libertine21
04.10.05, 12:24
Na poczatku było jak z bajki miłosc od pierwszego wejrzenia wspolne wyjazdy
nad zalew,wypady do knajpy co drugi dzien,rozmowy o wszystkim i niczym.... a
teraz smutna i brutalna rzeczywistosc..
A zaczeło sie od jego ojca gdy stracił prace.Pojedziemy do Belgii zabierzemy
cie zobaczysz tam jest inne niz tutaj zycie znajdziecie prace wynajmiecie dom
z Marcinem tyle ze ja w to nie wierzylam bo wole sama sie dorobic niz ogladac
sie na innych i tak sie skonczylo jego fantazjowanie.U Marcina w domu nie
bylo tygodnia zeby ociec sie nie upil i robil kazdemu awantury mnie sie bal
bo pewnie co by sobie"przyszli tesciowie" pomysleli.Ja sama boje sie pijanych
osób(a kto sie ich nie boi)ale teraz sie nie boi mnie obrazic.Jego zona nie
ma nic do powiedzenia bo on wie lepiej.Gdy wracalismy Czech to przez 4
godziny kochany tesciu szukal powrotnej drogi nikt sie nie odzywal bo nie
mial prawa bo on wie najlepiej.Sasiedzi sie nie odzywaja bo kto by sie chcial
z takim typem zadawac.Od kogo moze to pozycza pieniadze na"niewypalone
interesy" gdy idzie oddac pieniadze winy szuka w Marcinie w nikim innym.Wzial
kredyt bo mial sprowadzic auto z belgii dla Marcina zeby mogl czym jezdzic do
pracy. Kredytu juz nie ma auta tez.Marcin mieszka jeszcze u nich.Pracuje i
dorabia sobie reperujac auta.Sek w tym ze on od dziecinstwa przerazliwie boi
sie ojca wiecie bił go za pierdoły ze ma zle oceny czemu nie gra z kolegami w
piłke a jak gra to czemu sie nie uczy i ciagle przy kazdej okazji powtarzal
ze jest zerem (a marcin uczyl sie dobrze).I tak Marcinowi zostalo do dzis
jak tylko ojciec ryknie ze ma zarobione pieniadze oddac matce na zycie i
okazuje sie ze nic nie ma w lodowce to mnie szlag trafia taki jest jego
ojciec ma pie..a na punkcie pieniedzy do mnie sie tez nie odzywa bo gdy
szlam z marcinem do sklepu to akurat oni tez jechali ja sie cofnełam bo
chcialam isc do innego sklepu a marcin nie bo tatus tam jest to idziemy a ja
nie bo tam nie ma malych koszykow i nie mam ochoty i niestety jego stary to
zobaczył i opieprzyl po pijanemu pozniej Marcina ze co wy sobie wobrazamy
wstydzimy sie i tak dalej ..
Dzis mu powiedzial ze Marcin powinien jechac do Anglii a Marcin ze zrobi co
bedzie chcial to jego zycie a stary mowi ze on jest glupi (a wiadomo ze
staremu chodzi o dotacje ) najbardziej mnie denerwuje ze Marcin nie ma do
mnie zaufania bo mowi ze nie pojedzie za granice bo nie chce mnie tutaj samej
zostawiac ale ja chce zeby nam bylo dobrze zeby nie musielismy u niego
mieszkac i sie martwic o jutro czy bedzie na chleb czy nie mowi ze tylko ja
jestem najwazniejsza ze jak dostanie wyplate to mi odda cala. Jak to slysze
to mnie szlag trafia zachowuje sie jak św Aleksy ale ja tak nie chce by
myslal tylko i wylacznie o mnie on tez jest najwazniejszy tym bardziej ze ma
problemy z sercem .Jego starzy sa zazdrosni dosłownie o wszystko .Moja mama
mowi ze to sa dziady kalwaryjskie mowia ze cos by zrobili zmienili w zyciu a
nic nie robia tylko mowia.Jego stary jak znalazl robote to wymyslil sobie ze
dogada sie z takim facetem od skladu budowlanego i nam pomoze bo robi na 2
zmiany (wiadomo w czym- wydawac kase na swoj hulaszczy tryb zycia).NIENAWIDZE
TEGO CZLOWIEKA!!!!!!!! przez niego Marcin sie zmienił nie do poznania boi sie
kazdej podjetej decyzji bo jest sparalizowany odpowiedzia ojca.Czuje ze ja
sobie z tym nie poradze niewiem moze oni to specjalnie robia zebym sie
uzalala nad marcinem i wkoncu namowila ocja zeby otworzyc ten sklad
niewiem.Moja mama mowi ze gdy dostane prace w Warszawie to zebym jechala i
tez myslala o sobie o swoim zyciu bo nikt nigdy w zyciu mi nic nie da musze
sama to sobie wyszarpac.Ale mysle co z Marcinem czy on to wytrzyma.Boje sie
nie chce go tracic bo jest fajnym i porzadnym chlopakiem tyle ze zagubionym...