Dodaj do ulubionych

Ze spaceru po w sieci.

20.03.12, 20:52
https://tinyurl.com/677mtc9
Obserwuj wątek
    • zbyfauch Prawdziwa sztuka 20.03.12, 21:26
    • zbyfauch Człowiek małpa albo małpa człowiek 23.03.12, 20:47
    • zbyfauch Dialogi na cztery nogi 24.04.12, 12:16
      Uwaga! Uwaga! Stacja Czczew. Stacja Czczew .
      Pociąg osobowy, zwolniony od Olesna, przez Miechów, Supraśl, Jaklo, Dwiny, Ambor, Kozubice, Letamry, Branków, Przeski, Dromidów, Wykroty, Szaragi, Jazwice PIeskie, Bryków, Parzęć itd. odjedzie z toru 5 przy peronie. Pociąg zatrzymuje się tylko w Kozubicach. Uwaga, powtarzam: w Kozubicach. Stacja Czczew... Dzieci do rozjazdu na kolonie proszone są o udanie się na tor 3. Powtarzam... „
      - Pilnuj walizek! Ja pogadam z konduktorem.
      Stacja Czczew ... Pociąg pancerny do Wołomina odjedzie... Proszę wsiadać drzwi zamykać! Matko! Myj owoce po jedzeniu!
      - Przepraszam, obywatelu konduktorze! Czy ten pociąg udaje się, być może, w kierunku Pasłęga?
      - Który?
      - A ten... O rany! Zniknął!
      - Panie, on tak zawsze. To pociąg widmo. My tu zwyczajni. O, patrz pan, teraz stoi tam ... Ale nie ma co lecieć, bo i tak nic z tego.
      - Gdzie pan jest?
      - Ja jestem konduktorem właśnie z tamtego pociągu.
      Uuuuuuuu...
      - A sio, duszo nie myta!
      - Nieczysta.
      - Jak nieczysta, to nie myta.
      "Stacja Czczew... Jadwigę Maruszeczko proszę o zgłoszenie się do komisariatu dworcowego. Nieprzyjemna sprawa. Obywatelu! Nie wychylaj się! Odjaaazd!!!"
      - Dzień dobry. Czy to miejsce jest wolne?
      - Zajęte.
      - A to?
      - Zajęte.
      - To może to?
      - Też.
      - Ależ proszę pana!
      - Przepraszam, ale jestem zajęty.
      - Pan w góry?
      - Nie, na dół.
      - Nie rozumiem.
      - Grotołaz.
      - A, to pan w góry.
      - Przecież mówię, że w dół.
      - No, dobrze, a gdzie są te groty.
      - Na strzałach.
      - A strzały?
      - Ucichły. O, znowu przysunęli... Siedemdziesiątka piątka... Podczołgajmy się do tego zagajnika, to ich zajdziemy z boku.
      - Ciii... O, patrz, tu musiała być nie licha strzelanina. Pełno łusek.
      - Taaak... Te większe to z karpia... A te z płoci... Albo z karaska...
      - Lina.
      - Skąd, lin nie ma łusek.
      - Lina - mówię - Podaj linę.
      - Co chcesz zrobić?
      - Przywiążemy się do dwóch końców, bo robi się ciemno i możemy się zgubić.
      - Bardzo słusznie. Ja się przywiążę do jednego końca, a ty ... O rany, Julio!
      - Co się stało?
      - Ojejuniu! Niemożliwe...
      - Może powiesz, co niemożliwe?
      - Ta lina.Ta lina...
      - Co, do jasnej!
      - To lina ma tylko... jeden koniec!
      - Co ty mówisz?
      - Zobacz!
      - Faktycznie. To straszne! A gdzie może być drugi?
      - Drugiego w ogóle nie ma.
      - Może wziąłeś tylko pół liny?
      - Najwidoczniej. Druga połowa została w domu. I co w takim razie zrobimy z tak niemile rozpoczętym biwakiem?
      - Z tak niemile rozpoczętym biwakiem jesteśmy zmuszeni radzić sobie, jak przestało na prawdziwych harcerzy lub robinsonów. Bo ja ich bardzo lubię.
      - A kogo oni się radzili?
      - Nikogo, ponieważ nikogo nie było. Mogli liczyć tylko na siebie.
      - Samodzielność i umiejętność dawania sobie samemu rady w najtrudniejszych warunkach - to cecha wspaniała i pożyteczna. Mają ją z reguły prawdziwi mężczyźni i wspaniałe kobiety... Co ty podsuwasz?
      - Podsuwam to ci właśnie pewien przykład dla zobrazowania, jak można dać sobie samemu radę w różnych sytuacjach.
      Pomyśl.. Jest noc... Rozbija się twój okręt... Lądujesz na bezludnej wyspie, w dodatku pełnej ludożerców. Co robisz?
      - Słucham.
      - Nie teraz, tylko wtedy. Co wówczas robisz?
      - Więc wówczas jak przylatują ludożercy, to nakładam kapelusz, i udaję trującego grzyba.
      - Ale jest noc, zimno ci... Ludożercy są, powiedzmy, jeszcze ich nie ma... Ale przyjdą. - Kiedy?
      - W środę.
      - To go nazwę środaszek.
      - Kogo?
      - Piętaszka!
      - Teraz to ja nic nie rozumiem.
      - Posłuchaj. Biorę chrust... Trawę... Gałęzie i krzemienie, którymi okładam ognisko... Zapalam ogień, a tu patrzyć... Kozy, dzikie... To ja je cap...
      - A cap?
      - Capa też capnę. Zasiewam pomarańcze... Robię ubrania ze skór... Oraz mleko i rybki...
      - Dosyć! Dosyć!
      - Poczekaj, niech dokończę. Któregoś razu patrzę, a z drugiej strony wyspy jakby łuna. Wychodzę na wierzchołek góry, patrzę... A tam olbrzymie miasto... Wczoraj jeszcze plaża i piasek... a dziś... metropolia, neony. Schodzę ja niżej, ubrany jak to na bezludnej wyspie – skóry, broda, parasol z liści i pytam takiego małego, co się tam najwięcej żołądkował: Panie! Co się tu dzieje, jak pragnę jagnię: Bo tych kóz to miałem już potąd. A on na to: Film kręcą, dzikusie!

      Kofta i Friedmann
    • zbyfauch Wesoły prund 22.06.12, 07:34
      https://shitz.pl/media/b4c044fecf3c1bf97773d84d1982c41ee075b7a14de3494e54742a8.gif
      • modliszka61 Re: Wesoły ksiundz 22.06.12, 10:49
        A ja sobie zaznaczyłam taką wiadomość, że księża siadają na dzieciach.

        wiadomosci.onet.pl/kraj/pobicie-podczas-koledy-ksiadz-wybil-mi-2-zeby,1,5019409,wiadomosc.html
      • zbyfauch Poprawka 22.06.12, 19:37
        https://tinyurl.com/7gnz8ac
    • zielona_mina Re: Ze spaceru po w sieci. 15.09.12, 19:02
      Prawie darmocha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka