klaustrofobia3
24.06.06, 16:42
Nie wiem co sie dzieje, kiedys wielka milosc, codzienne spotykanie sie, czule
slowka, teraz, po 3 latach, mam go dosyc. Glownie to chyba przez niego
samego... Ciagle slysze, ze jestem glupkowata, ze nic nie umiem, stale jakas
krytyka z jego strony, mniejsze zainteresowanie moja osoba, dzisiaj mial
jechac do innego miasta, polozyl sie na moim wyrku, ja przytulilam sie a on
nic, poszlam sobie wiec na telewizor, po godzinie (!) przychodze do niego bo
sie dziwie, ze nie wstaje i pytam, o ktorej ma autobus, okazalo sie ze zasnal
i spal i mial pretensje wielkie ze siedze bezmozgo przed tv i nawet go nie
obudze (bylam w innym pomieszczeniu) i na konic dostalam smsa ,,ze cudem
zdazyl i nie popisalam sie". Wku..ac mnie to zaczyna strasznie, stale sie
mnie czepia !!! Niech sam pilnuje swojego dupska :/ Najsmieszniejsze, ze
zaczyna sie sprawdzac to, co czytalam w horoskopie - ze Skorpion (on) i
Wodnik wogole do siebie nie pasuja, ze praktyczny Skorpion bedzie psychicznie
dolowal wrazliwego idealiste Wodnika. :/ :/ :/ acha, i za nic mi nie
dziekuje... kupilam mu 2 koszule - nie podziekowal, pomoglam mu na kolokwium
(napisal sms z pytaniem) nie podziekowal, jakby nigdy nic nie okaze jakiejs
wiekszej wdziecznosci za cos.