Dodaj do ulubionych

Pytanie do audiofili od nie-audiofila

IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.09.02, 14:43
Drodzy audiofile - mam do was pytanie - o ile w ogóle zechcecie ze mną gadać.
Audiofilem nie jestem, nie mam też zbyt pozytywnego zdania o
tej "przypadłości" - uważam że audiofile gardzą nieaudiofilami tak jak
hitlerowcy gardzili innymi rasami ludzi.
Ale mam pytanie. Otóż ktoś tu napisał że audiofile słuchają muzyki klasycznej
gdyż inna podobno nie nadaje się do słuchania w audiofilskich warunkach. Coż
jednak ma zrobić człowiek o audiofilskim zacięciu który nie znosi muzyki
klasycznej, kościelnej czy też jazzu. Słucha za to np. rocka, metalu, popu
czy hip hopu. Czy taki człowiek z założenia nie może być audiofilem, gdyż
gatunek słuchanej przez niego muzyki jest zbyt mało wartościowy czy też ubogi
brzmieniowo? Bo jeśli tak, to wygląda mi to na pewną dyskryminację.
Swoją drogą - zetknąłem sie kiedyś z radykalną opinią że dla audiofila
nieważna jest "treść" muzyczna a liczy się tylko jakość dźwięku. Czyli że
woli słuchać odgłosów kosiarki do trawy w warunkach audifilskich niż koncertu
Szopenowskiego na słabym sprzęcie. No więc jak to jest ??

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dd_ Re: Pytanie do audiofili od nie-audiofila 15.09.02, 23:28
      Odpowiedz jest prosta - sluchac tego czego lubi. Nie wazne co to jest czy
      klasyka rock, czy tez metal. A wszelkie szufladkowanie ze tzw. audiofile
      sluchaja tylko klasyki jest bez sensu. Swoja droga zastanawiam sie jak
      definiuje sie audiofila... Mysle ze jest to po prostu czlowiek potrafiacy
      cieszyc sie muzyka - jakakolwiek by byla.

      Pozdrawiam

      DD
      • Gość: As Re: Pytanie do audiofili od nie-audiofila IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.09.02, 23:48
        No mi się też tak wydaje. Ale na audiofilskim wątku poniżej jest opinia pewnego
        forumowicza który twierdzi co innego - a przynajmniej ja to tak odebrałem.
    • Gość: wujek Władek Re: Pytanie do audiofili od nie-audiofila IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 11:03
      zdaje się, że masz rację - audiofile nie słuchają muzyki, oni słuchają prądu
      (sami powiedzą, że "słuchają płyt"). rzecz gustu.
    • Gość: polonus odpowiedz od audiofila IP: 198.138.227.* 16.09.02, 15:32
      Gość portalu: As napisał(a):

      > Drodzy audiofile - mam do was pytanie - o ile w ogóle zechcecie ze mną gadać.
      > Audiofilem nie jestem, nie mam też zbyt pozytywnego zdania o
      > tej "przypadłości" - uważam że audiofile gardzą nieaudiofilami tak jak
      > hitlerowcy gardzili innymi rasami ludzi.
      coz mam za soba juz ponad 10 lat tej "przypadlosci" w stadium zaawansowanych,
      jak to nazywasz i zgodzic sie z toba nie moge ze audiofile gardza
      nieaudiofilami jako calosc, jedynie tymi co nimi gardza alo z mina znawcy
      pierdziela takie farmazony i glupoty ze kazdy kto raz w zyciu zetknal sie z ta
      tematyka wie ze to brdury, a mamy wsrod nieaudiofilow takich "specjalistow"
      rzesze, ludzi ktorzy w zyciu jednego testu nie przeszli nie mowiac o
      posiadaniu "przyzoitego" zestawau przez 2 dnia, ale do powiedzenia maja wiecej
      niz wlasciciej high-endowej firmy, ale i tu slowo pogarda nie jest na miejscu
      ja osobiscie odczuwa jedynie gleboki wspolczucie, a co do nieaudiofili z
      otwarta glowa i horyzontami jestescie very welcome!!!!! I wiele pokazow dla
      takich organizowalem aby mogli dolaczyc o tych "co slyszeli", a uslyszec znaczy
      uwierzyc.



      > Ale mam pytanie. Otóż ktoś tu napisał że audiofile słuchają muzyki klasycznej
      > gdyż inna podobno nie nadaje się do słuchania w audiofilskich warunkach. Coż
      > jednak ma zrobić człowiek o audiofilskim zacięciu który nie znosi muzyki
      > klasycznej, kościelnej czy też jazzu. Słucha za to np. rocka, metalu, popu
      > czy hip hopu.
      to jest rozniez moj problem bo nie lubie jazu, klasyke polubilem dopiero gdy
      zakupilem "przyzwoity" sprzet, na mid-hifi jest to jedynie lawina dzwieku.
      jest jedna audiofilska wytwornia Mobile Fidelity ktora wydala kilkadziesiat
      plyt rockowych (z popem bedzie niestety beznadziejsne). Wiec moja plytoteka
      dzieli sie na pop/rock i wydania audiofilskie.
      Istnieje przepasci wielkosci rowu marianskiego pomiedzy tymi plytami.
      Lubie pop ale niezauwazanie niedoskonalosci czy wrecz ochydy jakosciowej tych
      nagran jest tym trudniejsze im lepszy mamy sprzet. jest to powazny problem.
      Sprawe w duzym stopniu ratuja plyty LP ktore sa nagrane 35 razy lepiej niz CD.


      > Czy taki człowiek z założenia nie może być audiofilem, gdyż
      > gatunek słuchanej przez niego muzyki jest zbyt mało wartościowy czy też ubogi
      > brzmieniowo? Bo jeśli tak, to wygląda mi to na pewną dyskryminację.
      tak jest to dyskryminacja ze strony artystow popowo-rokowych ktare z zalozenia
      zakladaja ze slucha ich tylko motloch na boomboboxach, co jest dla mnie bardzo
      obrazliwe, bo obraza nie takie traktowanie gdy zespol nagrywa z jakoscia
      walkmana plye ktra jest 1$ tansza niz masterpiece ktorego realizacja zajela 2
      tyg vs 2h profesjonalnemu studiu na sprzecie w ktorycm kable sa drozsze niz
      caly tor w tym pop-owym hicie. Jest to dyskryminacja, zdadzam sie.
      Ale o to prosza sie rzesze ktore kupuja te szitowate (nie mowie o muzyce tylko
      o jakosci) plyty i nie narzekaja. Tak naprawde mozna wydawac plyty rokowopopowe
      o wiele przyzwoiciej ale po co sie wysilac skoro general public nie ma takiej
      potrzeby, wrecz przeciwnie idzie w kierunku super shitu mp3, a kazdy kto slyszy
      i wymaga jest wysmiewany przez nieaudiofilski motloch jako audiofil, "chory
      czlowiek z przypadloscia".
      Wiec cierpimy wszyscy a na naszej ignorancji kase kuja wielki koncerny,
      Sprzedjac nam jakosciowy shit w cenie chesky records.

      > Swoją drogą - zetknąłem sie kiedyś z radykalną opinią że dla audiofila
      > nieważna jest "treść" muzyczna a liczy się tylko jakość dźwięku.
      spotkalem sie wielokrotnieale wynika to z goryczy, jaka dopada kazdego kto po
      audiofilskiej plycie wlozycl do "przyzwoitego" CD-Playera nieaudiofilska.
      Mowiac niewybrednie przeceiz to kurwicy mozna dostac, jak oni to robia ze ten
      dziewk jest tak dziadoski, czy oni to na karcie muzycznej na PC za 200$
      nagrywaja, czasem to brzmi nawet taniej. Wiec tak czasem naprawde mozna miec
      wieksza przyjemnosc sluchajac testowego kapsla sppadajcego na podloge z Chesky
      test2 niz plyty nieadiofilskiej co by nie zawierala.
      Ale gdy mamy do wyboru plyte z muzyka (audiofilsko nagrana) zawsze wybieramy
      muzyke, ale jak sam zauwazyles ten wybor jest nieslychanie zadki.

      > No więc jak to jest ??
      patrz powyzej :)
      >
      > Pozdrawiam
      rowniez pozdr audiofilsko
    • Gość: Kato Re: Pytanie do audiofili od nie-audiofila IP: *.chello.pl 17.09.02, 18:20
      Jak z kazda przesada, ekstremizmem, ortodoksja prowadzaca do paranoi
      tak i tutaj sprawdza sie zasada , zeby zachowac proporcje.

      Audiofile to kasta ludzi, ktorzy odkryli istotna roznice miedzy tym co
      powszechnie dostepne a tym co moze byc. I, przyznac trzeba jest to
      roznica kolosalna a niedoceniana, bo narod konsumentow nieswiadomy.

      Ale nie ma konca w tym poprawianiu sprzetu. Jak juz cos mam, to chce
      lepiej nagranych plyt, potem juz tylko tych najlepiej itd. Bo skoro mam ten
      sprzet a jest on niewyobrazalnie drogi, to chce sie nim cieszyc. I to
      powoduje skrzywienie.

      Tymczasem trzeba miec tyle szmalu, zeby tych wydatkow nie zauwazac :-)
      Albo usposobienie: to co lepiej nagrane, lepiej tu zabrzmi -jestem na to
      przygotowany, a to co gorzej, hm, to ciagle jest moja ulubiona muzyka.
      A o jakosci nagrania (poza sprzetem) decyduje talent realizatorow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka