Gość: zrozpaczona
IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl
09.09.04, 14:27
Mam problem z chlopakiem, gdyz obserwujac nasze stosunki stwierdzam ze laczy
mnie z nim jedynie milosc fizyczna, nie duchowa, taka jaka powinna laczyc
zakochanych, myslacych o powaznej przyszlosci razem... Gdy sie poklocimy, i
dojdzie do spotkanie na ktorym powinno sie wszystko wyjasnic i pogodzic sie
nawzajem... my przemilczymy polowe czasu milczac, a potem po krotkiej gadce
rzucamy sie na siebie i calujemy, przytulamy, kochamy.. bardzo nas ciagnie do
siebie, a problem jest nadal nie rozwiazany... mysle ze skoro nie dazymy do
tego zeby rozwiazac klopot... jedynie o przyjemnosciach, to ze nie jestesmy z
soba z prawdziwej milosci tylko z pozadania... co o tym myslicie, i czy ten
zwiazek da sie jeszcze uratowac.????