Podwójna miara

04.07.07, 11:11
Zauważyłem, że wielu tutaj piszących stosuje podwójną miarę przy interpretacji
przepisów i ocenie nieprzepisowych zachowań. W stosunku do pieszych i
rowerzystów obowiązuje surowa i dosłowna interpretacja. Nie ma np.
tłumaczenia, że jak jadę w dzień rowerem to niepotrzebne mi oświetlenie.
Przepis mówi, że ma być, to ma być i koniec. W stosunku do kierowców jesteśmy
jednak dużo bardziej tolerancyjni. Prawie dla każdego nieprzestrzegania
przepisów znajdzie się wytłumaczenie. A to ograniczenia na wyrost, a to drogi
do niczego.
Jura
    • emes-nju Re: Podwójna miara 04.07.07, 11:35
      To nie do konca tak.

      Ja jade poruszajacym sie szybko pociskiem o bardzo malej manewrowosci. Rowerzysta czy pieszy nie ma mojego "pancerza", ale jednoczesnie jest zdacydowanie bardziej zwrotny. Uwazam, ze niezaleznie od swietnych przepisow nakazujacych, zakazujacych, zmuszajacych kierowcow do dbania o pieszych i rowerzystow w ostatecznym rozrachunki tylko oni sami sa wstanie sobie bezpieczenstwo zapewnic. Nie zapewni im go przepis! Przepis ma malo wspolnego z magia...
      • jureek Re: Podwójna miara 04.07.07, 12:04
        Uważasz, że wiecej należy wymagać od tego, kto może bardziej ucierpieć, niż od
        tego, kto większą krzywdę może wyrządzić?
        Tu gdzie mieszkam, jest odwrotnie (np. wymuszenie pierwszeństwa przez rowerzystę
        na samochodzie traktowane jest łagodniej niż w odwrotną stronę) i chyba jakoś
        zdaje to egzamin, bo wypadków mniej i jeździ się nieźle.
        Jura
        • Gość: Michał Re: Podwójna miara IP: *.pl 04.07.07, 12:15
          IMHO powinno byc traktowane tak samo, badz surowiej. Kierowca, by uniknac
          zderzenia z rowerzysta moze wjechac pod ciezarowke, albo skosic idace chodnikiem
          dzieci. Nie ma roznej miary.
          • jureek Re: Podwójna miara 04.07.07, 12:24
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > IMHO powinno byc traktowane tak samo, badz surowiej.

            Możesz uzasadnić dlaczego surowiej?

            > Kierowca, by uniknac
            > zderzenia z rowerzysta moze wjechac pod ciezarowke, albo skosic idace chodnikie
            > m
            > dzieci. Nie ma roznej miary.

            Właśnie. Nie ma różnej miary. Dlatego założyłem ten wątek. Dlaczego więc piszesz
            wyżej, że rowerzystów należy traktować surowiej? Dlaczego więc na forum tyle
            wyrozumiałości np. dla przekraczjących prędkość, a zero tolerancji dla wykroczeń
            pieszych czy rowerzystów?
            Jura
            • Gość: Michał Re: Podwójna miara IP: *.pl 04.07.07, 13:25
              > > IMHO powinno byc traktowane tak samo, badz surowiej.
              >
              > Możesz uzasadnić dlaczego surowiej?

              Bo tak samo jak i piesi nie maja zadnego zabezpieczenia i sa najbardziej
              narazeni na utrate zdrowia. Nie maja zadnych szans z samochodem jadacym 50km/h.
              Kierowca samochodu takze o tym wie i zrobi wszystko, by uniknac zderzenia z
              takim uczestnikiem ruchu drogowego.
              Tak wiec, rowerzysta, pieszy powinni 3 razy sie rozejrzec w trosce o wlasne zycie.
              Kiedy samochod lutnie w inny samochod to zadzialaja napinacze, strzela poduchy,
              kontrolowana strefa zgniotu nie pozwoli polamac Ci nog.

