Dodaj do ulubionych

35 lat -nie za późno?

IP: *.visp.energis.pl 16.10.04, 10:00
biorę się za naukę angielskiego ,czy wiek nie jest przeszkodą , jak sie do
tego zabrać i ile czasu potrzeba by dojść do certyfikatu,
może ktoś ma podobne doświadczenia...
Obserwuj wątek
    • Gość: j_k_ Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.10.04, 21:05
      ...hm... znam takich co zaczynają po czterdzistce i są dobrej myśli,,,
      powodzenia:))
    • i.nes Re: 35 lat -nie za późno? 16.10.04, 21:22
      Moja Mama poszła na kurs od podstaw w wieku 55 lat :) Obecnie jest na 6
      semestrze i jest najlepsza w grupie!

      Moim zdaniem to są jakieś przesądy z tym wiekiem. Może faktycznie umysł nie
      jest już tak chłonny jak u dziecka, no ale bez przesady! Jak się go na co dzień
      używa i wspomoże regularną pracą własną, to na efekty nie trzeba czekać długo.

      Zapisz się na kurs, do małej grupy dla dorosłych. Bierz aktywny udział w
      zajęciach. Regularnie odrabiaj prace domowe. Nie wstydź się pytać nauczyciela,
      jeśli czegoś nie rozumiesz. A jakby co, to zaglądaj tutaj :)

      Powodzenia!
    • amused.to.death Re: 35 lat -nie za późno? 16.10.04, 21:59
      boshheeee.... przecież 35 lat to jeszcze młody wiek:))))
      • Gość: RitaSkita Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.client.comcast.net 18.10.04, 07:48
        no wlasnie... skad wy ludzie bierzecie ten koncept ze 35 to juz za pozno:)))
        Wyglada na to, ze krotko w Polsce trwa mlodosc:))
    • Gość: ania Re: 35 lat -nie za późno? IP: 157.25.152.* 16.10.04, 22:05
      Na naukę na pewno nie za późno, ale na certyfikaty jeszcze masz ze 4 lata
      solidnej nauki przed sobą, zakładając ze byś zaczynał od FCE, który jest
      certyfikatem trzecim z kolei, dla średniozaawansowanych. Powodzenia!
    • baazia Re: 35 lat -nie za późno? 17.10.04, 10:59
      Jak stwierdzili amerykańscy naukowcy :-) wiek nie przeszkadza, najważniejsza
      jest motywacja. Dzieci ucząc się języków obcych "mają lepiej" - bo bardziej
      chłonny umysł, a dorośli mają większą motywację i świadomość - więc w zasadzie
      się wyrównuje. Przesądy na temat wieku i nauki języków obcych należy więc między
      bajki włożyć.
    • Gość: as Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.chello.pl 18.10.04, 01:21
      Ja mam 45 i zabrałem się za angielski na ostro. 8 lekcji tygodniowo, ćwiczenia
      + 1 film w wersji angielskiej na DVD dziennie. Efekty (jak dla mnie )
      piorunujące.
      • quickly Sami optymisci w tym watku... 18.10.04, 02:49
        Po okresie dojrzewania nastepuje powolny i nieunikniony zanik umiejetnosci
        uczenia sie j. obcych. Najpierw traci sie mozliwosc poprawnej wymowy, pozniej
        przychodza klopoty z zapamietywaniem zasad gramatyki, zrozumieniem symantyki
        itd.

        Najbradziej o pomste do nieba wolaja roznego rodzaju ogloszenia w gazetach i
        innych plakatak, w ktorych reklamuje sie taki, a taki kurs, lub taka, a taka
        ksiazke, czy jakis tam wyjazd na kurs do Anglii.

        Czego ci hochsztaplerzy nie dodaja (koszac ciezka kase zerujac na ludzkiej
        niewiedzy) jest to, ze szanse TRWALEGO nauczenia j. obcego sa bardzo znikome.
        Na okolo 100 rozpoczynajacych nauke, jedynie 2-3 osob bedzie trwale kultywowalo
        poznany jezyk (tzn. bedzie czytalo, pisalo, rozmawialo przynajmniej raz
        dziennie w poznanym jezyku - czesto bywa, ze nawet tych 2-3. jest ZMUSZANYCH do
        tego, np. wymaga sie tego od nich w pracy, ktora wykonuja).

        A cala reszta?
        Cala reszta, jezeli nie bedzie zmuszna do powtarzania swojej nabytej wiedzy
        poprzez roznego rodzaju "okolicznosci", no to go po prostu go zapomni!

        To czeka cala reszte (totalna demencja)! Czyli wiekszosc czytajaca ten watek.
        Najpierw zaczniecie zapominac trudniejsze slowka, pozniej te latwiejsze...
        Nieuchronnie zacznie sie wam mylic gramatyka jezyka ojczystego z nowo poznanym.
        A pozniej przyjdzie ona... TOTALNA FRUSTRACJA!

        Zeby bylo weselej, nawet codzienne powtarzanie slowek, czytanie czasopism,
        ogladanie filmow itd. nie uchroni was od zapominania jezyka obcego po
        przekroczeniu 50-60 roku zycia.

        Zeby bylo weselej, nawet wasz jezyk polski zaskorupi sie w przedziale 4-5 tys.
        slow, ktorych bedziecie niezmiennie uzywac na codzien. Cala reszta polskiego
        slownictwa zacznie wydawac sie wam coraz bardziej obca. Niestety, z kazdym
        rokiem tych "pewnych" slow bedzie coraz mniej.

        Wystarczy wybrac sie do "domu spokojnej starosci", czy tam w Polsce, czy
        gdziekolwiek na swiecie, zeby potwierdzic to, o czym tutaj napisalem.

        Powodzenia w traceniu czasu i kasy... :)))))))


        • Gość: iti Re: Sami optymisci w tym watku... IP: *.p.lodz.pl 18.10.04, 11:01
          Po prostu maleje plastycznosc umysłu.
          Czytalem ostatnio nawet że np. matematycy nie są w stanie już nic wartosciowego
          wymyslec po 40. Matematyka jest pewnego rodzaju językiem.
          Ale w koncu przecież nauka języka obcego niekoniecznie musi byc sama nauką ,
          może być to pewien rodzaj rozrywki intelektualnej albo impulsem do spotkan
          towarzyskich.
        • i.nes Re: Sami optymisci w tym watku... 18.10.04, 11:19
          Wolę być optymistką, niż podchodzić do życia w taki sposób, jak Ty ;)

          Babcia mojego męża ma 95 lat. Przeżyła 2 wojny światowe, pseudo-komunizm w
          Polsce, wychowała 2 córki, pochowała męża. Nie jest żadną osobistością ani
          naukowcem, ale regularnie czyta gazety i nowości wydawnicze, chętnie dyskutuje,
          dzieli się wrażeniami. Ciało odmawia już współpracy, ale umysł ma wciąż żywy, a
          jej zasób słownictwa oraz elegancja wypowiedzi są imponujące!
        • amused.to.death Re: Sami optymisci w tym watku... 18.10.04, 14:36
          Quickly, faktycznie, osoba, która po skończeniu szkoły pracuje w jakiejś fabryce przy pracy fizycznej, czy w biurze - gdzie akurat nie jest wymagane myślenie tylko wypełnianie formularzy, ma niewielkie szanse na nauczenie się języka.
          Jak to się mówi: organ nieużywany zanika;))) Jak się nie używa mózgu na codzień, to trudno wymagać, że nagle nauka języka stanie się starsza. Z drugiej strony są jednak ludzie, którzy używają swojego umysłu na co dzień i dla niech ta nauka wcale nie będzie trudna. Owszem mogą mieć problemy z wymową czy trochę trudniej coś przyswajać, ale wciąż są w stanie opanować język na naprawdę przyzwoitym poziomie.

          Pamiętam jak kiedyś uczyłam dwie osoby pracujące:
          Pierwsza: dziewczyna 22 letnia pracowała w recepcji, gdzie głównie musiała odbierać telefony i wpuszczać osoby przychodzące do firmy. Po skończeniu szkoły średniej już się dalej nie uczyła. Gazet i książek nie czytała. Czasu też na nic nie miała - również na zrobienie zadania domowego. A nastawienie: po co mi ten angielski, przecież i bez niego jakoś mi idzie?
          Druga: pani ok. 50 lat. Kierownik działu, w pracy od 8 do 18 (albo pewnie dłużej). Znalazła czas i na książk, i na gazety, i na kino. Często wyjżdżała. Ani razu nie zdarzyło się aby zapomniała o 'zadaniu domowym'.

          Nie muszę chyba mówić, że to właśnie u tej starszej panie było widać rezultaty po roku nauki? I to dosyć duże.

          OK, dzieci i młodzież mają większe predyspozycje. Szkoda tylko, że wielu z nich tego nie wykorzystuje. Często rozmawiam z osobami po szkole średniej, twierdzą, że są po 4 lub więcej latach nauki, a ich umiejętności to często ledwo ledwo pre-intermediate.

          Co do zapominania - to też prawda. Ale czy to znaczy, że teraz mam protestować przeciwko biologii czy fizyce - bo przecież w obecnym życiu do niczego mi się nie przydaje. Więc może nie warto tego się w ogóle uczyć? Przecież i tak nic nie pamiętam, a tyle umiałam....:)))
          • quickly Re: Sami optymisci w tym watku... 19.10.04, 01:09
            amused.to.death napisała:

            "Owszem mogą mieć problemy z wymową czy trochę trudniej coś przyswajać, ale
            wciąż są w stanie opanować język na naprawdę przyzwoitym poziomie."

            Zgadzam sie Z Toba jak najbardziej. Mozna opanowac kazdy jezyk (lepiej lub
            gorzej), w kazdym wieku. Tylko pytanie jest NA JAK DLUGO? Juz po tygodniu nie
            uzywania jezyka obcego, predkosc wymazywania z pamieci poznanych slow i wyrazen
            jest zatrwazajaca. Predkosc ta jest wprost proporcjonalna do wieku. Im czlowiek
            jest starszy, tym szybciej jego mozg czysci sie z "niepotrzebnego" balastu.

            --------------------------------------------------------------------------------
            "Często rozmawiam z osobami po szkole średniej, twierdzą, że są po 4 lub więcej
            latach nauki, a ich umiejętności to często ledwo ledwo pre-intermediate."


            Ja znam osoby, ktore wyjechaly po wojnie z kraju do Australii i do tej pory nie
            maja zielonego pojecia jaka jest roznica miedzy "I have baked the cake." i "I
            baked the cake." Co ciekawsze, j. angielski u emigrantow zanika w wieku 60-70
            lat. Przestaja rozumiec jezyk, ktorym rozmawiali wiekszosc swojego zycia! To
            jest powazny problem w domach spokojnej starosci, bo trzeba zatrudniac tlumaczy.

            --------------------------------------------------------------------------------
            "Co do zapominania - to też prawda. Ale czy to znaczy, że teraz mam protestować
            przeciwko biologii czy fizyce - bo przecież w obecnym życiu do niczego mi się
            nie przydaje. Więc może nie warto tego się w ogóle uczyć? Przecież i tak nic nie
            pamiętam, a tyle umiałam....:)))"


            Wiekszosc z nas nie rozwiaze podstawowego rownania z trygonometrii, chociaz
            stukalo sie o sinusach i cosinusach od szkoly podstawowej. O rownaniu
            rozniczkowym juz nie wspomne...
            I takie sa realia. Ktos kiedys ustalil, ze nalezy sie uczyc tego i tamtego, do
            takiego, a takiego poziomu. Nikt tego nie rusza i nie zmienia, bo... bo co
            mozna innego wymyslec?

            Jezeli nie uczysz fizyki w szkole, to nie odpowiesz mi na pytanie (bez
            zagladniecia do ksiazki) jak np. mierzy sie opor pradu.
            A przeciez to juz bylo zdaje sie w klasie szostej szkoly podstawowej. Jeden
            podstawowy wzor.


            A jezyk? Do tego jezyk obcy!

            Szanse sa jeszcze bardziej znikome. Dlatego wlasnie to sklonilo mnie do
            podzielenia sie moimi spostrzezeniami na tym watku.

            • Gość: pinia Re: Sami optymisci w tym watku... IP: 213.76.130.* 19.10.04, 08:21
              Powiedz jaki masz cel...zniechęcać do nauki języka obcego?? Wpierać że po 30-
              stce życie się kończy? Dołować bezlitosnie??
              Ale dlaczego..???
              • Gość: iti Re: Sami optymisci w tym watku... IP: *.p.lodz.pl 19.10.04, 09:10
                Quickly przedstawia po prostu sprawę realistycznie.
                Również moim zdaniem lepiej sobie uzmysłowić rzeczywiste realia niż żyć
                fałszywymi złudzeniami i potem przeżywać tym większe rozczarowanie.
                • Gość: pinia Re: Sami optymisci w tym watku... IP: 213.76.130.* 19.10.04, 09:51
                  a mi się wydaje że poprostu wymądrza się i zadziera nosa, wydaje wyroki ktore
                  wcale nie są prawdą ..Kto potwierdził naukowo że uczyc sie można tylko we
                  wczesnym niemowlęctwie a wiek po 30-stce to już stary rupieć z amnezją i
                  cofający się w rozwoju??!!
                  Uczyć się mozna cale życie..z lepszym lub gorszym skutkiem ale mozna i jeżeli
                  się uczciwie do tego podejdzie wyniki będą ..chyba że jest się wyjątkowym
                  beztalenciem..!
                  • Gość: iti Re: Sami optymisci w tym watku... IP: *.p.lodz.pl 19.10.04, 10:05
                    Uczyć się oczywiscie można ale trzeba brać pod uwagę że wyniki nie będą już tak
                    doskonałe jak dawniej. Każdemu jednak może wystarczać coś innego i jeśli komuś
                    wystarczy np. że opanuje angielskie słownictwo marynistyczne i to jest dla
                    niego celem to dlaczego nie ? Nauczenie się "CAŁEGO" języka jest już niemożliwe
                    ale opanowanie poszczególnych wycinkow jak najbardziej.
                    • i.nes Re: Sami optymisci w tym watku... 19.10.04, 22:22
                      > Nauczenie się "CAŁEGO" języka jest już niemożliwe
                      > ale opanowanie poszczególnych wycinkow jak najbardziej.

                      Obawiam, się że nauczenie się `całego' języka nigdy nie jest możliwe, ponieważ
                      język się zmienia i człowiek musi się go uczyć całe życie. Kiedyś nie było słów
                      komputer, drukarka czy skaner - to dość oczywiste przykłady. Ale czy pamiętasz,
                      jak w języku polskim pojawiło się słowo 'oszołom'? Ja pamiętam! Masa ludzi go
                      używała (zwłaszcza w mediach), bo takie było modne, ale tak naprawdę mało kto
                      rozumiał, co ono znaczy.

                      Zajrzyjcie do słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych - buksztel,
                      luperkalia, marka, pantagruelizm, sawantka... Znacie te słowa? Używacie?
                      Istnieją w naszym języku przynajmniej od 1994 roku. Wtedy wydano mój
                      słownik... ;)
                      • quickly dla i.nes 20.10.04, 02:33
                        i.nes napisała:

                        Nauczenie się "CAŁEGO" języka jest już niemożliwe
                        ale opanowanie poszczególnych wycinkow jak najbardziej.
                        Obawiam, się że nauczenie się `całego' języka nigdy nie jest możliwe, ponieważ
                        język się zmienia i człowiek musi się go uczyć całe życie.

                        --------------------------------------------------------------------------------

                        Czy spotkalas kiedys jakiegos Polaka, ktory powiedzialby, ze zna caly j. polski
                        i nie popelnia bledow? (A przeciez rozmawia tym jezykiem cale zycie, moze jest
                        nauczycielem, doktorem, czy innym poslem... :)))
                        Jezeli mowi ze poznal, to gosc nie wie o czym mowi.

                        To samo jest z j. angielskim (lub, ktorymkolwiek innym jezykiem).

                        To prawda. Jezyk sie zmienia. Ci co wyjechali z Polski po wojnie, mowia
                        inaczej niz ci co wyjechali w czasie Solidarnosci. A ci z Solidarnosci czesto
                        nie lapia tego, o czym mowia ci ktorzy wyjechali kilka lat temu.


                        Ale wracajac do watku. Co chcialem podkreslic, to jest to, ze kazdy uczacy sie
                        j. obcego po okresie dojrzewania, bedzie napotykac na POWAZNE trudnosci, bez
                        wzgledu na to jak duzo czasu i energii wlozy w jego nauczynie sie.

                        Ci co bryluja na tym forum, to sa przewaznie dzieci emigrantow, ktore znaja
                        dobrze j. angielski (ale z polskim bywa juz roznie), lub ci ktorzy zetkneli sie
                        z nim juz w bardzo mlodym wieku (lata nauki i spore koszty).

                        Dla pocieszenia dodam, ze nawet ci ktorzy zdzyli poznac j. obcy do 12-14 roku
                        zycia, beda miec klopoty z "akcentem" o ile nie zaczeli miec do czynienia z j.
                        obcem do 2-3 roku swojego zycia (!).

                        Takze spokojnie mozna wsadzic sobie pomiedzy bajki opowiesci, ze jakis tam
                        wujek wyjechal do USA i nauczyl sie angielskiego tak, ze mowi teraz jak
                        rodowity mieszkaniec. Albo wez np. tych, ktorzy dobrze wladaja na tym forum j.
                        angielskim. Jezeli sa to "native speakers" to maja mniejsze lub wieksze klopoty
                        z j. polskim (ZWLASZCZA WYMOWA!!!). Ci ktorzy wyjechali z rodzicami maja
                        mniejszy lub wiekszy akcent w j. angielskim i nie sa w stanie pokonac tej
                        bariery, ktora dzieli ich od ich rowiesnikow najpierw w szkole, a pozniej w
                        pracy.

                        Smutne, ale prawdziwe...
                        • amused.to.death Re: dla i.nes 21.10.04, 17:45
                          > Albo wez np. tych, ktorzy dobrze wladaja na tym forum j.
                          > angielskim. Jezeli sa to "native speakers" to maja mniejsze lub wieksze klopoty
                          > z j. polskim (ZWLASZCZA WYMOWA!!!).

                          A ja spotkałam dwie osoby 'native speakers', których rodzice byli Polakami. I kiedy spotkałam ich po raz pierwszy nie zgadłam, że przez całe dzieciństwo mieszkali w Anglii. Wszystko się zdarza. Oczywiście większość ma problemy, ale co z tego?
                      • Gość: iti Re: Sami optymisci w tym watku... IP: *.p.lodz.pl 20.10.04, 10:36
                        Oczywiscie mowiąc CAŁEGO miałem na myśli pewną abstrakcję - za taką
                        umiejetnosc mozna uznać np. kogoś kto zna język na poziomie wykształconego
                        Anglika ( który uczył się go w szkole sam przez 18 lat :))
              • quickly dla pinia 20.10.04, 01:05
                Gość portalu: pinia napisał(a):

                > Powiedz jaki masz cel...zniechęcać do nauki języka obcego?? Wpierać że po 30-
                > stce życie się kończy? Dołować bezlitosnie??
                > Ale dlaczego..???

                --------------------------------------------------------------------------------

                Zycie po trzydziesce, czy siedemdziesiatce sie NIE konczy.
                Nie napisalem, ze jezyka NIE mozna sie nauczyc (nauczyc sie "gorzej lub
                lepiej" - powtarzam sie, ale to jest tu konieczne). Napisalem jedynie, ze im
                wiecej mamy lat tym wieksze beda klopoty z zapamietywaniem.

                Spojrz na to forum. Az roi sie na nim od ciekawskich, ktory chca sie koniecznie
                dowiedziec jaki kurs jest lepszy, jaka szkola bardziej odlotowa, ktora ksiazka
                przystepniejsza, ktory program... Moze i sa ladnie opakowane, rozreklamowane,
                rozdmuchane. Nie wiem. To juz sprawa gustu.

                Ale o co mi chodzi, ze zadna szkola, zadna ksiazka, czy nawet zaden nauczyciel,
                nie wyjasni uczacym sie, ze jest piekielnie trudno "zatrzymac na stale" nowo
                poznane zwroty, slowa, wyrazenia, ze nie wspomne o fonetyce, czy fonologii. Tak
                jak napisalem wczeniej na 100. rozpoczynajacych, zaledwie 2-3 opanuje jako tako
                jezyk obcy (przewaznie sa to zapalency jezykowi). Odsetek zatrzymujacyc
                poznany material bedzie wiekszy o ile uczacy sa zmuszeni do tego np. wymogami
                pracy (tlumacze, nauczyciele), sa emigrantami, maja dzieci, ktore rozmawiaja
                jedynie w j. obcym (a to sie czesto zdarza na emigracji). Taka jest naga
                prawda. Cala reszta owszem pozna jezyk, wystuka slowka (jakas tam ich czesc),
                pozna pewne zasady gramatyczne... ale to i tak, nie uzywane, juz po kilku
                dniach, tygodniach, miesiacach, czy latach wypraju z glowy.

                • amused.to.death Re: dla pinia 21.10.04, 17:49
                  Z jednym się z tobą zgadzam, Quickly. Na tym forum pełno osób, które wierzą, że są jakieś cudowne sposoby dzięki, którym nauczą się języka. Czasami mam wrażenie, że niektórzy tracą czas na forum, zamiast po prostu usiąść i się pouczyć.
                  I tak samo pełno jest tych, którzy myślą, że samemu się uda nauczyć. Nie, no oczywiście to się zdarza, ale bardzo rzadko. Ja, mimo, że po studiach językowych (a może właśnie dlatego?:) nie brałabym się za samodzielną naukę od podstaw. Czasami lepiej zacząć trochę później niż tracić później czas na zmienianie złych naywków.
            • Gość: iti Re: Sami optymisci w tym watku... IP: *.p.lodz.pl 19.10.04, 09:08
              Z angielskim o tyle jest lepsza sytuacja w porównaniu z innymi językami że
              obecnie dostęp do niego jest w miarę prosty. A więc można utrzymywać z nim
              kontakt czytając np. książki angielskie czy słuchając radia. Zapominanie wtedy
              jest z pewnoscią wolniejsze. Ktoś powie że nie każdy to potrafi - ale własnie
              tak jest z językiem - dopiero przekroczenie pewnej masy krytycznej pozwala
              podtrzymywać ogień. Aby nie zagasł trzeba ciagle do niego dokładać.
              • quickly dla iti... 20.10.04, 02:55
                Gość portalu: iti napisał(a):

                "...dopiero przekroczenie pewnej masy krytycznej pozwala podtrzymywać ogień.
                Aby nie zagasł trzeba ciagle do niego dokładać."
                --------------------------------------------------------------------------------
                Albo studiowalas lingwistyke, ale rozmawialas z kims, kto cos wie na ten temat.
                Jedno z fundamentalnych pojec w lingwistyce: masa krytyczna...

                Magiczna "masa", do ktorej zmierzaja uczacy sie j. obcego.

                Wielu zdaza, ale niewielu dochodzi...


                • Gość: iti Re: dla iti... IP: *.p.lodz.pl 20.10.04, 10:27
                  Nie studiowałem lingwistyki ale czytałem parę książek z tego zakresu ( np.
                  Pinkera) licząc na to że wiedza teoretyczna ułatwi mi naukę języka.
                  Niestety ! Nie osiągnąłem poziomu więcej niż średniego i nadal szukam jakichś
                  metod ktore pozwolą osiagnąć coś więcej. Ale nie jest to już łatwe, chociaż z
                  angielskim pisanym ( niestety nie mówionym) mam kontakt prawie codziennie.
                  Co do masy krytycznej przeniosłem to pojęcie z fizyki jądrowej - doprowadzenie
                  do stanu reakcji samopodtrzymującej się a nawet powielającej się :)
    • vvarum Re: 35 lat -nie za późno? 19.10.04, 10:07
      no wiesz, quickly sadzi po sobie.
      Siedzi w kraju gdzie posluguje sie angielskim od wielu lat(jak twierdzi) i
      nadal nie zna dobrze tego jezyka.

      W Polsce jest mnostwo ludzi, ktorzy nauczyli sie angielskiego i lepiej
      mowia/pisza od niego.
      • Gość: Saluti Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.alliedtrade.ch 19.10.04, 13:08
        Mam 41 i ucze sie niemieckiego, a moj ojciec 67 wiosenek bierze lekcje
        wloskiego i moze sie juz dobrze porozumiec we Wloszech. Dodam, ze oboje znamy
        kilka jezykow i im wiecej sie zna, tym latwiej przychodzi nauka. Kwestia
        przyzwyczajenia.
        • quickly dla Saluti 20.10.04, 01:19
          Gość portalu: Saluti napisał(a):

          > Mam 41 i ucze sie niemieckiego, a moj ojciec 67 wiosenek bierze lekcje
          > wloskiego i moze sie juz dobrze porozumiec we Wloszech. Dodam, ze oboje znamy
          > kilka jezykow i im wiecej sie zna, tym latwiej przychodzi nauka. Kwestia
          > przyzwyczajenia.

          --------------------------------------------------------------------------------

          Zycze powodzenia. Nauka jezykow obcych jest bardzo szlachetnym hobby.

          Uczysz sie j. niemieckiego? Ile slowek dziennie moze przyswoic sobie w ciagu
          dnia? Trzy, moze cztery? Raczej chyba mniej. Czlowiek po trzydziesce w czasie
          nauki jezyka obcego przyswaja co najwyzej jedno-dwa slowa, powyzej
          czterdziestki polowe tego. Szokujace!? Ale taka jest prawda.

          Dziecko w szkole podstawowej, czy uczen szkoly sredniej, przyswaja sobie okolo
          15 slow dziennie (ze swojego pierwszego jezyka). Na stale. Tzn. pozostaja w
          pamieci na stale.

          Co do Twojego dziadka. Bez klopotu sprawdzisz co opanowal dziadek. Zapytaj
          sie go co wie i co umnie. Zapisz te slowa i wyrazenia, ktore poznal. Sprawdz
          to po dwoch-trzech tygodniach. Tylko nie oszukuj sam siebie. Owszem dziadek
          bedzie pamietac, to czego nauczyl sie w zeszlym tygodniu, ale z tym co poznal
          wczesniej beda juz klopoty. Po kilku miesiacach (lub nawet juz tygodniach)
          NIEuzywania j. wloskiego, dziadek bedzie mial klopoty z podstawowymi
          wyrazeniami.

          To samo dotyczy Ciebie. Niemiecki jest calkiem przydatny w Szwajcarii, bedziesz
          mial z nim do czynienia na kazdym kroku, slowka beda wlatywac same... do czasu
          jak wyjedziesz do kantoru francusko-jezycznego. Te poznane wczesniej wyrazenia
          poznikaja, rozplyna sie, beda trudnosci z przypomnieniem...
          • quickly Re: dla Saluti 20.10.04, 01:47
            Powinno byc: "kantonu francusko-jezycznego", zamiast "kantoru francusko-
            jezycznego".

            (no bo zraz specjalista od jezykow vvarum zacznie ujadac, ze robie bledy... :)))
            • saluti Re: dla Quickly 20.10.04, 10:13
              Pisze wlasnie z kantonu romand ze Szwajcarji. Ucze sie po 2-3 slowka dziennie,
              wiecej jest trudno z powodu braku czasu. Dodam, ze w czesci niemieckiej tego
              kraju mozna sie dogadac po niemiecku, ale trudniej zrozumiec bo mowia
              dialogiem. Wiem to od rodowitych Niemcow.
            • Gość: mnm Re: dla Saluti IP: *.chello.pl 20.10.04, 22:20
              Tu cytat:
              "Uczysz sie j. niemieckiego? Ile slowek dziennie moze przyswoic sobie w ciagu
              dnia? Trzy, moze cztery? Raczej chyba mniej. Czlowiek po trzydziesce w czasie
              nauki jezyka obcego przyswaja co najwyzej jedno-dwa slowa, powyzej
              czterdziestki polowe tego. Szokujace!? Ale taka jest prawda."
              Połowa z jednego to jedno słowo na dwa dni...
              Quickly, bardzo ciekawe rzeczy piszesz, tylko pomyliłeś forum. To nie jest
              forum chorych na Alzheimera.
          • Gość: iti Re: dla Saluti IP: *.p.lodz.pl 20.10.04, 10:34
            Jeśli chodzi o uczenie się słówek moje spostrzeżenia są nastepujące:

            - uczyc się tematycznie np.nazwy roślin, słownictwo ogrodnicze itd
            - uczyć się w połączeniach - lepsze więc połączenie słowa znanego z nieznanym
            niż samo słowo
            świetnie jeśli uda się nauczyć całe zdanie z danym słowem - czasem jest to
            łatwiejsze niż nauka wyizolowanego pojedynczego słowa - tu są bardzo dobre
            przysłowia albo cytaty - łatwo zapadają w pamięć
            - uczyć się blokami więcej niż kilka słów dziennie , a przez następne dni nie
            uczyć się nowych tylko powtarzać albo szukać nowych zastosowań
            - niektóre słowa są trudniejsze do nauki niż inne ! - to paradoks ale tak chyba
            jest
            • saluti Re: dla Saluti 20.10.04, 11:37
              Moj sposob : kupilam ksiazke z kasetami i codziennie slucham w samochodzie ok
              30 min. Potem w pracy mam przed soba mala kartke z wybranymi slowami. Powoli
              wchodzi. Potem kupuje ksiazeczki specjalnie zrobione dla poczatkujacych. No i
              potem ruszam z mowieniem gdzie moge. To jest juz 4 jezyk ktorego sie ucze i to
              z powodzeniem.
              • Gość: error Re: dla Saluti IP: *.chello.pl 20.10.04, 15:55
                ta to ma szczęście - płacą jej za to, że się w pracy uczy słówek. naprawdę
                zazdroszczę!!!
              • quickly to Saluti again 21.10.04, 01:16
                saluti napisała:

                > Moj sposob : kupilam ksiazke z kasetami i codziennie slucham w samochodzie ok
                > 30 min. Potem w pracy mam przed soba mala kartke z wybranymi slowami. Powoli
                > wchodzi. Potem kupuje ksiazeczki specjalnie zrobione dla poczatkujacych. No i
                > potem ruszam z mowieniem gdzie moge. To jest juz 4 jezyk ktorego sie ucze i to
                > z powodzeniem.

                --------------------------------------------------------------------------------
                Jest to jeden z najbardziej skutecznych sposobow uzywanych do poznania i
                zapamietania nowo poznanych wyrazen: poranne, stale, wielokrotne powtarzanie
                nowych slow, wyrazen, fraz, zwrotow...

                Jest tylko maly problem. Znaczenie poznanych slow nie koniecznie jest do konca
                wyczerpane na kawalku kartki, na ktorej zapisales sa te nowe slowa.

                Zawsze znajdzie sie cos o czym NIE wiesz, a dotyczy nowego poznanego terminu.
                Trzeba byloby to nowo poznane slowo wyszlifowac (WIELOKROTNIE!)w mowie, ZAPISAC
                w jakims powiedzmy liscie, opowiadaniu, reportazu itd. i dac do sprawdzenia
                komus, kto zna j. obcy na tyle, ze jest w stanie wylapac niescislosci.

                Do tego nalezaloby, zeby ta osoba rowniez sprawdzila czy poprawnie wymawia to
                nowo poznane slowo (zwlaszcza w polaczeniu z innymi slowami wystepujacymi tuz
                obok).
                Wymowy nie sprawdzisz sama sobie - i tu jest niebezpeczenstwo. Mozna sie latwo
                nauczyc blednej wymowy. Wyrugowanie nauczonych bledow w wymowie, moze zajac
                bardzo duzo czasu (czasami wielu lat!)... ale i tak czesto do tego, niestety,
                nie dochodzi)






                • Gość: iti Re: wymowa idealna jest chyba niemożliwa IP: *.p.lodz.pl 21.10.04, 09:14
                  Co do wymowy - na szczęście cały świat mówi z naleciałosciami np. politycy,
                  sportowcy, nawet wielu aktorów więc należy przyjąć po prostu rozsądne założenie
                  że i my będziemy tak mówili. Ale mozna oczywiscie mniej lub bardziej
                  zniekształcać.
                  Weźmy taki program "Europa da się lubić" - rozmaitość zniekształceń języka
                  polskiego. Tu ciekawa gradacja - dość dobrzy są Niemcy, nienajgorsi Włosi ,
                  Anglicy słabi i seplenią co dowodzi że język angielski w swej artykulacji ma
                  tendencje do seplenienia ( wsuwanie języka miedzy zęby). Te narodowe tendencje
                  sprawiają że najczęsciej bez problemu rozpoznamy czy po angielsku mówi Francuz
                  czy Niemiec.
                • amused.to.death Re: to Saluti again 21.10.04, 17:41
                  > Zawsze znajdzie sie cos o czym NIE wiesz, a dotyczy nowego poznanego terminu.

                  Bez sensu, za chwilę dojdziemy do wniosku, że 90% Polaków nie zna języka polskiego.
          • amused.to.death Re: dla Saluti 20.10.04, 22:30
            Quickly, jak czytam Twoje posty, powoli zaczynam mieć wrażenie, że nic tylko skoczyć z 10 piętra, bo nie długo po przekroczeniu magicznej 30 do niczego się nie będę nadawać...hehehe...

            > Czlowiek po trzydziesce w czasie
            > nauki jezyka obcego przyswaja co najwyzej jedno-dwa slowa. Szokujace!? Ale taka jest prawda.

            No, zmykam z tego forum. Muszę przecież wykorzystać te pół roku które mi zostało, kiedy jakoś udaje mi się nauczyć 20 słówek dziennie. Faktycznie, jak za 6 miesięcy będzie to tylko jedno słówko dziennie, to muszę się teraz bardziej postarać.
            • quickly dla amused.to.death... 21.10.04, 00:52
              amused.to.death napisała:

              “No, zmykam z tego forum. Muszę przecież wykorzystać te pół roku które mi
              zostało, kiedy jakoś udaje mi się nauczyć 20 słówek dziennie. Faktycznie, jak
              za 6 miesięcy będzie to tylko jedno słówko dziennie, to muszę się teraz
              bardziej postarać.”

              --------------------------------------------------------------------------------
              Co moze wiedziec o listopadzie mloda koza wesolo skaczaca po zielonej majowej
              trawie?

              Jak skonczysz czterdziestke, czy piedziesiatke, zmienisz swoje spojrzenie na
              nauke jezyka i nie tylko…

              Jedno slowo w ciagu dnia?
              To bylby rewelacyjny wynik!
              (Pamietaj, ze nie samym jezykiem przecietny czlowiek zyje. Jest rodzina, praca,
              zakupy, i tysiace innych rzeczy, ktore zabieraja mase czasu…)

              Domyslam sie, ze nieznasz podstawowych regul dotyczacych “trwalego”
              przyswajania nowych slow.

              To prawda, ze uczac sie zupelnie nowego jezyka, nie jest az tak ciezko poznac i
              zapamietac kilka podstawowych slow. Szybko mozemy nauczyc sie
              slow: “ojciec”, “matka”, “poniedzialek” czy “siedem”, ale schody zaczynaja sie
              wtedy, gdy zaczynasz uczyc sie slow , ktorych semantyka niekoniecznie pokrywa
              sie z ich odpowiednikami w j. polskim (zwlaszcza czasownikow). Slowa te czesto
              ida w parze z zupelnie innymi “prepositions”, niz powiedzmy w j. angielskim.
              Czesto dochodzi do tego ich trudna wymowa, ich znaczenie od kontekstu
              wypowiedzi, pragmatyka… (dodaj pare innych czynnikow i zrozumiesz, ze wkucie
              slowka, to nie tylko nauczenie sie jego pisowni i podstawowego znaczenia).

              Bez klopotu mozna nauczyc sie w ciagu roku okolo 600-700 PODSTAWOWYCH slow w
              prawie kazdym jezyku. Kazde nastepna setka zajmie znacznie wiecej czasu. A
              zeby dojsc i co najwazniejsze UTRZYMAC "mase krytyczna" powiedzmy 4000-5000
              slow, moze (bardzo czesto to sie zdarza) zabraknie wielu, wielu lat.

              I takie sa realia nauki j. obcego. Nauka sama w sobie prowadzi BARDZO CZESTO
              do nikad, o ile uczacy nie jest ZMUSZONY czynnikami zewnetrznymi do jego
              stalego szlifowania.







              • amused.to.death Re: dla amused.to.death... 21.10.04, 01:35
                > Jak skonczysz czterdziestke, czy piedziesiatke, zmienisz swoje spojrzenie na
                > nauke jezyka i nie tylko…

                Cóż, wszystko zależy od środowiska w jakim przebywamy. Faktycznie, może gdybym przebywała wśród ludzi, którzy mechanicznie wykonują swoje obowiązki w pracy, po to tylko, żeby przyjść do domu i walnąć się na fotel i oglądać tv, wątpiłabym w możliwości intelektualne ludzi po 40 czy 50.
                Tak się jednak składa, że większość moich znajomych w tym wieku, musi w swojej pracy używać mózgu i wciąż się szkolić w tym co robią. W związku z tym nauka języka nie jest dla nich jakimś koszmarem, czy przeszkodą nie do przejścia.

                Jak ktoś jest głupi to głupi pewnie pozostanie. Skoro tylu Polaków, ma problemy z językiem ojczystym i z rozumieniem informacji w tymże języku, chyba trudno się spodziewać, żeby nagle ucząc się angielskiego okazali się geniuszami?

                A co do teorii - znam. Nie musisz mi tłumaczyć.
                Wiem również, że teorii jest tyle, że każdy znajdzie 'coś dla siebie' tj. coś na poparcie SWOJEJ tezy.
                • quickly Re: dla amused.to.death... 21.10.04, 05:08
                  amused.to.death napisała:

                  "A co do teorii - znam. Nie musisz mi tłumaczyć.
                  Wiem również, że teorii jest tyle, że każdy znajdzie 'coś dla siebie' tj. coś
                  na poparcie SWOJEJ tezy."

                  --------------------------------------------------------------------------------

                  Napisalem jedynie, ze jest piekielnie trudno zapamietac 1-2 slowa dziennie z j.
                  obcego po przekroczeniu pewnego wieku, co z kolei drastycznie spowalnia nauke
                  tegoz ze jezyka.

                  PRZEPROWADZMY PROSTY TEST.
                  (Kazdy czytajacy ten watek moze to sprawdzic to na sobie. Zakladam, ze
                  wiekszosc z nas, ktora sie tutaj zapedza (na to forum), uczy sie j.
                  angielskiego.)

                  Pytanie.

                  Ile nowych slow z j. angielskiego poznaliscie dzisiaj?
                  (czyz odpowiedz na to pytanie nie bedzie brzmiala zero!??)

                  Ile slow poznaliscie wczoraj?
                  (odpowiedz bedzie brzmiala podobnie...)

                  Ile slow poznaliscie wostatnim tygodniu?
                  (Tylko uczciwie - NOWYCH slow, ktore umiecie juz zapisac, wymowic, znacie ich
                  znaczenie i potraficie uzyc w konwersacji. Moze jedno, dwa... niewiem na jakim
                  etapie nauki jestescie. Jezeli wladacie juz jako tako angielskim odpowiedz
                  bedzie brzmiala... no wlasnie, prawdopodobnie zero! Jezeli dopiero zaczeliscie,
                  prawdopodobnie kilka, kilkanascie...)


                  Ale wczesniej, kazdy z was zakrzyknal oburzony: "To tylko taki matol jak
                  quickly nie jest w stanie nauczyc sie 1-2 slow dziennie!" Spojrzcie najpierw na
                  siebie...
                  --------------------------------------------------------------------------------

                  amused. to death, czy znajdziesz na tyle odwagi, zeby napisac jakich nowych
                  slow z j. angielskiego nauczylas sie dzisiaj, wczoraj, w zeszlym tygodniu?

                  Moze zaczne pierwszy. Bedzie Ci razniej. Przez ostatnie dwa tygodnie zlapalem
                  szesc nowych slow (mam zwyczaj zapisywania nowych pojec i wyrazen). Czyli, ze
                  jestem ponizej przecietnej... :)))



                  Ktos mi wczesniej zarzucil (w niewybredny sposob), ze nauczenie sie 1
                  (jednego!) slowa na dwa dni oznacza nic innego, jak zanik pamieci.

                  Zrob pewien test


                  >
                  • Gość: iti Re: dla amused.to.death... IP: *.p.lodz.pl 21.10.04, 09:06
                    Problem właśnie w tym co to znaczy "poznać" - bo jeśli tylko znaczenie w
                    tekscie pisanym to oczywiscie są to mniejsze wymagania niż umiejętność używania
                    w mowie ..
                  • saluti Re: do quickly 21.10.04, 10:24
                    Ciekawe, ile znasz jezykow by wypisywac takie teorie o ich nauce. Na codzien
                    mowie po angielsku, francusku i rosyjsku, w domu z dziecmi po polsku. Chyba juz
                    nie wiele mi mozna powiedziec o nauce jezykow. Przyznam tylko, ze ucze sie z
                    przyjemnoscia i cala moja robi to samo. Prawie wszyscy znamy po 3 jezyki.
                    Nauczono mnie, ze jesli sie zatrzymasz, faktycznie zaczynasz sie cofac, trzeba
                    wiec zawsze isc do przodu.
                  • amused.to.death Re: dla amused.to.death... 21.10.04, 18:05
                    > Ile nowych slow z j. angielskiego poznaliscie dzisiaj?
                    > (czyz odpowiedz na to pytanie nie bedzie brzmiala zero!??)

                    Akurat tak, zero. Ale ja dopiero wróciłam z pracy i zdążyłam zjeść obiad.
                    Przede mną jeszcze jakieś siedem godzin 'dnia' - jeszcze mam szansę:P

                    > Ile slow poznaliscie wczoraj?
                    > (odpowiedz bedzie brzmiala podobnie...)
                    No więc tak: hook, hemidemisemiquaver, fingerboard, soundboard, pegbox i pewnie kilka innych, których teraz jestem w stanie użyć.

                    Angielskiego tak 'klasycznie' już się nie uczę. Wystarczy mi codzienne czytanie czegoś i nauka 'nieświadoma'.
                    Uczę się za to francuskiego i niemieckiego - i tu, owszem, mogłabym wypisać słówka, których się nauczyłam.
    • Gość: Krzysztof-Kanada Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.10.04, 07:12
      newer is to late, I started in Your when I was 36, and now Im 49 and is not bad.
    • Gość: Krzysztof- Kanada Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.10.04, 07:14
      newer is to late, I started when I was 36, and now Im 49 and is not bad.
      • Gość: error Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.chello.pl 21.10.04, 07:33
        he he he, yu ar rili ekscelent
      • Gość: iti Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.p.lodz.pl 21.10.04, 09:04
        So your case is a great exception :)
    • abere8 Quickly! 21.10.04, 09:14
      Wiesz co, zwykle sie raczej zgadzam z Twoimi wypowiedziami, ale tutaj to juz
      przesada.

      Jaki Twoim zdaniem jest cel nauki obcego jezyka? Zeby mowic nie do odroznienia
      od nativow?? To chyba zart. Sa osoby, ktorym sie to udaje, ale to znikomy
      odsetek wszystkich uczacych sie. A jesli cel jest inny, to czemu sie czepiasz
      akcentu czy uczenia sie pieciu czy dziesieciu nowych slowek dziennie? Przeciez
      nie chodzi o nauczenie sie jezyka dla samej nauki, tylko zeby go uzywac, a jesli
      sie go uzywa, to nie zapomina sie tak szybko. Jesli czlowiek jest sie w stanie
      porozumiec z obcokrajowcem bez wiekszych problemow, to moim zdaniem jest ok,
      nawet jesli mu sie wypsnie "make a photo" czy inny polonizm. A poza tym
      wiekszosc osob mowiacych po angielsku na co dzien mowi z jakims obcym akcentem,
      taki juz jest los jezyka miedzynarodowego.

      Kiedy zaczynalam sie uczyc angielskiego (na poczatku liceum), nie wiem, ile
      slowek dziennie "zaliczalam", bo nie uznaje wkuwania slowek. Za to teksty z
      ksiazki byly cale upstrzone moimi notatkami, mialam wielka kartke papieru
      przyklejona na biurku, na ktorej zapisywalam co trudniejsze nowe slowa. I nie
      twierdze, ze notowalam je we wszystkich ich znaczeniach, uzyciach i kolokacjach,
      to przyszlo pozniej. Po trzech latach zdalam bez zadnego problemu FCE na A, a w
      nastepnym roku "przerobilam" ksiazke do Proficiency.

      Moim zdaniem w nauce jezyka najwazniejsza jest motywacja, a zaraz potem
      mozliwosc uzywania go. Niemieckiego uczylam sie od piatej klasy podstawowki az
      do konca studiow (byl moim drugim jezykiem na lingwistyce), ale zawsze go nie
      znosilam i teraz teksty pisane jako tako rozumiem, jesli sa napisane jezykiem
      standartowym, ale glupia rozmowa o pogodzie sprawia mi trudnosc. Hiszpanskiego
      uczylam sie przez trzy lata na studiach, ale to bylo tylko moje widzimisie i
      teraz moj hiszpanski jest tylko troche slabszy od niemieckiego. A angielski
      kocham od zawsze i sam mi wchodzil do glowy.

      Mieszkam teraz w angielskojezycznym kraju z angielskojezycznym mezem i nie
      probuj mi wmowic, ze za -dziesiat lat zaczne zapominac ten jezyk, chociaz zdaje
      sobie sprawe, ze mam obcy akcent i nie bardzo potrafie go zmienic. Zdaniem
      wiekszosci ludzi obcy akcent dodaje uroku, jesli tylko nie utrudnia zrozumienia.
      • Gość: iti Re: dlaczego "kochamy" angielski ? IP: *.p.lodz.pl 21.10.04, 09:22
        > A angielski
        > kocham od zawsze ...

        Właśnie. Niektórzy ludzie twierdzą że kochają ten język ..
        ale właściwie za co?
        Jest wiele powodow żeby odczuwać do niego niechęć - irracjonalna pisownia
        bazująca na "tradycji", wyczuwalna niejednolitść tego w swej genezie
        starofrancusko-germanskiego języka ( pidzin ktory stał sie standardem),
        mnogośc dialektów ( szczególnie w WB) itd..
        Więc za co go "kochać" ? Może ktoś wie.. warto byłoby się dowiedzieć..
        • abere8 Re: dlaczego "kochamy" angielski ? 21.10.04, 11:08
          U mnie to bylo takie czesciowo irracjonalne uczucie. Nawet jak mialam ok. 6-7
          lat, prosilam mame, zeby mnie "nauczyla angielskiego" (miala ten jezyk na
          studiach). Jej sie nie chcialo, a ja prosilam, zeby moze chociaz alfabetu mnie
          nauczyla... Bo na przykladzie rosyjskiego wydawalo mi sie, ze kazdy obcy jezyk
          ma swoj alfabet :-)

          No a jak bylam nastolatka, to sluchalam muzyki po angielsku, ogladalam MTV
          (wtedy jeszcze na wysokim poziomie) i bardzo chcialam ich rozumiec.
          Angielskojezyczny swiat wydawal mi sie taki kolorowy, po prostu "cool" :-)

          Teraz jak go uzywam na co dzien, nie dostrzegam w nim jakiejs wyjatkowej urody
          (a wrecz przeciwnie, kiedy slysze go w wykonaniu Kiwi). Ale i tak go lubie :-)
          Irracjonalnie i bezpodstawnie, ale jesli dzieki temu mialam taka silna motywacje
          do nauki, to czemu nie?
          • Gość: iti Re: dlaczego "kochamy" angielski ? IP: *.p.lodz.pl 21.10.04, 14:35
            A więc jako synonim tęsknoty do bardziej kolorowego ( bo z MTV) świata :)
      • Gość: mnm Re: Quickly! IP: *.chello.pl 21.10.04, 17:46
        Zgdadzam się z abere8. Jeśli masz 40 na karku to musisz przyjąć, że nie
        będziesz mówił jak native. Będziesz miał słowiański akcent, czasami użyjesz
        polskiej składni, będziesz budował proste zdania. Pytanie zasadnicze: dlaczego
        chcesz się nauczyć angielskiego. Jeśli chcesz prowadzić po angielsku wykłady z
        filozofii - to zapomnij. Nie uda się. Ale jeśli chcesz swobodnie komunikować
        się po angielsku to potrzebujsz jakieś 1500 słów i 500 zwrotów + sporo
        praktyki. Nawet jeśli będziesz się uczył w tempie 1 słowo + 1 zwrot dziennie
        (wersja pesymistyczna wg Q.) to po trzech latach nauki zaczniesz mówić po
        angielsku w miarę swobodnie. A że w wieku 70 lat zapomnisz... No cóż. Jest
        jeszcze gorsza wiadomość. W wieku 80 lat pewnie umrzesz...
        • quickly Dla saluti, ale NIE tylko... :)))) 22.10.04, 01:23
          saluti napisała:

          Ciekawe, ile znasz jezykow by wypisywac takie teorie o ich nauce.

          -------------------------------------------------------------------------------

          Zalezy co rozumiesz pod pojeciem “znasz jezyk”. Jedynym jezykiem, w ktorym
          czuje sie stosunkowo pewnie jest j. polski – ale i tam czesto popelniam bledy.
          Jako tako potrafie porozumiec sie w kilku jezykach europejskich - nawet
          liznelem troche angielskiego(!)

          Poznalem okolo 10, z okolu 300 jezykow, uzywanych do tej pory w Australii przez
          Aborygenow. Nie odbierz mnie zle, zabraklo by mi zycia, zebym mogl sie ich
          nauczyc - lub przynajmniej poslugiwac sie nimi w wersji podstawowej. (Krotko
          mowiac: NIE POTRAFIE nimi rozmawiac). Ale znam za to zasady wymowy, gramatyki
          itd. Od biedy sklece pare zdan, ba ! nawet zadam pytania. :)))
          Ale za to potrafie Ci wytlumaczyc np. dlaczego wieksosc j. aborygenskich
          przypomina j. polski! (wiekszosc posiada przynajmniej szesc –siedem przypadkow,
          niektore j. aborygenskie maja prawie tyle samo przypadkow jak j. finski!!!).
          Wiem co jest w nich unikalnego, czego nie znajdziesz w zadnym j. indo-
          europejskim, a mozesz znalezc to np. w j. ugro-finskich.

          Niecale dwa lata temu bylem na Nowej Gwinii. Raj dla jezykoznawcow. Ciagle
          uzywa sie tam okolo 700 jezykow (przypominam, ze chodzi tu o zupelnie INNE
          jezyki – nie dialekty). Czy wiesz, ze okolo 90% z nich nie ma jeszcze ZADNEGO
          naukowego opracowania? Czesto sie zdarza, ze jakims “unikalnym” jezykiem
          (podobnie zreszta jak to ma miejsce w Australii) rozmawia zaledwie
          kilkadziesiat-kilkaset osob! Wiekszosc z tych jezykow jest na wymarciu...

          Znam jako tako chinski, japonski, koreanski i indonezyjski – ale bron boze nie
          jestem zadnym ekspertem. Od biedy nauczylem sie powiedziec podstawowe slowa i
          wyrazenia. Znam za to ich zasady gramatyki, a zwlaszcza zasady fonolgii i
          fonetyki.

          Pare tygodni temu pracowalem z grupa zolnierzy z Krolewstwa Tonga (male
          wyspiarskie panstewko na Pacyfiku). Oczywiscie nie omieszkalem wyciagnac z
          nich kazda wiadomosc o ich jezyku. J. tonga, podobnie jak wszystkie jezyki
          polinezji i makronezji, ma zaledwie garstke wspolglosek (b, k, l, m, n) i...
          okolo 18-20 (!) dzwiekow reprezentujacych samogloski. Jezeli nie
          masz "wyrobionego ucha" uslyszysz zaledwie 8-10 znich. Dla nich jednak roznica
          pomiedzy kazdym dzwiekiem samogloski ma fundamentalne znaczenie. Poza tym nie
          ma przypadkow, slowa sa krotkie (it’s not agglutinative language), np. ma
          cztery (!) mozliwosci uzycia zaimka osobowego w trzeciej osobie l. pojedynczej…
          Ale najciekawsze jest jego fonologia...

          Chyba sie zapedzilem.. Jak widzisz nie jestem znow takim laikiem w sprawach
          jezykowych… :)))
          • Gość: ??? Re: Dla saluti, ale NIE tylko... :)))) IP: 213.76.130.* 15.11.04, 13:29
            znasz 10 języków???? Tylko 10??? skandal
    • vvarum Re: 35 lat -nie za późno? 22.10.04, 05:34
      ja znam 10 jezykow dosc dobrze - poprzez zycie w roznych krajach i guwernantki.
      Im wczesniej zaczniesz tym lepiej jezyk opanujesz.
      • quickly dla von dem vvarum 22.10.04, 06:28
        vvarum napisał:

        "ja znam 10 jezykow dosc dobrze - poprzez zycie w roznych krajach i guwernantki.
        Im wczesniej zaczniesz tym lepiej jezyk opanujesz."
        --------------------------------------------------------------------------------

        W te 10. jezykow, ktore znasz "dobrze", no to ja jeszcze uwierze...

        Ale guwernantki!?
        Ja pierdzile! To Ty vvarum, z niemiecka pisany, chyba jestes jakis graf, co???
        Albo przynajnmniej no ten, jak mu tam... baron von dem vvarum!

        • vvarum Re: dla von dem vvarum 22.10.04, 10:32
          quickly napisał:

          > vvarum napisał:
          >
          >To Ty vvarum, z niemiecka pisany, chyba jestes jakis graf, co???
          > Albo przynajnmniej no ten, jak mu tam... baron von dem vvarum!

          Prawie zgadles. Gratulacje.
    • Gość: adamo Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:29
      guickly z ogólną tezą trzeba się zgodzić, zależność wieku i nauki, ale już z
      niektórymi wnioskami i uwagami niekoniecznie

      Twoje uwagi najlepiej pasują mi do płynnego nauczenia języka, akcentu, itp.,
      jak ktoś chce biegle władać językiem.

      Natomiast jak ktoś zna język słabo lub średnio nie najlepiej to każdy postęp
      jest mu przydatny, szczególnie w internecie.

      Wystraczy w szkole średniej poznać trochę język, potem mieć okazję TROCHĘ
      poćwiczyć, by zapamiętać WIELE na całe życie.

      Bo inaczej zapomina się:
      płyną wymowę -tutaj teza sprawdza się błyskawicznie
      mówienie, dogadywanie - to z bólem można odświerzyć
      rozumienie - tu jest dużo łatwiej, i nawet po latach zdolnośc nie spada tak
      strasznie,
      czytanie - (jestem wzrokowcem, czyli najchętniej uczę sie czytając) i nie
      zauważam, żeby reguła zapominania, miała tutaj duży skutek, słówka raz wyuczone
      pamięta się bardzo długo, większość na zawsze,

      A co istotne, angielski jest niezbędny w internecie, i to dla każdego na całym
      świecie. Dltaego warto jest się uczyć (jakby nie patrzeć, tu biegły Twoje
      wnioski), lub po prostu korzystać ze swoich umiejętnośći, nawet słabych. Bo
      rozumienie pisanego języka i mówienie różni się bardzo. A język pisany w
      dzisiejszym świecie, staje się dużo częściej przydatny niż mówiony. Z pisanego
      korzysta praktycznie cały świat.

      Można by więcej, ale to co najistotniejsze.
      • Gość: adamo Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:35
        a gramatyka, to jeszcze inna bajka i ona chyba na mniej ma wspólnego z
        językiem, a korzystając z internetu staje się człowiek wtórym analfabetą co do
        gramatyki, bo jeste wiele złych wzorów, dlatego zrobiłem bład w "odświeżyć",
        ale czytając od razu go wychwyciłem, także prawa pisano-internetowe nawet tutaj
        inaczej wyglądają,
    • Gość: kili Re: 35 lat -nie za późno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 20:35
      lepiej się uczyć niż nie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka