Gość: aqarious
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
10.09.02, 18:36
Nie tak dawno mialem okazje rozmawiac z typowym euroentuzjasta. Postaram sie
przedstawic jego argumenty, a wlasciwie jeden argument, jak najdokladniej.
Ten niespelna trzydziestoletni Pan tlumaczy to sobie tak. Jesli Polska
wejdzie do Unii to napewno bedzie nam lepiej. Nie od razu. Na poczatku zawsze
jest ciezko i musi minac troche czasu zanim bedzie postep. Ten postep ma
nastapic najwyzej po siedmiu latach od wejscia Polski do UE. Jego zdaniem
Unia wyliczyla sobie, ze po siedmiu latach i po tylu tez Polska ma osiagnac
wystarczajacy poziom gospodarczy do wprowadzenia unijnej waluty Euro. Z tego
wynika, ze dopiero po siedmiu latach bedziemy traktowani na rowni z innymi
krajami Unii. Dlaczego ma byc lepiej? Poniewaz Unii bedzie na tym zalezec.
Bojac sie naszych pracownikow bedzie sie starala, aby Polska osiagnela jak
najwyzszy poziom gosp. bo tylko wtedy uda jej sie powstrzyac naszych
pracownikow przed wyjazdem z Polski. To jest jego fundamentalny i w dodatku
nie zaprzeczalny argument (jego zadaniem). Ja sam nie wiem co o tym myslec.
Nie jestem euroentuzjasta. Czy ktos potrafil by w prosty sposob
przetlumaczyc mojemu znajomemu, ze nie dokonca ma racje? Raczej nie jest to
mozliwe bo on bedzie znow klepal mi ten sam argument w kolko, ale moze jednak.