Gość: As
IP: *.vline.pl / 172.16.1.*
15.09.02, 14:43
Drodzy audiofile - mam do was pytanie - o ile w ogóle zechcecie ze mną gadać.
Audiofilem nie jestem, nie mam też zbyt pozytywnego zdania o
tej "przypadłości" - uważam że audiofile gardzą nieaudiofilami tak jak
hitlerowcy gardzili innymi rasami ludzi.
Ale mam pytanie. Otóż ktoś tu napisał że audiofile słuchają muzyki klasycznej
gdyż inna podobno nie nadaje się do słuchania w audiofilskich warunkach. Coż
jednak ma zrobić człowiek o audiofilskim zacięciu który nie znosi muzyki
klasycznej, kościelnej czy też jazzu. Słucha za to np. rocka, metalu, popu
czy hip hopu. Czy taki człowiek z założenia nie może być audiofilem, gdyż
gatunek słuchanej przez niego muzyki jest zbyt mało wartościowy czy też ubogi
brzmieniowo? Bo jeśli tak, to wygląda mi to na pewną dyskryminację.
Swoją drogą - zetknąłem sie kiedyś z radykalną opinią że dla audiofila
nieważna jest "treść" muzyczna a liczy się tylko jakość dźwięku. Czyli że
woli słuchać odgłosów kosiarki do trawy w warunkach audifilskich niż koncertu
Szopenowskiego na słabym sprzęcie. No więc jak to jest ??
Pozdrawiam