              Mimo to przychylam sie bardziej, by traktowac sprawiedliwie czyli tak samo.
        • Gość: simon921 Re: Podwójna miara IP: 195.20.110.* 04.07.07, 12:16
          Może w kraju w którym mieszkasz np. rower traktuje się jako alternatywny środek
          transportu w mieście, czy rekreacji poza nim. Natomiast u nas na osobę, która
          przyjeżdża do pracy rowerem traktuje się jak idiotę, lub osobę której nie stać
          na auto. I to się penie długo nie zmieni. Dlatego skoro większość jeździ
          autami, to im ogół więcej wybacza. Jakby te tendencje się zmieniły (lub choćby
          wzrosła ilość rowerów) to pewnie by się i poglądy zmieniły.
          Ale najważniejsze - każdy jadąc rowerem/samochodem/idąć pieszo uważa, że jak on
          przekracza przepisy to nic złego się nie dzieje, ale jak przekraczają inni to
          są idioci.
        • emes-nju Re: Podwójna miara 04.07.07, 13:18
          jureek napisał:

          > Uważasz, że wiecej należy wymagać od tego, kto może bardziej ucierpieć, niż
          > od tego, kto większą krzywdę może wyrządzić?

          No wlasnie... Nawet najbardziej szczytne, politycznie poprawne idee nie zmienia praw fizyki. Samochod to rozpedzony (nawet jadac 50 km/h stanowie duze zagrozenie!) malo sterowny pocisk!

          A piesi i rowerzysci nazbyt czesto zachowuja sie tak, jakby tak nie bylo! Przeciez samochody dosc rzadko wpadaja na idacych prawidlowo poboczem pieszych. Najczestsze kolizje z pieszymi sa w mniejszym lub wiekszym stopniu przez nich zawinione - marsze po nieprawidlowej stronie jezdni (i to po jezdni, bo pobocza sa tak pozarywane, ze sie isc po nich nie da), proby wymuszenia pierwszenstwa, wtargniecia, nocne spacery po jezdni bez jakiegokowiek oswietlenia itd. Rowerzysci jezdza pod prad, bez swiatel, skrecaja w lewo bez spojrzenia itd. Ja szalenie na nich uwazam, ale jak mi ktos wyskoczy pod kola, to maszynki w miejscu nie zatrzymam!

          A najbardziej zastanwiajace jest dla mnie cos, co widzialem niedawno. Kierowca jadacej przede mna osobowki wyszedl na wyprzedzanie nie majac samochodu z przeciwka. W tym momencie, bez spojrzenia na droge, z POBOCZA wyjechal rowerzysta - na czolowe wyprzedzajacemu. Rowerzysta nawet nie sprobowal uciekac z powrotem na pobocze! To kierowca samochodu uniknal wypadku. Ja tez mialem ostry masaz prawej stopy. Rowerzysta pojechal dalej... Nawet jezeli kierowca popelnil karygodny blad, za ktory powinien do konca lat swoich lupac kamienie, co z tej swiadomosci rodzinie rowerzysty czy pieszego, ktory nawet nie probowal sie ratowac? A ile razy jestesmy, niezgodnie z przepisami zreszta, zmuszani przez pieszych do omijania ich jak ida (czasem parami za raczke) po jezdni? Co, oni pancerni sa, ze ida na KONFRONTACJE z ponadtonowym rozpedzonym pociskiem?! W dzien jeszcze ich widac. A w nocy...?

          O tym pisze, a nie o tym, ze nalezy zmienic przepisy i zmienic drogi w szkole przetrwania!
          • maruda.r Codziennie ratuję życie 10 osobom 04.07.07, 22:05
            emes-nju napisał:

            > A piesi i rowerzysci nazbyt czesto zachowuja sie tak, jakby tak nie bylo! Przec
            > iez samochody dosc rzadko wpadaja na idacych prawidlowo poboczem pieszych. Najc
            > zestsze kolizje z pieszymi sa w mniejszym lub wiekszym stopniu przez nich zawin
            > ione - marsze po nieprawidlowej stronie jezdni (i to po jezdni, bo pobocza sa t
            > ak pozarywane, ze sie isc po nich nie da), proby wymuszenia pierwszenstwa, wtar
            > gniecia, nocne spacery po jezdni bez jakiegokowiek oswietlenia itd. Rowerzysci
            > jezdza pod prad, bez swiatel, skrecaja w lewo bez spojrzenia itd. Ja szalenie n
            > a nich uwazam, ale jak mi ktos wyskoczy pod kola, to maszynki w miejscu nie zat
            > rzymam!

