Dodaj do ulubionych

Upierdliwie ponawiam pytanie

IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 14:18
Eurosceptycy przedstawili różne, alternatywne dla UE scenariusze. Pytanie
brzmi: kto, czyli jaka siła polityczna/społeczna o odpowiednio dużym poparciu
społecznym, jest w stanie te scenariusze zrealizować?

Obserwuj wątek
    • robert_de_molesme Re: Upierdliwie ponawiam pytanie 13.01.03, 14:28
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Eurosceptycy przedstawili różne, alternatywne dla UE scenariusze. Pytanie
      > brzmi: kto, czyli jaka siła polityczna/społeczna o odpowiednio dużym poparciu
      > społecznym, jest w stanie te scenariusze zrealizować?
      >

      Drogi Kai

      W pytaniu twoim jest blad. Piszesz o "sile politycznej/społecznej o odpowiednio
      dużym poparciu społecznym". Jak rozumiesz patrzysz na scene w ujeciu
      statycznym, podczas gdy scena polityczna ewoluuje kazdego dnia, innymi slowy
      jest dynamiczna. Unia Wolnosci to byla kiedys potega, przy zlobie prawie bez
      przerwy. Dzis Bronek siedzi na kanapie i wydaje odezwy. I chwala Bogu.

      Podobnie moze sie stac z tymi co obecnie dzierza ster wladzy.

      Dlatego na twoje pytanie odpowiem tak:

      Kiedy? - po pazdziernikowych wyborach, przyspieszonych przez upadek rzadow
      postkomunistow w(w wyniku "nie" w referendum)

      Co? - EOG.

      Kto? - zwycieski PiS pospolu z LPR i PSL (zawsze gotowym kolaborowac z tym,
      kto przy wladzy - obrzydliwa cecha upodabniajaca ich do uwoli.)

      Pozdrawiam , i wiecej optymizmu zycze.
      RdM
      • heimer Re: Upierdliwie ponawiam pytanie 13.01.03, 14:38
        robert_de_molesme napisał:

        > W pytaniu twoim jest blad. Piszesz o "sile
        > politycznej/społecznej o odpowiednio dużym poparciu
        > społecznym".

        Gdzie w tym pytaniu jest blad?!?
        Natomiast ty nie udzielasz zadnej odpowiedzi.

        > Jak rozumiesz patrzysz na scene w ujeciu
        > statycznym, podczas gdy scena polityczna ewoluuje
        > kazdego dnia, innymi slowy jest dynamiczna. Unia
        > Wolnosci to byla kiedys potega, przy zlobie prawie bez
        > przerwy. Dzis Bronek siedzi na kanapie i wydaje odezwy.

        Takie dywagacje ewidentnie pokazuja, ze nie masz pojecia
        kto moglby to zrobic. Mowisz, ze to nie UW i tyle.
        A partia, ktora miala by przeprowadzic reformy powinna
        zdobyc nie tylko wiekszosc w sejmie ale tez obsadzic
        stanowisko prezydenta.
        TAKIEJ SILY W POLSCE NIE MA.

        Moze za 10-20 lat. Ale to za dlugo.
      • Gość: kai Re: Upierdliwie ponawiam pytanie IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 14:52
        robert_de_molesme napisał:

        > Drogi Kai
        >
        > W pytaniu twoim jest blad. Piszesz o "sile politycznej/społecznej o
        odpowiednio
        >
        > dużym poparciu społecznym". Jak rozumiesz patrzysz na scene w ujeciu
        > statycznym, podczas gdy scena polityczna ewoluuje kazdego dnia, innymi slowy
        > jest dynamiczna. Unia Wolnosci to byla kiedys potega, przy zlobie prawie bez
        > przerwy. Dzis Bronek siedzi na kanapie i wydaje odezwy. I chwala Bogu.
        >
        > Podobnie moze sie stac z tymi co obecnie dzierza ster wladzy.
        >
        > Dlatego na twoje pytanie odpowiem tak:
        >
        > Kiedy? - po pazdziernikowych wyborach, przyspieszonych przez upadek rzadow
        > postkomunistow w(w wyniku "nie" w referendum)
        >
        > Co? - EOG.
        >
        > Kto? - zwycieski PiS pospolu z LPR i PSL (zawsze gotowym kolaborowac z tym,
        > kto przy wladzy - obrzydliwa cecha upodabniajaca ich do uwoli.)
        >
        > Pozdrawiam , i wiecej optymizmu zycze.
        > RdM


        Dlatego właśnie proszę o realne i konkretne odpowiedzi dotyczące dzisiejszego
        stanu sceny politycznej. Jeszcze raz powtarzam, że nie interesują mnie
        odpowiedzi w stylu "ktoś, kiedyś, gdzieś" bo idąc z taką logiką można np.
        stwierdzić, że za parę lat wylądują u nas kosmici, przeniosą nas do krainy
        szczęśliwości, a UE nie będzie wtedy do niczego potrzebna, więc po co teraz tam
        wchodzić.

        Inną sprawą jest to, że PIS nigdy nie postulował wstąpienia do EOG, a
        ugrupowanie to jest mocno socjalne i raczej nie spodziewam się po nich
        prorynkowych i liberalnych reform. Tm bardzie dotyczy to PSL i LPR.

        To samo dotyczy wyborów w październiku. Równie dobrze można napisać, że SLD
        postanowi nie oddać władzy i wyborów nie będzie nie tylko w październiku, ale w
        dającej się przewidzieć przyszłości. A może wybory będą w sierpniu - taki sam
        dobry termin jak październik.

        Tylko, że to znowu political fiction, a od ciebie spodziewałbym się bardziej
        rzeczowych argumentów
        • Gość: ¥ Re: Upierdliwie ponawiam pytanie IP: 195.136.61.* 13.01.03, 15:21
          Gość portalu: kai napisał(a):

          > za parę lat wylądują u nas kosmici, przeniosą nas do krainy
          > szczęśliwości, a UE nie będzie wtedy do niczego potrzebna,

          To niezupelnie tak.
          Juz niedlugo wejdziemy do UE, czyli znajdziemy sie w krainie wieczystej
          szczesliwosci:
          - dostanimy subwencje,
          - dotacje,
          - wszyscy zaczna miec wyzsze wyksztalcenie,
          - zespol "ich troje" dostanie zakaz nagrywania i prezentowania piosenek
          - a kury zaczna znosci kinder-niespodzianki)

          wiec kosmici wtedy nie beda do niczego potrzebni.

        • robert_de_molesme Krysztalowa kula.... 13.01.03, 15:40
          Drogi Kai

          Pytasz o scenariusze, czyli sam zachecasz do zabawy w futurologie. A czy to, co
          ktos pisze tobie wydaje sie realne, czy nie to zupelnie inna sprawa. Kwestia
          ocenna.

          Ja, obserwujac scene polit. i rozwoj wydarzen w kraju, dochodze do wniosku, ze
          w referendum bedziemy mieli "nie". Dlaczego? Socjometria mowi nam ze najwiekszy
          wplyw na to jak ludzie zaglosuja ma ich przekonanie o wlasnej sytuacji
          materialnej i perspektywach rozwoju tejze oraz ich zaufanie (badz jego brak) do
          tych ktorzy swoimi decyzjami wplywaja na nasze polozenie materialne tj. do
          rzadu.

          Innymi slowy : niezaleznie od tego jak zostanie sformulowane pytanie
          referendalne, wyborcy odpowiedza na pytanie : "czy ufasz temu rzadowi
          (konkretnie Millerowi) ze dzieki jego dzialaniom poprawi sie twoj byt".

          Taka np. Pracownia Badan Spolecznych zapytala 3 miesiace temu reprezentatywna
          grupe Polakow "czy sytuacja gospodarcza kraju sie poprawia?" 80% odpowiedzialo
          alobo "zdecydowanie nie" albo "raczej nie".

          Smiem twierdzic ze pod rzadami Millera "nie" w referendum jest pewne.

          Ja w tym kontekscie widze tzw. "afere Rywina/Michnika/Millera" czyli czytelna
          probe ob. Michnika wymiany przed referendum obecnego premiera i gabinetu. Bo
          Michnik jako bardzo inteligentny czlowiek dobrze wie ze z Millerem w roli
          premiera referendum jest dla "akcesjonistow" przegrane.

          Michnik gra na to ze szybkie wywalenie (pardon: dymisja) Millera doprowadzi do
          poprawy nastrojow spolecznych i do zwiekszenia szans akcesjonistow. Kto moze
          byc popularnym politykiem lewicy, ktory obejmie ster rzadow i wprowadzi Polske
          do UE? Nie wiem: moze Janik, moze Oleksy? Moze sam Kwasniewski tymczasowo ster
          rzadow?


          Czy w przypadku "nie" w referendum rzad sie utrzyma?- smiem watpic. Po
          pierwsze ze wzgledu na postawe PSLu (szczury na tonacym okrecie), po drugie ze
          wzgledu na widoczny juz golym okiem rozlam w PZPR (obecny szyld SLD).

          Mamy podzial na linii liberalowie/beton, Ordynacka/Smolna, Natolin/Pulawy.
          Nazwij to jak chcesz. Rozlam jest faktem.

          Oboz Kwasniewskiego/Michnika nie daruje Millerowi/oligarchom przegranej w
          referendum i po wakacjach bedziemy mieli nie 1 lewice a dwie : beton i soc-
          liberalow wzmocnionych o sieroty uwolne.


          Problem w tym ze Miller/beton ani mysli odejsc i "afera RMM" moze sie
          przeciagnac, co tylko jeszcze bardziej oslabi rzad, zwiekszy frustracje
          spoleczna, przekonanie o totalnym skorumpowaniu grupy rzadzacej obecnie Polska.
          Co zwieksza oczywiscie szeregi obozu anty-akcesyjnego.

          Radze zachowac przez najblizsze kilka miesiecy spokoj olimpijski.

          (jak w dowcipie Mleczki gdzie pies szczeka na telewizor: "Spokojnie Azor.
          Rzeczywiste decyzje zapadaja zupelnie gdzie indziej")

          Cala zas reszta: co po wyborach? - to wrozenie z fusow.

          Okolo 45% poparcia spolecznego daje ponad 50% miejsc w Sejmie. Ja oceniam ze
          dynamika zmian nastrojow spolecznych doprowadzi na jesieni do poparcia na
          poziomie: PiS - 20-25%, LPR - 15-20%, PSL - 10%-12 ( o ile nie oslabi ich
          zanadto zbyt pro-akcesyjna postawa) .

          I mysle ze to ci ludzie beda jesienia sprzatac po komunistach

          • Gość: kai Re: Krysztalowa kula.... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 08:05
            Robert de Molesme i erik pozytywnie wyróżniają się na tle różnych oszołomów i
            nawiedzeńców wypowiadających się na tym forum. Mnie też nie interesuje
            futurologia, tylko odpowiedź z wzięciem pod uwagę tego co się dzieje tu i teraz.
            W każdym razie ich alternatywne dla UE scenariusze nie są zbyt optymistyczne.
            Ja pozwolę sobie jednak pozostać przy swojej opinii i wierzę, że czlonkostwo w
            UE przeniesie nam w końcu więcej korzyści niż "świetlana" przyszłość spod znaku
            LPR/PiS/PSL.
    • Gość: erik Re: Upierdliwie ponawiam pytanie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 15:30
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Eurosceptycy przedstawili różne, alternatywne dla UE scenariusze. Pytanie
      > brzmi: kto, czyli jaka siła polityczna/społeczna o odpowiednio dużym poparciu
      > społecznym, jest w stanie te scenariusze zrealizować?
      >


      Jeśli my, uniosceptycy, mielibyśmy czekać na "odpowiednio duże poparcie
      społeczne", prawdopodobnie nie doczekalibyśmy się tego nigdy. Lud w sposób
      uczciwy można zjednoczyć tylko wokół programu negatywnego. Uniosceptycy mają
      więc szansę zgromadzić naród pod hasłem "nie dla Unii", ale nie pozyskają już
      tego ludu dla jakiegokolwiek hasła "tak dla czegośtam".

      Dlaczego tak się dzieje? Bo środowiska uniosceptyczne hołdują w polityce pewnym
      zasadom. Gdy więc mówimy "nie", mówimy to z głębi serca, a ponieważ lud jest
      bojaźliwy, jest szansa że ze strachu pójdzie za nami. Gdy zaś głosimy jakiś
      program pozytywny, robimy to z równie wielkim przekonaniem, ale nie mamy już
      szansy na poparcie narodu. Dzieje sie tak dlatego, że nasze hasła dla
      przeciętnego człowieka brzmią nieatrakcyjnie. My naszych haseł nie szminkujemy,
      tak jak robią to stronnictwa parlamentarne, ponieważ brzydzimy się kłamstwem.
      My nie obiecujemy gruszek na wierzbie (Miller), uwłaszczenia (Krzaklewski), stu
      milionów dla każdego (Wałęsa), biopaliw (PSL), czy mitycznej sprawiedliwości
      społecznej (UW).

      Jeśli więc referendum będzie na "nie", czeka nas, Polaków, trudny okres. Lud
      będzie dumny ze swego zwycięstwa, ale przecież ciągle jeszcze zagubiony w
      skomplikowanym świecie polityki. Od razu też pojawią się zbawcy spod znaku LPR,
      Samoobrony itp, którzy będą obiecywali wszystko czego tylko ludzie zapragną, i
      ci zbawcy zapewne na jakiś krótki czas w demokratyczny sposób przejmą władzę.
      Lud oczywiście zostanie po raz kolejny poniżony, bo żaden cud się nie stanie.

      Wtedy będzie potrzebny ktoś, kto zluzuje lud w jego suwerennych obowiązkach.
      Będzie potrzebna jakaś forma autorytaryzmu. Ta antydemokratyczna władza będzie
      musiała wprowadzić program bardzo głębokich, liberalnych reform, które pozwolą
      nam na egzystencję poza strukturami UE. Ci ludzie żyją wśród nas, choć ze
      względu na swoją pozycję w różnych środowiskach nie wychylają się na razie z
      tymi poglądami. Gdy przyjdzie czas, poznamy ich imiona.
    • Gość: erik Re: Upierdliwie ponawiam pytanie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 15:30
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Eurosceptycy przedstawili różne, alternatywne dla UE scenariusze. Pytanie
      > brzmi: kto, czyli jaka siła polityczna/społeczna o odpowiednio dużym poparciu
      > społecznym, jest w stanie te scenariusze zrealizować?
      >


      Jeśli my, uniosceptycy, mielibyśmy czekać na "odpowiednio duże poparcie
      społeczne", prawdopodobnie nie doczekalibyśmy się tego nigdy. Lud w sposób
      uczciwy można zjednoczyć tylko wokół programu negatywnego. Uniosceptycy mają
      więc szansę zgromadzić naród pod hasłem "nie dla Unii", ale nie pozyskają już
      tego ludu dla jakiegokolwiek hasła "tak dla czegośtam".

      Dlaczego tak się dzieje? Bo środowiska uniosceptyczne hołdują w polityce pewnym
      zasadom. Gdy więc mówimy "nie", mówimy to z głębi serca, a ponieważ lud jest
      bojaźliwy, jest szansa że ze strachu pójdzie za nami. Gdy zaś głosimy jakiś
      program pozytywny, robimy to z równie wielkim przekonaniem, ale nie mamy już
      szansy na poparcie narodu. Dzieje sie tak dlatego, że nasze hasła dla
      przeciętnego człowieka brzmią nieatrakcyjnie. My naszych haseł nie szminkujemy,
      tak jak robią to stronnictwa parlamentarne, ponieważ brzydzimy się kłamstwem.
      My nie obiecujemy gruszek na wierzbie (Miller), uwłaszczenia (Krzaklewski), stu
      milionów dla każdego (Wałęsa), biopaliw (PSL), czy mitycznej sprawiedliwości
      społecznej (UW).

      Jeśli więc referendum będzie na "nie", czeka nas, Polaków, trudny okres. Lud
      będzie dumny ze swego zwycięstwa, ale przecież ciągle jeszcze zagubiony w
      skomplikowanym świecie polityki. Od razu też pojawią się zbawcy spod znaku LPR,
      Samoobrony itp, którzy będą obiecywali wszystko czego tylko ludzie zapragną, i
      ci zbawcy zapewne na jakiś krótki czas w demokratyczny sposób przejmą władzę.
      Lud oczywiście zostanie po raz kolejny poniżony, bo żaden cud się nie stanie.

      Wtedy będzie potrzebny ktoś, kto zluzuje lud w jego suwerennych obowiązkach.
      Będzie potrzebna jakaś forma autorytaryzmu. Ta antydemokratyczna władza będzie
      musiała wprowadzić program bardzo głębokich, liberalnych reform, które pozwolą
      nam na egzystencję poza strukturami UE. Ci ludzie żyją wśród nas, choć ze
      względu na swoją pozycję w różnych środowiskach nie wychylają się na razie z
      tymi poglądami. Gdy przyjdzie czas, poznamy ich imiona.
    • Gość: mirmat Kai upierdliwie ignoruje odpowiedzi IP: *.dialup.eol.ca 13.01.03, 16:44
      Gość portalu: kai napisał(a):

      > Eurosceptycy przedstawili różne, alternatywne dla UE scenariusze. Pytanie
      > brzmi: kto, czyli jaka siła polityczna/społeczna o odpowiednio dużym poparciu
      > społecznym, jest w stanie te scenariusze zrealizować?

      Alternatyw dla unijnego anschlussu jest mnostwo i nie mama na mysli tych
      propagowanych przez eurofanow w postaci sojuszu z Bialowrusia czy Uganda.
      Pisalem o tych alternatywach wielokrotnie ja i wielu innych. Ale kai i jemu
      podobni tylko o Bialorusi czy Wladywostoku czu Ugandzie.

      Polityka bandy okraglego stolu czyli AWSLD jest tak beznadziejna, ze
      praktycznie kazda alternatywa spoza grona tych TKM-owcow jest lepsza od
      obecnych realiow. Co nie znaczy, ze po latach Balcerowiczowskich wysprzedarzy z
      dyskontem, wysokich stop- wysokiej zlotowki -wysokiego bezrobocia, niskich cel,
      znizek dla spekulantow podatkow dla rodzimej przedsiebiorczosci, redukcji
      produkcji, zamykania zakladow, bedzie latwo odtworzyc jakies zreby normalnosci.
      Ale czym szybciej zakonczymy ten obled tym lepiej. Jezeli zmiana rzadu
      przypadnie na okres nowego Amerykanskiego planu Marshalla jakim bedzie program
      F-16 razem z wielomiliardowym ofsetem to moze mamy szanse. Szczegolnie, kiedy
      nie bedzie koniecznym po naszym wystapieniu z Unii niszczenie parku maszynowego
      jakiego domaga sie Unia (np. hutnictwo).
      • robert_de_molesme Re: Kai upierdliwie ignoruje odpowiedzi 13.01.03, 16:52
        Mirmat, mam nadzieje ze mieszkasz w zasiegu jednego z polskich konsulatow
        (Toronto?). Pamietaj - referendum 8 czerwca. U was - w Kanadzie - to dlugi
        weekend (Pantecost - Piecdziesiatnica, tzw. Zielone Swiatki).

        Komuna publicznie zapewnia ze chce wysokiego udzialu - nie odwaza sie skasowac
        mozliwosci glosowania za granica.

        PS. Wlasnie zajarzylem ze Zielone Swiatki (9 czerwca) to SWieto Ludowe, tzn.
        peeselu. Ale beda jaja.
        • Gość: mirmat Czuje zwyciestwo dla suwerennosci IP: *.dialup.eol.ca 14.01.03, 04:46
          Dziekuje zawiadomosc. Oczywiscie od odzyskania niepodleglosci nie opuscilem
          zadnego glosowania i w tym wypadku na pewno dodam swoj glos na NIE dla
          anschlussu. Wygrana bedzie zalezec od agresywnosci formacji niepodleglosciowych
          w czasie kampanii. Jak na razie eurofani kontroluja media i atakuja z
          propaganda godna mistrza Goebelsa. Ale jest szansa, ze nawet przy takiej
          indoktrynacji Polacy zachowaja zdrowy rozsadek. W najgorszym razie wejdziemy do
          Unii po to by ja rozwalic od srodka. Spraktykowalismy to na komunie. Jezeli
          szwaby i Zabojady beda podskakiwac przeciw Ameryce to moze sie sprawdzic ich
          teza o "koniu Trojanskim".

          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka