polimerr
06.07.04, 23:06
Zobaczcie na własne oczy jacy postępowcy popierają konstytucję UE.
Ciekawe, czy wywołam jakiegoś tutejszego czerwonego kapturka z lasu ;)
-------------------
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2165743.html
Nie wstydzę się czerwieni
Rozmawiał Wojciech Załuska 05-07-2004, ostatnia aktualizacja 05-07-2004 20:24
Rozmowa z działaczką młodzieżówki SLD
Czerwień, Międzynarodówka to symbole lewicy, które zatraciliśmy. Chcieliśmy
wszystkim o nich przypomnieć podczas konwencji SLD
Wojciech Załuska: Co Pani zdaniem było najważniejsze podczas sobotniej
konwencji krajowej SLD?
Anna Skrzypek*: Poparcie SLD dla konstytucji europejskiej i - de facto - dla
federalistycznego modelu Unii. Ważna była uchwała o potrzebie przywrócenia
suwerenności Irakowi. Ważne - panele dyskusyjne, bo zaczęliśmy ze sobą
rozmawiać. Ważna była manifestacja obecności lewicowej młodzieży na konwencji.
Kruszącej beton podczas happeningu, paradującej w czerwonych strojach,
śpiewającej Międzynarodówkę... Przecież to dziecinada.
- Inaczej by nas pan nie zauważył Po pierwsze, uchwała w sprawie
eurokonstytucji była naszego autorstwa. Po drugie, był konstruktywny głos
młodych w panelach. Po trzecie - czerwień, Międzynarodówka to symbole lewicy,
które zatraciliśmy. Chcieliśmy o nich wszystkim przypomnieć. Przecież w całej
Europie Międzynarodówka śpiewana jest na lewicowych kongresach i konwencjach.
Tak jest choćby w Partii Europejskich Socjalistów, w Labour Party.
W Anglii Międzynarodówka znaczy co innego niż u nas.
- Dla mnie to po prostu hymn światowej lewicy. Przestańmy się go wstydzić.
Ale jak ktoś chce i sfederowanej Europy, i Międzynarodówki, to ludziom z
mojego pokolenia dziwnie się to kojarzy.
- Zjednoczona Europa jest pomysłem europejskich socjalistów. I tyle.
Co Pani wie o PRL?
- Ludzie byli sobie bliżsi. Nie było w niej bezrobocia, chociaż były puste
półki, ulice szare... Ale powtarzam - nie łączę Międzynarodówki z PRL. Co ma
wspólnego jedno z drugim? Chyba mam szersze horyzonty od pana.
Zostawmy horyzonty... Bardziej mi po prostu odpowiada trzydziestolatek
Wojciech Olejniczak, który nie epatuje symbolami, tylko jest dobrym ministrem
rolnictwa. Ceni go Pani?
- Cenię. Łączy lewicowość z profesjonalizmem.
Podczas konwencji Krzysztof Janik mówił: "Celem lewicy jest pomóc
najbiedniejszym. Najbogatsi bez nas dadzą sobie radę". Jacek Piechota
twierdził z kolei, że socjaldemokracja powinna budować klasę średnią. Który
pogląd jest Pani bliższy?
- Nie znam kontekstu, w jakim padły te zdania. Nie chcę się wypowiadać.
Czy podpisała się Pani pod apelem grupy trzydziestolatków "Pokażmy
kierownictwu SLD czerwoną kartkę"?
- Nie. Ale jako socjaldemokratka wierzę w postęp, czyli zmiany. Także pokoleniowe.
Co takiego mają SLD-owscy młodzi, czego brak starszym działaczom?
- Wiarę, wiarę w socjaldemokratyczne ideały.
Na Waszym kongresie (Federacji Młodych Socjaldemokratów) kłóciliście się, że
coś strasznego. Były frakcje, wycinanie konkurentów, wychodzenie z sali...
- Jak jest demokracja, to jest i spór, bo spór polityczny świadczy o
zaangażowaniu. Inaczej byłoby jak w tym żarcie o Indianinie, który mawiał:
"Gdyby wszystkim podobało się to samo, to wszyscy chcieliby się ożenić z moją
żoną".
Janika powinien zastąpić Olejniczak?
- Życzę mu sukcesu w walce o przywództwo. Liczę, że będzie zabiegał o młode
pokolenie.
*Anna Skrzypek, 24 lata, wiceprzewodnicząca FMS ds. międzynarodowych,
członkini Biura ECOSY (młodzieżówki Partii Europejskich Socjalistów);
startowała w eurowyborach 2004. Doktorantka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk
Politycznych UW