            ******************************************

            Codziennie ratuję życie średnio 10 osobom. Rowerzystom jeżdżącym po nocach
            parami i bez świateł. Pieszym przechodzącym na czerwonym świetle bez zawracania
            sobie głowy, czy ktoś jedzie, czy też nie. Itd. Ci potencjalni samobójcy nie
            wiedzą, czy dobrze mi z oczu patrzy. Mogę się okazać cynicznym kanalią w pełni
            świadomym następstw: wszak policja sporządza dokumentację powypadkową na
            podstawie tego, co leży na jezdni, a nie tego co być mogło.



          • Gość: Kokeeno Re: Podwójna miara IP: 80.54.202.* 06.07.07, 17:12
            Dzisiaj omc nie rozjechałem rowerzysty - po prostu debilek WJECHAŁ sobie na PRZEJŚCIE dla pieszych w momencie, kiedy miał CZERWONE światło. Nawet się nie rozglądnął, dawca organów jeden...
          • Gość: rav107 Re: Podwójna miara IP: *.aster.pl 08.07.07, 19:05
            > Ja szalenie na nich uwazam, ale jak mi ktos wyskoczy pod kola, to
            > maszynki w miejscu nie zatrzymam!

            I to jest chyba sedno sprawy - jeżeli rowerzysta albo pieszy zachowa się w
            sposób niebezpieczny, to kierowcy samochodu wyrządzi krzywdę niewielką,
            natomiast sobie może wyrządzić olbrzymią.

            Natomiast w różnych wątkach dostrzegam tendencję, że każdy w zalezności od tego
            czym częsciej jeździ, domaga się lepszego traktowania dla siebie. ja w
            ostatnich dyskusjach zauważyłem, że wielu dyskutantów "rowerowych" uważa że
            powinni miec pierwszenstwo przed wszystkimi i w każdej sytuacji. Do tego warto
            dodać pogardliwe traktowanie jednego z najważniejszych przepisów dotyczących
            bezpieczeństwa rowerzystów, mianowicie zakazu przejeżdżania przez przejście dla
            pieszych w miejscu gdzie nie ma ścieżki (przejazdu dla rowerów).

            Ale generalnie jestem zwolennikiem traktowania RÓWNEGO wszystkich uczestników
            ruchu. Inna sprawa że wiele przepisów i zakazów w naszym kraju jest
            nieracjonalnych, co powoduje dwojaki skutek: po pierwsze lekceważenie ich przez
            uczestników ruchu, po drugie swoiste "znieczulenie" kierowców na zakazy i
            ograniczenia. Gdyby były one stawiane wyłącznie w miejscach gdzie faktycznie
            jest po temu uzasadnienie, to i poziom ioch przestrzegania byłby większy.
    • Gość: prawdziwy tebe Re: Podwójna miara IP: *.aster.pl 04.07.07, 22:44

      > Zauważyłem, że wielu tutaj piszących stosuje podwójną miarę przy interpretacji
      > przepisów i ocenie nieprzepisowych zachowań. W stosunku do pieszych i
      > rowerzystów obowiązuje surowa i dosłowna interpretacja. Nie ma np.
      > tłumaczenia, że jak jadę w dzień rowerem to niepotrzebne mi oświetlenie.
      > Przepis mówi, że ma być, to ma być i koniec. W stosunku do kierowców jesteśmy
      > jednak dużo bardziej tolerancyjni. Prawie dla każdego nieprzestrzegania
      > przepisów znajdzie się wytłumaczenie. A to ograniczenia na wyrost, a to drogi
      > do niczego.

      a to ciekawe, mozesz mi podpowiedziec, gdzie znajde wypowiedz tlumaczaca
      zgaszone swiatla fatalnym stanem drogi?
    • maruda.r Re: Podwójna miara 05.07.07, 02:15
      jureek napisał:

      > Zauważyłem, że wielu tutaj piszących stosuje podwójną miarę przy interpretacji
      > przepisów i ocenie nieprzepisowych zachowań. W stosunku do pieszych i
      > rowerzystów obowiązuje surowa i dosłowna interpretacja.

      ***************************************

      Postawa na tym forum jest naturalnym następstwem propagandy wypadkowej: "winni
      są kierowcy". Utrwalił się więc mit, że to tylko kierowcy muszą przestrzegać
      przepisów, bo tylko oni mają prawo jazdy.

      • jureek Re: Podwójna miara 05.07.07, 08:56
        maruda.r napisał:

        > Postawa na tym forum jest naturalnym następstwem propagandy wypadkowej: "winni
        > są kierowcy". Utrwalił się więc mit, że to tylko kierowcy muszą przestrzegać
        > przepisów, bo tylko oni mają prawo jazdy.

        Aha, czyli ta forumowa tolerancja dla łamania przepisów przez kierowców to taki
        wyraz przekory. Hm.
        Jura
        • maruda.r Re: Podwójna miara 08.07.07, 17:41
          jureek napisał:

          > Aha, czyli ta forumowa tolerancja dla łamania przepisów przez kierowców to taki
          > wyraz przekory. Hm.

          **************************************

          Nie o tolerancję dla łamania przepisów chodzi, a o interpretację konkretnych
          zdarzeń, w której staramy się wyłączyć automacik podpowiadający "winny kierowca,
          winny kierowca, winny kierowca". Tobie też to polecam.

    • Gość: Kokeeno Re: Podwójna miara IP: *.crowley.pl 05.07.07, 08:45
      Nie mam podwójnej miary. Jako rowerzysta staram się trzymać z daleka od aut, a
      przynajmniej nie zaskakiwać ich kierowców (np. nigdy nie wjeżdżam na jezdnię,
      nawet na przejeździe dla rowerów, zanim nie upewnię się, że nic mi nie grozi ani
      nie wyprzedzam aut z prawej strony, bo to jest po prostu kretyński sposób na
      głupią śmierć. Oczojebna kamizelka to podstawa dla rowerzysty). Za kierownicą
      samochodu mijam/wyprzedzam rowerzystę zachowując odległość minimum metra. A jak
      nie mam takiem możliwości, to nie wyprzedam.

      P.S.
      Za dnia rowerzyści nie muszą mieć włączonych świateł (chyba, że pada, albo jest
      w inny sposób ograniczona widoczność). Przepis ten dotyczy tylko pojazdów
      silnikowych.

      P.P.S.
      Jeśli rowerzysta/kierowca nie zapewni sobie sam bezpieczeństwa, to nikt za niego
      tego nie zrobi. Ludzie nie są nieśmiertelni, napiszę więcej - życie jest
      cholernie kruche i trzeba o nie naprawdę zadbać, żeby potem nie pisać
      idiotycznych postów "gdzie był Bóg jak ludzie na drodze ginęli?"
      • jureek Re: Podwójna miara 05.07.07, 08:53
        Gość portalu: Kokeeno napisał(a):

        > P.S.
        > Za dnia rowerzyści nie muszą mieć włączonych świateł (chyba, że pada, albo jest
        > w inny sposób ograniczona widoczność). Przepis ten dotyczy tylko pojazdów
        > silnikowych.

        Ale rower musi być wyposażony w światła i wtedy, gdy słońce świeci. O to mi
        chodziło.
        Jura
        • maruda.r Re: Podwójna miara 08.07.07, 17:43
          jureek napisał:

          > Ale rower musi być wyposażony w światła i wtedy, gdy słońce świeci. O to mi
          > chodziło.

          *****************************************

          Musi. Jest często słabiej widoczny, niż pieszy w tej samej odległości. Więcej
          pomogą mu światła, niż kask.

    • jureek Re: Podwójna miara 05.07.07, 09:04
      Kolejny przykład wątku, gdzie nie tylko toleruje się, ale wręcz chwali łamanie
      przepisów:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=65356237
      Jakoś nikt z tych, którzy w stosunku do rowerzystów używają sformułowania: "Taki
      jest przepis, więc trzeba się dostosować, a nie dyskutować" nie pisze tego
      samego w stosunku do przekraczających 50 km/h w zabudowanym.
      Jura
      • bolo737 Re: Podwójna miara 05.07.07, 09:42
        o tak, tak - a co tam nasz mądrala forumowy emesik napuszenie wywodzi to już
        przechodzi wszelkie pojęcie.
      • edgar22 Nie możesz pisać "chwali się". 05.07.07, 10:01
        jureek napisał:
        > Kolejny przykład wątku, gdzie nie tylko toleruje się, ale wręcz chwali łamanie
        > przepisów:

        Zbyt uogólniasz - jedni chwalą, inni nie chwalą.
        • jureek Re: Nie możesz pisać "chwali się". 05.07.07, 10:23
          edgar22 napisał:

          > jureek napisał:
          > > Kolejny przykład wątku, gdzie nie tylko toleruje się, ale wręcz chwali ła
          > manie
          > > przepisów:
          >
          > Zbyt uogólniasz - jedni chwalą, inni nie chwalą.

          "Chwali się" oznacza, że w większości się chwali. Zgoda, że nie wszyscy chwalą,
          ale w momencie gdy pisałem w tym wątku, większość pochwalała tzw. płynną jazdę
          70-80 km/h przez teren zabudowany, niektórzy nawet potępiali jadących
          przepisowo, a tylko jedna wypowiedź zdecydowanie potępiała przekraczanie
          szybkości. W przypadku nieprzepisowych zachowań pieszych lub rowerzystów
          proporcje są odwrotne.
          Jura

          P.S. Zwróć uwagę, że ci, którzy tolerują przekraczanie szybkości, są
          jednocześnie gorącymi zwolennikami świecenia - pytałeś mnie kiedyś o to, więc
          przy okazji odpowiadam.
          • emes-nju Re: Nie możesz pisać "chwali się". 05.07.07, 12:26
            jureek napisał:

            > "Chwali się" oznacza, że w większości się chwali. Zgoda, że nie wszyscy
            > chwalą, ale w momencie gdy pisałem w tym wątku, większość pochwalała tzw.
            > płynną jazdę 70-80 km/h przez teren zabudowany, niektórzy nawet potępiali
            > jadących przepisowo, a tylko jedna wypowiedź zdecydowanie potępiała
            > przekraczanie szybkości. W przypadku nieprzepisowych zachowań pieszych lub
            > rowerzystów proporcje są odwrotne.

            Sporo jezdze na rowerze. I lamie tez sporo przepisow (np. jezdze po chodnikach, bo chce zyc, przejezdzam na rowerze przez przejscia dla pieszych, bo nie chce mi sie trenowac zeskokow i podskokow). Tylko, ze jeszcze nigdy nikt na mnie nie trabil...

            Tak samo jeszcze nie zdarzylo mi sie (odpukac!) miec powazniejszego zdarzenie z pieszym czy rowerzysta wylacznie dlatego, ze jechalem autem za szybko (w terenie zabudowanym zwalniam - moze nie zawsze do przepisowych 50/60 km/h, ale nie jezdze szybciej niz 60/70 km/h). Jezeli cos sie dzialo, to przyczyna bylo nieracjonalne i niebezpieczne zachowanie pieszego czy rowerzysty. Moja predkosc mialaby wplyw tylko na skutki zdarzenia, a nie bylaby jego przyczyna!
            • jureek Re: Nie możesz pisać "chwali się". 05.07.07, 13:55
              To nie jest wątek o zachowaniach na drodze, to jest wątek o forumowej retoryce.
              Inną sprawą jest, jak ta często radykalna retoryka ma się do rzeczywistych
              zachowań na drodze. Obawiam się tylko, że gdy młody kierowca czyta takie teksty
              o tym, że nie wszystkich przepisów trzeba przestrzegać, to może to mieć na niego
              taki sam wpływ, jak np. wywiady z gwiazdami, w których chełpią się, jak to
              jeżdżą "szybko i bezpiecznie".
              Jura
              • emes-nju Re: Nie możesz pisać "chwali się". 05.07.07, 14:06
                Ale ja wlasnie probuje wyjasnic dlaczego te "podwojna" miare stosuje.

                To nie jest tak, ze nie szanuje przepisow (choc ci, od ktorych to zalezy robia wszystko, zebym nie szanowal... :-/ ), i ze uwazam, ze inni musza, a ja nie. Absolutnie. Pisze tylko tyle, ze najczestsze wykroczenie polskiego kierowcy czyli za szybka jazda jest tylko POTENCJALNIE grozna (nie pisze o ekstremalnych przypadkach jazdy z prekosciami duzo powyzej 120-140 km/h), natomiast wszelkie dziwne zachowania pieszych i rowerzystow skutkuja bardzo wymiernym i niestety czesto za duzym ryzykiem.

                Porownaj przejazd przez teren zabudowany z predkoscia 90 km/h z pieszym wejsciem pod kola nawet przepisowo jadacego auta. No sorry, ale jezeli nic mi nie wylezie pod kola, to dlaczego nie mam jechac 90 km/h (nie jezdze tyle w miescie - to tylko przyklad)? Co jest grozniejsze dla "miekkich" - to, ze ja jade za szybko, czy to, ze ktos, niezaleznie od mojej predkosci, wylezie mi pod kola?
              • maruda.r Re: Nie możesz pisać "chwali się". 08.07.07, 17:54
                jureek napisał:

                Obawiam się tylko, że gdy młody kierowca czyta takie teksty
                > o tym, że nie wszystkich przepisów trzeba przestrzegać, to może to mieć na nieg
                > o
                > taki sam wpływ, jak np. wywiady z gwiazdami, w których chełpią się, jak to
                > jeżdżą "szybko i bezpiecznie".

                ****************************************

                To jest forum dyskusyjne, a nie strona policji. Nikogo nie namawiamy do łamania
                przepisów, ale staramy się wskazać i uzasadnić ich nieracjonalność i
                nieskuteczność oraz uzasadnić własne postępowanie w stosunku do nich oraz
                kierowców zbyt kurczowo przestrzegających nakazów i zakazów.


    • Gość: rav107 Re: Podwójna miara IP: *.aster.pl 08.07.07, 19:18
      To ciekawe... moim zdaniem to jest tak, że każdy ma świetne wytłumacvzenie
      nałamanie przepisów przez siebie neizależnie czy jest kierowcą, rowerzystą czy
      pieszym. To taki polski styl, a częściowo wynika też z faktu, że istotnie wiele
      przepisów i ograniczeń jest faktycznie debilnych.

      Na poparcie mojej tezy link do postu rowerzysty, który mówi że nei bedzie
      stosował sie do jednego z moim zdaniem najwazniejszych dla bezpieczeństwa
      rowerzysty przepisów, bo 1/ przepis jest głupi 2/ męczy go to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=65054812&a=65071585
      • emes-nju Re: Podwójna miara 09.07.07, 09:57
        To jest spojrzenie z drugiej strony. Odnosze jednak wrazenie, z enie za bardzo zrozumialem idee tego, co napisalem...

        Kierowcy lamia pewne przepisy, ale rowerzysci tez. Wazne w tym nie jest tylko to, jak traktujemy przepisy, ale przede wszystkim jak traktujemy innych i siebie. Mi w czasie jazdy na rowerze NIGDY nie wpadnie do lba przejazd, nawet po wyznaczonym przejezdzie dla rowerow, jezeli dokladnie nie upewnie sie, ze kierowcy sa sklonni udzielic mi pierwszenstwa. Nie zmieniam kierunku bez upewnienia sie czy moge (naprawde moge, a nie przepisy mi pozwalaja!). Itp. itd. Samochodem jezdze tak samo - nie do wszytkiego, co znakolog nasr... na drodze sie stosuje, ale nie stwarzam zagrozenia dla siebie i dla innych. REALNIE nie stwarzam - od prawie 20 lat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja