dlaczego?

IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.03.04, 08:43
Z góry dziękuję dowcipnisiom, czekam raczej na rzetelną odpowiedź kogoś kto
wie dlaczego kiedy poznałem kobietę - moje życie erotyczne przestało istnieć.
No właśnie, zamiast burzy hormonów - totalna cisza, np. wzwód pojawiający się
tylko na kilka minut, zupełny brak napięcia seksualnego. Jestem załamany. Jak
tak dalej pójdzie, to stracę tę kobietę. Na razie mówi, że jej to nie
przeszkadza ale dla mnie, człowieka, który tak bardzo lubił sex to kompletna
załamka. Proszę o pomoc..
    • Gość: Cam' Re: dlaczego? IP: *.tele2.pl 10.03.04, 15:23
      Być może ma na to wpływ fakt,że bardzo Ci zależy na tej dziewczynie.Możliwe
      też,że żyjesz w dużym stresie,albo masz chwilowe problemy ze zdrowiem.Spróbuj
      się zrelaxować;]
      Pozdrawiam!
    • Gość: Bella Re: dlaczego? IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 11.03.04, 23:28
      punkt nr 1: jezeli ONA mowi,ze jej to nie przeszkadza-uwierz w to, od razu
      zrobi Ci sie lzej:)
      punkt nr dwa: zatem potraktujcie Wasze noce jako zabawe, just for fun-w zadnym
      razie nic na sile
      punkt numer trzy..moze nie robcie tego przez jakis czas?? moze troszke "postu"
      i odpoczynku pozwoli Wam przezyc tornado w Waszym domu?
      a tak w ogole to jesli chcesz jA doprowadzic do szalenstwa, od czego Twoje
      sprawne paluszki???
      have fun:)
      • Gość: duży Re: dlaczego? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.03.04, 12:46
        dzięki. Co do postu, fakt - ciut pomaga. holender, chyba się jednak starzeję,
        co za ból :( Ona twierdzi, że Jej nie przeszkadza ale widzę, że też się
        niepokoi. Bardzo chciałbym mieć nadzieję, że wszystko za jakiś czas wróci
        do "normy". A paluszki? oczywiście, ale to nie to samo
    • Gość: Artur Re: dlaczego? IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 22:01
      Też tak mam, że im bardziej szanuję kobietę i/lub im więcej do niej czuję, tym
      mniejszą mam ochotę ją puknąć. Do bzykania/fantazjowania są panienki z
      dyskoteki.
      • mandi.ole wybacz, ale... 12.03.04, 22:16
        ....czy to znaczy, że jeślimężczyzna nie wyraża w stosunku do kobiety swoich
        pragnień, znaczy to, że ją szanuje, jej pragnie?? To bardzo wspaniałomyślne,
        ale jeśli ja spotykam się przykładowo z mężczyzną, który nic w stosunku do mnie
        nie wykazuje (zakładając, że należy do grupy takiej, o której piszesz), wcale
        nie odbieram tego jak szacunek, a wręcz przeciwnie...
        Ok, wiem chyba, co chiałeś przez to powiedzieć, ale jednak miłość nie ogranicza
        się do pozimou platoniczności. Mam na myśli te miłość właściwą, pełną...


        > mniejszą mam ochotę ją puknąć. Do bzykania/fantazjowania są panienki z
        > dyskoteki.

        jeśli mężczyzna wyznaje mi, że pociągam go i chciałby "spróbować"- czy to
        znaczy, że jestem dla niego "panienką"?
    • mandi.ole coś w tym jest.... 12.03.04, 22:48
      Zbulwersowałam sie trochę wcześniej, i dlatego może chaotycznie odpoisałam, ale
      zastanowiłam się....przemyślałam swoje związki .....odkryłam, że prawdziwe
      uczucie rzeczywiście nie musi opierać się na cielesności. Tak na prawdę chodzi
      o poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, wierność- ale nie traktowanie tych słów
      jako frazesy, utarte sformułowania..
      Myślę DUŻY że nie potrzeba żebyś zamartwiał się tym aż tak bardzo. Jeżeli Ona
      zapewnia Cię o swym uczuciu, myślę, że uczciwie to mówi. Nie podejrzewam jej
      raczejo wyrachowanie. Więc czekaj....Czas, czas pokaże, co znaczy Wasz związek:)
    • mm_72 Re: dlaczego? 15.03.04, 11:01
      Witam,

      Ja jestem w podobnej (chyba) sytuacji tylko jakby z drugiej strony, pisałam o
      tym na forumie Mężczyzna. Otóż mój mężczyzna od pewnego czasu ma problem z
      utrzymaniem wzwodu, nie wiem co o tym myśleć, boję się, że on już nie pragnie
      mnie jak na początku (znamy się od ponad roku)
      Duży powiedz jak jest u Was, miałeś ten problem od początku znajomości z twoją
      obecną kobietą czy problem się pojawił później? i czy masz problem tylko kiedy
      jesteś z nią (nie sugeruję, że widujesz inne kobiety tylko kiedy np. jesteś sam
      i myślisz o seksie,...),...
      Napisałeś, że post pomaga, jak długo ten post trwał?

      Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do „normy”
      • Gość: duży Re: dlaczego? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 16:44
        mm_72 napisała:

        > Witam,
        >
        > Ja jestem w podobnej (chyba) sytuacji tylko jakby z drugiej strony, pisałam o
        > tym na forumie Mężczyzna. Otóż mój mężczyzna od pewnego czasu ma problem z
        > utrzymaniem wzwodu, nie wiem co o tym myśleć, boję się, że on już nie pragnie
        > mnie jak na początku (znamy się od ponad roku)
        > Duży powiedz jak jest u Was, miałeś ten problem od początku znajomości z
        twoją
        > obecną kobietą czy problem się pojawił później? i czy masz problem tylko kiedy
        >
        > jesteś z nią (nie sugeruję, że widujesz inne kobiety tylko kiedy np. jesteś
        sam
        >
        > i myślisz o seksie,...),...
        > Napisałeś, że post pomaga, jak długo ten post trwał?
        >
        > Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do „normy”

        Dzięki... Cholera, właśnie skończyłem czytać ostatnią książkę Pilcha. Albo
        jestem przeczulony albo znalazłem coś o sobie. W każdym razie lektura dobiła
        mnie ostatecznie, chociaż robię dobrą minę do złej gry... Odpowiadam na
        pytania: Od ostatniego związku minął rok. Od tego czasu byłem "na diecie".
        Właściwie problem pojawił się już na drugim, lub trzecim spotkaniu z moją
        obecną sympatią. Uważam, że jest piękną kobietą, imponuje mi, kocham Ją a
        najgorsze, że po raz pierwszy spotkałem kogoś kto lubi podobny sex jak ja.
        Drwina losu.
        "i czy masz problem tylko kiedy jesteś z nią (nie sugeruję, że widujesz inne
        kobiety tylko kiedy np. jesteś sam i myślisz o seksie,...)".
        Sex przestał mnie interesować, nie czuję potrzeby orgazmu, zniknęło w ogóle
        napięcie. Oglądanie zdjątek, filmów to dla mnie oprócz braku ochoty - forma
        pewnego rodzaju nielojalności. W kroczu totalne uczucie bezwładu. Erekcja
        pojawia się czasami w różnych porach kiedy jesteśmy z sobą ale nie jest na tyle
        silna, żeby odbyć stosunek. Nawet gdy sporadycznie mam wzwód i jestem "w
        partnerce" nie czuję potrzeby orgazmu, rozprasza mnie otoczenie, nie mogę się
        skoncentrować... Po kilkunastu minutach penetracji organ traci siłę i
        sprężystość. Totalna tragedia. Dla mnie, dla którego erotyka od wielu, wielu
        lat była czymś wspaniałym i ważnym co raz bardziej staje się prawdopodobne
        widmo stałego problemu. Zrobię za kilka dni wszystkie możliwe badania, a nóż to
        faktycznie efekt jakiejś nieujawnionej choroby. A może raczej przyczyna natury
        psychologicznej? Moja partnerka stara się, widzę i doceniam to, nie narzucać
        się, postępuje delikatnie ale maja świadomość krzyczy. Tym bardziej, że oboje
        chcielibyśmy dziecka, to dla nas ostatnia chwila.
        Co do postu: od dawna przeprowadzałem różne eksperymenty ze swoją
        seksualnością. Sprawdzałem np. jak długo mogę wytrzymać bez szczytowania.
        Okazało się, że po kilkutygodniowej abstynencji następuje niesamowity głód
        zaspokojenia, który niezrealizowany ginie. Mijają "potrzeby", ciało się
        wycisza. Ale dwu-trzytygodniowy post wzmagał we mnie potrzebę pieszczot.
        Widzę, że mam za swoje przez te wszystkie eksperymenty :) Mam ostateczną
        nadzieję w seksuologu, chociaż obawiam się, że skończy się receptą na viagrę i
        zainkasowaniu iluś złotych za wizytę. No nic, najpierw zrobię ogólne badania.
        Pozdrawiam serdecznie mm_772 i wszystkich pozostałych.
        Nigdy mnie nie śmieszyły dowcipy o facetach z problemami podobnymi do moich
        więc mam nadzieję, że to nie kara za "niegrzeczne sprawowanie".
        Zdrówka wszystkim i sobie życzę.
        PS mm_72:
        Macie okazję szczerze rozmawiać? Co mówi Twój Mężczyzna? Myślę, że ten problem,
        który obaj mamy rodzi depresję potęgującą naszą niewydolność. W jakim wieku
        jesteście? Nie chcę jako chory leczyć chorego ale może ktoś z forumowiczów
        będzie mógł nam pomóc.
        Jeszcze raz dzięki wszystkim za rzeczową dyskusję. Cieszę się, że nawet
        tradycyjni "z przymróżeniem oka" oszczędzają nasz wątek.
        • mm_72 Re: dlaczego? 17.03.04, 14:00
          Witam,

          Więc u nas sytuacja wygląda tak, znaliśmy się od roku, na początku seks był
          wspaniały, problem zaczyna się mniej więcej od miesiąca, mianowicie, wzwód był
          ale znikał już podczas gry wstępnej, musiałam pomagać ustami i raz udało
          się „tradycyjny” stosunek odbyć, innym razem oralnie albo w ogóle. Jak
          rozmawialiśmy o tym to mówił, że chyba się starzeje. Boję się, że rozmowy tylko
          go dodatkowo stresują, nie wiem jak się zachowywać, nie chce się narzucać, z
          kolej boję się, że jeśli nie okazuję zainteresowania seksem on może myśleć, że
          odwracam się od niego już po pierwszym niepowodzeniu.
          I jeszcze jedno przez to wszystko seks już nie sprawia mi przyjemności jak
          dawniej, ciągle się stresuję, czy się uda czy nie i już nie myślę o własnej
          przyjemności, tylko żeby udało mu się skończyć, bez sensu prawda? Ale tak jest
          i myślę, że on tak samo się stresuje więc teraz unika seksu.
          Ciągle się zastanawiam, czy to tylko tymczasowa niedyspozycja czy po prostu ja
          go już nie pociągam albo ma kogoś innego :-(

          Pozdrawiam
          MM
          PS. Ja mam 32 lata a on 36
          • Gość: stary Re: dlaczego? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 16:59
            36 lat nie powinno być problemem. Mam 43. Być może faktycznie u Twojego
            partnera, podobnie jak u mnie, następują nakładające się negatywne próby
            odbycia stosunku. Może po prostu ma problemy w pracy, w domu, brak kasy.
            Okazuje się, że my, faceci jesteśmy czasami wyjątkowymi wrażliwcami. Może
            jednak choroba? Na początek zrobię sobie wszystkie możliwe badania, jeżeli nic
            nie wykażą, zdecyduję się na lekarza specjalistę. Nie trać nadziei. Proszę
            jakbym myślał, że jeżeli Wam się powiedzie, powiedzie się i mnie.
            Masz powody by mu nie ufać? Mam nadzieję, że to jednak tylko chwilowa
            niedyspozycja. Pozdrawiam serdecznie...
            • mm_72 Re: dlaczego? 19.03.04, 16:37
              Dziękuję za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko będzie dobrze.
              Trzymam kciuki.
              Pozdrawiam
              MM
Pełna wersja