Dodaj do ulubionych

M.Bartczak TVP spostrzeżenia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 13:04
Oglądałem ostatnio w stacji Phoenix program złożony z różnych reportaży
związanych z Polską. Program prowadziły dwie osoby niemiecki dziennikarz i ze
strony polskiej korespondentka TVP w Berlinie Maria Bartczak. Jak usłyszałem
jej niemiecki to nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Ona jest
beznadziejna. Przecież w Polsce jest mnóstwo wykształconych ludzi, mówiących
świetnie po niemiecku. A tu taka beznadzieja. Jestem ciekaw waszych
spostrzeżeń na ten temat.
Obserwuj wątek
    • tiggerific Re: M.Bartczak TVP spostrzeżenia 28.02.05, 13:15
      nie ma się co dziwić, takich stanowisk nie dostaje się wg umiejętności, tylko
      wg szerokości barów.
      • toja3003 ciekawy temat, więc pozwolę sobie na kilka 28.02.05, 14:50
        uwag; widziałem ten program parę razy,
        też na innej stacji - one są powtarzane
        na różnych niemieckich kanałach publicznych,
        zresztą będąc jednym z wielu dowodów,
        że w niemieckiej TV można sporo obejrzeć
        o Polsce i to dość obiektywnych, często
        pozytywnych materiałów ale jako się
        rzekło mniej dotyczy to kanałąw prywatnych.

        Pani Bartczak faktycznie ma szkolny, polski
        akcent więc jaki chce powiedzieć "chleb"
        to miast "bhout" mówi raczej tak jak się
        po polsku czyta "brot" czyli raczej
        kojarzy się z niemiecką "deską" (brett).

        Zapewne podobnie będzie z "paczką",
        gdzie wychodzi z tego parkiet (parkett)
        miast bardzije miękkiego "e" czyli
        raczej "pakejt" (wiem, że ten zapis jest
        uproszczony ale nie mam pod rąką innych czcionek).

        Przyczyna leży w nieznajomości wymowy alfabetu niemieckiego,
        gdzie np. nasze "e" odpowiada ichniemu "ä" a ichnie
        "e" to raczej nasze "ei", itp.

        Poza tym pani jest faktycznie chropawa gramatycznie czy stylistycznie.

        Twierdzę, że słabo wypadają także nasi w programach
        anglojęzycznych w Radio Polonia. Właściwie to się bardziej
        interesuję angielskim ale myślę, że problem jest podobny
        z niemieckim.

        To co prezentuja spikerzy
        PR5 czyli Radia Polonia jest
        zenujace: jakies jakanie sie
        ze szkolnym, polskim akcentem.

        Brac przyklad z holenderskiego Hilversum
        czy rozglosni skandynawskich albo
        Deutsche Welle: oni mowia normalnym angielskim,
        nawet Chinczycy juz to potrafia (CCTV).

        Panowie z Mysliwieckiej 3 przez 5 przez piate przez dziesiate czy gdzie tam
        siedzicie na cieplych posadkach, ruszcie sie
        na parking TIR-ow za rogiem i wezcie
        na 10 minut jakiegos angielskiego kierowce, ktory
        tam sie nudzi, postwacie mu obiadek a on wam
        przeczyta przygotowany tekst londynskim cockneyem,
        ze mucha nie siada, po co tak sie meczyc i wstyd robic?

        Niby jest dla promocji naszego kraju TV Polonia ale
        przeciez to zenada robic to po polsku.
        Dla kogo ta promocja? Dla Polakow
        za granica? Oni tego nie potrzebuja.

        Natomiast dla swiata to powinien
        istniec profesjonalny program
        TV glownie po angielsku i dodatkowo po niemiecku, francusku,
        hiszpansku i rosyjsku. Takie
        serwisy maja inne kraje i tym sie
        promuja.

        I dalej: od mediów do polityki.
        Pociagnac posla za jezyk! Tzn.
        prosze o podawanie informacji jezykowych
        o kandydatach; nie sadze zeby posel bez znajomosci
        jezykow obcych byl wiele w stanie dla nas
        zalatwic w Brukseli. Najwiecej i tak zalatwia
        sie podzcas tzw. "rozmow pisuarowych"
        czy tam tez nasi reprezentanci beda chodzic
        ze swoimi "rozporkowymi" tlumaczami do pomocy?
        Wstyd.

        Minimum to znajomosc angielskiego ale d o b r y
        posel oprocz tego powinien tez znac tez francuski
        lub niemiecki.

        Pod pojeciem "znajomosc jezyka obcego"
        rozumiem faktycznie jego normalna znajomosc
        praktyczna w mowie i pismie a nie
        dukanie i jakanie sie.

        Albo ktos umie jezdzic na rowerze albo
        nie. Nie wiem co to znaczy "slaba
        umiejetnosc jazdy na rowerze".

        Oczywicie nie przeceniam roli PE
        ale jak juz kogos tam wysylac to
        mozliwie z sensem.
        • Gość: Alma Re: ciekawy temat, więc pozwolę sobie na kilka IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.05, 19:41
          Zgadzam sie z Toba w 100% - jesli chodzi o potrzebe poprawy jezyka pani
          Bartczak i polskich politykow unijnych. Ale jedna rzecz musze od siebie dodac,
          a mianowicie, ze my Polacy jestesmy wobec siebie bardzo surowi. Tak.
          Oczywiscie, ze byloby lepiej, gdyby ludzie wysylani do Brukseli mowili paroma
          jezykami.

          My Polacy - swiadomi faktu, ze nasz jezyk poza Polska nie jest uzywany i ze
          niewielu obcokrajowcow dobrowolnie sie go uczy - jestesmy, mowie tu o
          wiekszosci, a nie o "towarzystwach pod budka z piwem" (bo to inna bajka),
          jestesmy zainteresowani jezykami i to bardzo. I pomimo faktu, ze jestesmy w tym
          duzo lepsi niz Niemcy, Francuzi,o Anglikach nie wspomne, a o Amerykanach tu juz
          ani slowem :) to nadal duzo od siebie wymagamy.

          Tak tez jest z wejsciem Polski do Unii. W Polsce jest nie do pomyslenia, zeby
          polski polityk unijny nie mowil przynajmniej angielskim, a Niemcy przy wyborze
          swojego polityka unijnego nawet o czyms takim jak znajomosc angielskiego nie
          pomysla!

          Ostatnio pisal niemiecki Focus (jakies styczniowe wydanie) o pewnej
          luksemburskiej Abgeordneten (nie przychodzi mi teraz polski odpowiednik do
          glowy), ktora jako jedyna rozumie wszelkie posiedzenia po angielsku, francusku
          i niemiecku! I Focus tak ja pod niebiosa za to slawil, ze az papier trzeszczal.
          (Jak znajde ten atykul to go Wam skopiuje, chyba ze juz wywalilam). A co to za
          wyczyn? Urodzila sie w niemieckojezycznej czesci Luxemburgu, czyli niemiecki
          jako ojczysty i tylko dwoma obcymi wlada. To ja tez chce, zeby Focus o mnie
          napisal! :)))
          • Gość: Jecki Roß und Reiter, Alma ! IP: *.arcor-ip.net 28.02.05, 20:19
            "pomimo faktu, ze jestesmy w tym duzo lepsi niz Niemcy"
            Jacy Niemcy, Alma ? W jakim srodowisku Ty sie obracasz ? Z mojej perspektywy nie
            widac Niemcow, ktorzy byliby gorsi od Polakow np. jesli chodzi o znajomosc
            angielskiego.
            J.
          • tiggerific Re: ciekawy temat, więc pozwolę sobie na kilka 28.02.05, 20:53
            > W Polsce jest nie do pomyslenia, zeby polski polityk unijny nie mowil
            przynajmniej angielskim

            Owszem, jest do pomyślenia. Wyborcza kiedyś testowała umiejętności językowe
            (ang.) naszych euro(p)osłów ;))), a wypowiedzi oceniali native speakerzy i z
            całej tej czeredy tylko jeden facet z PISu, zdaje się, mówił do rzeczy. Reszta
            albo dukała, albo coś tam nie na temat, albo: to może umówimy się kiedy
            indziej, bo teraz nie mam czasu, albo: w ogóle udawała, że ich nie ma po
            drugiej stronie linii. Komiczne to było wręcz :)
          • toja3003 masz słuszną rację Alma, zobacz jak ludzie 01.03.05, 16:31
            znają języki w Holandii czy Szwecji;
            paradoksalnie - mnijesze znaczenie polskiego
            do dobra motywacja dla nas do nauki...
      • Gość: Jecki Naprawde, Tygrysiczko ? IP: *.arcor-ip.net 28.02.05, 20:15
        - To ta Bartczak musiala miec "szerokie bary" ? Pomyslalbym raczej: "viel Holz
        vor der Hütte" lub cos podobnego... :-)
        j.
        • tiggerific Re: Naprawde, Jecki :) 28.02.05, 20:24
          trochę to sobie zmodyfikowałam, ale żeby taką robotę dostać, trzeba mieć
          plecy ;))))
    • Gość: Alma-by-night Odpowiedzi IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.05, 22:46
      Najpierw odpowiadam Jecki'emu na pytanie "niz jacy Niemcy?" Oto grupy, z
      ktorymi mam na codzien do czynienia:

      akademicko ze studentami, profesorami, paniami z sekretariatu dla
      obcokrajowcow,

      zawodowo z wlascicielami szkol jezykowych i agencji au-pair, paniami z urzedu
      dla obcokrajowcow i uczniami szkol podstawowych i ponadpodstawowych
      towarzysko z aktorami, lekarzami, nauczycielami, "beamten" i inne mniej
      prominentnymi zawodami,

      sasiedzko z maklerami nieruchomosci, rencistami i terapeutami

      i uwierz mi, jest to byc moze znajomosc pozwalajaca odnalezc sie w metrze
      nowojorskim, ale nie wystraczajaca na rozmowe o wojnie w Iraku, no chyba, ze
      wklad do rozmowy ogranicza sie do powiedzenie "I'm against"


      Odpowiedz dla Tigger:

      Piszac "jest nie do pomyslenia" w zdaniu: "W Polsce jest nie do pomyslenia,
      zeby polski polityk unijny nie mowil przynajmniej angielskim" nie mialam na
      mysli, ze "bezangliczni" poslowie, nie maja szans byc wybrani. Chodzilo mi o
      to, ze opinia publiczna w Polsce sie burzy, kiedy wychodzi na jaw, ze wybrani
      sa "bezangliczni". Kwestia, ktora w Niemczech w ogole nie jest poruszana. Czy
      moze slyszalas o podobnym tescie jezykowym w Niemczech?

      Slyszeliscie angielski Joschk'i Fischer'a podczas niemieckiego goscinnego
      przewodnictwa w UN Sicherheitsrat? Czy nie byl to takze szkolny, jak ktos tu
      trafnie nazwal, akzent?
      • tiggerific Re: Odpowiedzi 28.02.05, 22:56
        Czy moze slyszalas o podobnym tescie jezykowym w Niemczech?
        Po prawdzie to nie, ale widzisz, to budziło zainteresowanie tylko dlatego, że
        Polska pierwszy raz wybierała posłów do europarlamentu. A z drugiej strony, co
        z tego, że budziło zainteresowanie, a gazety ironizowały na wszystkie strony.
        Baranów wybrano i barany pojechały, a teraz głównie słychać o szopkach
        odstawianych przez katoprawicę z LPRu.
        • Gość: Alma-by-night Re: Odpowiedzi IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.05, 23:01
          Zgadzam sie z Toba. Wiem, ze nie jest dobrze z angielskim... ale wierz mi, nie
          gorzej niz w starych krajach czlonkowskich.
      • Gość: Jecki Bin beindruckt, Alma: IP: *.arcor-ip.net 28.02.05, 23:11
        Du bist wirklich eine Tochter aus gutem Hause ! :-)
        j.
        • Gość: Alma-by-night Re: Bin beindruckt, Alma: IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.05, 23:15
          Jecki wie immer sarkastisch...
          • Gość: Jecki nicht zu ernst, bitte IP: *.arcor-ip.net 28.02.05, 23:30
            Believe nothing, no matter where you read it, or who said it, no matter if I
            have said it...
            j.
            • Gość: Alma-by-night Re: nicht zu ernst, bitte IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.05, 23:35
              On the one hand "nicht zu ernst" on the other hand "believe nothing". I don't
              get it anymore. Give me a clue, any clue... w przeciwnym razie, zbiore odwage i
              napisze ci maila :))) (keine Angst, werde ich nicht tun)
              • Gość: Jecki another Time, another Place, please... IP: *.arcor-ip.net 28.02.05, 23:42
                - Good Night !
                j.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka