zbyfauch Józef Rambonienko 14.04.12, 20:02 Hardcorowy Koksu i automat Kałasznikowa !!! Odpowiedz Link
zbyfauch Dialogi na cztery nogi 24.04.12, 12:16 Uwaga! Uwaga! Stacja Czczew. Stacja Czczew . Pociąg osobowy, zwolniony od Olesna, przez Miechów, Supraśl, Jaklo, Dwiny, Ambor, Kozubice, Letamry, Branków, Przeski, Dromidów, Wykroty, Szaragi, Jazwice PIeskie, Bryków, Parzęć itd. odjedzie z toru 5 przy peronie. Pociąg zatrzymuje się tylko w Kozubicach. Uwaga, powtarzam: w Kozubicach. Stacja Czczew... Dzieci do rozjazdu na kolonie proszone są o udanie się na tor 3. Powtarzam... „ - Pilnuj walizek! Ja pogadam z konduktorem. Stacja Czczew ... Pociąg pancerny do Wołomina odjedzie... Proszę wsiadać drzwi zamykać! Matko! Myj owoce po jedzeniu! - Przepraszam, obywatelu konduktorze! Czy ten pociąg udaje się, być może, w kierunku Pasłęga? - Który? - A ten... O rany! Zniknął! - Panie, on tak zawsze. To pociąg widmo. My tu zwyczajni. O, patrz pan, teraz stoi tam ... Ale nie ma co lecieć, bo i tak nic z tego. - Gdzie pan jest? - Ja jestem konduktorem właśnie z tamtego pociągu. Uuuuuuuu... - A sio, duszo nie myta! - Nieczysta. - Jak nieczysta, to nie myta. "Stacja Czczew... Jadwigę Maruszeczko proszę o zgłoszenie się do komisariatu dworcowego. Nieprzyjemna sprawa. Obywatelu! Nie wychylaj się! Odjaaazd!!!" - Dzień dobry. Czy to miejsce jest wolne? - Zajęte. - A to? - Zajęte. - To może to? - Też. - Ależ proszę pana! - Przepraszam, ale jestem zajęty. - Pan w góry? - Nie, na dół. - Nie rozumiem. - Grotołaz. - A, to pan w góry. - Przecież mówię, że w dół. - No, dobrze, a gdzie są te groty. - Na strzałach. - A strzały? - Ucichły. O, znowu przysunęli... Siedemdziesiątka piątka... Podczołgajmy się do tego zagajnika, to ich zajdziemy z boku. - Ciii... O, patrz, tu musiała być nie licha strzelanina. Pełno łusek. - Taaak... Te większe to z karpia... A te z płoci... Albo z karaska... - Lina. - Skąd, lin nie ma łusek. - Lina - mówię - Podaj linę. - Co chcesz zrobić? - Przywiążemy się do dwóch końców, bo robi się ciemno i możemy się zgubić. - Bardzo słusznie. Ja się przywiążę do jednego końca, a ty ... O rany, Julio! - Co się stało? - Ojejuniu! Niemożliwe... - Może powiesz, co niemożliwe? - Ta lina.Ta lina... - Co, do jasnej! - To lina ma tylko... jeden koniec! - Co ty mówisz? - Zobacz! - Faktycznie. To straszne! A gdzie może być drugi? - Drugiego w ogóle nie ma. - Może wziąłeś tylko pół liny? - Najwidoczniej. Druga połowa została w domu. I co w takim razie zrobimy z tak niemile rozpoczętym biwakiem? - Z tak niemile rozpoczętym biwakiem jesteśmy zmuszeni radzić sobie, jak przestało na prawdziwych harcerzy lub robinsonów. Bo ja ich bardzo lubię. - A kogo oni się radzili? - Nikogo, ponieważ nikogo nie było. Mogli liczyć tylko na siebie. - Samodzielność i umiejętność dawania sobie samemu rady w najtrudniejszych warunkach - to cecha wspaniała i pożyteczna. Mają ją z reguły prawdziwi mężczyźni i wspaniałe kobiety... Co ty podsuwasz? - Podsuwam to ci właśnie pewien przykład dla zobrazowania, jak można dać sobie samemu radę w różnych sytuacjach. Pomyśl.. Jest noc... Rozbija się twój okręt... Lądujesz na bezludnej wyspie, w dodatku pełnej ludożerców. Co robisz? - Słucham. - Nie teraz, tylko wtedy. Co wówczas robisz? - Więc wówczas jak przylatują ludożercy, to nakładam kapelusz, i udaję trującego grzyba. - Ale jest noc, zimno ci... Ludożercy są, powiedzmy, jeszcze ich nie ma... Ale przyjdą. - Kiedy? - W środę. - To go nazwę środaszek. - Kogo? - Piętaszka! - Teraz to ja nic nie rozumiem. - Posłuchaj. Biorę chrust... Trawę... Gałęzie i krzemienie, którymi okładam ognisko... Zapalam ogień, a tu patrzyć... Kozy, dzikie... To ja je cap... - A cap? - Capa też capnę. Zasiewam pomarańcze... Robię ubrania ze skór... Oraz mleko i rybki... - Dosyć! Dosyć! - Poczekaj, niech dokończę. Któregoś razu patrzę, a z drugiej strony wyspy jakby łuna. Wychodzę na wierzchołek góry, patrzę... A tam olbrzymie miasto... Wczoraj jeszcze plaża i piasek... a dziś... metropolia, neony. Schodzę ja niżej, ubrany jak to na bezludnej wyspie – skóry, broda, parasol z liści i pytam takiego małego, co się tam najwięcej żołądkował: Panie! Co się tu dzieje, jak pragnę jagnię: Bo tych kóz to miałem już potąd. A on na to: Film kręcą, dzikusie! Kofta i Friedmann Odpowiedz Link
modliszka61 Re: Wesoły ksiundz 22.06.12, 10:49 A ja sobie zaznaczyłam taką wiadomość, że księża siadają na dzieciach. wiadomosci.onet.pl/kraj/pobicie-podczas-koledy-ksiadz-wybil-mi-2-zeby,1,5019409,wiadomosc.html Odpowiedz Link