy to oczywiście od rozmiaru szkody - nie ma sensu wzywać do jakiejś
      pierdółki, którą można załatwić na miejscu. Gdy jednak w grę wchodzi
      ubezpieczenie, obecność policji na miejscu zdarzenia potwierdzona odpowiednim
      protokołem często pomaga odzyskać swoje pieniądze.
      Oczywiście nie zawsze okazuje się to konieczne, ale skąd wiedzieć wcześniej jak
      się potoczy likwidacja szkody... Nie zawsze jest tak sielsko, jak piszesz.
      Dlatego wolę wzywać. I tak robię (na razie - odpukać - trzeba było jeden raz,
      ale okazało się, że sprawca nie ma przy sobie żadnych papierów...).
      • Gość: r2d2 A ja daje wybor IP: 89.242.151.* 04.05.07, 21:08
        kilka razy zdarzyly mi sie sytuacje, ze ktos we mnie uderzyl wjechal.
        Zawsze daje sprawcy wybor. To znaczy pytam sie ile Pan proponuje tytulem
        wyrownania szkody.
        Jak do tej pory ludzie reagowali na 3 sposoby.
        1. Przepraszaja i sa grzeczni ( oczywiscie poddenerwowani sytuacja ) proponuja
        realna kwote na naprawe placa od reki i sie rozstajemy w przyjazni.
        2.Przepraszaja i sa grzeczni lekko zesresowani proponuja wycieczke do ich firmy
        ubezpieczeniowej gdzie zalatwiamy juz formalnosci likwidacji szkody.
        3.Sa chamscy i awanturuja sie twierdzac ze to nie jest ich wina i ze to ja im
        powinienem zaplacic za zniszczone lampy :)
        Coz w trzecim przypadku pomaga tyko wezwanie Policji :)

        Jak powiedzial jeden z przedmowcow to naprawde zalezy od dwoch stron jak
        zalatwia powstaly problem.

        Pozdrawiam wszystkich i jezdzijmy ostroznie.
      • Gość: observer po co wzywacPolicje! IP: 213.17.209.* 06.05.07, 20:16
        Dlatego ze w Polsce w w tym temacie panuja sytemy rodem z "glupolandu"
        W normalnych krajach na zachodzie, naturalnie kazdy ubezpieczony ma znor
        malizowany ogolno krajowy blanket skladajacy sie z 2 egzemplazy z kalka
        w srodku i taki raport zdarzenia wypelniaja A zlewej B z prawej,szkicuja
        zdarzenie,podpisuja zabierajac kazdy swoj egz.i KONIEC na miejscu zdarzenia.
        Skladaja swoj egz do firmy ubezpiezceniowej i dalej cala procedura przebiega
        za posrednictwem poczty,listy przychodza listy wychodza a b.szybko odszkodowanie
        wlywa na kto poszkodowanego
    • emes-nju Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 23.04.07, 15:07
      Mam watpliwosci...

      Kiedys, po jewropejsku, nie wezwalem policji. Sprawa ciagnela sie pol roku, bo sprawca nie potwierdzil faktu kolizji (nie ma takiego obowiazku, bo podpisal oswiadczenie, a tu jeszcze kaza mu sie spowiadac w TU - wg. TU mialem sam szukac sprawcy i doprowadzic go przed "oblicze" urzednika). W tym czasie, na zyczenie TU (!), wrak auta stal na parkingu strzezonym... Koszt polrocznego postoju zjadl mi 1/3 wyplaty (stare to auto bylo).

      Od tego czasu - po pierwsze wzywam policje, a po drugie, jezeli zdarzy mi sie kraksa opierajaca sie o kasacje, to auto bedzie stalo pod chmurka - kazda dewastacje czy kradziez bede zglaszal na policje i protokoly zalaczal do ciagnacej sie miesiacami sprawy.

      Wlasnie ciagnie mi sie kolejna sprawa, przy ktorej policja byla wiec, skoro nie mozna bylo sprawy podwazyc, TU postanowilo zaoszczedzic ok 2/3 minimalnych kosztow naprawy (kosztow wg. ASO - nie widze powodu, zeby 6 letnie auto z wyzszej polki naprawiac w dziurze w ziemi i nakladac kilogramy szpachli na drzwi, ktore kaza mi naprawiac mimo, ze plat poszycia oblepil sie na wzmocnieniu tak, ze prawie pekla blacha). Pare miesiecy chyba to potrwa...

      Tak naprawde to winne sa temu przepisy, ktore TU stawiaja w roli arbitra i pana wszechrzeczy. Jak to mozliwe, zeby TU podwazalo, bez rozprawy sadowej (!), pisemne, podpisane oswiadczenie sprawcy!? Siedzi taki pierdzistolek i pisze, ze kolizji, w ktorej bralem udzial, nie bylo. Albo, bez ekspertyzy (!), oswiadcza, ze w takiej kolizji (zna ja z prymitywnego szkicu) nie mogl np. peknac reflektor. W protokole policji opisane sa uszkodzone w kolizji czesci (z grubsza, ale mi np. zderzaka nie bardzo chcieli w TU uznac i dopiero protokol popchnal sprawe do przodu), ale wiec TU nie moze podwazyc faktu kolizji i tego, co zostalo uszkodzone. Same plusy.

      A nasi poslowie, zamiast ustawowo ukrocic samowole TU, jeszcze dokladaja jakies szykany dla kierowcow - np. jezeli naprawa kosztuje wiecej niz 2 tys, trzeba robic przeglad. Czyli ja, po wymianie drzwi (ok. 1,5 tys za sama czesc), bede musial zrobic przeglad, a ktos, kto urwal kolo i za 1500 zl naprawil zawieszenie, nie :-/

      Wedlug mnie nalezy wzywac policje do najdrobniejszej nawet obcierki! I niech policja sama zacznie interwieniowac w sprowie zmiany przepisow umozliwiajacych OKRADANIE kierowcow przez TU. Nam sie to nie uda - waaadza przeciez nie bedzie sluchac rozkapryszonych dojnych krow. Moze jak zablokujemy prace policji i zacznie to naprawde duzo kosztowac, ktos sie zastanowi dlaczego tak sie dzieje!
      • wojtek33 Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 23.04.07, 16:31
        emes-nju napisał:

        > Wedlug mnie nalezy wzywac policje do najdrobniejszej nawet obcierki! I niech po
        > licja sama zacznie interwieniowac w sprowie zmiany przepisow umozliwiajacych OK
        > RADANIE kierowcow przez TU. Nam sie to nie uda - waaadza przeciez nie bedzie sl
        > uchac rozkapryszonych dojnych krow. Moze jak zablokujemy prace policji i zaczni
        > e to naprawde duzo kosztowac, ktos sie zastanowi dlaczego tak sie dzieje!

        Pierwszy raz na tym forum zgadzam się emes-nju przeciw mejsonowi ;-)
        O ile jeszcze z prywatnymi, przy niewielkich stłuczkach można się dogadać, o
        tyle do służbowych (nie wspomnę o leasingowanych, gdzie towarzystwa same
        wymagają wezwania Policji), dla własnej wygody należy wzywać, szczególnie gdy
        oświadczenie kierowcy jest nic nie znaczącym kwitem.
        Mamy w firmie jednego orła, który kiedyś podpisał oświadczenie o swojej winie.
        Gdy się tym pochwalił, po analizie zdarzenia (parking pod marketem, trafił
        poloneza jadącego "główną" alejką, ale z jego lewej strony, znaków pionowych
        brak) wyszło, że był niewinny. Pojechał na Policję, ta orzekła winę kierownika
        poloneza. Pan w PZU na wspomnienie tego oświadczenia stwierdził, że to
        nieistotne i liczy się opinia z Policji.
        • emes-nju Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 23.04.07, 16:49
          wojtek33 napisał:

          > Pierwszy raz na tym forum zgadzam się emes-nju przeciw mejsonowi ;-)

          Wszystko cacy, tylko, ze ja wyjatkowo rzadko nie zgadzam sie z Mejsonem i zwykle dotyczy to szczegolow, a nie calej wypowiedzi ;-)
        • mejson.e Świstek 23.04.07, 17:18
          wojtek33 napisał:

          "oświadczenie kierowcy jest nic nie znaczącym kwitem."

          Z tym to akurat i Mejson się zgadza ;-)

          Pisałem o klarownej sytuacji, gdy obie strony natychmiast zgodnie podjeżdżają do
          zakładu ubezpieczeń i wypełniają wszelkie potrzebne dokumenty, doprowadzają do
          oględzin itp.
          Słowem - dostarczają TU wszelkich niezbędnych informacji i dokumentów
          niezbędnych dla załatwienia sprawy.
          Nie będą potrzebne już żadne wezwania, powiadomienia.
          Tylko opis, wycena i decyzja.

          Jakie mogą jeszcze być przyczyny opóźnień w likwidacji szkody?

          Natomiast w sytuacji gdy sprawca chce się wykpić samym oświadczeniem, bez
          natychmiastowej wizyty w swoim towarzystwie ubezpieczeniowym, nie mówiąc już o
          sytuacji niepewnej (brak dokumentów sprawcy itp.), wtedy jestem za wzywaniem
          policji i zabezpieczeniem w ten sposób nie tylko swoich interesów, ale także
          innych, których mógłby spotkać na drodze po "naszej" kolizji, szczególnie, gdy
          powinien być z ruchu wyeliminowany.

          Nie jestem zwykłym frajerem, tylko frajerem racjonalnym...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: art Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.devs.futuro.pl 06.05.07, 14:38
        Akurat jestem z grona "pierdzistołków" i chciałem zwrócić uwagę na parę
        nieścisłości. Owe przeglądy przy szkodach pow 2000 są zwracane więc nie widzę
        problemu, a klient ma pewność ,że auto jest sprawne. Co się tyczy potwierdzenia
        sprawcy to chyba logiczne że nie można przyjąć odpowiedzialności za szkodę na
        podstawie świstka papieru nie potwierdzonego przez żadna osobę urzędową,
        przecież uzyskanie danych np nr polisy itp nie jest problemem. Przecież każdy
        mógłby sobie napisać byle co i przedstawić w TU żądając odszkodowania. Po to
        właśnie jest potwierdzanie oświadczenia. Jak czułbyś się szanowny Formowiczu
        jeśli przy zapłacie za następne OC okazałoby się że spowodowałeś kilka lub
        kilkadziesiąt stłuczek o których nie masz bladego pojęcia? Wtedy pytałbyś czemu
        Twój ubezpieczyciel nie spytał cię o potwierdzenie tych zdarzeń. Dlatego warto
        albo wzywać policję albo targać sprawcę od razu do jego ubezpieczyciela celem
        potwierdzenia w obecności pracownika odpowiedzialności.
        • mejson.e Z innej strony... 06.05.07, 22:05
          Gość portalu: art napisał(a):

          "Co się tyczy potwierdzenia sprawcy to chyba logiczne że nie można przyjąć
          odpowiedzialności za szkodę na podstawie świstka papieru nie potwierdzonego
          przez żadna osobę urzędową, przecież uzyskanie danych np nr polisy itp nie jest
          problemem. Przecież każdy mógłby sobie napisać byle co i przedstawić w TU
          żądając odszkodowania. Po to właśnie jest potwierdzanie oświadczenia. Jak
          czułbyś się szanowny Formowiczu jeśli przy zapłacie za następne OC okazałoby się
          że spowodowałeś kilka lub kilkadziesiąt stłuczek o których nie masz bladego
          pojęcia? Wtedy pytałbyś czemu Twój ubezpieczyciel nie spytał cię o potwierdzenie
          tych zdarzeń."

          Przyznam się, że nigdy nie patrzyłem na ten problem z tej strony.

          Całkiem rozsądnie to brzmi.

          Cóż człowiek uczy się przez całe życie... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: winnie the pooh Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: 62.29.164.* 07.05.07, 11:53
          Drogi Pierdzistołku.

          Stałem na skrzyżowaniu droga podporządkowana. Puściłem nogę z hamulca ale nie
          ruszyłem, bo z lewej strony jechało autko. Wjechał we mnie baaardzo kulturalny
          przedstawiciel handlowy. Ponieważ rozmiar szkody był znaczny wezwaliśmy policję.
          Spisali notatkę służbową - dane potwierdzone urzędowo. Gość bez problemu uznał
          swoją winę. Oddałem autko do warsztatu - naprawa bezgotówkowa. O sprawie
          zapomniałem. Po czterech miechach mechanik do mnie dzwoni, że mają problem z
          kasą i że chyba będę musiał zapłacić. Wizyta w TU. Wynik nie ma oświadczenia
          sprawcy. Po co skoro jest notatka policji, bo musi być. Na moje nieszczęście
          sprawca jeździł autem firmowym leasingowanym, a po czterech miechach już w tej
          firmie nie pracował. Na szczęście firma szkodę uznała. I co pierdzistołku, z tym
          potwierdzeniem urzędowym.

          PS. W szoku był przede wszystkim rzecznik praw ubezpieczonych, gdy mu
          powiedziałem że oprócz notatki policji, TU kwestionuje szkodę mówiąc, że nie ma
          oświadczenia sprawcy.
    • jane14 Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 23.04.07, 22:13
      Tak to dziwne i stosunkowo nowe zjawisko aby policja prowadziła postepowanie w
      tak błachych sprawach.
      Ja (odpukać) nie korzystałem jeszcze z usług TU ale podzielam opinię że nie
      należy przesadzać. Jeśli sprawa jest jasna, kierowcy zgodni i najlepiej jeszcze
      jacyś świadkowie jako gwaranci, że sprawca nie zmieni zdania, to winno
      zakończyć sie bez angazowania policji.
      Natomiast nie podzielam zdania że oświadczenie sprawcy jest tylko kwitkiem,
      Jest przyznaniem się do winy. Oczywiście można je podważyć ale wydaje się że
      nie jest to takie łatwe (o ile jest napisane własnorecznie i potwierdzone przez
      świadków) jak czasem słyszy się w barwnych opowieściach "ofiar" stłuczek.
      • babaqba Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 24.04.07, 00:12
        Ja miałem inną przygodę i nie radzę Wam, by Was coś takiego spotkało. W nocy, na parkingu, w mój
        samochód przydzwonił Transit Straży Miejskiej. Ja jeszcze pracowałem i usłyszawszy alarm doskoczyłem
        do okna. Panowie strażnicy obejrzeli zniszczenia i zanim wskoczyłem w buty, odjechali. Nie chce mi się
        dużo pisać, rozbili mi róg plastikowego zderzaka i nic - jestem ze swym probleme sam. Panowie są
        władza i szary Kowalski może im skoczyć. Jestem na etapie pisania skrag ale moc jest z nimi: każdy
        adresat chce sprawie łeb ukręcić. Słowem Prawo i Sprawiedliwość vel Ziobro.
        • jaro_ss Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 24.04.07, 05:53
          Nie podlegaja pod Ziobrę, bo ten by dał im popalic, tylko pod miejscowego
          kacyka z Urzędu Miejskiego, czy gminnego.

          Ad rem: dogadać się przed TU, pieknie, ale to w rodzinie,czy pośród znajomych.
          W rzeczywistości niewirtualnej, kiedy trudno kogokolwiek namówić
          na "świadkwowanie" jest to jedyne rozsądne rozwiazanie. I warto czasem nawet te
          stówkę włożyć na mandat, bo ma sie sprawę z głowy. Mnie tam ostatnio bardzo
          kulturalnie potraktowali, poprzednim razem też. A jesli wina gościa jest
          ewidentna i jeszcze sie stawia, to niech mu ten mandat dla nauki dadzą.

          Oczywiście nie ma co blokować przejazdu przy dupereli. Jak już ktoś jest taki
          bojeźliwy, to niech wozi przysobie jkiś idiotenaparat z filmem. Ja tam mam
          dokumentację wszystkich moich "wyczynów". Poza tym czasem lepiej sie zgodzić na
          likwidacje z AC, bo niektóre przypadki szybciej się w ten sposób załatwi.

          Jest też coś takiego jak regresja: załatwiasz sprawę ze swojego AC, a sprawa
          jest w toku, składasz odpowiednie papiery i twoje TU ściąga z OC drugiego TU,
          jak ściągnie, to sprawa z AC jest anulowana i masz czyste konto.
          • Gość: asia_25 Aparat w komórce rulez !! IP: *.chello.pl 04.05.07, 13:43
            Po stłuczce natychmiast wyskakujcie z auta z aparatem w garsci i róbcie fotki
            to jest jeden z tych nielicznych przypadków kiedy aparaty bardzo sie
            przydają !! Potem kierowca - sprawca wam sie nie wyprze warto tez
            sfotografowac samochód przed i za wami, wtedy mozna znaleźć swiadka gdy trzeba.
            Polecam taka metode, sprawdzone przezemnie i znajomych a sprawca nawet nie
            usuiłuje zwykle nic kombinowac w takiej sytuacji... :) no i warto miec ze soba
            formularz oswadczenia o szkodzie, Toyota ma takie gotowe.
    • wichura Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 24.04.07, 15:17
      Bzdury!
      Nie będąc sprawcą ZAWSZE wzywajmy policję. Ułatwi to dochodzenie roszczeń z TU,
      zarówno w likwidacji szkody, jak i w sądzie. A niech sprawcy jeszcze dołożą
      mandat i 6 punktów! Tych, co powodują kolizje powinno się karać z całą
      surowością.
      Jedyne, czym ryzykujemy to zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, gdy uszkodzenia
      okażą się poważne.
      • entry to dopiero sa bzdury 24.04.07, 20:40
        każdy może być i Sprawcą i poszkodowanym, więc apel do jednej strony, gdy idzie
        o udział minimum dwóch osób to jakaś parodia. Rozumiem kolizja, gdize
        faktycznie sporo jest zniszczeń, ale czy chciałbyś dostać ten swój mandat gdy
        obijesz sąsiada drzwiami wysiadając? to też jest szkoda i zgodnie z definicją
        też w ruchu.
        A do przedpiszców, trzeba trochę uporządkować "fakty i mity". Po pierwsze
        oświadczenie spisane na kartce nie jest dowodem i zgodnie z litera prawa
        Ubezpieczyciel ma prawo żądać potwierdzenia Sprawcy. To tak jak w Sądzie,
        nieważne co nagadałeś wcześniej, liczy się dopiero to co powiesz przed obliczem
        Temidy ( i nawet jeśli calkowicie zmieniłeś zeznania to tylko one są brane pod
        uwagę). Po drugie nawet "kwit z policji" też nie jest żadnym potwierdzeniem
        kolizji. To jedynie potwierdzenie, że Policja była na miejscu zgłaszenia, bo w
        99,99% przypadków nie widzą samego zajścia, ale WYŁĄCZNIE jego skutki. Po
        trzecie wyłącznie decyzja sądu jest wiążąca dla Ubezpieczyciela, nie decyzja
        policjanta (choć w przeważającej części ułatwia wypłatę, to wcale jej nie
        gwarantuje).
        • Gość: r_g Re: to dopiero sa bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 01:54
          "Po pierwsze
          "oświadczenie spisane na kartce nie jest dowodem.... To tak jak w Sądzie,>
          nieważne co nagadałeś wcześniej, liczy się dopiero to co powiesz przed obliczem
          Temidy ( i nawet jeśli calkowicie zmieniłeś zeznania to tylko one są brane pod
          uwagę)."
          Nie jest? Będąc świadkiem w sprawie plątałem się trochę w zeznaniach (upływ
          czasu) , więc sędzia kazał odczytać moje zeznania z policji i wystarczyło że je
          podtrzymałem. Jeśli np. współpracowałem z SB (nie współpracowałem) i zachowało
          się własnoręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z podaniem nazwiska i
          innych danych oraz pseudonimu np. Gumowe Ucho ;) to oczywiście nie jest to
          istotne i jeśli się nie przyznam to mogą mi skoczyć. Albo brałem łapówki i
          podpisałem ile wziąłem i za co to w sądzie mogę spokojnie zaprzeczyć i wychodzę
          natychmiast jako niewinny.
        • emes-nju Re: to dopiero sa bzdury 25.04.07, 10:28
          entry napisał:

          > A do przedpiszców, trzeba trochę uporządkować "fakty i mity". Po pierwsze
          > oświadczenie spisane na kartce nie jest dowodem i zgodnie z litera prawa
          > Ubezpieczyciel ma prawo żądać potwierdzenia Sprawcy.

          I wlasnie dlatego TRZEBA wzywac policje! Jezeli podpisane oswiadczenie nie jest zadnym dowodem, to dowodow z miejsca wypadku dostarczyc nam moze WYLACZNIE policja. Ani oswiadczenie, ani swiadkowie - tylko policja.

          Przeczytaj sobie to, co napisalem w tym temacie powyzej.
          • Gość: kolargol Re: to dopiero sa bzdury IP: 195.190.143.* 03.05.07, 09:37
            podpisane oswiadczenie jest po pierwsze dowodem uczestnictwa w zdarzeniu
            jezeli ktos juz podpisal oswiadczenie, a za czyn grozi mu stosunkowo niewielka
            kara (typu utrata ulgi ubezpieczeniowej) to nie bedzie potem szedl w zaparte i
            ryzykowal kilka lat za skladanie falszywych zeznan (np. twierdzac, ze nie bral
            udzialu w zdarzeniu, podczas gdy na oswiadczeniu sa jego dane, charakter pisma
            i przypadkowe odciski palcow)

            a potem jezeli wygrasz sprawe w sadzie, bo ktos nie chcial sie przyznac (wybrac
            do TU itp), ale stwierdzono jego wine, to mozesz go podac w procesie cywilnym o
            zwrot Twoich dodatkowych kosztow (jezeli takie miales) - oczywiscie to wszystko
            trwa, ale w jakis sposob trzeba wychowywac innych obywateli

            • emes-nju Re: to dopiero sa bzdury 07.05.07, 11:32
              Gość portalu: kolargol napisał(a):

              > (...) oczywiscie to wszystko trwa, ale w jakis sposob trzeba wychowywac
              > innych obywateli


              Nooo... Trwa... Zalatwienie ubezpieczenia za naprawe rozbitego boku mojego auta trwa juz od stycznia :-/ A policja byla... A co by bylo, gdyby policji nie bylo? TU moze nawet wierzyc w oswiadczenie, ale moze sie do tego "nie przyznac" :-P i isc w zaparte, ze kraksy nie bylo! Moj znajomy to cwiczyl - jego klopot powiekszylo to, ze sprawca, bez zadnej zlej woli zdarzyl naprawic auto zanim znajomy skonczyl ubezpieczeniowe korowody. Po ogledzinach "rzeczoznawca" stwierdzil, ze sprawca nie mial rozbitego auta... I bij sie z nimi! Sprawy w sadzie trwaja latami (TU stac za nasza kase na prawnikow), a w tym czasie corpus delicti stoi na parkingu.

              Jakos nie chce mi sie wychowywac obywateli przy pomocy mojego mienia! Wolalbym, zeby waaaadza, ktora ma na wszystko swietne pomysly, zechciala miec tez pomysl na to, jak ustanowic prawo utrudniajace OKRADANIE ubezpieczonych przez TU. Dopoki tego prawa nie bedzie, bede wzywal policje do KAZDEJ stluczki - nawet zarysowanego zderzaka.
      • mejson.e Egoista 24.04.07, 21:41
        wichura napisał:

        > Bzdury!
        > Nie będąc sprawcą ZAWSZE wzywajmy policję. Ułatwi to dochodzenie roszczeń z TU,
        >
        > zarówno w likwidacji szkody, jak i w sądzie. A niech sprawcy jeszcze dołożą
        > mandat i 6 punktów! Tych, co powodują kolizje powinno się karać z całą
        > surowością.
        > Jedyne, czym ryzykujemy to zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, gdy uszkodzenia
        > okażą się poważne.

        Wygodnicki, bezmyślny, uparty egoista.

        I tyle.

        • wichura Re: Egoista 26.04.07, 12:43
          "> Wygodnicki, bezmyślny, uparty egoista."
          Dlaczego bezmyślny? Z pozostałymi epitetami byłbym gotów się zgodzić, nie
          traktuję ich jako negatywnych. Z chęcią przeczytam uzasadnienie Twojej opinii o
          mnie.
          Czy należyta troska o własne sprawy, w tak "śliskiej" materii jak ubezpieczenia
          komunikacyjne, jest wg Ciebie wygodnictwem i egoizmem? Mam trochę praktyki
          (szkody własne i wielu znajomych i ich znajomych itd. - zawsze chętnie im
          pomagam w sporach z TU) i parę razy spotkałem się z cwaniaczkami, którzy
          chcieli odwoływać to, co napisali w oświadczeniu. Też sobie z nimi poradziłem,
          ale wierz mi - komplikuje to sprawę i wydłuża oczekiwanie na odszkodowanie
          (zapomnij o ustawowych 30 dniach i kwotach bezspornych).
          • jaro_ss Re: Egoista 26.04.07, 13:08
            Zgadza się tak sobie kiedyś uzmysłowiłem: pozwy, dojazd na rozprawę, banda
            biegłych, to zapłaciłem policjantowi 100 zł mandatu (dał najmniejszy bo moja
            wina była "formalna" najechałem na wóz, bo jechałem za kimś kto spowodował
            czołówkę i był pchnięty na mnie) i naprawiłem z AC. Przy naprawie rzędu ponad
            10 tys, taka stówa i utrata 10% zniżki to banał.....
            no jakieś cztery, pięć stów w plecy, ale spokój. Ubezpieczyciel też się nie
            zająknął i przyjał wypłatę na klatę, choć w zeznaniu nic nie ukrywałem.

            Takie życie....
        • Gość: Tom Re: Egoista IP: *.devs.futuro.pl 07.05.07, 12:30
          Widać mało w zyciu przeszedłeś. Trzeba wzywać Policję do jakiejkolwiej stłuczki jeżeli w grę wchodzi naprawa z OC sprawcy. Podpisanie oświadczenia jest guzik warte, masz szkodę na chociażby na 700 facet podpisuje a potem się wypina, mówi że był w szoku, nagle znajduje 3 swiadków, którzy byli na miejscu. Sprawa kończy się tak, że jesteś 700 stów do tyłu i facet udowadnia ci winę, sciągaja jeszcze odszkodowanie z twojego OC. Jeżeli jest to cokolwiek wiekszego poza zarysowaniem to trzeba miec niepokolei w głowie, żeby wierzyć sprawcy wypadku.
          Nawet jak się facet nie wyprze to zaczna się schody z ubezpieczalnią. Powiedzą ci, że to niemożliwe, zeby tak trzepnąć i nie oddadzą kasy, albo bedziesz włóczyć się po sądach 2 lata. Z doświadczenia wiem, że jak Policja jest na miejscu stłuczki to TU nie robi problemów.
    • Gość: Bolus I jeszcze jedno IP: *.chello.pl 25.04.07, 07:43
      Może trochę nie na temat, ale też dotyczy kolizji.
      Jeżeli w całym zdażeniu nie ma osób rannych lub zabitych to usuwajcie samochody
      gdzieś na pobocze, chodnik, parking itp. Potem przez takich durniow powstają
      korki, a nieżadko dochodzi do kolejnych kolizji (bo inni durnie patrzą co się
      stało.

      Osobście uważam że jeżeli skutki kolizji są małe, a wina nie budzi wątpliwości
      to wzywanie policji jest bezcelowe.
      Swoją drogą to głupota ze do kolizji przyjeżdza policja (za pieniądze
      podatników) i załatwia sprawy dla TU (działającego komercyjnie). Czy nie lepiej
      byłoby wprowadzić przepis wg. którego to ubezpieczyciel powinien na miejsce
      przysyłać swojego człowieka. Ten na miejscu sporządziłby dokumentację i byłoby
      po sprawie. Policja byłaby wzywana tylko w razie wątpliwości.
    • jaro_ss To ja wam podam przykład: 25.04.07, 09:16
      Przykład jest teoretyczny, ale jeśli ktoś ma wyobraźnie, to potrafiłby pomysła
      zastosować praktycznie, co zresztą w rzeczywistości miało miejsce na sali
      sądowej, ale nie opiszę tego tak jakbyło, bo z moralnego punktuwidzenia mi sie
      to po prostu nie podoba:

      Macie stłuczkę, macie numer rejestracyjny samochodu, nawet numer polisy, ale
      nie macie prawa legitymowania (bo to ma policja) i nie zdobywacie danych
      kierowcy (albo podał fałszywe).

      Okazuje się, że wasz kierowca to jeden z jednojajowych trojaczków. Po jakimś
      czasie okazuje się, że wszyscy oni używają ten sam pojazd i w dniu wypadku nie
      pamiętają który go akurat używał, a wy nie jesteście w stanie pokazac palcem
      który, bo wyglądają identycznie.

      Skoro nie można określić sprawcy (to jest nie potraficie wskazać sprawcy),
      pojazd był używany za zgodą właściciela - wasze roszczenia zostają oddalone.

      Teraz: jest policja, legitymuje sprawcę, jest określony jednoznacznie, nie ma
      problemu.
      • Gość: Bolus PoRD IP: *.chello.pl 25.04.07, 09:22
        Art. 44. 1. Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest
        obowiązany:

        1) zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia bezpieczeństwa ruchu
        drogowego;

        2) przedsięwziąć odpowiednie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu w
        miejscu wypadku;

        3) niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia
        lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego;

        4) podać swoje dane personalne, dane personalne właściciela lub posiadacza
        pojazdu oraz dane dotyczące zakładu ubezpieczeń, z którym zawarta jest umowa
        obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, na żądanie osoby
        uczestniczącej w wypadku.

        2. Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany
        ponadto:

        1) udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku oraz wezwać pogotowie ratunkowe i
        Policję;

        2) nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku;

        3) pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie pogotowia lub Policji wymaga
        oddalenia się - niezwłocznie powrócić na to miejsce.

        3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio do innych osób uczestniczących w
        wypadku.
        • jaro_ss Re: PoRD 25.04.07, 10:12
          Co ja ci powiem, jest zobowiązany, ale czy poda?

          Poza tym przykład jest prawdziwy - fałszywe są "trojaczki"...

          Poza tym gość jest święcie przekonany, że to twoja wina i dane twoje bierze,
          ale swoich nie podaje itd. itp.

          Miałem taki przypadek, że umówiłem się, że wypełnię zgłoszenie, a gość mi odda
          je jak mu zwrócę za naprawę (jakiś rzeczywiście drobiazg) i se udało.

          Teraz zgłoszenie można przesłać przez internet, więc otwierają się nowe
          możliwości, można spraę załatwić na miejscu przez np. laptop, czy w kawiarence
          internetowej.


          ale po staremu musisz mieć: nr rejestracyjny i markę pojazdu dane właściciela,
          dane i adres zamieszkania kierującego, numer polisy, a policja dodaje do tego
          jeszcze swoje oświadcznie, co ma formalnie moc niezależnego zeznania, w
          praktyce jest jeszcze mocniejsze. Druczek z policji jest banalny, opis
          zdarzenia i obrazki z uszkodzeniami pojazdów, poza tym dokładnie spisane
          personalia i kierowców i pasażerów. Może też załatwić ci świadków, jak jest
          spisany przez policjanta, to sie nie wykpi, a namówienie kogoś do świadczenia
          wymaga choćby pozyskania jakiś jego danych osobowych, co nie musi być wcale
          proste.
        • a_weasley Re: PoRD 26.04.07, 10:38
          Gość portalu: Bolus napisał(a):

          > 3) niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia
          > lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego;
          <ciach>
          > 2. Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany
          > ponadto:
          <ciach>
          > 2) nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu

          Czyli, a contrario, po kolizji bez zabitych/rannych można podejmować czynności,
          które mogłyby utrudnić. W szczególności w ramach niezakłócania ruchu. Chcesz
          ustalenia przez policję, to zrób zdjęcia. Najlepiej cyfrakiem, żeby od razu
          władzy pokazać, jak było. W "Bildzie" swego czasu w dziale porad był spis
          przedmiotów, które pożytecznie jest mieć stale w aucie, i figurował tam m.in.
          aparat fotograficzny, miara taśmowa i kreda.
          Niestety policja tego uprzątania nie egzekwuje, a ludzie przecież między innymi
          po to wołają policję, żeby zobaczyła pojazdy w położeniu powypadkowym. I wisi
          im, że blokują ruch.
          Ostatnio jechałem np. z Zegrza do Warszawy przez Nieporęt, tam jest nad samym
          jeziorem skrzyżowanie typu T - ruchliwa podporządkowana od Warszawy dochodzi do
          głównej nad jeziorem. Na środku skrzyżowania dwa lekko rozbite auta, lawety,
          policja... a dalej korek prawie do gdańskiej kolei.
      • a_weasley Re: To ja wam podam przykład: 26.04.07, 10:22
        jaro_ss napisał:

        > Macie stłuczkę, macie numer rejestracyjny samochodu, nawet numer polisy, ale
        > nie macie prawa legitymowania (bo to ma policja) i nie zdobywacie danych
        > kierowcy (albo podał fałszywe).

        Oczywiście, że facet nie ma obowiązku mi pokazywać papierów, ale równie ja nie
        mam obowiązku rezygnować z wołania policji...

        > Okazuje się, że wasz kierowca to jeden z jednojajowych trojaczków. Po jakimś
        > czasie okazuje się, że wszyscy oni używają ten sam pojazd i w dniu wypadku nie
        > pamiętają który go akurat używał, a wy nie jesteście w stanie pokazac palcem
        > który, bo wyglądają identycznie.
        > Skoro nie można określić sprawcy (to jest nie potraficie wskazać sprawcy),
        > pojazd był używany za zgodą właściciela - wasze roszczenia zostają oddalone.

        Mylisz sprawę karną/o wykroczenie z cywilną.
        Odpowiedzialność karna wymaga ustalenia, kto winien. W sprawach cywilnych
        wystarcza stwierdzenie, kto odpowiada. Odpowiada zaś ubezpieczyciel OC pojazdu,
        którym wyrządzono szkodę. I niech się potem bracia między sobą kłócą, kto przez
        kogo zniżkę stracił.
        • jaro_ss Re: To ja wam podam przykład: 26.04.07, 11:55
          Właściwie, to ja się z tobą zgadzam, ale jednak sprawa była cywilna, wiadomo
          było czyj samochód (świadek dostarczył powodowi numer rejestracyjny). Wiem co
          się wydarzyło, wiem co mówiły "trojaczki" wiem jak sprawa się skończyła, nie
          wiem jak był sformułowany pozew.....

          Oczywiście zniżkę by stracił ten, kto płaci ubezpieczenie i figuruje jako
          właściciel.



      • Gość: Agata__z Re: To ja wam podam przykład: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 14:36
        hahahah, no dobrze. Za to jest jedna polisa i roszczenie jest likwidowane z tej
        polisy - przecież udział pojazdu w kolizji jest bezsporne. Szkoda jest
        likwidowana z polisy a nie od kierowcy. Niezależnie kto kierował pojazdem i tak
        po znożkach ma właściciel
      • Gość: autorka Re: To ja wam podam przykład: IP: *.chello.pl 03.05.07, 10:16
        Moze jednak z tą policją nie trzeba być aż tak restrykcyjnym. Jesienią w lejącym
        deszczu uerzył w zderzak mojego samochodu kierowca niefrasobliwie cofający na
        parkingu. Nie próbował sie uchylać, pokazał i dał do spisania wszystkie
        dokumenty i nie było żadnego problemu z odszkodowaniem. (moje auto jest w
        warcie). Ale: należy prosić o okazanie dokumentów, włącznie z dowodem osobistym.
        To, że do legitymowania ma prawo policja, nie oznacza, że nie można żądać
        okazania dowodu osob. prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i polisy
        ubezpieczeniowej. Można i nawet trzeba. A jeśli kierowca odmówi (do czego
        formalnie ma prawo) wtedy należy wezwać policję. I jeszcze jedna rada:
        bezpieczniej jest załatwiać naprawy w warsztacie, który rozlicza się
        bezgotówkowo, bo ubezpieczyciele lubią zaniżać szkody, a dobry warsztat sobie
        wywalczy tyle, ile potrzeba.
        Wtedy nawet podany przykład bliźniaków nie stanowi problemu, nawet bliźniacy
        mają różne pesele.
    • Gość: Tomasz Ż. Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.clubnet.pl 30.04.07, 19:25
      Kiedyś wjechałem w inne auto. Kierowca był na tyle uprzejmy i nie wezwał Policji.
      Mimo najlepszych chęci obu stron, on wysądził odszkodowanie z OC po 3 latach, a ja z mojego AC
      dopiero po 5 i to jeszcze na razie pieniędzy nie dostałem...

      Stwierdzili, że wypadek był sfingowany i tyle.
      • Gość: były agent Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 07:23
        Dam Wam kilka rad bo znam temat. Przez 7 lat byłem agentem majątkowcem. Po pierwsze - nie oszczędzajcie kilkudziesięciu zł na ubezpieczeniu w kiepskiej firmie, po drugie - najlepiej mieć swojego agenta, który zajmie się wszystkim (wystarczy zadzwonić do niego i on poprowadzi sprawę), a to nic nie kosztuje. Najlepsi przy tym są multiagenci bo im najbardziej zależy na klientach. Po trzecie ma rację ten kto radzi nie wzywać policji i oszczędzić na mandatach, najlepiej razem ze sprawcą zgłosić się do ubezpieczyciela a na drodze wypełnić oświadczenia (najlepiej na firmowych drukach zakładu ubezpieczeń (warto kilka wozić w skrytce).
    • Gość: madziutka Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.media4.pl 01.05.07, 09:04
      jeżeli masz stłuczkę w weekend, to niestety nie podjedziesz do najbliższej siedziby ubezpieczyciela, bo jest ona zamknięta. Ja ostatnio miałam takie zdarzenie w sobotę rano, wiec ze zgłoszeniem szkody musiałam czekać do poniedziałku. A naprawa mojego auta wyniosła ok. 3 tys + koszt lawety, bo była rozwalona chłodnica. Nie chciałabym ryzykowac, ze sprawca sie wypnie i że sama będę musiała to sobie pokryć...
    • borrka1 Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 01.05.07, 16:49
      mejson.e napisał:

      Udało mi się przekonać poszkodowaną do niewzywania policji i pojechaliśmy do
      najbliższej siedziby ubezpieczyciela.
      Wypełniliśmy oboje dokumenty, poświadczyłem okoliczności, napisałem
      oświadczenie, dałem kopie dokumentów moich i pojazdu.


      no to klientka ryzykowala,bo mogles skrecic "na lewo" i olac ja!jak by
      udowodnila ze to ty jej polamales zderzak?swiadkow nie ma,u ciebie znakow
      stluczki prawie nie ma i bujaj sie lala!
      Nie wszyscy sa tacy uczciwi jak ty,tym bardziej ze w gre wchodzi obnizenie
      bonusa na OC.
      Znam przypadki gdy klient nawet zaznaczyl na schemacie wypadek zgodnie z drugim
      uczestnikiem awari i sie podpisal pod tym,a po jakims czasie sie wypial i
      tlumaczyl ze byl w szoku i dzialal nieswiadomie pod presja tego drugiego
      uczestnika awari.Policji nie wzywali,rzecz jasna.
      Lepiej na zimne dmuchac,a policja drogowa jest od tego jak doopa od sr...a,to
      ich robota .Chyba ze ktos ma nerwy biegac potem po roznych instancjach do sadu
      wlacznie i udowadniac ze nie jest wielbladem.
    • Gość: Janek Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.adsl.netsonic.fi 01.05.07, 17:03
      Tak powinno byc.
      Ale my Polacy jestesny jakosc inni.
      Najechal na mnie facetw Warszawie , wezwalem policje. Przyznal sie do winy i
      dostal mandat za spowodowany wypadek. Caleszczescie, mysle te same biuro
      ubezpieczenia.
      Mo i sie zaczelo. Facet sie wyparl, ubezpieczenie jego nie chcialo pokryc szkody
      bez jegozgody etc, etc. Na policje bylem wzywany chyba 4 razy, no i na naprawe
      czekalem 3 miesiace. Dzieki.

      Takze trzy razy mi pocaratowali samochod, ale sobie uciekli.

      Tyle wspomnien niemilych a przeciez to mozna latwo i po ludzku zalatwic!!!
    • Gość: Elo Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 22:45
      Sytuacja z ubiegłych wakacji:
      Komendant straży pożarnej wyjeżdżając z posesji uderzył w róg tylnego zderzaka
      stojącego (zatrzymanie przy chodniku) poloneza - rozbił sobie 'ząbki' BMW. Było
      to w momencie wjazdu BMW na jezdnię, czyli w momencie zderzenia zatrzymał się na
      środku ulicy, tamował ruch w dwie strony.
      Sprawa wydawała się oczywista, szkody w polonezie praktycznie zerowe (porysowany
      zderzak, a że był czarny to nie widać nic), szkody w BMW były duże, bo róg
      zderzaka trochę uszkodził chłodnicę - jechać nie dało się.
      I co?
      Komendant zadzwonił na policję z informacją, że to polonez w niego wjechał przy
      cofaniu, a on nawet trąbił. Policja przyjechała (jego znajomi). Świadkowie
      (pracownicy komendy straży pożarnej) też się znaleźli. Sprawa skończyła się
      przegraną w sądzie, oczywiście dla kierowcy poloneza.

      Policjanci patałachy, co powiedzieli? Sprawca nie dzwoni na policję, a
      poszkodowany! Więc kto pierwszy zadzwoni ten jest poszkodowanym. Paranoja?!
      Jasne, ale teraz pierwsze co robię to dzwonię na policję.

      Generalnie można się wszystkiego wyprzeć, więc w takich sytuacjach lepiej
      traktować ludzi jakby chcieli Cię oszukać, bo jak się rozjedziecie to 'nie
      pamiętam, było to tak dawno, i zupełnie inaczej...'
      • Gość: T. Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.comarch.com 02.05.07, 12:36
        Podaj jakie to miasto i ew. inicjały komendanta...
    • tredve94 Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 02.05.07, 14:00
      >W efekcie poszkodowana zaoszczędziła kilka dni/tygodni na zakończenie sprawy,
      >a ja kilkaset zł.

      >Nie bądźmy końmi dorożkarskimi pędzonymi wygodnickimi zaleceniami
      >ubezpieczycieli tylko myślmy!

      Własnie, i dlatego nie zgadzam się z ta opinią.
      Z własnego doświadczenia- pierwsza drobna stłuczka na parkingu. Dochodzimy do
      porozumienia ze sprawcą dokumenty spisane, szkoda zgłoszona do likwidatora w
      odpowiedniej ubezpieczalni. I nagle zaczynają się schody. Sprawca wycofuje swoje
      oświadczenie, twierdzi że wprowadziłem go w bład, zajechałem celowo drogę etc.
      Ubezpieczyciel sugeruje, że chcę ich naciagnąć na odszkodowanie, zwleka, każą
      sobie opisywać raz jeszcze całe zajście, nerwy strata czasu, udowadnianie że to
      nie ja jestem wielbładem. Dostaję symboliczne odszkodowanie i znowu odwołania,
      pisma, czas, w tle watpliwości sugestie, analizy i co tam mozna jeszcze wymysleć.
      Po paru latach- kolejna stłuczka, drobna, wnieciona blacha, stłuczony reflektor.
      Nic groźnego, ale pomny poprzednich wydarzeń wzywam Policję. Owszem czekam
      trochę, pieczarki złe jak osy, ale trudno przyjechali. Sprawę szybko wyjasniają,
      leci mandat dla kogo trzeba i po bólu. Sprawę załatwiam w ciagu miesiąca, czyli
      4 razy szybciej niż za pierwszym razem.
      Zgadzam się, że Policji nie powinno się zawracać głowy, że przepisy i logika
      nakazują by w takich przypadkach spisywać odpowiednie formularze jesli nie ma
      niedomówień.
      Tylko co zrobić, kiedy te oświadczenia mozna potem kwestionować, odwoływać w tym
      zeznania świadków i w efekcie za wiekszą szkodę dostaje sie mniejsze pieniądze,
      albo i żadne, tylko dlatego że nie było na miejscu Policji? To po co wogóle
      płacic ubezpieczenie?
    • Gość: D Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.welnowiec.net 02.05.07, 15:33
      jak ja miałem zonka, to blondi która mi strzeliła w auto, już po odjechaniu
      policji ani myślała podpisywać mi jakiekolwiek oświadczenie że mi przywaliła...
      sie prosiłem i jeździłem za nią :/
    • Gość: bOb Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: 195.117.159.* 02.05.07, 16:45
      Widzę, że kolega rozpoczynający wątek jest bardzo odważny. Zobaczymy czy odwaga
      Cię nie opuści jak będziesz miał szkodę, nie wezwiesz policji, a potem zakład
      ubezpieczeń odmówi Ci wypłaty bo... sprawca nie przyzna się do winy. Powodzenia!
      • mejson.e Odwaga? 02.05.07, 20:19
        Gość portalu: bOb napisał(a):

        "Widzę, że kolega rozpoczynający wątek jest bardzo odważny. Zobaczymy czy odwaga
        Cię nie opuści jak będziesz miał szkodę, nie wezwiesz policji, a potem zakład
        ubezpieczeń odmówi Ci wypłaty bo... sprawca nie przyzna się do winy. Powodzenia!"

        Jak może nie przyznać się do winy po podpisaniu trzech dokumentów w obecności
        pracownika zakładu ubezpieczeń, przekazaniu kopii dokumentów swoich i kierowcy?

        Chyba że zdiagnozowana schizofrenia...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: x Re: Odwaga? IP: *.toya.net.pl 02.05.07, 21:58
          Zwyczajnie, może stwierdzić że był/była w szoku, dał się namówić, a z perspektywy czasu jednak wina była Twoja.

          I do zobaczenia w sądzie, jeżeli masz czas i pieniądze.
          • st1545 Re: Odwaga? 02.05.07, 22:20
            > Zwyczajnie, może stwierdzić że był/była w szoku
            W jakim szoku?
            Jak widać, 99% krytyków apelu w ogóle go nie zrozumiało - przeczytali tylko
            tytuł wątku :-/
            pozdrawiam, tomek
    • Gość: --------------- Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: 82.139.49.* 02.05.07, 16:51
      gość miał kolizje na parkingu wyjeżdżał busem cofając do tyłu rozglądając
      się nie zauważył innego samochodu przejeżdżającego cofał bardzo powoli
      ale i tak gość co przejeżdżał nie zamierzał się zatrzymać i przejechał
      Toyotą przez całą szerokość po busie i przerysował cały samochód . Gość z busa
      jak przystało przyznał sie do winy i pyta się kierowcy Toyoty czy wzywać mają
      policje ten że tak policja przyjechała mandat dla sprawcy 200 stówki i punkty
      spisała co trzeba ale i tak po tygodniu firma ubezpieczeniowa sprawcy wzywa
      go na potwierdzenie zdarzenia poszedł musiał wszystko znów opisać jak miało
      miejsce a po tym ubezpieczyciel powiedział gdzie ten gość miał oczy nie widział
      że pan cofasz nie szkoda mu było Toyoty zaznaczam ze gość z busa nie zamierzał
      występować o odszkodowanie odpadła mu tylko część zderzaka i czy warto było
      nie dać wyjechać busowi mimo iż nie miał pierwszeństwa pod rozwagę strata czasu
      samochód w naprawie może było odpóścić sobie minutkęi nic by się nie stało
      • st1545 Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! 02.05.07, 20:39
        > [...] a po tym ubezpieczyciel powiedział gdzie ten gość miał oczy nie widział
        > że pan cofasz nie szkoda mu było Toyoty
        Gość z Toyoty miał pewnie bok do naprawy jeszcze zanim bus zaczął cofanie..

        Ale co do meritum wątku: zgadzam się, pod warunkiem jednego, mocnego
        podkreślenia - jedziemy ze sprawcą do jego TU lub wzywamy przedstawiciela na
        miejsce. Same oświadczenia, bez świadków, są tyle warte, ile dobra wola sprawcy.
        Jeszcze raz: do stłuczek nie wzywajmy policji - _wzywajmy_TU_.
        pozdrawiam, tomek
      • Gość: Ty głupku Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.sysnet.pl 03.05.07, 06:36
        spadałeś kiedyś do góry albo cofałeś do przodu? geju bez języka
      • Gość: xxx Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 18:24
        > gość miał kolizje na parkingu wyjeżdżał busem cofając do tyłu rozglądając

        Serio!? Do tyłu cofał!? Wot, gieroj...

        ;-)))
      • Gość: bluntman Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 18:30
        Akurat w przypadku cofania nalezy bezwzglednie ustapic pierszenstwa wszystkim innym pojazdom:

        Art. 23.1.3 PoRD podpunkt 3
        "Kierujący pojazdem jest obowiązany: [...]
        3. przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować
        szczególną ostrożność, a w szczególności:
        sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego
        utrudnienia,
        upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie trudności w osobistym upewnieniu
        się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby."
      • Gość: Krzychu Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.11a.piotrkow.pilicka.pl 07.05.07, 12:31
        Gość portalu: -------------
    • Gość: kółko A co robić jak sprawcą jest DZIURA? n/t IP: *.acn.waw.pl 02.05.07, 18:39
    • Gość: Andrzej Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.07, 08:25
      Jeśli chodzi o wzywanie policji do stłuczek to nic dziwnego,że policja nie chce
      przyjeżdżać ponieważ za przyjazd nic nie mają,tylko dużo pisania i puste ręce.
      Co mam zrobić jeśli jadę szosą przez las a tu nagle wyskoczy JELEŃ i staranuje
      mi samochód?Najlepiej usiąść i zapłakać iż nie mam AC!
      Podróżujący do pracy krajową 10.
      Andrzej
    • Gość: Janusz Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 16:09
      To trzymaj prawidłowa odległosc kolego.
      A bede wzywał policje bo miałem w rodzinie przykre zarzenie ze facet potem sie
      wymigiwał i podał do sadu ze niby to nie on byl winien znalazł nawet "świadków".
      Mimo podpisanego oswiadczenia. Wielkie dzieki, za takie ceregiele co z tego ze
      sprawa wygrana ale ile nerwów to kosztowało.
    • Gość: DRAYWER Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.chello.pl 03.05.07, 22:51
      Może jesteś jednym z tych którzy korzystają na stłuczkach ,dlatego Ci na tym tak
      zależy (ale uczciwy)ha , ha
    • Gość: mimi vogue Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 12:36
      ja mialam dwie stluczki nie z mojej winy i wszystkie zalatwilam w ten sam sposob
      spisalam oswiadczenie ze sprawca potem zglosilam zdarzenie do ubezpieczyciela
      sprawcy (telefonicznie) potem auto obejrzal rzeczoznawca i po bolu. samochodzik
      do warsztatu :)
      • Gość: Gienek Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: 135.245.72.* 04.05.07, 13:52
        Ludzie zdrowi i normalni moga tak postepowac. Niestety sa przypadki ze lepiej
        sie zastanowic - przyklad z zycia wziety. Chlop wymusil i stluczka. Na papierze
        poswiadczyl podpisem ze on winny i co zniszczyl. Po paru dniach okazuje sie ze
        potem sobie poszedl do lekarza, i oswiadczyl ubezpieczycielowi ze byl w "szoku
        powypadkowym" i nie wie co podpisal. Wyparl sie wszystkiego. Ubezpieczyciel
        odmowil wyplaty odszkodowania. Brak swiadkow ... lipa na maxa. I co ... ?????
        • ano.nim Re: Zdrowi i normalni 04.05.07, 14:22
          Gość portalu: Gienek napisał(a):

          "Ludzie zdrowi i normalni moga tak postepowac."

          Kwintesencja całej tej dyskusji.
          Normalny człowiek zawsze się dogada.
          Jak trafi na nienormalnego, to ma szansę na normalną policję czy sąd.

          Dla nienormalnych, wygodnych, tchórzliwych jest wzywanie policji ZAWSZE.
          Dla pozostałych tylko w przypadkach wątpliwych.

          Tych pierwszych nie przekonasz, tych drugich i owszem.


          Pozdr.
    • Gość: kier60 Propozycja -dlaczego nie tak. IP: 194.181.28.* 04.05.07, 14:39
      Skoro Sejm zajmuje się światłami niech ustali, że wzywa się do zdarzenia, jeśli
      nie ma ofiar, przedstawiciela TU jakiegoś rzeczoznawcę który oceni szkodę na
      miejscu. Jeśli będą problemy wzywamy policję. O ile byłoby mniej problemów. Co
      o tym myślicie?
    • Gość: bubel Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.07, 17:29
      Dzisiaj właśnie miałam stłuczkę i co gorsza z własnej winy, a głównie głupoty.
      Wjechałam gościowi w tył. U niego niewiele, moje auto na lawetę, przewidywany
      koszt naprawy 6 tys. zł (auto świeżo sprowadzone, więc odmówili mi AC). Nie
      wypierałam się winy, ale facet i tak wezwał policję, żeby nie mieć później
      kłopotów z ubezpieczycielem. Fakt, że gdyby tego nie zrobił oszczędziłabym
      stówkę, 6 pkt. i dowód rej., ale rozumiem go. Za głupotę trzeba płacić, ale nie
      ma co ryzykować nie wzywając policji, bo nawet jeżeli sprawca nie zaprzecza
      swojej winie, to ubezpieczyciel może coś wymyślić, np. teorię sfingowanego
      wypadku.
    • Gość: Kirek Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: 213.25.92.* 05.05.07, 07:28
      Nie jest tak różowo jak piszesz!
      Ja miałem w zasadzie drobna stłuczkę, choć zarysowany był cały lewy bok
      samochodu. Chłopak, który to spowodował przyznał się do winy. Spisaliśmy
      oświadczenie. Wszystko pieknie, bez problemów. Okazało się, że póżniej za
      mamową likwidatora z f-my ubezpieczeniowej zmienił zdanie i twierdził, że to
      nie on spowodował. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Sprawa
      skończyła sie sądem i 9-cio miesięcznym czekaniem na odszkodowanie. Po tej
      nauczce do każdej stłuczki będę wzywał policję. Stwierdziłem, że często same f-
      my ubezpieczeniowe namawiają ubezpieczonych do zmiany oświadczenia lub szukają
      byle pretekstu aby nie wypłacić odszkodowania . Jeśli w takiej sytuacji byłaby
      notatka policji z wskazaniem sprawcy sprawa byłaby bezsporna. Uczulam Was na
      takie sytuację!
      • mejson.e Na miejscu 05.05.07, 09:07
        Gość portalu: Kirek napisał(a):

        > Nie jest tak różowo jak piszesz!
        > Ja miałem w zasadzie drobna stłuczkę, choć zarysowany był cały lewy bok
        > samochodu. Chłopak, który to spowodował przyznał się do winy. Spisaliśmy
        > oświadczenie. Wszystko pieknie, bez problemów. Okazało się, że póżniej za
        > mamową likwidatora z f-my ubezpieczeniowej zmienił zdanie i twierdził, że to
        > nie on spowodował. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Sprawa
        > skończyła sie sądem i 9-cio miesięcznym czekaniem na odszkodowanie. Po tej
        > nauczce do każdej stłuczki będę wzywał policję. Stwierdziłem, że często same f-
        > my ubezpieczeniowe namawiają ubezpieczonych do zmiany oświadczenia lub szukają
        > byle pretekstu aby nie wypłacić odszkodowania . Jeśli w takiej sytuacji byłaby
        > notatka policji z wskazaniem sprawcy sprawa byłaby bezsporna. Uczulam Was na
        > takie sytuację!

        Ale nie odwiedziliście razem ubezpieczyciela sprawcy, tylko spisaliście
        oświadczenie na miejscu zdarzenia, prawda?

        Opisywałem coś innego...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • st1545 Re: Na miejscu 05.05.07, 19:03
          > > notatka policji z wskazaniem sprawcy sprawa byłaby bezsporna. Uczulam Was
          > na
          > > takie sytuację!
          > Ale nie odwiedziliście razem ubezpieczyciela sprawcy, tylko spisaliście
          > oświadczenie na miejscu zdarzenia, prawda?
          > Opisywałem coś innego...
          Nie dość wyraźnie, tzn. zabrakło tego podkreślenia, żeby wzywać TU (lub do niego
          jechać) - może w tytule trzeba by coś zmienić?
          pozdrawiam, tomek
        • Gość: Kirek Re: Na miejscu IP: 213.25.92.* 07.05.07, 18:47
          Nie na wiele zda się spisywanie oswiadczenia w obecności ubezpieczyciela.
          Strony w każdej chwili mogą zmienić swoje zdanie lub powiedzieć, że nie byli
          świadomi tego co podpisywali. Jeśli ktoś będzie chciał cię oszukać to i tak to
          zrobi niezależnie gdzie podpisze dokument. Tym bardziej, że tak jak było u mnie
          w przypadku braku policyjnej notaki ubezpieczyciele sami namawiają do zmiany
          oświadczenia, bo nie chcą wypłacać pieniędzy. W przypadku tekiej spornej
          sytuacji notatka policji jest rozstrzygająca i na pewno sąd ją uwzględni.
          A więc radzę żeby była!
          Pozdrawiam
      • Gość: bolus Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.chello.pl 05.05.07, 12:49
        Jaka notatka z policji?
        • Gość: zibi Re: Darujcie sobie wzywanie policji do stłuczek! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 22:49
          a ja sie ostatnio wku..lem jak dowiedzialem sie w tyl auta Mamusi wjechal
          bezczelny cwaniak, i wykorzystujac jej ... no wlasnie nie wiem jak to nazwac,
          kobiecina wcale w nie podeszlym wieku, jezdzi od 27 lat dala sobie wmowic czy
          nie wiem ku... co i gosc dal jej 100 zl, zderzak nie pekniety ale widac ze
          cofniety (auto VW Polo) i temat zakonczony. nie rozumiem jak ludzie (szkoda ze
          to trafilo Rodzicielke) daja sie tak robic w konia. pytam dlaczego chociaz nie
          dzwonilas do agentki ubezpieczeniowej po porade. koles bezwglednie winny ,
          wjechal w tyl pojazdu jesli zachowuje sie jeszcze bezczelnie i wmawia wine
          kierowcy w ktorego auto wjechalto az sie prosi powiedziec krotko, dzwonie po
          plicje i niech wyjasnia kto jest winny. az mnie szlag trafia ze nie zadzwonila
          po policje zamiast wysluchiwac, wyobrazam sobie jakichs dyrdymal. Sorry ale tak
          to niestety widze, lepiej takiemu sku.... niech policja wlepi 200pln jesli kolo
          nie chce spisac protokolu jak nalezy i przynajmniej uniknie mandatu. pozdrawiam
          • jaro_ss Nie darujcie i tyle. 07.05.07, 06:32
            Zwykle ludzie są zdenerwowani, lekko zszokowani i moga się zdarzyć różne
            nieprzemyślane decyzje, jak ta opisana o Mamusi i cwaniaku na przykład, nie
            każdy wie jak sięzachować a tak jest po prostu kryty i TU ma mniejsze szanse go
            wycwanić.

            I tyle, szkoda tego gadania, natomiast nie zawsze warto bkokować przejazd, ale
            to już jak emocje ochłoną.
            • Gość: clips Nie Policja płaci odszkodowanie IP: 195.116.23.* 07.05.07, 09:53
              ale pozwala wskazać sprawcę, choć i ten może się odwołać. Najlepszym wyjściem
              jest przedstawiciel TU aby sprawę pokierował we właściwą stronę. Ale i tu
              trzeba uważąć na CWANIACZKÓW. Jak w życiu ...
              Jeśli nie stać Cię na wzięcie sprawy w swoje ręce powierz ją profesjonaliście. I
              oby nie trzeba było z tego korzystać!
              • jaro_ss Re: Nie Policja płaci odszkodowanie 08.05.07, 06:54
                Mam doświadczenie z pracownikami TU i jakoś nie zauważyłem, aby sie spieszyli
                do spraw, zwykle każą przyjśę do biura, i raczej bardziej ich interesują
                papierki niż rzeczywistość.

                Poza tym w wielu punktach likwidacji szkód chyba specjalnie zatrudniane są
                kobiety, aby nie miały pociągu do spraw technicznych, nijak takiej nie można
                wytłumaczyć szczegułów, a ona (czy on) postępuje wg nakazanego z góry algorytmu.

                Nie oszukujmy sie organizacja TU jest taka, aby uzyskanie odszkodowania było
                jak najtrudniejsze, a płacenie składek jak najłatwiejsze. Czasem, niektórzy
                starsi pracownicy wykazuja więcej inicjatywy, bo maja "we krwi" jakieś starsze
                standardy, "nowoczesna" organizacja wykorzystuje zdobycze nauki w dziedzinie
                interakcji społecznych i to dla wąsko rozumianej maksymalizacji zysku.

                Odpowiedzią na to jest też schemat: gromadzenia dowodów, niepodpisywanie
                niczego, co by mogło wskazywać na ugodę i rezygnację z roszczeń czy ich części,
                wskazanie konta na wypłate kwoty bezspornej, odwołanie, sąd....

                W sprawach OC wyznacznikiem jest Kodeks Postępowania Cywilnego a nie żadne
                przepisy wewnętrzne TU.

                Jeśli pracownik zorientuje sie w naszej determinacji - może nam ustąpić, ale
                wiekszość TU działa jednak wg schematu, i tak ilość odwołań - to jakiś procent
                wszystkich spraw, zwłaszcza panie staruszki i mamuśki będą zadowolone, że
                cokolwiek dostały, więc pieniążki pozostaja w TU, znowu proces sądowy to jakiś
                kolejny procent wszystkich spraw i znowu częśc pieniążków zostaje, w sumie taki
                algorytm się sprawdza, a na kwalifikacjach i jednocześnie pensjach pracowników
                też można "zaoszczędzić". Te schematy opracowywują nieźli fachowcy, a my cóż,
                też nie bądźmy dziećmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka