Dodaj do ulubionych

CZY DOBRZE ZROBIŁAM?

IP: *.comel / *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 14:51
OD PONAD ROKU SPOTYKAM SIE Z MEZCZYZNA KTORY JEST W TRAKCIE SPRAWY
ROZWODOWEJ. NA POCZĄTKU BYLO CIĘZKO-NA BARDZO PRZEZYWAŁ TA SYTUACJE ITP. A JA
NIE CHCIALAM ABYSMY SIE WIDYWALI, BAŁAM SIE ZE SIE ZAANGAZUJE A DLA NIEGO
BEDE TYLKO"POCIESZKA " W TEYCH TRUDNYCH CHWILACH.ALE JEDNAK ZA JEGO NAMOWA
WYJASNIENIAMI ZACZELISMY SIE WIDYWAC.PROBLEM POLEGAŁ JEDNAK NA TYM ZE ON NIE
MOWI O UCZUCIACH, O TYM CO DO MNIE CZUJE A WIADOWO KAZDA KOBIETA W PEWNYM
MOMENCIE OCZEKUJE CZEGOS WIECEJ?NIE POTRAFIE SPOTYKAC SIE Z KIMS NIE
WŁĄCZAJAC W TO UCZUC-NIE WIEM CZY TO NORMALNE?WIEDZIALM ZE "RYZYKUJE"ALE
NIEDAWNO POSTANOWILAM WSPOMNIEC O UCZUCIU JAKIE WE MNIE OD DAWNA JUZ ZACZEŁO
SIE ROZWIJAC.AZ ZROBIŁAM TO ZA POMOCA SMSA -PEWNEGO WIECZORU. OTO JAKA
DOSTALAM ODPOWIEDZ:"NIE SZUKAM MILOSCI. NIE MOGE. NIE CHCE. NIE TERAZ. NIE
WIEM CZY KIEDYS.."NIE MUCZE MOWIC JAK SIE POCZUŁAM??ON OD TYGODNIA SIE NIE
ODZYWA.JA SIE ZASTANAWIAM CZY WYPADA MI ZROBIC JAKIS KROK W TEJ SYTUACJI??
Obserwuj wątek
    • Gość: rada Re: CZY DOBRZE ZROBIŁAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 15:41
      moim zdaniem facet się przestraszył. najwyraźniej byłaś niestety tylko
      pocieszeniem. ja na twoim miejscu napisałabym, że może on kiedys został
      zraniony, a teraz zranił ciebie. i nic więcej. jeśli coś dla niego znaczysz,
      odpowie. pozdrawiam i trzymaj się
      • Gość: kashmir Re: CZY DOBRZE ZROBIŁAM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 11:35
        ..potrzeba czasu... ja jestem teraz w podobnej sytuacji... pisałam juz kilka
        razy na forum w zwiazku z ta sprawą...ten facet jest o 19 lat starszy ode
        mnie...zostawił zonę dla takiej jednej, która po 4 latach zostawiła go i
        wyjechała do Stanów.. i po pół roku spotkał mnie...cos zaiskrzyło.. no i ja
        poczułam,ze chce byc z nim.. nie wiedziałąm o tym wszystkim.. o zonie,
        lasce..dla mnie był to wówczas facet "bez przeszłości"... pojechalismy razem w
        góry, kochaliśmy sie.. i po tej jakże waznej dla mnie chwili.. on powiedział mi
        ze miał zonę, ale teraz z kimś jest...poczułam sie jak szmata- uwierz...ale
        powiem , ci, ze to była tylko jego reakcja obronna...próbował sie pózniej ze
        mna skontaktowac,lecz ja nie odbierałam telefonów- tak bardzo mnie wtedy
        skrzywdził...spotkałam go kiedyś przypadkiem ( chociaż uważam, ze przypadków
        nie ma) w Krakowie.. krótka wymiana zdań i uprzejmosci..nie mogłam o nim
        zapomniec, znowu o nim myslałam...kiedy zadzwonił.. odebrałąm.poprosił mnie o
        rozmowę.. spotkałam sie z nim i wyjaśnił mi..opowiedział swoja historię.. jak
        bardzo było mu ciezko, gdy ta dziewczyna go zostawiła.. powiedział jednak, ze
        jestem dla niego wazna, ze wtedy w górach skłamał, bo poczuł nagle,ze znowu sie
        w cos angazauje i poczuł strach... cholerny strach,z ę ja go zranię, bo nie
        znalismy sie zbyt dobrze... patrzył tez na róznice wieku- uznał, zę zasługuję
        na kogoś lepszego.... niz on- facet, z bagazem doświadczeń.. słuchałam go i z
        każdym słowem coraz bardziej tęskniłam z a nim...ode mnie zalezało czy
        bedziemy razem... chciałam tego ..on tego chciał...mieszkamy w róznych
        miastach, ja niestety nie dostałam sie na studia do Krakowa...mielismy sie
        spotkać na wakacjach, na pewnym festiwalu. Byłam tam ze swoimi znajomymi,
        przyjaciółka. jestem otwartą osobą, mam wileu znajomych, których on nie zna...
        to prawda,, gadałam z masą facetów...i sama nie wiem dlazcego chciałam,z ę by
        on tez poczuł sie tak zle jak ja wtedy.... to były ,moje chore jazdy..nałozyło
        sie na to wiele spraw.. wiel moich problemów, miałam trudny okres w moim
        życiu...a on chyba sie przestraszył, zę zaufał niewłasciwej osobie... milczy,
        nie dzwoni..a ja nie mam odwagi... kocham go... ale nie wiem czy uda mi sie
        jeszcze odbudowac to co zniszczyłam... nie wolno ranic,, nie wolno,
        oszukiwać..zaufanie i szczerośc to podstawa,.. teraz juz wiem.. za tydzień jadę
        do Krakowa, zadzwonię.. i poproszę o rozmowę, bo za bardzo mi zalezy...
        Ty też musisz o niego zawalczyć.. on sie boi.. uwierz mi,.. to był dla niego
        ciezki okres, potrzebuje czasu.. jest zmęczony tym wszystkim.. koniecznie
        musisz z nim szczerze porozmawiać..powiedziec, czego oczekujesz.. tylko nie
        stawiaj mu warunków- zrób to delikatnie.. moze trudno w to uwierzyc,ale on
        teraz czuje sie bardzo samotny i potzrebuje Ciebie.. bo mysle, zę jednak cos
        dla niego znacvzysz.. głowa do góry..i powodzenia:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka