Gość: grzesiek
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
10.11.05, 21:12
Stary angielski dom zasiedla właśnie nowa rodzina. Zauważono dziwną
instalację sygnalizacyjną między salonem a kuchnią - w salonie jak i
w kuchni było po cztery włączniki i cztery żaróweczki. Włączniki w
salonie sterowały żarówkami w kuchni i odwrotnie. Stare napisy już
się dokumentnie pozacierały i nie było wiadomo ani która żarowka
odpowiada któremu włącznikowi, ani też nawet które położenie
włącznika zapala a które gasi żarówkę.
Nowy pan domu w pierwszym odruchu chciał wypruć całą tą dziwną
instalację, ale po namyśle postanowił że w czasie najbliższej
parapetówy zadziwi gości porozumiewając się w ten śmieszny sposób
z kucharką. Ale musiał do tego rozszyfrować co jest co. Zaczął
na pałę ustawiać przełączniki i chodzić między salonem a kuchnią,
ale było to trochę daleko - szybko się zniechęcił i zamówił
elektryka.
Elektryk przyjechał z pomocnikiem. Pomocnikowi udzielił instruktażu
i wysłał go do kuchni, a sam operował w salonie. Po skończonych
testach pomocnik wrócił do salonu, ale wtedy okazało się że
po drodze zgubił kartkę, na której robił zapiski. Elektryk chciał
go obsobaczyć za to że będą musieli robić to jeszcze raz, ale
po chwili zastanowienia stwierdził że zapiski pomocnika wcale nie
są potrzebne do rozwikłania połączeń.
Jakiego instruktażu elektryk udzielił pomocnikowi i jak przebiegało
testowanie?
PS.
To jest zbeletryzowana wersja zagadki którą już kiedyś na Forum
wysłałem, ale wtedy nie było odzewu. Może teraz będzie lepiej.