pluton444
16.03.09, 11:09
Raz u bociana w salonie,
gdzie już miśnieńska rozłożona na stole
czekająca na udka żabie w zalewie maślanej z czosnkiem,
bocianowa zobaczyła w swych drzwiach salonowych kumoszkie.
Kumoszka była zielona i żabę przypominała ni chybi, troszkie.
Od progu już tłumaczy
co jej wizyta tu znaczy.
Bo ona po prośbie przyszła
pożyczyć chociaż trochę mydła
tak mówi: chce zmyć z się zielone.
(Widziała przecie, co na talerze kładą bocianowie).
Bocian skonfudował się troszkie
mydła pożyczył i nawet pozdrowił kumoszkie.
I nadal na talerz bocian kładzie zielone
jeno już nie udka żabie.
Te są już tym mydłem pożyczonym, wybielone.
I tak to bocian stał się jaroszem.
Na następną bajkę Was jeszcze zaproszę.