nie ufam samej sobie

10.11.08, 20:04
Mam extra faceta - przystojny, seksowny, zabawny i na dodatek mnie
kocha. Zmieniłam ostatnio pracę i w niej poznałam równie
interesującego gościa. Spodobałam mu się. Otwarcie flirtujemy ze
sobą. Nie wie że jestem w związku, bo mu o tym nie powiedziałam, a
nie zrobiłam tego bo to wszystko strasznie mnie rajcuje...Boje się
jednak, że strace kontrolę, zdradzę i będe żałować...czy ja jestem
normalna?
    • Gość: edi Re: nie ufam samej sobie IP: *.chello.pl 10.11.08, 22:07
      dawaj mu no cos ty co sie bedziesz pierdzielic
    • Gość: Gosc Re: nie ufam samej sobie IP: *.bredband.comhem.se 11.11.08, 16:31
      Wiesz co masz,ale wiesz co bedziesz miec?
      Dzis Cie to rajcuje,ale uwazaj abys sie nie obudzila z reka w nocniku.
      I za jakis czas nie prosila tu innych o porade co masz zrobic bo zostalas sama.
      • madai Re: nie ufam samej sobie 11.11.08, 16:38
        pin up girl, daj sobie spokoj z ktoryms z nich. jesli nowy facet cie
        rajcuje to znaczy, ze stary powoli przestaje. a jesli przestaje, to
        nie ma co z nim byc. nowy wcale nie musi okazac sie fajny, wiec
        mozesz zostac sama, tak jak ja kiedys. Ale to kwestia wyboru. Ja
        odstawilam starego dla nowego. Nowy okazal sie fajny przez pare
        miesiecy, po czym przestalismy sie dogadywac, no i
        rozstanie.Poswiecilam dlugoletni zwiazek dla czegs nowego, co nie
        bylo tego warte. Dzisiaj nie zaluje zadnej decyzji, bo szybko
        ulozylam sobie zycie.
    • jurekasia Re: nie ufam samej sobie 12.11.08, 14:09
      ja tez zostawiłam faceta po 4 latach związku, w pewnym sensie dla innego,
      nowego, i jak na razie (już piąty miesiąc) spotykam się z tym "nowym" z którym
      jak do tej pory układa mi się znakomicie nie mówiąc już o tym że mam najlepszy
      seks w moim życiu i ani przez chwilę nie żałuję mojej decyzji :) tym bardziej że
      w poprzednim związku czułam się cholernie zaszczuta...
      Nie żałuję i na pewno nie będę żałować, nawet jeśli ten "nowy" związek skończy
      się choćby jutro, bo podjęłam decyzję o rozpoczęciu nowego życia i zdawałam
      sobie sprawę że mogę w tym życiu przez jakiś czas być sama, ale to przecież nie
      koniec świata, w byciu singlem też jest wiele pozytywów :)
      • ursz-ulka Re: nie ufam samej sobie 16.11.08, 12:50
        Ja też zostawiłam jednego po siedmiu latach dla drugiego. I nie
        żałuję, nawet gdyby mialo teraz nie wypalić, wiem, że dobrze
        zrobiłam jestem mądrzejsza o wiele doświadczeń. Ale to indywidualna
        decyzja, u ciebie może być to chwilowe zauroczenie, które do niczego
        nie doprowadzi. Nie wiem.
        • pin-up.girl Re: nie ufam samej sobie 16.11.08, 18:29
          Chodzi o to, że obecnego chłopaka wybrałam,zostawiając innego po 2
          latach. Z aktualnym jestem troche ponad pół roku a tu mi znów
          wyskakuje ktos ciekawy. Czy ja mam jakiś spaczony charakter? Na
          razie jestem uczciwa. Nie lubie takich wyborów
          • mela81 Re: nie ufam samej sobie 05.12.08, 14:29
            wydaje mi się że to co czujesz do swojego chłopaka to nie jest
            miłosć na całe zycie gdybyś kochała go naprawdę nawet nie
            pomyślałabyś o innym,w moim przypadku było tak samo tyle tylko że
            ja miałam męża przez lata WYDAWAŁO mi się ze go kocham aż pewnego
            razu poznałam innego mężczyznę i od pierwszej chwili wiedziałam ze
            to z nim chcę spędzić resztę życia nie wachałam sie ani chwili
            zlozyłam pozew o rozwód i dziś jestem szczęśliwa tak jak nigdy w
            zyciu
            • madai Re: nie ufam samej sobie 06.12.08, 22:15
              Mela, podziwiam za odwage!!!! Ja mimo swojej niezaleznosci balabym
              sie podjac taka decyzje. choc moja mama mowi, ze po to sa rozwody,
              by z nich korzystac, to jednak ja wolalaby do tego nie doprowadzic.

              Moj facet tez rozstal sie z dziewczyna dla mnie - i jestesmy bardzo
              szczesliwi, wiec cos w tym jest.

              do autorki watku: moze jeszcze nie jestes na etapie powaznego
              zwiazku i dlatego tak latwo Ci w glowie zawrocic.
              • mela81 Re: nie ufam samej sobie 09.12.08, 17:11
                powiem Ci szczerze że na początku nie było mi łatwo w głowie tysiące
                myśli,czy ja robię dobrze ,czy może pakuje się w kłopoty co będzie
                dalej a może to tylko zauroczenie.dwa tygodnie chodziłam jak w amoku
                nie mogłam sobie znależć miejsca .W ciągu kilku dni wywróciłam całe
                moje dotychczasowe życie do góry nogami a co najdziwniejsze jestem
                osobą która nie lubi zmian . Dziś nie żałuje żadnej
                decyzji ,dzięki wsparciu mamy najgorsze już za mną i powiem Ci
                jedno, też jestem niezależna i to przyczyniło się w wielkim stopniu
                do tego że łatwiej było mi podjąć decyzję
                tak więc dziewczyny walczcie o swoją chwilę szczęśćia
                --mi się udało pozdrawiam :)
                mela81
    • marianczyk0 Re: nie ufam samej sobie 12.12.08, 12:52
      hehe ty zaklamana babo, a to juz nie masz prawdziwych kolezanek, zeby je pytac o takie rzeczy? a prawda, przeciez zaraz by ci obrobily tylek i twoj facet by sie dowiedzial

      zalosne jestescie wszystkie
    • baluciarz.lodz [...] 12.12.08, 12:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mojanoga Re: nie ufam samej sobie 12.12.08, 13:59
        Gdy byłam młodsza również łatwo było mi zawrócić w głowie- młoda i
        niedojrzała byłam.
        Później przyszedł okres stabilizacji,znalazłam takiego mężczyznę
        przy którym przestałam zauważać,że istnieje cos takiego jak płeć
        męska.
        Nie sądzę żeby to był zwichrowany charakter,raczej nie dorosłaś
        jeszcze do związku na całe życie.Czy to źle?Nie wiem.Wydaje mi
        się,że gorzej byłoby gdybyś kurczowo trzymała sie jednego chłopaka,
        na którym przestało Ci zależeć.
    • Gość: zadrzemiona Re: nie ufam samej sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.08, 14:17
      Lepiej grzeszyć i żałowac, niz żałować, że się nie grzeszyło. Jak
      nie spróbujesz, to sie nie dowiesz, co tracisz. Jeśli pozwala ci
      sumienie - go ahead. Jeśli masz się do końca życia przejmować, nie
      rób tego, przerwij tę grę i zacznij unikać konfrontacji.
Pełna wersja